Dwa poprzednie sezony to dwa spadki Warty Poznań. Zieloni najpierw pożegnali się z PKO BP Ekstraklasą, a kilkanaście miesięcy później spadli do Betclic 2. Ligi. W minionym sezonie w Poznaniu zbudowano zespół na młodych zawodnikach, wspartych kilkoma doświadczonymi graczami. Jednym z nich był Sebastian Steblecki, który wystąpił w 27 ligowych spotkaniach. W ostatniej kolejce Warta wywalczyła awans do Betclic 1. Ligi, natomiast po meczu 34-latek dał show przed kamerami TVP Sport.
Po poprzednich rozgrywkach na zapleczu Ekstraklasy, które zakończyły się drugim z rzędu spadkiem, w zielonej części Poznania panowała niepewność. W letnim oknie transferowym kolejny raz została wymieniona praktycznie cała drużyna. Choć początki nie były łatwe, ostatecznie Warta wraca do Betclic 1. Ligi. Awans zapewniła sobie w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego, w której wystarczył jej remis z Resovią. I ten remis padł po golu Dmytro Awdiejewa w siódmej minucie doliczonego czasu gry.
Warta wraca na zaplecze Ekstraklasy. „Chapeau bas dla trenera Tokarczyka”
Jednym z zawodników, który zasilił szeregi Warty poprzedniego lata, jest Sebastian Steblecki. Były zawodnik m.in. Cracovii wystąpił w 27 ligowych meczach. Złożyło się na nie nieco ponad 1200 minut – niedużo, natomiast nieocenione w tym sukcesie Zielonych było doświadczenie 34-latka.
– Po awansie Polonii Bytom przez dwa miesiące leżałem na kanapie. Byłem na Openerze, dobrze się bawiłem, było spoko. Wtedy miałem uczucie, że to chyba ten czas, trzeba podziękować, piłka się kończy. Nagle do mnie zadzwonił telefon: „Nie chciałbyś przyjechać do Warty, pograć w piłkę?”. Dobra, pakuję mandżur i przyjeżdżam – mówił po sukcesie w rozmowie z TVP Sport Steblecki, który w tym sezonie zasłynął z kilku ciekawych wypowiedzi.
Cyrk w 2. lidze. „Nie widziałem tak beznadziejnej pracy arbitrów”
Warta wróciła w tym sezonie do Poznania. W związku z pracami nad Ogródkiem, pierwszy mecz u siebie rozegrała dopiero w siódmej kolejce. Wtedy zaczęła seryjnie zwyciężać, natomiast wcześniej nie wygrała żadnego z sześciu wyjazdowych spotkań.
– Chapeau bas dla trenera Tokarczyka, bo rozpoczęliśmy sezon od sześciu spotkań bez zwycięstwa. Pamiętam jak do mnie zadzwonił: „Sebastian, ja wiem, że będziesz się ze mnie śmiał, ale my celujemy w miejsca 1-6”. Przysięgam, że wtedy się rozłączyłem. Powiedziałem mojemu przyjacielowi, że gościowi sufit na głowę spadł. Przecież oni nie mają zwycięstwa w sześciu kolejkach, jak oni chcą grać o awans – przyznał zawodnik.
– Magic touch Sebastiana Stebleckiego, przyszedłem i zaczęliśmy wygrywać. Oczywiście, to nie tylko moja zasługa – śmiał się 34-latek. – Chłopcy wycisnęli maksa. Obserwowałem tę drużynę jako bardziej doświadczony zawodnik. Ambicja wylatywała uszami, trener Adamski o 3:00 analizę wrzucał na grupę. Były krew, pot i łzy, a dziś jest radość.
Co z kolejnym sezonem?
Są zawodnicy Warty, których kontrakt przedłużył się automatycznie po zapewnieniu awansu. Jak to wygląda w przypadku Stebleckiego?
– Jest wstępnie powiedziane, że będą rozmowy. Po dzisiejszym sukcesie usiądziemy do nich z wielką przyjemnością, z uśmiechem na twarzy. Zobaczymy, jak to się potoczy. Ja wyrażam wielką, wielką chęć, jestem gotowy, czuję się w dobrej formie, by pomagać drużynie. Wiadomo, że im dalej w las, tym trudniej „orać” tydzień w tydzień po 90 minut. Mamy super drużynę, szkoda, żebym nie brał w tym udziału, więc mam nadzieję, że to wszystko fajnie się skończy – zakończył zawodnik.
Sebastian Steblecki Show. Fantastyczna jest ta rozmowa @ppyszkiewicz po awansie Warty Poznań do @_1liga_.
– Po awansie Polonii Bytom, przez dwa miesiące leżałem na kanapie. Byłem na Openerze, dobrze się bawiłem, było spoko. Wtedy miałem poczucie, że trzeba podziękować, piłka się… pic.twitter.com/5nhuN3F9vw
— Bartosz Wieczorek (@Bart_Wieczorek) May 30, 2026
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl