Z okazji siedemdziesięciopięciolecia istnienia ligi władze NBA zorganizowały głosowanie celem wyłonienia 75 najwybitniejszych koszykarzy w historii. No i, jak to zwykle bywa w przypadku tego rodzaju przedsięwzięć, rezultat wywołał sporo medialnego zamieszania. Tym bardziej że mówimy niejako o oficjalnej liście najlepszych zawodników wszech czasów. Elicie elit, gronie najbardziej prestiżowym z możliwych. Nie brakuje zatem kontrowersji, głosów oburzenia i żalu. Dwight Howard mówi o braku szacunku, Alex English o uczuciu rozczarowania, a Klay Thompson ironicznie kwestionuje swą samoocenę.

Najlepsi koszykarze 75-lecia NBA. Kogo pominięto, kogo przeceniono?

Mają rację? Przyjrzyjmy się temu tematowi.

NBA kontynuuje tradycję

Wypada zacząć od tego, że władze NBA od dekad honorują najwybitniejszych koszykarzy przy okazji okrągłych rocznic istnienia ligi. Po raz pierwszy listę najlepszych zawodników w dziejach sporządzono w grudniu 1971 roku na dwudziestopięciolecie NBA. Składała się ona w sumie z dziesięciu wybrańców – czterech obrońców, czterech skrzydłowych i dwóch centrów, których kapituła wskazała spośród 25 nominowanych graczy. Nie brano jednak pod uwagę koszykarzy aktywnych, co wykluczało wówczas możliwość wyróżnienia takich gigantów basketu jak Jerry West czy Wilt Chamberlain.

Nieco inną koncepcję obrano z okazji 35. urodzin NBA. Wówczas rocznicowa drużyna została złożona z jedenastu najlepszych koszykarzy w historii ligi bez podziału na pozycje i bez oglądania się na to, czy dany gracz zdążył już zakończyć karierę. Zaowocowało to sporymi zmianami na liście – miejsce wśród wyróżnionych zachowali jedynie Bill Russell, George Mikan, Bob Pettit oraz Bob Cousy. Zdecydowanie więcej zamieszania zrobiła jednakże ekipa wybrana przez kapitułę z okazji pięćdziesięciolecia istnienia NBA w 1996 roku. Amerykańska koszykówka przeżywała wtedy złoty okres prosperity w związku z olbrzymim sukcesem „Dream Teamu” na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie i szaloną popularnością Michaela Jordana, który stał się globalną gwiazdą nie tylko sportu, ale i popkultury. Komisarz David Stern – jeden z głównych architektów tamtych sukcesów NBA – pieczołowicie zadbał o to, by 50. urodziny ligi zostały należycie nagłośnione. W październiku 1996 roku ogłosił więc listę 50 najwybitniejszych zawodników w dziejach NBA, a kilka tygodni później, w trakcie weekendu gwiazd, zgromadził prawie wszystkich wyróżnionych graczy w jednym miejscu.

To była piękna, wzruszająca uroczystość. Wielkie święto NBA.

NBA’s 50th Anniversary All-Time Team

Do historii przeszły zwłaszcza długie debaty Wilta Chamberlaina z Michaelem Jordanem. Legendarny center ponoć godzinami przekonywał MJ-a, dlaczego to jemu, a nie gwiazdorowi Chicago Bulls, należy się status najlepszego koszykarza wszech czasów.

Naturalnie nie brakowało kontrowersji. Zdecydowanie najwięcej zamieszania wywołało pominięcie Dominique’a Wilkinsa, który, to fakt, nie zdobył nigdy mistrzostwa NBA, ale w latach 80. był jednym ze zdecydowanie najpopularniejszych i po prostu najlepszych zawodników NBA z uwagi na niesłychanie szeroki wachlarz sztuczek w ofensywie. Rzecz jasna na czele ze smykałką do spektakularnych wsadów.

„Długo potrwało, nim pogodziłem się z pominięciem”

Dominique Wilkins

Listę wielkich nieobecnych można uzupełnić o tak znakomitych zawodników jak Alex English, Dennis Johnson, Adrian Dantley, Artis Gilmore, Bob Lanier, a przede wszystkim Bob McAdoo. Ten ostatni nie tylko wywalczył dwa tytuły mistrzowskie, ale w 1975 roku został nagrodzony tytułem najbardziej wartościowego zawodnika sezonu zasadniczego! Nawet to nie wystarczyło, by zyskał w oczach kapituły większe uznanie od zdecydowanie mniej utytułowanych graczy, żeby wymienić choćby Billy’ego Cunninghama czy Earla Monroe.

Czytaj także: 10 najlepszych rzucających obrońców w historii NBA

Wyrzucać czy nie?

Z okazji sześciedzięcio- i siedemdziesięciolecia NBA nie powstały żadne nowe, uzupełnione warianty oficjalnej listy najwybitniejszych koszykarzy w dziejach. Sprawa na kilkadziesiąt lat stała się więc jednym z wielu wdzięcznych tematów do dyskusji dla kibiców na rozmaitych forach internetowych czy też dla publicystów sportowych zza oceanu. Od pewnego czasu było już jednak właściwie pewne, że władze ligi przygotowują dla kibiców szereg atrakcji w ramach obchodów 75. urodzin rozgrywek i jedną z nich będzie właśnie odświeżona drużyna – NBA 75th Anniversary Team.

Natychmiast narodziło się w takiej sytuacji jak najbardziej zasadne pytanie – w jaki sposób skonstruować nową listę? Uzupełnić tę z 1996 roku o kolejnych 25 zawodników, czy może zacząć głosowanie zupełnie od zera? Obie opcje niosły za sobą szereg zagrożeń.

Już ćwierć wieku temu kapituła była przez niektórych ekspertów krytykowana za zbyt mocne docenienie aktywnych, będących na topie graczy. Jasne, nikt o zdrowych zmysłach nie kwestionował pozycji Michaela Jordana, Charlesa Barkleya, Hakeema Olajuwona czy Patricka Ewinga. Ale już nominacja dla Shaquille’a O’Neala, który miał wówczas za sobą zaledwie cztery sezony na parkietach NBA, wzbudziła zastrzeżenia. Nawet obecność Scottiego Pippena i Johna Stocktona w pięćdziesiątce spotkała się z nieśmiałą krytyką, mimo że mówimy o członkach „Dream Teamu”. W przestrzeni publicznej pojawiały się głosy, iż na wyróżnienia dla takich graczy jak O’Neal czy Pippen przyjdzie jeszcze czas w przyszłości, a na razie wypadałoby raczej docenić całokształt karier pionierów.

Shaquille O’Neal

Ten medal ma wszakże również drugą stronę. Ćwierćwiecze to, nie ukrywajmy, cholerny szmat czasu. Dość powiedzieć, że wspomniany Shaq, który w 1996 roku robił wśród wyróżnionych za gołowąsa, już od dziesięciu lat nie jest aktywnym koszykarzem. Tymczasem NBA szalenie się na przestrzeni ostatnich dekad zmieniła, liga zaczęła z otwartymi ramionami przyjmować najbardziej utalentowanych koszykarzy z całego świata. W efekcie ogólny poziom rozgrywek gwałtownie wzrósł. Nie mówimy tutaj w tej chwili o gwiazdach, najwybitniejszych jednostkach, ale o graczach z drugiego szeregu. Zadaniowcach. Dlaczego zatem współcześni bohaterowie parkietów mieliby ustępować miejsca tym z lat 50., gdy w NBA grało w sumie osiem drużyn?

Twardy orzech do zgryzienia. Czy usunięcie z listy koszykarza obecnego na niej 25 lat temu to dyshonor? Zepchnięcie na margines człowieka (być może już nieżyjącego), mimo że dołożył on ważną cegiełkę do rozwoju NBA w czasach, gdy nie wiązało się to jeszcze z globalną popularnością i wielomilionowymi zarobkami? A może wręcz przeciwnie – jest brakiem szacunku dla dzisiejszych gwiazd, że muszą robić miejsce zawodnikom, którzy swoje kariery prowadzili w zdecydowanie mniej konkurencyjnym środowisku, a często po prostu obiektywnie mniej w NBA osiągnęli?

Ostatecznie żaden zawodnik z listy NBA 50 nie został skreślony przez panel odpowiedzialny za wybór drużyny 75-lecia. Uszanowano legendy. Na tegorocznej liście znalazło się zresztą finalnie 76 zawodników z uwagi na remis w głosowaniu.

Czytaj także: 10 najlepszych niskich skrzydłowych w historii NBA

NBA 75 – pełna lista

No dobrze, kto został zatem wybrany przez kapitułę stworzoną przez dziennikarzy, zawodników (byłych i czynnych), trenerów oraz działaczy? Oto lista 76 najwybitniejszych koszykarzy w historii NBA (kolejność alfabetyczna):

Kareem Abdul-Jabbar, Ray Allen*, Giannis Antetokounmpo**, Carmelo Anthony, Nate Archibald, Paul Arizin, Charles Barkley, Rick Barry, Elgin Baylor, Dave Bing, Larry Bird, Kobe Bryant, Wilt Chamberlain, Bob Cousy, Dave Cowens, Billy Cunningham, Stephen Curry, Anthony Davis, Dave DeBusschere, Clyde Drexler, Tim Duncan, Kevin Durant, Julius Erving, Patrick Ewing, Walt Frazier, Kevin Garnett, George Gervin, Hal Greer, James Harden, John Havlicek, Elvin Hayes, Allen Iverson, LeBron James, Magic Johnson, Sam Jones, Michael Jordan, Jason Kidd, Kawhi Leonard, Damian Lillard, Jerry Lucas, Karl Malone, Moses Malone, Pete Maravich, Bob McAdoo, Kevin McHale, George Mikan, Reggie Miller, Earl Monroe, Steve Nash, Dirk Nowitzki, Hakeem Olajuwon, Shaquille O’Neal, Robert Parish, Chris Paul, Gary Payton, Bob Pettit, Paul Pierce, Scottie Pippen, Willis Reed, Oscar Robertson, David Robinson, Dennis Rodman, Bill Russell, Dolph Schayes, Bill Sharman, John Stockton, Isiah Thomas, Nate Thurmond, Wes Unseld, Dwyane Wade, Bill Walton, Jerry West, Russell Westbrook, Lenny Wilkens, Dominique Wilkins, James Worthy.

* – pogrubiliśmy nazwiska graczy dodanych do listy w tym roku.
** – na niebiesko oznaczyliśmy nazwiska graczy wciąż aktywnych w NBA.

Wielkich zaskoczeń nie ma, bo i być nie mogło.

Elektorzy naprawili błędy przeszłości i uhonorowali Dominique’a Wilkinsa oraz Boba McAdoo. Na szczęście obaj panowie doczekali tego dnia. Jeśli chodzi o gwiazdy, które najlepszy czas swojej kariery przeżyły w latach 90., miejsce na liście znalazło się również dla Gary’ego Paytona, Dennisa Rodmana i Reggie’ego Millera. Tutaj też trudno doszukiwać się skandalu. Niepodważalne są także nominacje dla LeBrona Jamesa, Kevina Duranta, Stephena Curry’ego, Dwyane’a Wade’a, Allena Iversona, Russella Westbrooka, Tima Duncana, Chrisa Paula, Kobe’ego Bryanta, Raya Allena, Jasona Kidda, Kawhia Leonarda, Steve’a Nasha, Jamesa Hardena, Dirka Nowitzkiego czy Kevina Garnetta. Trudno byłoby sobie wyobrazić tę listę bez nich.

„Nie będę udawał, że nie jestem podekscytowany. To niesamowite wyróżnienie”

Dwyane Wade

Z kolei Giannis Antetokounmpo to trochę podobny, choć nie tak skrajny przypadek jak Shaq w 1996 roku. Grek został wybrany w drafcie NBA osiem lat temu, a zatem ktoś mógłby stwierdzić, że jest jeszcze dla niego za wcześnie. Ale z drugiej strony – mówimy o prawdziwej koszykarskiej bestii, która ma już na koncie mistrzostwo, dwa tytuły MVP sezonu zasadniczego, nagrodę dla najlepszego obrońcy rozgrywek… Nie, tutaj też nie ma żadnych wątpliwości.

Wokół których nazwisk trwają zatem najzacieklejsze spory?

Czytaj także: 10 najlepszych rozgrywających w historii NBA

NBA 75 – kto nie zasłużył na wyróżnienie?

Jeśli mowa o graczach już emerytowanych, zdecydowanie najczęściej podważany jest wybór Paula Pierce’a. Po części dlatego, że jest to generalnie postać raczej przez sympatyków basketu nielubiana. Po zakończeniu kariery Pierce, delikatnie rzecz ujmując, nie najlepiej się sprawdził jako ekspert telewizyjny, a puentą jego związku ze stacją ESPN był dość głośny skandal. Były koszykarz przeprowadził bowiem w mediach społecznościowych relację na żywo z imprezy, w trakcie której „palił coś przypominającego skręta”, zabawiał się ze striptizerkami i wdawał w pijackie dyskusje z widzami. Władze ESPN dyscyplinarnie zwolniły go z roboty. Ponoć przełożonych Pierce’a najbardziej rozjuszył fakt, iż to on sam postanowił podzielić się wideo-relacją z imprezy z publicznością.

Nie można jednak tego rodzaju ekscesów brać pod uwagę, gdy mowa o koszykarskim dorobku legendy Boston Celtics. A ten jest spory. Mistrzostwo NBA i tytuł MVP finałów z 2008 roku. Dziesięć nominacji do Meczu Gwiazd. Cztery wybory do All-NBA Team. Przeszło 26 tysięcy zdobytych punktów i długie lata liderowania drużynie ze stanu Massachusetts. Niewątpliwie są na liście NBA 75 gracze, którzy osiągnęli znacznie mniej od Pierce’a.

Sam eks-koszykarz wyróżnienie podsumował prowokacyjnie i niemalże poetycko, nawiązując do swojego boiskowego pseudonimu („The Truth”): – Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyśmiewana. Potem poddawana brutalnemu sprzeciwowi. W końcu przyjmuje się ją jako oczywistą.

Paul Pierce i Ray Allen

Wielu kibiców wyraziło też niezadowolenie, że wśród 76 wyróżnionych koszykarzy znalazł się Carmelo Anthony. I rzeczywiście, kariera skrzydłowego Los Angeles Lakers nie potoczyła się aż tak imponująco, jak można było kilkanaście lat temu oczekiwać. Anthony wciąż nie ma w swoim dorobku mistrzowskiego pierścienia i przez długie lata był twarzą dołujących New York Knicks, z którymi rzadko kiedy było mu dane w ogóle występować w play-offach. No ale mimo wszystko mówimy o jednym z najbardziej utalentowanych ofensywnie zawodników swojej generacji. Dziesięciokrotnym uczestniku Meczu Gwiazd, przez lata wskazywanym jako jeden z dwóch-trzech najlepszych niskich skrzydłowych w NBA. Tylko dziewięciu graczy w dziejach ligi zanotowało więcej punktów niż Melo.

Nominacja dla gościa o takim dorobku nie może uchodzić za skandaliczną.

Zostają nam zatem do omówienia Damian Lillard i Anthony Davis. Koszykarze relatywnie młodzi, odpowiednio 31- i 28-letni. Wciąż mający przed sobą, o ile zdrówko dopisze, co najmniej kilka sezonów na topowym poziomie. Wybór Davisa już na tym etapie jego kariery broni się o tyle, że ma on na koncie jeden mistrzowski tytuł, a dodatkowo zapracował na mnóstwo wyróżnień indywidualnych (choć MVP sezonu zasadniczego jak dotąd nie został). Co innego Lillard. Okej, jego występy w ekipie Portland Trail Blazers od lat robią wielkie wrażenie, lecz nie przełożyły się na drużynowe sukcesy. Sześć wyborów do Meczu Gwiazd i sześć nominacji do All-NBA Team to też nie są osiągnięcia zwalające z nóg. Ten wybór kapituły naprawdę wydaje się pochopny.

„Davis i Lillard? Są świetni, ale chyba pamiętacie, że będziemy mieli też kolejną listę na stulecie NBA?”

Rohan Nadkarni

Jednak Bogiem a prawdą, gdybyśmy mieli wskazać zawodników, którzy naszym zdaniem znaleźli się w tym elitarnym gronie na wyrost, byliby to mimo wszystko gracze jeszcze z poprzedniego rozdania. Billy Cunningham, Dave Bing, Lenny Wilkens, Hal Greer, Earl Monroe. Może nawet Dave DeBusschere, Jerry Lucas czy Pete Maravich. Decyzja o pozostawieniu całej pięćdziesiątki z 1996 roku – jak się wydaje, podjęta po prostu przez głosujących, a nie odgórnie narzucona – nie pozwoliła odpowiednio docenić wszystkich gwiazd z drugiej połowy lat 90. oraz XXI wieku.

Czytaj także: 10 najlepszych silnych skrzydłowych w historii NBA

NBA 75 – najwięksi nieobecni

Na pewno łatwiej przychodzi wyliczanie zawodników, którzy w drużynie 75-lecia powinni się znaleźć, niźli tych, których należałoby z listy wykreślić. Najgłośniejszym echem w Stanach Zjednoczonych odbiło się zdecydowanie pominięcie Dwighta Howarda. I, co tu dużo mówić, jest to rzeczywiście sporego kalibru sensacja. Howard przez kilka ładnych lat był bowiem najlepszym centrem i budzącym największe przerażenie obrońcą w lidze. Pięciokrotnie wybrano go do najlepszej piątki rozgrywek, trzy razy nagrodzono tytułem najlepszego defensora sezonu, osiem razy nominowano do Meczu Gwiazd. Jasne, kontuzje i trudny charakter stosunkowo szybko strąciły go z topu, ale też trzeba podkreślić, że Howard całkiem z obiegu nie wypadł. Ostatecznie w 2020 roku jako zmiennik w ekipie Los Angeles Lakers zgarnął upragniony mistrzowski pierścień.

Nie da się obronić tezy, jakoby przykładowy Lillard mógł się pochwalić większym dorobkiem w NBA od Howarda. Były gwiazdor Orlando Magic załapał się do All-NBA Team ośmiokrotnie – to tyle, co DeBusschere, Thurmond, Unseld, Wilkens, Worthy, Rodman, McHale i Monroe razem wzięci.

Sam center skomentował sprawę krótko:

„Brak szacunku”

Dwight Howard

Rozgoryczenia pominięciem nie ukrywał również Klay Thompson, trzykrotny mistrz NBA w barwach Golden State Warriors i jeden z najlepszych strzelców dystansowych w historii rozgrywek. – Może przeceniam swoje możliwości, ale w mojej głowie należę do 75 najwybitniejszych koszykarzy w historii – stwierdził Thompson w swoich mediach społecznościowych. Z kolei Andre Iguodala wyraził niezadowolenie, że głosujący nie docenili Kyrie’ego Irvinga. – Mówicie, że Kyrie nie łapie się do TOP75 wszech czasów? Zgadzam się. On należy co najmniej do TOP20 – ocenił „Iggy”. Inna sprawa, że mocno przesadził.

Obejść się smakiem musiało również paru wybitnych zawodników, którzy – podobnie jak Wilkins i McAdoo – na wyróżnienie czekali od ćwierćwiecza. Choćby Dennis Johnson – trzykrotny mistrz NBA, a przy okazji MVP finałów z 1979 roku. W latach 80. rozgrywający był jednym z najmocniejszych punktów przepotężnej ekipy Boston Celtics. Pozostawał wprawdzie w cieniu Larry’ego Birda, Kevina McHale’a oraz Roberta Parisha (wszyscy są na liście), ale jego byli koledzy z zespołu nie mają wątpliwości co do tego, jak istotną rolę dla sukcesów Celtics odgrywał DJ. Bird stwierdził nawet w jednym z wywiadów, że Johnson to najlepszy zawodnik, z jakim kiedykolwiek przyszło mu występować. Taki komplement naprawdę znaczy wiele.

Alex English, lider Denver Nuggets w latach 1979-90, również został pominięty po raz wtóry. – Nie mogę powiedzieć, że nie czuję rozczarowania – przyznał English. – Czuję się tak samo jak 25 lat temu, gdy zobaczyłem po raz pierwszy listę przygotowaną z okazji pięćdziesięciolecia.

Marcin Gortat i Dwight Howard

Dwie legendy San Antonio Spurs – Manu Ginobili oraz Tony Parker – także nie zebrały dostatecznie wielu głosów, by zmieścić się na liście. Podobnie sprawa ma się z Pau Gasolem. Vince’owi Carterowi nie pomogła nawet niesłychana długowieczność i status najwybitniejszego dunkera w dziejach NBA. Derrickowi Rose’owi nie wystarczyła nagroda dla MVP sezonu zasadniczego. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Kogo jeszcze można wymienić wśród poszkodowanych?

Nazwiska robią wrażenie:

  • Alonzo Mourning
  • Dikembe Mutombo
  • Nikola Jokić
  • Tracy McGrady
  • Adrian Dantley
  • Grant Hill
  • Penny Hardaway
  • Bob Lanier
  • Artis Gilmore
  • Paul George
  • Chauncey Billups
  • Joe Dumars
  • Bernard King
  • LaMarcus Aldridge
  • Walt Bellamy
Czytaj także: 10 najlepszych centrów w historii NBA

Chciałoby się pocieszająco powiedzieć: głowy do góry, panowie. Za 25 lat kolejna szansa na prestiżowe wyróżnienie! Ale nie mamy złudzeń – specyfika tego rodzaju plebiscytów sprawia, że zawsze co najmniej kilku wspaniałych graczy będzie musiało przełknąć gorzką pigułkę rozgoryczenia.

A wy kogo uważacie za najmocniej poszkodowanego przez głosujących?

PRZECZYTAJ TAKŻE:

fot. NewsPix.pl

Suche Info
28.11.2022

Rosja wystąpi z UEFA?

Rosyjska federacja piłkarska coraz poważniej rozważa wystąpienie z UEFA i przystąpienie do strefy azjatyckiej.   – Kilka miesięcy temu uważałem taką możliwość za przedwczesną i taką opinię wyrażałem, ale obecnie jest to opcja, którą powinniśmy rozważyć – cytują rosyjskie media szefa tamtejszego związku Aleksandera Diukowa.  – Z nikim z federacji azjatyckiej jeszcze nie rozmawiałem. Jesteśmy w UEFA, jesteśmy członkiem europejskiej rodziny i byłoby nie w porządku, gdybyśmy zaczęli takie negocjacje […]
28.11.2022
Live
28.11.2022

LIVE: Na początek – czy Brazylia taka mocna, czy Serbia taka słaba?

Lepiej się witać niż żegnać, ale cóż. Na władzę nie poradzę – jak to mówią, więc trzeba się pożegnać z meczami o 11.00. Dzisiaj ostatni, bo i ostatnie spotkania 2. kolejki fazy grupowej. A plan dnia jest taki – Kamerun kontra Serbia, Korea Południowa kontra Ghana, Brazylia kontra Szwajcaria i Portugalia kontra Urugwaj. Jedziemy z tym! foto. FotoPyk
28.11.2022
Suche Info
28.11.2022

Raków zagra sparingi z PSV i Anderlechtem

Raków Częstochowa dwuetapowo będzie przygotowywał się do rundy wiosennej Ekstraklasy. Piłkarze lidera polskiej ligi mają wolne do 3 grudnia, a potem zacznie się szlifowanie formy. Od 9 do 17 grudnia drużyna przebywać będzie na zgrupowaniu w Holandii. Zmierzy się tam z renomowanymi rywalami: PSV Eindhoven (10 grudnia), Anderlechtem (14 grudnia) i Fortuną Sittard (17 grudnia). Zaraz po przerwie świąteczno-noworocznej Raków z kolei wyruszy do Turcji, w której przebywać będzie […]
28.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
28.11.2022

Mundial wchodzi w decydującą fazę. Brazylia znów zaczaruje?

Faza grupowa mistrzostw świata w Katarze powoli wchodzi w decydującą fazę. Już dziś pożegnamy się z porannymi meczami, bo od jutra spotkania w grupach będą rozgrywane równolegle. Ale zanim się to stanie, czeka nas druga odsłona rywalizacji w grupach G i H, w których jak do tej pory nie było żadnych zaskoczeń. Najlepsze danie tego dnia czeka nas na sam koniec, a będzie nim pojedynek Portugalii z Urugwajem. Naprzeciwko siebie staną weterani wielkiej […]
28.11.2022
Prasówka
28.11.2022

PRASA. Matthaus: Gdybyście tak zagrali z Meksykiem, już mielibyście awans

„Fakt” koronuje Czesława Michniewicza, „Sport” daje dziesiątkę Wojciechowi Szczęsnemu, Lothar Matthaus docenia poprawę w grze Polaków. Prasa wciąż żyje meczem z Arabią Saudyjską. Sport Oceny za mecz Polska – Arabia Saudyjska. Wojciech SZCZĘSNY – 10 W zasadzie zabrakło skali, by ocenić to, co zrobił w tym spotkaniu. Sytuacja przy rzucie karnym to bezapelacyjnie kandydatura numer jeden do interwencji mundialu. I nie ma znaczenia, że gdyby dobitka Saudyjczyka była celna, […]
28.11.2022
Suche Info
28.11.2022

Michniewicz: Z Argentyną nie da się zagrać na 0:0

Sztab reprezentacji Polski intensywnie szykuje się już do meczu z Argentyną, który zdecyduje o naszych losach w grupie C mundialu. Czesław Michniewicz zapewnia, że nie będziemy się cały czas murować.  – Nie chcę mówić o stylu. Dużo już o tym się nasłuchaliśmy. Na pewno nie zagramy  na 0:0, bo z Argentyna nie nie da się tak zagrać. To jeden z kandydatów do mistrzostwa świata i zawsze znajdą się sytuacje, żeby coś w meczu strzelić. Obrona to ważna rzecz, ale chcemy też zdobywać […]
28.11.2022
Suche Info
27.11.2022

Kontuzja Sochana w meczu z Lakers

Kontuzja weszła w drogę Jeremy’ego Sochana. Polski koszykarz opuścił mecz z Los Angeles Lakers pod koniec drugiej kwarty i już nie wrócił na boisko. Pod jego nieobecność San Antonio Spurs przegrali 138:143. Polski koszykarz rozpoczął sobotnie spotkanie oczywiście w pierwszej piątce, ale niestety się „nie nagrał”. W drugiej kwarcie po niecelnym rzucie złapał się za prawe udo. Okazało się, że doznał urazu mięśnia czworogłowego. W 14 minut, które spędził na parkiecie, […]
27.11.2022
Suche Info
26.11.2022

Sochan spotkał LeBrona i zanotował dobre zawody

Jeremy Sochan był wyróżniającym się zawodnikiem w meczu San Antonio Spurs z Los Angeles Lakers. Jego zespół jednak – co jest już regułą w ostatnich tygodniach – nie zdołał odnieść zwycięstwa. Jeziorowcy triumfowali na obcym parkiecie 105:94. Co możemy powiedzieć o występie polskiego koszykarza? To były naprawdę wszechstronne i dobre zawody Jeremy’ego. Zanotował 13 punktów (5 na 11 z gry), 9 zbiórek, 5 asyst, 4 przechwyty i blok […]
26.11.2022
NBA
21.11.2022

Bez Popovicha, bez wygranej. Spurs przegrali z Lakers

Gregg Popovich poczuł się źle przed spotkaniem z Los Angeles Lakers i uznał, że z powodu choroby nie zdoła poprowadzić swojego zespołu w starciu z Jeziorowcami. Pod jego nieobecność Spurs gładko przegrali mecz (92:123). Jeremy Sochan rzucił 12 punktów.  Popovicha zastąpił asystent, Brett Brown. Sam wspominał, że o tym, że poprowadzi ekipę w tym spotkaniu, dowiedział się tuż przed jego startem. – Oczywiście, że kiedy dzieje się coś takiego, jest się […]
21.11.2022
Suche Info
20.11.2022

Mecz do zapomnienia dla Sochana i Spurs

Ten występ Jeremy Sochan będzie chciał jak najszybciej wymazać z pamięci. W meczu z Los Angeles Clippers polski koszykarz popełnił aż siedem strat. A jego zespół doznał wysokiej porażki – 97:119. Cała linijka statystyczna Sochana wyglądała tak: 4 punkty (2 celne rzuty na 6 oddanych), 4 zbiórki, 2 asysty, blok, 7 strat i 2 faule. Polak miał też najgorszy wskaźnik „plus-minus” w drużynie, […]
20.11.2022
Inne sporty
19.11.2022

Miesiąc od debiutu Sochana w NBA. Co wiemy?

Jeremy Sochan zadebiutował w NBA 19 października 2022 roku. Dzisiaj od tego dnia mija dokładnie miesiąc. Ile przez ten czas dowiedzieliśmy się o grze i sytuacji Polaka w najlepszej lidze świata? Które elementy w grze naszego koszykarza stoją na wysokim poziomie, a gdzie może szukać poprawy? Zapraszamy do lektury naszej analizy. Zaufanie trenera zdobył z miejsca Rzecz, która jest absolutnie najważniejsza: Jeremy’ego Sochana regularnie oglądamy na boisku. Oczywiście […]
19.11.2022
NBA
18.11.2022

Sochan się rozkręca, ale Spurs znów przegrali

Jeremy Sochan zagrał dobre zawody w starciu z Sacramento Kings. Jego San Antonio Spurs przegrali jednak 112:130 i z bilansem 6-10 spadli na 13. miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej.  W meczu rozgrywanym minionej nocy Spurs musieli radzić sobie bez swojego lidera, Keldona Johnsona, który pauzował z powodu urazu kostki. Jego brak unaocznił się przede wszystkim w decydującej kwarcie – przez poprzednie trzy było to całkiem wyrównane spotkanie, ale w czwartej […]
18.11.2022
Liczba komentarzy: 17
Subskrybuj
Powiadom o
guest

17 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
Michał
1 rok temu

Oni tam poupadali na głowy, ale i wy nie jesteście lepsi, jeśli rozważacie takiego Chaunceay Billupsa do 75 najlepszych graczy w historii. Wyobrażam sobie takie rankingi bez Iversona, który pograł świetnie kilka sezonów, nic w tym czasie nie wygrał i już na amen zgasł. Carmelo Anthony to nigdy nie był wybitny zawodnik. Dobrze się zapowiadał, ale skończył na byciu solidnym. Howard powinien zamknąć japę i cieszyć się, że w ogóle ktoś go w takich rankingach rozważa, bo on nawet w pierwszej setce nie powinien się znaleźć. Jest tu jakieś zatrzęsienie współczesnych graczy. Harden, Lillard, Davies – dobrzy gracze, ale gdzie im do najlepszych w historii.

Baller
Baller
1 rok temu
Reply to  Michał

Z wszystkich graczy których wymieniles Alan Iverson przewyższa znacznie, koleś miał taki imapct że ciężko go porównać do reszty. Gdy MJ odszedł z Wizards , Wschód należał do Iversona. kurcze praktycznie każdy małolat grający w kosza chciał być jak the Answer.

Costa
Costa
1 rok temu

Howard?! StuporMan? Autorze, sięgnij najpierw po książkę Simmonsa, a potem zastanów się, z jakiego powodu w Top75 są gwiazdy lat 60 i 70, których nie masz prawa pamiętać. Argument z DJ i Manu pełna zgoda.

Costa
Costa
1 rok temu

No to się sam ze sobą (sprzed lat) nie zgadza. Trudno byłoby podmieniać Howarda za Maravicha czy nawet Monroe, ale taki Parish miał dokonania nieporównywalne z Howardem, który nigdy nie był zdolny do odegrania kluczowej roli w zdobyciu mistrzostwa. Utrzymywanie się w dobrej kondycji przez wiele lat nie powinno być docenione przez NBA, raczej przez jakąś federację bodybuildingu.

KKS Amica Poznan
KKS Amica Poznan(@kks-amica-poznan)
1 rok temu

Gdzie Dikembe Mutombo?

Dentrrr
Dentrrr
1 rok temu

Mutombo w swoim czasie nie był topowym centrem. Najlepiej blokował ale jako całokształt nie był nawet w pierwszej 5 centrów w swoim czasie.

Jacek
Jacek
1 rok temu

Carmelo, Westbrook i Lillard do wyrzucenia. Myslalem ze wcisniecie Klaya bedzie trudniejsze, ale zobaczylem te 3 nazwiska i watpliwosci rozwiane. Trzech zawodnikow bez psychy i sukcesow, Westbrook ostatnio znow daje popis swoich umiejetnosci. Bardzo dziwne wybory, zamiast nich dalbym jeszcze Ginobiliego i Cartera.

Transilvanian Nosferatoo
Transilvanian Nosferatoo(@transilvanian-nosferatoo)
1 rok temu

a ja sie pytam, gdzie Christian Laettner? xD

Pawel K
Pawel K
1 rok temu

i gdzie Manute Bol? xDxD

Odstaw mamroty
Odstaw mamroty
1 rok temu

Gdzie Tracy McGrady? Ranking warty funta kłaków z pizdy.

floro flores
floro flores(@floro-flores)
1 rok temu
Reply to  Odstaw mamroty

mocny koment, trafiłeś na stronkę

https://www.facebook.com/komy.z.weszlo

Odstaw mamroty
Odstaw mamroty
1 rok temu

Gdzie Tracy McGrady? Ranking warty funta kłaków z pizdy.

Sentino
Sentino
1 rok temu

Chuja warte te rankingi skoro nie ma Tyrone „Muggsy” Boguesa.

Anatolij Diatłow
Anatolij Diatłow
1 rok temu

Gdzie Gortat?

Paweł
Paweł
1 rok temu

Czemu na waszej liście głosowania nie ma P.Pierca i P.Gasola. To giga niesprawiedliwość że ich nie wybrano, a wy też ich nie dajecie na listę. W felietonie brak mowy o masie graczy z 1 dziesięciolecia XXI wieku. Nie rozumiem mocnego nacisku na wybór Howarda, nie umywa się do gry Gasola w tamtym okresie. Davis i Lillard zdecydowanie wybrani przedwcześnie. Z Carmelo też przesada straszna.

Baller
Baller
1 rok temu
Reply to  Paweł

Paul Pierce? Żartujesz sobie ? Koleś się obsral {dosłownie!) podczas meczu , a ty go chcesz wrzucic do 75 najlepszych graczy w historii. Bez gówna tutaj please