Oni zagrają na poziomie centralnym. Finisz sezonu w 3. lidze

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

31 maja 2026, 08:00 • 3 min czytania 8

Reklama
Oni zagrają na poziomie centralnym. Finisz sezonu w 3. lidze

Liga Mistrzów? Dajcie spokój, kto to oglądał. Ale multiliga w naszej 3. lidze to już nie byle co! Równolegle ze zmaganiami największych drużyn europejskiego futbolu o swoje walczyli też ci mniejsi. I parę zespołów ma po finiszu sezonu powody do zadowolenia. Choćby dzielnie walcząca w ćwierćfinale ostatniej edycji Pucharu Polski Avia Świdnik.

Reklama

Ale zanim o dokonaniach zespołu z Lubelszczyzny odnotujmy: wcześniej swój los przypieczętowały inne drużyny przeciskające się przez wąskie gardło między 3. ligą i poziomem centralnym. Awansu przed ostatnią kolejką pewne były rezerwy Legii Warszawa czy powracający z niebytu Zawisza Bydgoszcz. Formalności musiały dopełnić tylko Lechia Zielona Góra i Avia Świdnik, bo choć matematyka pozwalała na realizację scenariusza, w którym nie wygrywają swoich grup w 3. lidze, to takie cuda raczej się nie zdarzają.

Więc i się nie zdarzyły, dokładnie te cztery zespoły będziemy oglądali w przyszłym sezonie na poziomie centralnym. Inne będą się jeszcze biły w barażach.

Feta w Świdniku. Najpierw ćwierćfinał Pucharu Polski, teraz upragniony awans

Możliwe, że Świdnik to od wczoraj nowa stolica dobrej zabawy. Po awansie na poziom centralny mogą tam sobie powiedzieć, że misja na ten sezon została wykonana. Avia do samego końca sezonu utrzymała zapas punktowy nad goniącymi ją KSZO i Chełmianką, dzięki czemu wygrała grupę IV.

Dzisiaj możemy się cieszyć, bo spełniliśmy marzenia wielu wiernych i lojalnych kibiców Avii Świdnik. Czekali długo, ale dopięliśmy swego. Niech ten sezon będzie nowym impulsem i bodźcem dla całej lokalnej społeczności, aby jeszcze mocniej włączała się w życie klubu. Widzimy potencjał, jak choćby podczas Pucharu Polski czy najważniejszych meczów ligowych, i chcemy stabilizacji, ale na jak najwyższym poziomie zaangażowania. Jednocześnie chcę zapewnić, że czujemy się gotowi na wyzwania związane z grą w II lidze. Podejmujemy działania, które pozwalają nam rozwijać struktury klubu i podnosić standardy na każdym poziomie. O naszej pracy najlepiej świadczy przyznana już licencja na grę w 2 lidze – zaznacza Sebastian Lemieszek, prezes zarządu Avii.

Reklama

Klub ze Świdnika ostatecznie finiszował z trzema oczkami zapasu nad drugim KSZO i czterema nad walczącą do samego końca o udział w barażach Chełmianką. Tym samym o awans powalczy jeszcze zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego, Chełmianie muszą obejść się smakiem.

Oni też powalczyli na finiszu. Starcie na szczycie

Ciekawie było również w grupie III, gdzie Lechia Zielona Góra ostatecznie kończy rozgrywki przed Górnikiem Polkowice. Oba zespoły w ostatniej kolejce spotykały się w meczu bezpośrednim, dzięki czemu Polkowiczanie zachowywali jeszcze jakieś nadzieje na przeskoczenie rywali w tabeli. Szkopuł w tym, że Górnik musiałby wygrać z Lechią różnicą co najmniej sześciu goli – niby możliwe, ale jednak mało prawdopodobne.

Zresztą to ekipa z Zielonej Góry wygrała 2:1, a gospodarze… kończyli mecz w dziewięciu. Górnik powalczy jeszcze o awans przez play-offy – tam na drużynę z Dolnego Śląska czeka ŁKS Łomża.

Reklama

Nie wymieniliśmy tu jeszcze jednej, bardzo zresztą wdzięcznej, nazwy klubu, który nadal może dostać się na  poziom centralny. Wikęd Luzino przez długi czas liczył na bezpośredni awans, ale ostatecznie musiał uznać wyższość Zawiszy i wraz z KSZO, ŁKS-em i Górnikiem będzie przedzierał się przez dodatkowy miniturniej. Nie jest jednak bez szans w starciu z bardziej rozpoznawanymi drużynami – dość powiedzieć, że piłakrze z Luzina od końca listopada ubiegłego roku przegrali tylko jeden mecz. Z Zawiszą Bydgoszcz.

Fot. Newspix

8 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Niższe ligi

Reklama