Iga Świątek przechodzi przez turniej w Toronto w świetnym stylu. Właściwie zatrzymała się tylko na jednego seta – pierwszego w meczu z Martą Kostiuk. Poza tym gra swój tenis, a do tego – czego często ostatnio brakowało – jest przy tym spokojna i cierpliwa. Efekt? Jest już w półfinale, bo w nocy polskiego czasu pokonała Dianę Sznajder. Rozstawiona z „15” Rosjanka nie miała w tym meczu zbyt wiele do powiedzenia.
Iga Świątek nadal znakomita. Jest półfinał w Toronto
Gdy w zeszłym sezonie Iga Świątek nie wygrywała turniejów, pocieszać można było się tym, że przynajmniej dochodzi w nich regularnie dość daleko. W tym sezonie i z tym miała jednak problemy. Na etapie półfinału znalazła się – nie licząc drużynowego United Cup – zaledwie raz. W Rzymie, gdzie przegrała z Eliną Switoliną. Kiepsko było też w Szlemach: 1/4 w Australian Open, 1/8 na Roland Garros, III runda na Wimbledonie – w zasadzie z każdym kolejnym turniejem tej rangi odpadała o rundę wcześniej.
Ale i w imprezach rangi 1000 sobie niespecjalnie radziła. Rzym był wyjątkiem, a i tamten wynik przesadnie nie zadowalał – bo na kortach Foro Italico Iga w przeszłości triumfowała i to kilkukrotnie, niezmiennie zachwycając.
Tak naprawdę na starcie imprezy w Toronto, kolejnego tysięcznika w tym sezonie, nie wiedzieliśmy, czego się po Polce spodziewać. Sezon gry na trawie wypadł dla niej bardzo blado, bo rozegrała cztery mecze: dwa wygrała, dwa przegrała. Warto jednak zauważyć, że szybka porażka na Wimbledonie, mogła pozwolić jej zrobić sobie przerwę, ale też spędzić więcej czasu z trenerem, popracować nad rzeczami, które w jej tenisie nie grały. Ale też, być może, nad psychiką. Bo to wszystko u Igi się łączy, od dawna to wiemy.
W Kanadzie zdaje się, że to połączenie jest aktualnie dobre. Iga gra tenis skuteczny, spokojny, cierpliwy, ale też nie podłamuje się, gdy coś pójdzie nie po jej myśli – wygrany od stanu 0:1 i po bardzo kiepskim pierwszym secie mecz z Martą Kostiuk jest tego najlepszym dowodem. W dodatku gdy już złapie rytm, to raczej go Świątek nie gubi.
A to też nie tak oczywiste w roku 2026.
Podsumowując więc: jest dobrze. I mecz z Dianą Sznajder się do tego „dobrze” zdecydowanie dokłada. Rosjanka bowiem, turniejowa „15”, niewiele mogła zdziałać w starciu ze świetnie dysponowaną Igą Świątek. Sznajder, która w poprzedniej rundzie ograła w dwóch setach Jessicę Pegulę, Idze zabrała ledwie trzy gemy.
Iga Świątek zdecydowanie lepsza od Diany Sznajder
Najbardziej zdumiewa chyba statystyka serwisowa, bo podanie u Igi jest na ogół chwiejne. Dziś też zdarzały jej się błędy – dwa podwójne, nieco gorszych serwisów i tak dalej. Tyle że nic to Sznajder nie dało, bo ostatecznie nie wywalczyła sobie nawet jednego break pointa! Nie to, że miała Polkę przełamać, przez cały mecz po prostu nie dostała na to szansy. Iga nie musiała więc bronić się przed stratą własnego gema i to było kluczowe, miała duży komfort przy swoim podaniu.
A na returnie mogła poszaleć. I szalała.
Bo to druga statystyka: Sznajder mierzyła się z dziewięcioma break pointami. Pięć, czyli ponad połowę (!), straciła. Świątek nie tylko skutecznie doprowadzała do takich okazji, ale gdy już je miała, to na ogół korzystała. Warto tu zresztą podkreślić, że Diana i tak przegrała każdego (!!!) gema, w którym do break pointa doszło. Mogła obronić jednego, nawet dwa, ostatecznie jednak Iga ją przełamywała. Była Polka bezlitosna, a na ten brak litości pozwalała jej sama Rosjanka, która grała stosunkowo słabo i popełniała dużo błędów.
Przede wszystkim jednak wynikało to wszystko z tego, że to Iga grała na swoim poziomie, a przynajmniej bardzo blisko tego, czego od niej na ogół oczekuje szeroko pojęty kibic tenisowy. Świetnie budowała punkty, nie spieszyła się, nie podejmowała niepotrzebnego ryzyka. Jednym zdaniem: nie grała „na raz”, zamiast tego spokojnie rozrzucając rywalkę od jednej linii do drugiej i sprawiając, że to Rosjanka się męczyła, a w końcu była zmuszona do popełnienia błędu. A nawet jeśli tego nie było – Iga na ogół wymianę wygrywała.
BEAST MODE 💥@iga_swiatek | #NBO26 pic.twitter.com/ZY9ZOBdIBT
— wta (@WTA) August 11, 2026
Generalnie to była ta wersja Igi Świątek, jaką znamy z dawnych czasów – zmierzająca prosto do celu, jakim była wygrana. Dziś zajęło jej to ledwie 64 minuty.
Idzie ku dobremu? Przekonamy się
Cztery mecze – tyle na razie zagrała w Toronto – to mała próba, oczywiście. Pytaniem pozostaje, co będzie, gdy przeciwniczka faktycznie nie da Idze zaistnieć i będzie przejmować inicjatywę. Czy Świątek pozostanie cierpliwa? Czy się nie podpali? Czy będzie nadal grać tak, jak w poprzednich spotkaniach?
Te poważne, naprawdę poważne testy wciąż przed Igą.
Nie można jednak zaprzeczyć temu, że do tej pory Świątek gra w Kanadzie świetnie, a to tym ciekawsze, że akurat tego turnieju jeszcze w karierze nie wygrała. Jeśli chodzi o imprezy rangi WTA 1000, to zaledwie jedna z trzech takich. W poprzednim sezonie Iga przełamała się na Wimbledonie, a potem wygrała w Cincinnati – obu tych imprez nie wygrała wcześniej. Może więc w tym roku to kanadyjski tysięcznik będzie tym, który zdobędzie jako pierwszy? Po raz drugi w karierze zagra tam co najmniej w półfinale.
Przekonamy się, czy zdoła postawić kolejny krok.
Iga Świątek – Diana Sznajder 6:2, 6:1
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix