W dziewięć lat z A-Klasy do Ekstraklasy. W pięć lat z okręgówki do elity. Na ostatnie sześć sezonów, pięć zakończonych awansem. To nawet w Football Managerze na kodach niełatwe zadanie, a co dopiero w prawdziwym życiu. Wieczysta Kraków zagra po przerwie letniej o mistrzostwo Polski, choć jeszcze dekadę temu miałaby problem z załapaniem się do ekstraklasy miasta Krakowa, gdyby takowa powstała. To historia, w której olbrzymią rolę odgrywają pieniądze – to jasne. Jednak mimo wszystko taki sprint po szczeblach ligowej drabinki nie zdarza się często nie tylko w Polsce, ale także w Europie. W mniej niż dziesięć lat z siódmego szczebla do Ekstraklasy nie dostał się dotąd jeszcze nikt.
Błyskawiczne awanse Wieczystej Kraków po szczeblach ligowej drabinki
Niewiele jest polskich klubów założonych w trakcie drugiej wojny światowej. Jednym z nielicznych wyjątków jest Wieczysta Kraków. Powstała nie tyle mimo trwającej wojny, co dzięki niej! Niemieccy okupanci zabraniali gry w piłkę. Groziły za to drakońskie kary. Trudno było organizować mecze na obiektach Wisły czy Cracovii. Stadion Białej Gwiazdy był bardzo aktywnie użytkowany przez wojskowe drużyny, boisko po drugiej stronie Błoń naruszyła bomba, a Wehrmacht urządził na nim magazyn i parking.
Mimo tego Krakowianie kopali potajemnie w piłkę. Nie dlatego, że nie przejmowali się okupacją, ale po to, by walczyć z przygnębieniem społeczeństwa i pokazywać mu, że warto pielęgnować polskie tradycje. Oczywiście centrum miasta się do tego kompletnie nie nadawało ze względu na powszechną obecność Niemców. Choć do 1941 roku najczęściej grano na stadionie Juvenii – także przy krakowskich Błoniach. Jednak po przerobieniu go na tor wyścigów konnych, zawody coraz częściej rozgrywano na peryferiach. Niewiele miejsc nadawało się do tego lepiej niż Wieczysta. Wtedy jeszcze podkrakowska wioska.

Wieczysta i okolice w 1944 roku. Miejsce, w którym dziś znajduje się stadion Wieczystej oznaczone czerwoną kropką
Idealne miejsce, by ukryć się przed Niemcami
Nie było tam nic. Kilka budynków i pola uprawne. Idealne miejsce, by ukryć się przed Niemcami. A skoro inni grają u nas, to mieszkańcy wioski (a od 1941 roku formalnie części Krakowa) stwierdzili, że też stworzą swoją drużynę. Tak w 1942 roku powstał Klub Sportowy Wieczysta Kraków. Jednym z założycieli był Edward Ignaszewski. Piętnaście lat później, już w wolnej (no, w miarę wolnej) Polsce sędziować będzie finał Pucharu Polski między ŁKS-em a Górnikiem Zabrze.
Wieczysta nie tyle nie zapisała się w historii polskiej piłki nożnej, co po prostu była na jej kompletnych peryferiach. Poza jej zasięgiem był nawet awans na trzeci szczebel rozgrywek, a trzeba pamiętać, że bywał on w PRL-u niezwykle rozbudowany. By oddać znaczenie klubu nie tyle w polskim, co choćby w krakowskim futbolu, warto przypomnieć, że Wieczysta nie tylko nie zbliżała się do Wisły czy Cracovii. W trzeciej lidze więcej sezonów od niej miały:
- Garbarnia (30 sezonów)
- Wawel (21)
- Hutnik (18)
- Kabel i Wisła II (8)
- Prokocim (5)
- Bieżanowianka, Dąbski i KS Borek (4)
- Nadwiślan i Wanda (2)
- Czyżyny, Bronowiczanka, Dębnicki, Clepardia (1)
Choć z Krakowie było mnóstwo klubów dzielnicowych, to Wieczystą można pośród nich sklasyfikować na osiemnastej lokacie w mieście pod względem sukcesów osiąganych przed przejęciem jej przez Wojciecha Kwietnia. Teraz zagra wśród osiemnastu najlepszych klubów w kraju.
Wieczysta 10 lat temu nie łapałaby się do ekstraklasy miasta Krakowa
Wieczysta była zatem klubem wybitnie peryferyjnym, przy którym nie tylko Warta Poznań, Polonia Warszawa czy Ślęza Wrocław mają niezwykle bogate tradycje, ale wyżej trzeba by klasyfikować nawet Olimpię Poznań, Ursus Warszawa, Start Łódź, Polonię Gdańsk czy Polar Wrocław. Nie zmieniła tego nawet budowa w latach sześćdziesiątych wielkiego osiedla mieszkaniowego w dzielnicy Wieczysta.
Dopiero w 1997 roku klub pierwszy raz w historii awansował do IV ligi. Tam rok po roku szło mu coraz gorzej aż w końcu w 2003 roku zleciał z ostatniego miejsca do okręgówki. Także tam z każdym sezonem wyniki były coraz gorsze, co w 2015 roku skończyło się spadkiem do Klasy A, a zatem na siódmy szczebel piłkarskich rozgrywek w Polsce.
Dekadę temu od dzisiejszego beniaminka Ekstraklasy wyżej w hierarchii ligowej sklasyfikowanych było siedemnaście zespołów z samego Krakowa. Wieczysta znajdowała się w niej za Wisłą, Cracovią, Garbarnią, rezerwami Wisły, Garbarni i Cracovii, Hutnikiem, Orłem Piaski Wielkie, Prądniczanką, Grębałowianką, Bronowianką, Nadwiślanem, Prokocimiem, KS Borek, Clepardią, Podgórzem, Zjednoczonymi Branice. Nasza dzisiejsza bohaterka byłaby kandydatem do spadku z ekstraklasy Krakowa, gdyby takowa istniała. Jest jednak coś, co potrafi wywrócić takie klasyfikacje do góry nogami.
Pierwszy taki klub w historii Polski
To pieniądze. W 2019 roku w grający wtedy w lidze okręgowej klub zdecydował się zainwestować Wojciech Kwiecień. Start był trudny, bo zespół nie awansował, choć nie przegrał… żadnego meczu. Na przeszkodzie stanęła pandemia i fakt, że rezerwy Garbarni miały w momencie jej wybuchu o punkt więcej. Potem maszyna ruszyła. Na boisku Sławomir Peszko, Bartosz Iwan, Marcin Makuch, Mateusz Gamrot, a w sztabie szkoleniowym Andrzej Iwan i Przemysław Cecherz. Efekty?
- Pierwsze miejsce w lidze okręgowej w 2021 roku
- Pierwsze miejsce w IV lidze w 2022 roku
- Trzecie miejsce w III lidze w 2023 roku, ale rok później już pierwsza lokata
- Trzecie miejsce w II lidze w 2025 roku i awans po wygranych barażach
- Trzecie miejsce w I lidze w 2026 roku i awans po wygranych barażach do Ekstraklasy
Od czerwca 2019 roku Wieczysta przegrała dziesięć ligowych spotkań. Czyli jedno średnio co osiem miesięcy.
W elicie będą zatem jednocześnie występowały trzy kluby z Krakowa. Ostatni raz taką dominację jednego miasta mieliśmy w 1995 roku, gdy w Ekstraklasie grały Lech, Warta i Olimpia z Poznania.

Wieczysta została także pierwszym klubem w historii Polski, który w mniej niż dziesięć lat przedostał się z siódmego szczebla rozgrywek do elity. Równo dekadę zajęło to na początku stulecia Piastowi Gliwice, a dwanaście lat ponad trzy dekady temu zabrało to Sokołowi Pniewy. Poza nimi niewiele jest klubów, które po grze na siódmym poziomie w ogóle kiedykolwiek dostałyby się do Ekstraklasy, a co dopiero dokonać tego tak szybko!
Nie chcieli go w wielkim klubie, więc na złość zrobił awans za awansem z małym zespołem z regionu
Kolejnym rekordem krakowskiego klubu są trzy awanse z rzędu, które zakończyły się dostaniem się do Ekstraklasy w najszybszym możliwym tempie, czyli w dwa lata. Jeszcze w 2024 roku Wieczysta grała w III lidze, a więc na czwartym szczeblu. 2025 roku to już awans z II do I ligi, a dziś jesteśmy świadkami kolejnego. Takie tempo choć rzadkie na świecie, jest prawdziwą polską specjalnością. Dotąd takim wyczynem mogło pochwalić się sześć zespołów.
Sokół Pniewy jest jedynym w historii polskiego futbolu, który przebił Wieczystą. Awansował bowiem rok po roku nie z czwartego, a z szóstego szczebla hierarchii ligowej:
- 1988/89 – wygrana klasa B
- 1989/90 – wygrana klasa A (już jako „Sokół-Elektromis”)
- 1990/91 – wygrana poznańska klasa okręgowa
- 1991/92 – wygrana III liga wielkopolska i awans po barażach z Gwardią Koszalin
- 1992/93 – drugie miejsce w II lidze grupie zachodniej i awans na najwyższy szczebel rozgrywkowy
- 1993/94 – dziesiąte miejsce w ekstraklasie (zwanej wtedy I ligą) pod nazwą „Tygodnik Miliarder Pniewy”
Sokół Pniewy w cztery lata (między 1989 a 1993 rokiem) przedostał się z szóstego poziomu ligowego do elity. W 1994 jego zawodnik – Zenon Burzawa został nawet królem strzelców Ekstraklasy. Potem zaczęły się cyrki. Pierwotnie właścicielem Sokoła był Krzysztof Sieja, jeden z bossów potężnego koncernu Elektromis. Chciał zainwestować w Lecha i zmienić jego nazwę na „Elektromis Poznań”, więc go pogoniono. Stwierdził, że sfinansuje zespół ze swoich Pniew.
Nieco przypomina to historię Wojciecha Kwietnia, niechcianego w Wiśle, w której chciał mieć zbyt dużą władzę, więc stwierdził, że zrealizuje swoje marzenia w klubie z dzielnicy, z której pochodzi i w którym trenował jego syn. Wróćmy jednak do Siei. Ten się znudził i postanowił sprzedać klub. Nabywcą był Piotr Buller ze Śląska, który jak gdyby nigdy nic przeniósł klub do Tychów.
Tam klub wegetował praktycznie tylko dzięki pieniądzom za transfer Jerzego Dudka do Feyenoordu. W trakcie sezonu 1996/97 zespół wycofał się z rozgrywek i tyle go widzieli.
Korupcyjny ekspres po szczeblach ligowej drabinki
Dwa lata później taką samą drogą, ale z czwartego szczebla do elity podążyła Amica Wronki. W Wielkopolsce zrobiła się prawdziwa moda na takie historie, bo po kolejnych dwóch sezonach tego samego dokonała Dyskobolia Grodzisk. W 2002 roku powtórzyła to Szczakowianka Jaworzno. To były czasy, gdy namiętnie czytałem tygodnik „Piłka Nożna”. Wszystkie te kluby przedstawiane były jako przyszłość polskiego futbolu, ich właściciele jako dobroczyńcy, którzy będą budować wielki zespół, czasem nawet na miarę europejskich pucharów.
Przepłacani piłkarze, brak kibiców. Wszystkie te pięknie historie skończyły się tak samo. Katastrofą, dramatem i upadkiem. Oczywiście z Wieczystą będzie inaczej. Choć właściwie nie wiadomo, dlaczego miałoby tak być.

Przede wszystkim jednak tak szybki skok po szczeblach ligowej był możliwy tylko dzięki jednemu – korupcji. Po co mam płacić miliony zawodnikom, skoro nie gwarantują oni sukcesu, a ja mogę zapłacić znacznie mniej sędziom, albo rywalom, a efekt tego będzie znacznie lepszy? Tak myśleli wtedy szemrani biznesmeni u władzy w klubach bez historii, co udowodniły później materiały zebrane przez wrocławska prokuraturę.
W tym akurat aspekcie Wieczysta nie przypomina tamtych wstydliwych czasów. Jednak pod pozostałymi względami historia wskazuje, że powinno zapalić się nam światełko ostrzegawcze, gdy pasjonujemy się piękną romantyczną historią malutkiego klubiku wchodzącego w ekspresowym tempie do elity.
Czy ktoś będzie o nich pamiętał?
Warto zaznaczyć, że więcej niż trzy awanse z rzędu rok po roku na drodze do najwyższego szczebla rozgrywkowego w danym kraju zaliczyły w historii europejskiej piłki zaledwie trzy zespoły. To ukraiński FK Mynaj, który zaliczył cztery kolejne promocje w latach 2017-2020 do ukraińskiej Premier Lihi, oraz słoweńskie kluby: Olimpija Lublana, która dokonała tego w latach 2006-2009 i NK Zavrc, który między 2009 a 2013 zanotował rekordowe pięć awansów z rzędu.
W ostatnim czasie także my mieliśmy dwa inne przypadki skoków prosto z czwartego poziomu do Ekstraklasy w dwa sezony. To ŁKS sprzed siedmiu i Ruch Chorzów sprzed trzech lat. Nie przypominają one wymienianych wcześniej miniklubów z prowincji. To wielkie marki, które znalazły się na zakręcie przez wielkie błędy w zarządzaniu. Obie niestety łączy to, że powrót do elity był za szybki i skończył się natychmiastowym spadkiem.
Obie skończyły na dobrych miejscach w I lidze, ale nie udało się awansować. Ruchowi zabrakło punktu do baraży, a ŁKS odpadł w ich półfinale po rzutach karnych. Ich historie są kompletnie inne od tej, którą notuje Wieczysta. To wielkie marki, z ogromnymi bazami kibicowskimi, które zawsze będą liczyły się w polskiej piłce, nawet za dwadzieścia lat. Gdzie wtedy będzie Wieczysta? Czy ktoś o niej będzie jeszcze pamiętał?
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl