Reklama

Adamczuk: Żadna inna drużyna w lidze nie gra w piłkę tak, jak my

Paweł Paczul

Autor:Paweł Paczul

01 czerwca 2023, 15:23 • 13 min czytania 68 komentarzy

Dariusz Adamczuk w obszernej rozmowie podsumowuje sezon w wykonaniu Pogoni Szczecin. Dyrektor sportowy Portowców jest przekonany o tym, że jego klub robi progres i wciąż idzie do przodu. 

Adamczuk: Żadna inna drużyna w lidze nie gra w piłkę tak, jak my

Mam wrażenie, że najwięcej po tym sezonie w kontekście Pogoni mówi się o rozwoju – czy się rozwija i w jakim tempie. Zakładam, że pana zdaniem się rozwija i w dobrym tempie.

Ja uważam tak jak ty: nie dość, że się nie rozwija, to jeszcze w złym tempie.

O, a skąd takie informacje?

Akurat przygotowywałem się do rozmowy i odsłuchałem Ligi Minus.

Reklama

Powiedziałem, że idzie do przodu, ale wolno.

No i masz prawo do takiej wypowiedzi, jak każdy. Warto jednak popatrzeć na działanie klubu szerzej niż tylko przez pryzmat wyniku sportowego – oczywiście on jest najważniejszy, ale jest wiele czynników, których zapewne nie braliście pod uwagę. Z punktu widzenia czwartego miejsca – gorszego niż w tamtym roku – można tak mówić, natomiast jednym z powodów był mecz w Zabrzu. Dla mnie to jak gramy i jaka część zawodników zrobiła progres, świadczy o postępie Pogoni, z którego jestem zadowolony.

Faktycznie wszystko można zrzucić tylko na Zabrze?

Zabrakło nam dwóch punktów, które mogliśmy zdobyć w Zabrzu. Oczywiście – mogliśmy je zrobić ze Śląskiem czy gdzieś indziej, ale końcówka sezonu to kluczowa faza rozgrywek i każdy mecz jest decydujący. Jeżeli sędzia ewidentnie nas skręcił w 90. minucie, to co ja mam powiedzieć? Pewnie, jesień mieliśmy trudniejszą, ale nie jest łatwo zmienić trenera po pięciu latach, to nie Football Manager. Szkoleniowiec uczył się nowej drużyny, ligi, trochę punktów potraciliśmy. Jeżeli w 33. kolejce mamy rzut karny na 2:1 i brązowy medal… Ktoś powie: karny to nie gol. Ale Pogoń przez cały sezon nie strzeliła ledwie jednej jedenastki. W meczu z Wisłą Płock, kiedy Kowalczyk się poślizgnął i było podwójne dotknięcie. Dla nas karny to 95% szansy na bramkę. I 2:1.

Może pana zaskoczę, bo nie mam zamiaru specjalnie polemizować – Pogoń w idealnym świecie, czyli bez błędów sędziowskich, byłaby trzecia. Tak wynika z naszej Niewydrukowanej Tabeli.

No właśnie. Wiadomo, nie mam zamiaru dyskutować z tym, że należała się druga żółta kartka dla Kostasa w meczu z Lechem, ale w takich sytuacjach sędzia nie sprawdza VAR-u. Takich błędów w sezonie jest dużo, kiedy technologia nie może pomóc. Ale w Zabrzu musi VAR interweniować i musi być rzut karny. Taki błąd sędziów może mieć bardzo poważne konsekwencje, o których się nie mówi publicznie. Pieniądze to bardzo ważna sprawa, ale nie jedyna – jest też zniweczona praca drużyny przez cały rok.

Reklama

Czuć, że siedzi to w panu.

Siedzi. Po to się pracuje, żeby osiągnąć jakiś sukces. Może wolniej, może za wolno, ale mamy budżet, jaki mamy, niezły, niemniej nie możemy się równać z Lechem, Legią czy Rakowem. Boli, dostaniemy mniej pieniędzy, cztery miliony dla Pogoni to jest dużo.

Sędziowie kontaktowali się z wami?

Nie.

Czyli nie było żadnego „przepraszam”.

W Canal + sędzia Kwiatkowski się wypowiedział, wiem, że przyznał się do błędu, ale nie oglądałem tego wywiadu i nie wiem, czy padło słowo „przepraszam”.

Kwiatkowski: Boli. Prawidłową decyzją byłby rzut karny [WYWIAD]

Też rozmawiałem z arbitrem, jeszcze przed wywiadem w Canal + i nie padło.

Okej, nie ma to dla mnie znaczenia. Jednak gdy Kostas dostał czerwoną kartkę na Widzewie, pokazując gest Kozakiewicza, to ja przeprosiłem jako klub pana Stefańskiego. Przeprosiny wysłał też Kostas. Dziwi mnie, że nie ma żadnej reakcji czy odniesienia się publicznie przez kolegium sędziów do tego zdarzenia i jego uczestników.

Inna sprawa, że czterech milionów to przepraszanie by nie zwróciło.

Jasne. Ty mnie zapytałeś, czy przeprosili – więc odpowiadam, że nie przeprosili. Ale jak mówię: nie mamy o to pretensji.

Co Pogoń mogła zrobić jednak więcej, by nie oglądać się na błędy sędziowskie?

Nie oglądamy się. Stwierdzam tylko fakty. Jednak patrzymy na siebie.

Okej, to żebyśmy nie musieli o nich rozmawiać. Mam wrażenie, że o jedno okienko za późno zdiagnozowaliście swoje problemy w obronie.

Czy zbyt późno? Decyzja była taka, że Jens przychodzi do nas i chce popracować z tymi chłopakami. Natomiast chcieliśmy Wahlqvista i Koutrisa latem, ale nie udało się ich przechwycić. Nie jest tak, że możemy szaleć na rynku transferowym. Jesienią traciliśmy głupie bramki, ale przechodziliśmy transformację w inny styl gry, który na wiosnę był już namacalny. Oczywiście to nie jest wytłumaczenie na wszystko, dlatego chcieliśmy robić ruchy latem. Nie daliśmy rady, więc poczekaliśmy do zimy.

Z perspektywy czasu – zdecydowalibyście się na ryzyko finansowe latem?

Tu nie chodzi o pieniądze. Bylismy bardzo zdeteminowani, by zrobić te transfery latem, ale ich kluby nie chciały ich puścić. Norrkoping walczył o utrzymanie, więc nie chciał zgodzić się na odejście Wahlqvista, a Olympiakos zatrzymywał Koutrisa, ponieważ był zabezpieczeniem na lewą obronę. Dopiero zimą zapaliło się zielone światło w obu tych tematach.

Koutris: Mogłem trafić do Pogoni już wcześniej [WYWIAD]

Ta obrona, którą macie, jest docelowa? Czy jeszcze będzie wzmocniona?

Docelowa.

Zastanawiam się nad słabym wejściem Loncara do Ekstraklasy.

Tak naprawdę zagrał jeden słabszy mecz – z Miedzią, kiedy zrobił karnego, dostał żółtą kartkę i został zmieniony w przerwie meczu. A poza tym, gdy wszedł do pierwszego składu, to cztery czy pięć spotkań z nim wygraliśmy, więc nie wiem dlaczego jesteś tak krytyczny wobec niego. Tym bardziej że on przyszedł do nas będąc bez okresu przygotowawczego. Stopera zawsze trudniej wprowadzić do gry, a jeszcze on w Osijeku grał inaczej za Bjelicy i musiał się nauczyć naszego stylu.

Nie, że krytyczny, ale na razie nie widzę w nim lidera i jakościowej zmiany. A na przykład Koutris mógłby się znaleźć w jedenastce rundy wiosennej.

Tak, tyle że Koutris przyszedł do nas w grudniu, a Loncar w połowie lutego. Jest mimo wszystko dwa i pół miesiąca różnicy. Ja w niego wierzę, wiem, jak gra w piłkę, jak dobry był, gdy mierzyliśmy się z Osijekiem.

Może być grafiką przedstawiającą tekst

A co z Pawłem Stolarskim? Moim zdaniem jeśli Pogoń ma grać o duże rzeczy, to drugim prawym obrońcą nie może być Stolarski.

On przy kłopotach Linusa wchodził i dawał radę. Jeżeli uważacie, że karny na Górniku to była jego wina, trudno, okej, ale na przykład w starciu z Legią dał dobry mecz jak na zmiennika. Mimo że trener o chorobie Linusa dowiedział się o piątej rano.

Wiadomo, że czasem zagra dobry mecz, ale przeważnie wygląda przeciętnie. Jest wybiegany, ale ma problemy z piłką. Co w piłce nożnej jest kłopotliwe.

Powiem z mojej perspektywy – nie jest łatwo chłopakowi, który dostaje co czwarty mecz jakieś minuty, być w topowej formie. Grałem na tej pozycji i miałem podobny problem w Rangersach, a zupełnie inaczej wyglądało to w Dundee, gdzie byłem podstawowym piłkarzem. To nie jest prosta sprawa, szczególnie na obronie. Gdy zmiennikiem jest skrzydłowy czy napastnika, to dla niego jest to bardziej naturalne.

No, ale od tego jest rezerwowy – by dowozić i jednocześnie naciskać na podstawowego piłkarza. Nie mam wrażenia, że będzie naciskał.

Linus to reprezentant Szwecji i dla Pawła rywalizacja z nim po prostu nie będzie łatwa.

Inne nazwisko – Damian Dąbrowski, tak a propos tej transformacji. Czy Pogoń za Gustafssona nie gra dla niego za szybko?

To jest pytanie do trenera, ja nie jestem na każdych zajęciach. Damian jest ważną postacią w drużynie, jest kapitanem, Polakiem. A my musimy trzymać balans między zagranicznymi zawodnikami a Polakami. Natomiast jeśli pytasz, czy sztab jest z niego zadowolony, to tak.

Grosicki słusznie otrzymał nagrodę MVP?

Obaj mieli podobne statystyki indywidualne, a do tego należy dołożyć zachowanie Kamila, który dostał tylko trzy żółte kartki i nie opuścił żadnego meczu. Cieszę się, że wygrał. Uważam, żę wybór był najlepszy z możliwych.

Jednak nie jest to konkurs na najbardziej sympatycznego piłkarza. A Josue ciut lepsze statystyki i tak ma – więcej asyst i asyst drugiego stopnia.

A swojaki po zagraniach jak zaliczacie?

Jako asysty drugiego stopnia.

Okej, natomiast uważam, że Kamil w 80% meczach Pogoni wyglądał bardzo dobrze.

Czyli ten wybór nie jest dla pana kontrowersją.

Nie jest kontrowersyjny i oddaje rywalizację tych zawodników w zakończonym sezonie.

Okej, a odbijając to pytanie do Pogoni – o ile Grosicki ciągnął zespół w ofensywie, o tyle – mam wrażenie – dostawał za mało wsparcia. Jakby się tak zastanowić, to poza Grosickim do jedenastki sezonu już nikogo nie można nawet rozważać.

Ja jestem bardzo zadowolony z naszej gry ofensywnej. Żadna inna drużyna w lidze nie gra w piłkę tak, jak my. Jako kolektyw, atak pozycyjny i tak dalej .Nie liczyłem dokładnie, ile bramek strzeliliśmy do pustaka po kapitalnych akcjach, a ile jeszcze zmarnowaliśmy. A tym, że innych piłkarzy nie ma w jedenastkach, sobie głowy nie zawracam.

Też prawda, że to zabawa, ale poza Grosickim nie macie piłkarza, który wyróżniałby się co tydzień.

Patrzę na ostatnie mecze i widzę dobre spotkania Gorgona. Dalej mamy Biczachczjana, Wędrychowskiego, Almqvista, Kowalczyka czy Zahovica. Tym chłopakom nie możesz zarzucić, że się nie wyróżniali. Oczywiście, nie w każdym meczu, ale Kamil też nie w każdym spotkaniu to robił. Natomiast nasza siła ofensywna była bardzo widoczna.

Grosicki był kozakiem przez 80% czasu, ale reszta chwilę dobrze, potem chwilę gorzej. Sinusoida.

Według mnie na pierwszym planie widać pozytywy. Łęgowski znowu trafił do pierwszej reprezentacj . W meczach mamy sporo sytuacji i staramy się w każdym spotkaniu dominować. To nie jest łatwe w polskiej lidze. W żadnej lidze .

Co będzie dalej z Almqvistem?

Jeszcze nie wiem. Rozmawiamy. To są kwestie finansowe. On ma swoje propozycje, nie są to łatwe tematy. Chciałby zostać, ale zobaczymy, jak to się skończy.

A kiedy pan będzie wiedział?

Kiedyś powiedziałem, kiedy coś będę wiedział i od tego czasu staram się już nie używać dat. W piłce to bywa bardzo zgubne, bo wszystko dynamicznie się zmienia.

Przewija się w tej rozmowie temat finansów. Mamy się o co martwić?

Na dzisiaj pewnego poziomu nie przeskoczymy. Mamy taką drużynę, że dalej będziemy walczyć o puchary, ale nie mamy środków, by nagle przestawić wajchę.

Czyli Pogoń dobiła do sufitu i żeby go przebić, potrzebuje fazy grupowej Ligi Konferencji?

A jak to zrobić?

Wygrać trzy dwumecze.

Na razie do Ligi Konferencji udało się wejść tylko Lechowi, który spadł tam z Ligi Mistrzów. Nie jest to łatwe, jak jeszcze nie masz szans na wzmocnienie drużyny.

A wy nie macie szans?

Tak jak mówił prezes w ostatnim wywiadzie – jest wiele wyzwań przed nami – nie tylko sportowych.

Smutno to brzmi, jak złożenie broni.

Nie, nie. Powiedziałem, że mamy dobrą drużynę, ale wejść do fazy grupowej będzie ciężko. Dalej będziemy o to walczyć, natomiast nie mogę założyć w kolejnym budżecie czterech milionów euro za awans. No nie. Jeżeli tak by się stało, to będzie kapitalnie, lecz tworząc budżet musimy go opierać o realne założenia. Trzeba patrzeć realnie i tak patrzymy.

To skreślam pytanie o transfery.

Na pewno nie będzie szaleństw. Zrobiliśmy zimą trzy transfery, najwięcej z czołówki tabeli.

A więc celem jest zatrzymanie Almqvista i to tyle.

To na razie główny cel. Natomiast nie chcę się nad tym rozwijać, bo też pracujemy nad pewnymi tematami, przygotowaniami do nowego sezonu w wielu obszarach działania klubu m.in., sponsor, zmiany w marketingu klubu, sprzedaży.

Uwiera Pogoń ta pusta gablota?

Nie, bo nie mogę odpowiadać za 75 lat historii Pogoni. Odpowiadam za ostatnie pięć-sześć lat jako dyrektor sportowy, a wcześniej jako prezes akademii odradzającej się Pogoni. I mamy namacalne sukcesy – zrobiliśmy dwa medale, pierwszy raz w historii klubu będziemy trzeci rok z rzędu grać w pucharach, sprzedaliśmy piłkarzy za około 20 milionów euro. Gdyby nie ta wykonana praca , bylibyśmy bardzo średnim klubem z bardzo średnim budżetem, a jesteśmy ścisłą czołówką ligi, jednak z najniższym sportowym budżetem w TOP 4.

Często jesteście porównywani do Rakowa, z którym szliście łeb w łeb, a potem to się rozjechało.

W moim przekonaniu jesteśmy na zupełnie innymi klubami, o całkowicie innej strukturze budżetu (istotna część budżetu to utrzymanie infrastruktury sportowej), w tym możliwościach finansowych. Prosty przykład – my wyciągamy Carlosa za darmo, wy kwestionujecie ten transfer, a potem Raków go kupuje za niemałe pieniądze, bo musimy go sprzedać, żeby móc funkcjonować – dodatkowo zawodnik otrzymuje dużo wyższy kontrakt indywidualny. No i to jest ten rozjazd. Aczkolwiek dodam, że z tym transferem mieliśmy mniejszy problem, bo wiedzieliśmy zę Wędrychowski jest w stanie zastąpić Carlosa, a mamy jeszcze Przyborka, którego chcemy rozwijać w przyszłym sezonie.

No to jeszcze o finansach – Pogoni nie było w gronie dwunastu sygnatariuszy pomysłu, by podział środków w Ekstraklasie był bardziej solidarnościowy. Rozumiem, że Pogoń chce promocji najlepszych.

Myślę, że tak. Ktoś powie, że jesteśmy w czubie tabeli i to dlatego, ale sądzę, że równy podział nie pomoże żadnemu klubowi, a większa suma dla zespołów grających w pucharach już tak. Tak to widzę. Kluby, które grają w pucharach, są siłą napędową ligi, pokazał to Lech, jesteśmy teraz na 24. miejscu w rankingu i już nas tak nie wyśmiewacie, choć wiem że niekiedy jako liga dajemy ku temu mocne argumenty

Tak, idziemy do przodu. Nie jakoś szybko, ale idziemy.

Idziemy. Miejsce Polski jest zresztą nie na 24. lokacie, tylko gdzieś na szesnastej, z opcją atakowania dalej. Troszkę zawaliliśmy poprzednie osiem-dziewięć lat jako Ekstraklasa. Gdybyśmy teraz byli na tym szesnastym-siedemnastym miejscu, to eliminacje zaczynalibyśmy później, nie od pierwszych rund i to też jest inne spojrzenie na budżet.

Też macie na to wpływ. Nie można przegrywać na Islandii.

Jednak awansowaliśmy. Jasne, nie chcieliśmy tam przegrać, straciliśmy 0,250 punktu…

… grosz do grosza.

Zgodzę się, pewnie. Grosz do grosza.

Wracając – Wojciech Pertkiewicz mówi, że potrzeba solidarności, że kluby pucharowe zarabiają w pucharach.

My dwa razy graliśmy w pucharach i jakoś dużo nie zarobiliśmy. A wyjazd na Islandię kosztował nas 80-90 tysięcy euro, więc spokojnie z tym zarabianiem. Teraz każdy ma przed oczami liczby Lecha, ale Lech zrobił niesamowity wynik, bo powtórzył najlepsze osiągnięcia polskich klubów od wielu lat.

Pertkiewicz: Nawet jeśli Jagiellonia zostałaby mistrzem, chciałbym innego podziału pieniędzy

A gdyby Pogoń była, nie życzę, niżej w tabeli, to miałaby takie samo podejście do tego podziału?

Siłą pociągową powinny być zespoły, które grają w pucharach. Gdybyśmy byli dziesiątą-dwunastą drużyną w piętnastej lidze Europy, to byśmy się z tym pogodzili – nie byłoby wówczas szydery, jaka ta liga jest beznadziejna. Zresztą już widać, że to nie są łatwe rozgrywki.

Zostaje też przepis o młodzieżowcu w tym kuriozalnym formacie. Czy to jest w ogóle sprawiedliwe? Choć pytam retorycznie.

Według mnie nie, to jest handicap dla bogatych klubów.

Dla Rakowa.

Dla bogatych. Podpisaliśmy się pod tym przepisem, ale to miało wyglądać inaczej, czyli trenerzy dostają możliwość bardziej elastycznego ustalania składu np. w jednym meczu grają dwoma młodzieżowcami, by w drugim nie grać w ogóle, bo ten jest chory, tamten ma kontuzje, jeszcze inny wygląda słabiej. A nie tak, że jedna drużyna gra praktycznie cały sezon bez młodzieżowca.

Jest to oczywiste ułatwienie.

Jak pokazał ten sezon jest to ułatwienie, ale my patrzymy na to w ten sposób, że zawsze chcemy grać młodzieżowcem, bo nasz budżet opiera się na promocji i sprzedaży tych chłopaków.

Czego życzyć przed nowym sezonem? Nie pytam, o co gracie, bo wtedy wszyscy mówią to samo.

Chciałbym, żeby ta drużyna dalej się rozwijała. Dziś mówi się, że straciliśmy 46 bramek, ale grając ofensywnie, narażasz się na kontrę. Tyle że my tak szkolimy swoje grupy młodzieżowe, właśnie na ofensywę, więc jestem dumny ze stylu pierwszej drużyny. To nie jest prosta droga, jednak będziemy nią iść. Kibice ją doceniają, bo czy mecz z dołem tabeli, czy z górą, mamy pełny stadion. Chcemy to utrzymywać i być cały czas w czubie tabeli.

A wkurzały pana głosy kibiców, którzy tracili cierpliwość do trenera?

Kibice kiedyś tracili cierpliwość do Kosty, wtedy nie było transparentu, kiedy po utrzymaniu, w nowym sezonie zrobiliśmy przez osiem meczów cztery punkty i wśród kibiców było nerwowo. Wówczas ze strony klubu nie było tematu zmiany trenera, przeciwnie, staraliśmy się dać wsparcie trenerowi i zawodnikom. To jest rola prezesa, moja, by spokojnie nad tym czuwać. W tym sezonie widziałem, jak wygląda szatnia, jak chłopaki funkcjonują. Nie było żadnego tematu, zawahania, myśli, by żegnać się z trenerem. Mieliśmy i mamy pełne zaufanie do trenera oraz całego sztabu.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

ROZMAWIAŁ PAWEŁ PACZUL

fot. Newspix

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Kiereś o zamieszaniu wokół Stali: Skupiamy się wyłącznie na starcie sezonu

Patryk Fabisiak
0
Kiereś o zamieszaniu wokół Stali: Skupiamy się wyłącznie na starcie sezonu

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Kiereś o zamieszaniu wokół Stali: Skupiamy się wyłącznie na starcie sezonu

Patryk Fabisiak
0
Kiereś o zamieszaniu wokół Stali: Skupiamy się wyłącznie na starcie sezonu

Komentarze

68 komentarzy

Loading...