Raków Częstochowa najpierw zapowiadał „długofalowy projekt” z Łukaszem Tomczykiem w roli głównej, a później nagle zwolnił tego szkoleniowca zaraz po porażce w Pucharze Polski. Tę zaskakującą decyzję wytłumaczył w „Przeglądzie Sportowym” Artur Płatek, doradca zarządu klubu ds. sportowych.
– W piłce niekiedy trzeba dokonywać trudnych decyzji, a decyzja ze zwolnieniem trenera Tomczyka była bardzo trudna. Jednak na końcu zawsze najważniejszy jest klub – podkreślił Płatek w rozmowie z Krzysztofem Kawą.
Artur Płatek: Z tym problemem zderzył się trener. Miał za dużo piłkarzy
Tomczyk poprowadził Raków w zaledwie siedemnastu spotkaniach. Notował przeciętne wyniki, a przegrany finał krajowego pucharu przelał czarę goryczy.
– Klub jest wartością nadrzędną. Myślę, że właśnie tym była ta decyzja podyktowana. Chodziło o to, żeby dać zespołowi impuls. Widzimy po dwóch meczach, że impuls przyszedł, choć niestety w środę przegraliśmy na własne życzenie – przyznał Płatek. – Może trzeba było zachować taką kadrę, jaką mieliśmy jesienią, z mniejszą liczbą piłkarzy. Wiosną czekały nas jednak występy na trzech frontach i uznaliśmy, że powinniśmy zbudować głębię składu. Gdy jednak wrócili po kontuzjach Ivi Lopez i Zoran Arsenić, a następnie Erick Otieno i Władysław Koczerhin, to okazało się, że kadra jest bardzo szeroka.
– Wielu zawodników było niezadowolonych z tego, że nie są brani pod uwagę przy ustalaniu składu. To był problem, z którym zderzył się trener Tomczyk. Miał za dużo zawodników do dyspozycji. To młody trener, który wciąż się uczy. Być może należało zapewnić mu mniejszą kadrę, by każdy zawodnik czuł się potrzebny.
W tej chwili na ławce trenerskiej Medalików zasiada Dawid Kroczek.
Raków ostatnio przegrał z Jagiellonią Białystok i po 32 seriach spotkań plasuje się na czwartym miejscu w Ekstraklasie. Wypadł już z walki o mistrzostwo Polski.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl
