Złamano dwie godziny w maratonie! Historyczny rezultat w Londynie

Sebastian Warzecha

26 kwietnia 2026, 14:08 • 3 min czytania 6

Reklama
Złamano dwie godziny w maratonie! Historyczny rezultat w Londynie

Uganiano się za tym od dobrych kilku lat. Nie był w stanie przebić tej granicy w oficjalnym biegu Eliud Kipchoge. Kelvin Kiptum, wielka nadzieja maratonu, zmarł w wypadku i nie dostał takiej szansy. Jacob Kiplimo powoli się zbliżał. Ale ostatecznie to Sabastian Sawe jako pierwszy w dziejach pobiegł maraton w czasie poniżej dwóch godzin! A ogółem w Londynie szybciej od poprzedniego rekordu świata pobiegło trzech zawodników.

Reklama

Rekord świata w maratonie. Pękły dwie godziny

2 godziny i 35 sekund. Tyle pobiegł Kelvin Kiptum w październiku 2023 roku w Chicago. Poprawił wtedy rekord Eliuda Kipchoge i jako pierwszy człowiek w dziejach przebił granicę 2 godzin i minuty. W oficjalnym biegu, bo w takim, w którym zorganizowano niemalże laboratoryjne warunki Kipchoge zbił dwie godziny. Ale Ineos 1:59 Challenge był biegiem wyjątkowym, urządzonym pod Kipchoge, przygotowanym właśnie tak, by ten rekord udało się… no właśnie ustanowić?

Trudno tak to napisać, bo to rezultat, który nigdy i nigdzie nie mógł być oficjalnie zapisany. Kipchoge po tamtym biegu dał radę osiągnąć jeszcze 2:01:09.

A potem był Kiptum, jego rekord świata i jego tragiczna śmierć. Po niej na moment się to wszystko zacięło, jakby w oczekiwaniu na kolejnego kandydata. Naturalnym wydawał się Kiplimo, który sytematycznie poprawiał swoje własne życiówki. Ale to nie on pobił ten rekord, choć też ustanowił właśnie w Londynie czas szybszy od wyniku Kiptuma. Pobiegł 2:00.28 i zajął… trzecie miejsce. Drugi był Yomif Keyelcha z czasem 1:59.41! Etiopczyk przebił więc dwie godziny, ale jako drugi człowiek w historii.

Bo wygrał ten bieg Sabastian Sawe. Kenijczyk, który czwarty raz w życiu startował w maratonie i czwarty raz wygrał. Przy okazji człowiek, który dobrowolnie przeszedł jakiś czas temu zwiększoną liczbę testów antydopingowych, by udowodnić, że – co w Kenii nagminne i stąd ta „próba” – nic nie bierze i jest czysty. A jeśli faktycznie jest, to napisał historię. Jego czas to nowy rekord świata i pierwszy w dziejach bieg poniżej dwóch godzin.

Reklama

Sawe pobiegł dokładnie 1:59.30.

To wynik z kosmosu, nowy poziom. Bo są po prostu takie rezultaty, które zmieniają zasady danego sportu, przekraczają wyobraźnię. Kiedyś to był na przykład bieg poniżej 4 minut na milę. Albo granica sześciu metrów w skoku o tyczce czy dwustu w skokach narciarskich. Dla maratonu to były właśnie dwie godziny. I właśnie dziś, 26 kwietnia, to wszystko pękło. Zaczął się nowy rozdział w historii męskiego maratonu.

Reklama

A patrząc na wyniki Kiplimo i Keyelchy można założyć, że rekord Sawe długo się nie utrzyma. Pytanie brzmi, czy poprawi go sam rekordzista, czy inny maratończyk.

Czytaj również na Weszło:

Fot. Newspix

6 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama