Gdy Karol Angielski przychodził do Radomiaka, wielu kibiców tego klubu kręciło nosem. Dwa lata później napastnik z Kielc odszedł do Sivassporu za 650 tys. euro, ustanawiając klubowy rekord sprzedażowy. Dziś rozmawiamy z nim o kulisach transferu do Turcji, problemach w radomskiej szatni w ostatniej rundzie, przeskoku treningowym, kuriozalnej prezentacji, pokojach modlitw na stacji benzynowej i występie z CFR Cluj w koszulce za dużej o kilka rozmiarów. Zapraszamy. 

„Gdy zobaczyłem, ile trenują na obozie Sivassporu, trochę mnie to przeraziło”

Twój agent Daniel Weber w transferowym deadline day na Kanale Sportowym przyznał, że zaliczyłeś brutalny przeskok treningowy po transferze do Turcji. To dość zaskakujące, bo takich różnic spodziewamy się raczej, gdy nasz ligowiec wyjeżdża na Zachód. Wyszedłeś już na prostą?

Fizycznie wyglądam coraz lepiej. Pierwsze dwa tygodnie obozu z Sivassporem to była olbrzymia różnica w porównaniu do tego, co mieliśmy w Gniewinie na obozie Radomiaka. Gdy zobaczyłem, ile i jak tam trenują, trochę mnie to przeraziło (śmiech). Średnio na jednym treningu – a mieliśmy dwa dziennie – biegaliśmy po osiem kilometrów. Do tego zajęcia na siłowni. Łapały mnie skurcze. Biegaliśmy nie tylko dużo, ale też na bardzo wysokiej intensywności podczas gier treningowych.

Teraz jest już trochę inaczej, bo mamy napięty terminarz. Po przerwie reprezentacyjnej przez półtora miesiąca będziemy grali co 3-4 dni. Nie będzie czasu na trenowanie. W poprzednim tygodniu cztery dni spędziliśmy poza domem. Polecieliśmy do Rumunii na mecz z Cluj, a stamtąd prosto do Ankary, gdzie graliśmy z Ankaragucu. W tym ligowym spotkaniu odczuwaliśmy już fizycznie ostatnie tygodnie, bardzo słabo wyglądaliśmy w pierwszej połowie. W efekcie przegraliśmy z zespołem, z którym teoretycznie powinniśmy wygrać. Cenna nauka dla całej drużyny i dla trenerów. Spotkanie z Cluj kosztowało nas wiele sił, dalekie podania, piłka ciągle w powietrzu. Koledzy z obrony śmiali się, że w Turcji łącznie w trzech czy czterech meczach nie skakali do główek tyle razy, ile w Cluj. Gospodarze mieli fatalne boisko, nie dało się inaczej. Musiałbym sięgnąć pamięcią do najgorszych pierwszoligowych czasów, żeby przypomnieć sobie równie słabą murawę.

Mówisz o cennej nauce również dla trenerów. Sztab szkoleniowy po fakcie doszedł do wniosku, że przesadził z obciążeniami?

Bardziej sztab szkoleniowy miał pretensje do ludzi układających ligowy terminarz. Inni pucharowicze częściej grali w poniedziałek, zyskiwali dodatkową dobę odpoczynku. To duża różnica, zwłaszcza gdy wiele czasu spędzasz w samolocie, a my ciągle gdzieś lecimy. Przylatujesz, rozruch, mecz, wylatujesz i tak w kółko. Dla mnie to coś nowego, w Polsce na mecze lata się sporadycznie. No i nigdy jeszcze nie grałem tak często co trzy dni. Sivasspor w tym sezonie czeka około pięćdziesięciu meczów, albo jeszcze więcej, bo nie wiadomo, jak daleko dojdziemy w Pucharze Turcji. Ale nie narzekam, będzie wiele okazji, żeby się pokazać, a pod względem fizycznym doszedłem do siebie i zrównałem się z kolegami. Wcześniej sam po sobie widziałem, że po tych ciężkich treningach nie czułem się komfortowo.

Ale nie zdarzało ci się zabrudzić krzaków jak zawodnikom, którzy wymiotowali u Franciszka Smudy?

Aż tak źle nie było. Po prostu ciało odmawiało mi posłuszeństwa, skurcze i te sprawy. Wcześniej rzecz u mnie niespotykana.

Treningów w Sivassporze nie da się porównać z niczym, czego doświadczyłeś w Polsce?

Może ewentualnie z tym, co mieliśmy w Olimpii Grudziądz u Jacka Paszulewicza. Przełożyło się to potem na ligę, czułem się bardzo dobrze przygotowany fizycznie. Wielu zawodników narzekało, że to treningi do wycieńczenia, przełamujące strefę komfortu i barierę przemęczenia, ale ten wysiłek nie szedł na marne. U Radoslava Latala w Piaście też było ciężko, na obozach dużo biegaliśmy po lasach bez piłki. Trochę stara szkoła. Wyniki jednak mówiły same za siebie, Piast zdobył wicemistrzostwo.

Twoją lepszą dyspozycję najwyraźniej dostrzegli też trenerzy, bo zacząłeś grać w podstawowym składzie. Najpierw 84 minuty z Cluj, potem pierwsze 45 minut z Ankaragucu. 

Miałem rozmowę z trenerem przed meczem z Rumunami. Powiedział, że liczy na mnie, że po to mnie ściągał, abym zaczął grać. Mocno mu zależało na transferze, przekonywał i wydzwaniał, gdy byłem w Radomiaku. W tej rozmowie chciał zdjąć ze mnie negatywną presję i dać mi komfort. Jako drużyna mieliśmy bardzo słabe wyniki, nie wygraliśmy od dziesięciu meczów. Wszyscy czekali na przełom, a tu jeszcze doszły problemy kadrowe, kilku piłkarzy doznało kontuzji. Na ławce rezerwowych z Cluj mieliśmy pięciu zawodników, z czego dwóch bramkarzy. Mimo to wreszcie wygraliśmy, a ja wywalczyłem rzut karny, który dał zwycięstwo. Trochę pomogłem. Szkoda tylko, że zmarnowałem dwie sytuacje, które raczej bym wykorzystał, gdybym znajdował się w normalnym rytmie meczowym. Raz obrońca wybił mi piłkę sprzed bramki, a w drugim przypadku nieczysto trafiłem w piłkę i poleciała obok.

 

Z Ankaragucu zszedłeś w przerwie z powodu zmęczenia czy bardziej chodziło o kwestie taktyczne?

Sprawy zmęczeniowe odegrały główną rolę. Trener powiedział, że nie do końca się zregenerowaliśmy, a że wypoczęty był Yatabare, który nie leciał do Cluj z powodu spraw prywatnych, to wszedł na drugą połowę. Na boisku jednak wyglądał podobnie jak ja. Tamtego dnia zbyt wiele zdziałać nie mogliśmy.

W tureckiej ekstraklasie po siedmiu kolejkach jesteście bez zwycięstwa, w pucharach przełamaliście się dopiero z Cluj. Z czego wynikała ta fatalna passa?

Zespół na treningach prezentował się dobrze, ale w meczach coś nie chce zatrybić. Może trzeba poszukać nowego ustawienia? Myślę, że nie mamy problemu jakościowego, latem przyszli do nas dobrzy zawodnicy z mocnymi nazwiskami.

Może na początku odczuwaliście ciężkie przygotowania?

W sparingach graliśmy dobrze. Jeśli się nie mylę, ani razu nie przegraliśmy w okresie przygotowawczym. No ale wiadomo: mecz o stawkę to co innego. Jestem przekonany, że po tej przerwie na kadrę ruszymy do przodu. Dostaliśmy kilka dni wolnego, można było odpocząć i wyczyścić głowę. Granie co trzy dni, ciągłe latanie po Europie – to wszystko chyba się nawarstwiło. Chłopaki mówili, że rok temu też słabo zaczęli, długo się rozkręcali, a później w końcu poszło. Liczę, że teraz będzie podobnie.

Działacze zachowują spokój? W niejednym tureckim klubie miałbyś już pewnie trzeciego trenera w tym czasie.

Trener Riza Calimbay ma mocną pozycję, ludzie w klubie mu ufają. Rok temu wyszedł z dołka, a w ciągu trzech lat Sivasspor pod jego wodzą trzeci raz z rzędu gra w europejskich pucharach. To wręcz wyniki ponad stan. Calimbay zapracował sobie na duży kredyt zaufania. Jest bardzo znany i ceniony w Turcji. Jako piłkarz przez wiele lat grał w Besiktasie i reprezentacji kraju.

Nie wiem, czy wiesz, ale Calimbay już wcześniej pracował w Sivassporze i prowadził wtedy Kamila Grosickiego. Wspominał o tym?

Ludzie ze sztabu szkoleniowego opowiadali o tych latach. Dobrze go tu wspominają. Robił wiatr na boku, był postrzegany jako super piłkarz i zapracował sobie na transfer do Francji. Pamiętany jest też Arkadiusz Piech, który grał w Sivassporze przez pół roku.

Co do polskich akcentów, w Sivassporze jest dziś Dimitrios Goutas, który nie tak dawno spędził rok w Lechu Poznań. 

Trzymamy ze sobą, z nim i drugim Grekiem Charilaosem Charisisem mam najlepszy kontakt w zespole. W naszej europejskiej paczce jest jeszcze Norweg Fredrik Ulvestad. Reszta to albo zawodnicy krajowi, albo afrykańscy. Jak wszędzie, szatnia jest trochę podzielona. Nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej. Dimitrios opowiadał o Lechu, choć niesamowicie miłych wspomnień nie ma. Na początku grał sporo u Ivana Djurdjevicia, ale potem przyszedł Adam Nawałka i posadził go na ławie.

Doświadczenia z Radomiaka pomagają ci odnaleźć się w Turcji? Trafiłeś z jednej międzynarodowej szatni do drugiej.

W I lidze i przez pierwsze pół roku w Ekstraklasie szatnię mieliśmy jednak typowo polską. Rozmawialiśmy w jednym języku, wszystko super wyglądało. Od zimowego obozu w Turcji pewna osoba zaczęła ściągać zawodników z zagranicy, którzy mieli pociągnąć zespół i w przyszłości dać klubowi zarobić, a wyszło jak wyszło. Po obozie drużyna się trochę podzieliła, zwłaszcza że kilku Polaków wtedy odeszło. Zostało nas pięciu czy sześciu trzymających szatnię. Latem zaszły kolejne zmiany i dziś z grona starszyzny, z którą grałem zostali jedynie Leandro, Abramowicz, Cichocki i Łukasik, który doszedł zimą.

O podzielonej szatni mówiłeś w sensie relacji? Tworzyły się nieporozumienia?

Pewne zgrzyty się pojawiały. Nowi zawodnicy mieli podnieść poziom zespołu, a zamiast tego słabo zaczęliśmy rundę wiosenną. Nie wszyscy wszystko rozumieli z wymagań trenera Banasika. Chyba nie było odpowiedniego zgrania, niektórzy przyszli dość późno. No i potem jeden nie pokrył rywala, drugi nie podał w odpowiednią strefę, trzeci nie wrócił i tak przegrywaliśmy.

Karol Angielski: Zimą odrzuciłem ofertę z Rosji. Kilka dni później wybuchła wojna [WYWIAD]

Gdy rozmawialiśmy w maju po twoim hat-tricku z Wisłą Kraków, musiałeś się trochę krygować przy pytaniach dotyczących twojej przyszłości. Teraz już nie musisz. Twoje odejście latem było przesądzone i wszystko było kwestią tego, do jakiego klubu trafisz?

Już zimą podczas tureckiego obozu pojawiało się wiele zapytań. Mocno się nad tym zastanawiałem. Znajdowałem się w takim wieku, że chciałem spróbować sił za granicą. Nikt nie mógłby przewidzieć, czy drugi sezon w Radomiaku miałbym tak samo dobry i czy znów walczylibyśmy nawet o europejskie puchary. Jak mówiłem ostatnio, dostałem konkretną ofertę z Rosji, ale wtedy wojna wisiała już w powietrzu i nie zdecydowałem się. Były też konkrety z drugiej ligi hiszpańskiej i czołowego klubu węgierskiego, który mocno o mnie zabiegał. Schodząc z treningów ciągle z kimś rozmawiałem przez telefon. Nie czułem się z tym komfortowo, od takich spraw mam agenta. Ale tak chyba jest wszędzie, kluby próbują się dobijać do piłkarza na różne sposoby. Nie skorzystałem z tych propozycji, a po obozie w Turcji usiedliśmy z działaczami i ustaliliśmy, że zostaję jeszcze na pół roku i próbujemy osiągnąć coś wielkiego z Radomiakiem.

Obie strony jednak wiedziały, że potem celem będzie transfer?

Tak. Daniel zimą zaczął już mocno pracował nad moją przyszłością latem. Oczywiście chodziło o ofertę, która będzie wszystkich satysfakcjonować. Sivasspor taką złożył, więc ją przyjąłem.

Miałeś w związku z tym wrażenie, że Mariusz Lewandowski pod koniec sezonu nie wiązał już z tobą planów? Trzy razy wchodziłeś u niego z ławki i dopiero na koniec zagrałeś od początku z Piastem.

No właśnie tak to wyglądało. Nie wiem, czy to bardziej była wizja klubu czy samego trenera. Ja do końca robiłem wszystko, żeby pomóc zespołowi i chyba było to widać. Wchodząc z ławki z Zagłębiem i Wisłą strzeliłem łącznie cztery gole, a na koniec trafiłem też z Piastem. Wyjściowy skład w Gliwicach potraktowałem jako nagrodę za wcześniejsze bramki.

Wybrałeś Turcję, a ile ofert miałeś na stole? Pisano o MLS, Arabii Saudyjskiej, a nawet zakusach ze strony Cracovii.  

Poważny był temat z Karabachem. Gdy klub ten miał pierwszy mecz z Lechem, jego działacze rozmawiali o transferze, ale nie byłem mocniej zainteresowany tym kierunkiem. Polskich klubów za bardzo nie braliśmy z agentem pod uwagę. Celem było spróbowano sił w innej lidze. Zainteresowanie Arabów faktycznie się pojawiło, mocno naciskali, nie czułem jednak, że to odpowiedni moment na tak egzotyczny wyjazd. Z Turcji do samego końca odzywały się inne kluby. Już przyleciałem dopinać transfer do Sivassporu, a jeszcze miałem telefon od jednego z dyrektorów, że przyjedzie nas odebrać. I nie był to dyrektor Sivassporu. MLS? Dostawałem wiadomości, że znajduję się w ścisłym kręgu zainteresowań, ale potrzeba dwóch czy trzech tygodni na ostateczną decyzję. Nie chciałem zbyt długo czekać, zbliżała się połowa lipca. Założyłem sobie, że jeśli Sivasspor na papierze przedstawi to samo, co deklarował w rozmowie, to wchodzę w to. Tak się stało.

Zakładam, że zanotowałeś awans finansowy, ale chyba najbardziej korciła perspektywa gry w pucharach. 

To był główny wabik. Mieliśmy zapewnioną co najmniej fazę grupową Ligi Konferencji. Była szansa na Ligę Europy, ale dwumecz z Malmoe przegraliśmy aż 1:5. Szwedzi byli lepsi, awansowali zasłużenie. W pierwszym spotkaniu słabo wyglądaliśmy, w drugim długo atakowaliśmy, żeby odrobić dwa gole straty. Nic nie wpadało, a w końcówce dwa razy nas ugryźli i było po wszystkim. Jesteśmy w Lidze Konferencji i też nie ma co narzekać. To dla mnie duży przeskok. Jeszcze wiosną tamtego roku jeździłem w I lidze do Niepołomic, a teraz jechałem na stadion mistrza Rumunii w pucharach.

 

Najwięcej komentarzy w kontekście twojego transferu wywołała ta kuriozalna prezentacja z autokarem w tle. Jak do tego doszło?

Szczerze mówiąc, nie zwracałem na to uwagi. Dojechaliśmy na obóz, ponad dwie godziny drogi od Stambułu. Praktycznie były tam tylko lasy i hotele z boiskami. Rzecznik poprosił, żeby przed treningiem przyjechać chwilę wcześniej, bo chce zrobić parę zdjęć i ujęć do ogłoszenia transferu. Pozowaliśmy na tle autokaru, bo tylko tam był klubowy herb. Wyszło niezbyt profesjonalnie, na miejscu nie było ludzi z działu medialnego. W klubie wyglądali na trochę nieprzygotowanych. Nie wiem, czy mogli się wstrzymać z oficjalnym komunikatem. Kluby chyba chciały już wszystko ogłosić. W Turcji raczej tej prezentacji mocniej nie komentowano, bardziej w Polsce zauważono jej nietypowe okoliczności. I tak najważniejsze jest to, co na boisku.

Daniel Weber mówił w Kanale Sportowym, że „klub jest porządny, wypłacalny”. Kilka tygodni później potwierdzasz?

Tak. Na nic nie mogę narzekać, pełen profesjonalizm. Wszystko jest robione pod piłkarzy, tutaj czujesz się naprawdę ważny. Ty masz wziąć tylko kosmetyczkę, telefon i paszport, reszta jest robiona za ciebie. To także spory przeskok po czasie spędzonym w Polsce. Baza treningowa również jest na wysokim poziomie. Ze względów religijnych – większość zawodników to muzułmanie – nie mamy jednej dużej szatni, w której cała drużyna się przebiera. Każdy w ośrodku ma swój pokój, dostaje tam sprzęt, zakłada strój i dopiero kwadrans przed zajęciami wszyscy spotykamy się na boisku.

Doświadczyłeś już różnic w codziennym życiu wynikających z zupełnie innej kultury i religii? Jakub Szumski opowiadał, że nieświadomie chciał się kiedyś rozciągać na dywanikach w sali modłów, co sprawiło, że ludzie z klubu byli skonsternowani. 

Ja takich historii nie miałem, ale właśnie rzuciło mi się w oczy, że w Turcji w wielu publicznych miejscach są salki do modłów. W 2. kolejce na mecz z Adaną Demirspor akurat nie lecieliśmy, tylko pojechaliśmy autokarem. Po drodze zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej. To był piątek, dla muzułmanów dzień tak ważny jak dla nas niedziela. Wtedy modlą się najwięcej. Idę do toalety, a tam „praying room”. Kilku zawodników weszło do środka, ściągając wcześniej buty i skarpetki. W szpitalu, gdy przechodziłem badania przed transferem, też znajdowały się takie pomieszczenia. Nowe doświadczenie. Taka jest tutaj wiara, nie dyskutuję z tym, ale dołączać nie zamierzam. Jestem chrześcijaninem, inaczej byłem wychowywany i religii zmieniać nie planuję.

Jak się żyje w Sivas?

To miasto niewiele ponad 300-tysięczne, coś jak Bydgoszcz. Do życia dla piłkarza to idealne miejsce. Wszystko do codziennego funkcjonowania jest blisko, ale nie ma tu zbyt wielu pokus, które mogą odciągać od futbolu. Można się skupić na tym, żeby okrzepnąć i zrobić kolejny krok do przodu. Ludzie tu żyją piłką, choć nie widać tego po frekwencji. Na początku wchodziłem na końcówki z ławki, a i tak gdzie nie wyszedłem, byłem rozpoznawany. Kibice są bardzo mili, nie miałem jeszcze żadnej nieprzyjemnej sytuacji. A jeśli chcesz odpocząć – teraz dostaliśmy wolny weekend – to lecisz godzinę i jesteś w Stambule.

Sytuację w kontekście walki o skład masz komfortową, bo terminarz napięty, a na tę chwilę rywalizujesz jedynie z Mustaphą Yatabare. Nigeryjczyk Leke James znów jest kontuzjowany. 

Ma chłopak pecha. Większość poprzedniego sezonu stracił przez kontuzje, teraz wrócił, rozegrał parę meczów i znów wypadł. Ma jakieś pęknięcie w stopie i musi pauzować kilka tygodni. Dotychczas grałem mniej niż Yatabare i James, ale teraz siłą rzeczy powinno się to zmienić. Czekam na pierwsze liczby, napastnik tego potrzebuje.

Na razie cieszę się, że pomogłem w Cluj wywalczonym karnym, co pozwoliło się przełamać. Tamten występ trochę mnie podbudował. A zaczęło się pod górkę. Nie wiem, czy ktoś oglądający mecz lub skrót zwrócił uwagę na nasze stroje. Zaginął nam sprzęt i na szybko skombinowano jakieś koszulki, do których dorobiono herb, numery i nazwiska. Wszystkie w rozmiarach XXL, ogromne. Wyglądałem, jakbym dostał trykot po starszym bracie, który waży 120 kilogramów. Pomocnik Dia Saba ma 168 cm wzrostu, nie było widać jego spodenek. Musieli mu jakoś dokleić koszulkę do ciała, żeby w ogóle mógł wystąpić. Na początku o niczym nie wiedzieliśmy, ale byliśmy zdziwieni w szatni, bo na co dzień gramy w sprzęcie Tony’ego Montany, a tutaj nagle Nike. Fajna anegdota przy okazji pierwszego występu w podstawowym składzie. Będzie co wspominać, a jak widać, sprzęt nie gra, wynik się zgadzał.

Żegnając się z Radomiakiem w mediach społecznościowych wszystkim dziękowałeś, ale wspomniałeś też, że na początku radomscy kibice nie byli do ciebie pozytywnie nastawieni. Musiałeś ich do siebie przekonać. 

Po części ich rozumiem. W ciągu dwóch lat w Wiśle Płock zdobyłem dwie ligowe bramki. Straciłem mnóstwo czasu przez kontuzje, pech mnie nie opuszczał. Musiałem się odbudować w klubie, w którym miałbym znacznie większe szanse na regularną grę. W Płocku nie wszyscy chcieli mojego pozostania, a skoro tak, nie było sensu tego ciągnąć. Radomiak najbardziej o mnie zabiegał, dlatego przyjąłem ofertę. Dopiero potem zacząłem się zastanawiać, że to miasto i klub, który nienawidzi się z Kielcami, z których pochodzę. Kibice więc komentowali: „po co ściągamy takiego zawodnika”, „nie strzela goli”, „miał dużo kontuzji”. Potem karta się odwróciła, przekonałem ich do siebie. Czułem bardzo mocne wsparcie ze strony kibiców, nieraz skandowali moje nazwisko, nawet po ostatnim meczu z Piastem. Wiele im zawdzięczam. Na ulicy czasami słyszałem, że jestem jedynym scyzorykiem, którego szanują w Radomiu. Podwójna satysfakcja (śmiech).

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

WIĘCEJ O RADOMIAKU RADOM:

Fot. Newspix

Suche Info
03.12.2022

Matheus Cunha odejdzie z Atletico Madryt. Brazylijczyk jednak odejdzie do Premier League

Matheus Cunha w Atletico Madryt spisuje się znacznie poniżej oczekiwań. Brazylijczyka już latem chciał pozyskać Manchester United, jednak nie doszło do porozumienia w sprawie transferu. Ostatecznie Cunha jednak zagra w Premier League, jednak w barwach innego zespołu. Matheus Cunha jest piłkarzem Atletico Madryt niespełna rok, jednak forma jaką prezentuje sprawiła, że najprawdopodobniej opuści Hiszpanię już w najbliższym okienku transferowym. Obecny klub Brazylijczyka porozumiał […]
03.12.2022
Suche Info
03.12.2022

FIFA planuje zmienić format mistrzostw świata w 2026 roku

Mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2026 roku mają odbyć się z rekordową liczbą 48 drużyn. Taka decyzja FIFA budzi wiele kontrowersji, jednak nowy format mundialu może nie wejść w życie.  Następne mistrzostwa świata będą rozgrywane w Kanadzie, USA i Meksyku. Właśnie podczas tego mundialu podczas turnieju miała pojawić się rekordowa liczba drużyn. Obecny format mistrzostw świata to 32 drużyny podczas fazy grupowej, […]
03.12.2022
Suche Info
03.12.2022

Raków Częstochowa złożył ofertę za piłkarza Olympiakosu

Raków Częstochowa to obecny lider Ekstraklasy. Drużyna Marka Papszuna jest na najlepszej drodze do zwyciężenia w rozgrywkach ligowych, jednak już zimą w Częstochowie planują wzmocnić kadrę kilkoma jakościowymi zawodnikami. Na celowników władz klubu jest piłkarz Olympiakosu, Gonzalo Ávila Gordón, szerzej znany jako… Pipa. Hiszpański zawodnik do Olympiakosu trafił w letnim okienku transferowym za około 1 milion euro z Huddersfield. Mimo spędzenia niespełna pół roku w Grecji […]
03.12.2022
Suche Info
03.12.2022

Jose Maria Gimenez obrażał sędziów i uderzył oficjela FIFA. Piłkarz Urugwaju może zostać zawieszony

2 grudnia reprezentacja Urugwaju rozgrywała swój ostatni mecz w fazie grupowej. Ostatecznie Urusi wylecieli z mistrzostw, za co po meczu obwiniali sędziów. Najbardziej narozrabiał Jose Maria Gimenez, który obrażał arbitrów spotkania oraz uderzył łokciem jednego z oficjeli FIFA. W ostatniej kolejce fazy grupowej Urugwaj zwyciężył Ghanę 2-0, jednak w ostatecznym rozrachunku Urugwajczykom zabrakło jednego gola do awansu. Może cel zostałby zrealizowany, gdyby nie wątpliwe decyzje sędziego głównego. Piłkarze […]
03.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
03.12.2022

Dumfries na kodach, a Holandia znów świeża. Pierwszy ćwierćfinalista!

Faza grupowa mundialu zleciała niesprawiedliwie szybko. Z jednej strony szkoda, że do zakończenia piłkarskiego święta zostało już tylko tyle meczów, że każdy z nas może policzyć je na palcach (nie trzeba już mieć nawet wszystkich kończyn), z drugiej – jeśli w fazie pucharowej na stół regularnie będą wjeżdżały takie delicje jak dziś za sprawą Holandii i USA, to specjalnie biadolić nie będziemy.  Do tej pory na mundialu mieliśmy jeden występ, który mógłby stanowić ilustrację do hasła […]
03.12.2022
Suche Info
03.12.2022

Arkadiusz Milik o zatrzymaniu Kyliana Mbappe: „Trzeba kupić chłopakom skutery”

Już w niedzielę (4.12) reprezentacja Polski zmierzy się z Francuzami w ramach meczu 1/8 finału mistrzostw świata. Bez wątpienia największą gwiazdą naszych rywali jest zawodnik PSG, Kylian Mbappe. Na ostatniej konferencji prasowej przed jutrzejszym meczem Arkadiusz Milik w dowcipny sposób zasugerował, jak zatrzymać najlepszego zawodnika reprezentacji Francji. Mecz Polska – Francja będzie wielkim wyzwaniem dla naszej formacji defensywnej. Skład Francuzów jest naszpikowany […]
03.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
03.12.2022

Dumfries na kodach, a Holandia znów świeża. Pierwszy ćwierćfinalista!

Faza grupowa mundialu zleciała niesprawiedliwie szybko. Z jednej strony szkoda, że do zakończenia piłkarskiego święta zostało już tylko tyle meczów, że każdy z nas może policzyć je na palcach (nie trzeba już mieć nawet wszystkich kończyn), z drugiej – jeśli w fazie pucharowej na stół regularnie będą wjeżdżały takie delicje jak dziś za sprawą Holandii i USA, to specjalnie biadolić nie będziemy.  Do tej pory na mundialu mieliśmy jeden występ, który mógłby stanowić ilustrację do hasła […]
03.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
03.12.2022

Taktyczne podsumowanie 3. kolejki mundialu

Po cierpliwym budowaniu ataków, mijaniu formacji, grze skrzydłami i szczelnej obronie, wiele drużyn w 3. kolejce mistrzostw świata przeszło do zdecydowanej ofensywy. Nie oznaczała ona jednak szaleńczych ataków, lecz wyczucia momentów, kiedy można najbardziej zagrozić przeciwnikom. Ostatnia, kluczowa seria gier fazy grupowej mundialu zapewniła widzom dominację wielkich oraz szybkie kontrataki małych, czemu przyjrzymy się dokładniej w tej analizie. Taktyczne podsumowanie 3. kolejki mundialu W grupie […]
03.12.2022
Weszło
03.12.2022

Piekło irańskich kobiet | Katarski Turysta #6

Reportaż o losach i problemach irańskich kobiet prosto z Kataru. Reporter: Jakub Białek.
03.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
03.12.2022

Rudzki: Styl vs Wynik. Reprezentacja Polski jak Jan Boklöv

Spadki temperatur w całym kraju ostudziły chwilowo zapał dwóch wrogich plemion. Wyznawcy Stylu schowali się w swoich namiotach, obrażeni tym co zobaczyli w meczu przeciwko Argentynie, zaś wielbiciele Wyniku długo świętowali awans do 1/8 finału mistrzostw świata. W niedzielę po południu, gdy powoli ustanie już dzwonienie łyżek o talerze po skończonym rosole, przeciwnicy z obu stron barykady znów zaciekle na siebie ruszą. Istnieje obawa, że gdyby na środku pustyni położyć […]
03.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
03.12.2022

Najlepsza jedenastka fazy grupowej mundialu w Katarze

Za nami faza grupowa mistrzostw świata w Katarze. To oznacza, że można złożyć jedenastkę złożoną z piłkarzy, którzy – naszym zdaniem – do tej pory zaprezentowali się bardzo dobrze w trzech pierwszych meczach, ba, niektórzy pokazali wręcz wyśmienitą formę. Fajnie, że możemy z dumą włączyć tutaj polskiego piłkarza. Jest też kilku kozaków, którzy zdążyli zrobić poważne kroki w stronę nagrody MVP turnieju. Tak się złożyło, że mamy 11 różnych narodowości. […]
03.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
03.12.2022

LIVE: Argentyna i Messi walczą o ćwierćfinał z Australią

Zaczynamy fazę pucharową katarskiego mundialu. 1/8 finału odzieli chłopców od mężczyzn i wyłoni prawdziwych kozaków. Na pierwszy ogień mecz Holandia – USA (16.00). W drugim dzisiejszym spotkaniu zagra nasz grupowy rywal. Starcie Argentyna – Australia (20.00) ma zdecydowanego faworyta w postacie Leo Messiego i jego kumpli. Jak to wszystko się zakończy? Zapraszamy do naszej relacji live.   Fot. Newspix
03.12.2022
Liczba komentarzy: 24
Subscribe
Powiadom o
guest

24 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Asek
Asek
2 miesięcy temu

Żenada. Dawnej narzekali ze po wyjeździe do Niemiec jest ciężko. Teraz jedzie chlopina do ogórkowego klubu z Turcji i opowiada kocopoly jakby do Man City trafił

pkvern
pkvern(@pkvern)
2 miesięcy temu
Reply to  Asek

Patrząc na ich wyniki i czytając ten wywiad to jakoś nie widzę, by te ciężkie treningi im pomogły. Wręcz przeciwnie.

Parzyszek też kiedyś pojechał do Serie B po swoim najlepszym okresie w karierze i mówił, że treningi u Fornalika to przepaść na korzyść Włochów. Tylko że potem ani razu nawet się nie zbliżył do formy jaką osiągnął u Fornalika.

Wygląda na to, że dokręcać śrubę to też trzeba umieć.

wazw
wazw
2 miesięcy temu
Reply to  pkvern

Formy gdzie? W buraczanej lidze się wyróżniał, a w Serie B już nie? To może nie był w doskonałej formie w Piaście, tylko ta doskonała forma to na ekstraklasę jedynie wystarcza.

Różowy Moet
Różowy Moet
2 miesięcy temu
Reply to  Asek

Czas nie stoi w miejscu.20 lat temu wymiękali na treningu w Niemczech,dzisiaj nawet do warunków w tureckim średniaku ciężko się dostosować…za 10 lat będzie lipa jak ktoś trafi do 2 ligi w Austrii…ale oj tam oj tam XD

Czapa
Czapa
2 miesięcy temu

Za miesiąc pogonią trenera i Karol już nie pogra, bo nowy trener będzie stawiał na swoich.

Wojna
Wojna
2 miesięcy temu

Jaki on angielski. Typowo polski z tym wznieceniem, treningi w Turcji wooow. To co on w Polsce na treningu, pokemony zbierał? Gazetkę z kerfura przeglądał, patrzył czy gulasz angielski w promce? I jeszcze ta Olimpia i Paszulewicz, litości…

Marian
Marian
2 miesięcy temu

Ja pierdolę, kolejny „AS” z Ekstraklapy, który za rok, góra dwa wróci po nieudanej próbie podboju ligi zagranicznej. Co oni kurwa w tej naszej lidze robią na treningach, że byle ogórek pojedzie do byle jakiej ligi i zawsze pierdoli, że jest w szoku po tym gdy zobaczył, jak się tam trenuje. Kiedyś Rymaniak powiedział, że jak ktoś mu zazdrości, że jest piłkarzem to on by się z nim chętnie zamieni. Bo jakby ludzie zobaczyli ile i jak ciężko oni trenują, to by zrozumieli, że to nie jest wcale takie usłane różami życie. No i prawdę mówiąc, jak się patrzy na karierę Bartosza Ry(Ła)maniaka, to na pewno całe życie ciężko trenuje i poświęca się głównie graniu w piłkę. Zawsze to powtarzam, że piłkarze, a w szczególności piłkarze naszej ligi, to zwykle nażelowane i wydziarane pizdy, które potrafią jedynie na boisku symulować przy byle kontakcie i spędzać więcej czasu na instagramie niż na trenowanie

ozon
ozon
2 miesięcy temu
Reply to  Marian

Po prostu trzeba mieć 5-10 trenerów, co wprowadzą treningi takie jak na zachodzie. Bo jeden czy 2, to za mało. Zresztą jaki to jest piziom, to już powiadział gaul z Górnika. Że na razie trenują na 70-80% tego, co robił w Niemczech – a to tylko 4 liga tam była.

Stary kibic
Stary kibic
2 miesięcy temu
Reply to  Marian

Powiem szczerze że nie rozumiem naszych piłkarzy. Trenowałem kiedyś w klubie uniwersyteckim lekkoatletykę. Nic specjalnego. Treningi cztery razy w tygodniu plus wszystkie obowiązki studenta. W sumie pełna amatorka. Na jednym treningu przebiegnięcie 10 km to nie był żaden wyczyn. Łącznie z interwałami, przebieżkami, skipami. I w zasadzie nikt nie narzekał, wszyscy mieli banany na twarzy. A tutaj zawodowy piłkarz marudzi że w okresie przygotowawczym, czyli zakładam maksymalnie miesiąc musiał dwa takie treningi dziennie zrobić ale oprócz tego żadnej innej pracy to już sam nie wiem czego oni oczekują i chcą osiągnąć w swoim życiu sportowym.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
2 miesięcy temu

Klasyka>>> polski piłkarz wyjeżdża do zagranicznej ligi i szok, że oni tam tyle trenują. Wy macie jeszcze jakieś wątpliwości, dlaczego jest, jak jest z naszą piłką ligową?
Mówię o ligowej, bo z reprezentacyjną sytuacja jest oczywiście nieco bardziej skomplikowana. Chujowość ligi oczywiście nie jest bez znaczenia, ale jest jeszcze kilka innych czynników, jak choćby wpływ muzyki disco polo na szatnię, czy 711 impulsów telefonicznych.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
2 miesięcy temu

Ale z tym disco polo przestań już pierdolić, bo większy margines słucha np. rapu. Ci co nakręcają ten hejt na słuchanie muzyki, to zwykle by chcieli żeby jakiejś Marii sadowskiej, bądź Piaska słuchać.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe(@icek-mordehaj)
2 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Naprawdę nie zrozumiałeś, że w tej metaforze nie chodzi o disco polo, tylko o Kuleszę?

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
2 miesięcy temu

No, ale Kulesze chcieli wszyscy, teraz na niego szczekacie. Metafora kiepska, jak Twój poziom ostatnio.

Tomasz
Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Wszyscy czyli kto?

Lecę na piwo
Lecę na piwo
2 miesięcy temu

A weź sp.. j

Mgk
Mgk
2 miesięcy temu

Fajny, ciekawy wywiad.

Kuba
Kuba
2 miesięcy temu

Zacznijcie płacić tym chłopaczkom w polskiej lidze jakieś 80 procent mniej to zaczną się prawdziwe treniningi… Bo każdy będzie zmotywowawy, aby zarabiać kasę, a nie dostawać kilkadziesiąt tysięcy złotych za to, że dwa razy prosto piłkę kopnie i spocząć na laurach… Polska liga w stosunku do jakości jest najbardziej przepłacona liga swiata.

ksionc wikary
ksionc wikary
2 miesięcy temu
Reply to  Kuba

amen

Potop Szwedzki
Potop Szwedzki
2 miesięcy temu
Reply to  ksionc wikary

0men…

Władek Niwinski
Władek Niwinski
2 miesięcy temu

Nie krytykujcie ludzie każdej wypowiedzi. Chłop wyjechał do Turcji opowiada jak jest – było mu cięzko na treningach – wspomniał. Zajumali im koszulki i biegali jak cudaki – bywa. Prezentacje miał na pastwisku – śmieje sie z tego. Ludzie troche luzu, a zawsze to ciekawie poczytać jak piłkarskie realia wyglądają gdzie indziej. To tylko piłka a nie dyplomacja miedzynarodowa.

Vlk
Vlk
2 miesięcy temu

Za 2 lata Lech za Ishaka 😉

Piotr
Piotr
2 miesięcy temu

U nas grają raz na tydzień 3 dni wolnego po meczu i ciągle zmęczeni. Dlatego nasz Ekstraklapa jest gdzie jest.

Paweł
Paweł
2 miesięcy temu

Karol, nie przejmuj się hejtem. Jako kibic Radomiaka wiem, na co Cię stać i wiem, że sobie poradzisz w lidze tureckiej. Kiedy po awansie do ex machałeś do nas z tego piętrusa, krzyczałem, żebyś z nami został. I tak się stało, i bardzo dobrze się stało. Dla Radomiaka zrobiłeś tyle, że zasłużyłeś na miano jednego z najlepszych napastników, który u nas grał. Za to Ci chwała i szacunek. Kibice z Radomia na pewno o Tobie nie zapomną. Ja osobiście nie mam nic do Kielc, mam stamtąd super kolegów, a tę głupią wojenkę uważam za dziecinadę. Życzę Ci Karolu wszystkiego najlepszego w Turcji i wszędzie tam, gdzie Cię piłkarski los rzuci. Trzymaj się!

Damian. R
Damian. R
2 miesięcy temu

Jakie są to ciężkie treningi? 8km w okresie przygotowawczym razy dwa nawet i co z tego? To jest ciężko? Biorąc pod uwagę, że trening trwa 1,5h to lekkim h można przejść i przebiec 8km. To intensywność męczy, a nie ilość zrobionych kilometrów. To co oni w tym Radomiaku robili? Trenowali lżej niż kluby w A klasie?