Gładysz poznał oblicze Madringu. Wie też, co będzie robić w sezonie 2027

Marcin Ziółkowski

03 września 2026, 20:07 • 3 min czytania 0

Reklama
Gładysz poznał oblicze Madringu. Wie też, co będzie robić w sezonie 2027

W kończącym się sezonie Formuły 3, Maciej Gładysz zanotował wiele udanych występów na torze. Zwieńczeniem jego wysiłków było zwycięstwo w wyścigu głównym na legendarnym Silverstone. Młody Polak niedawno testował na torze Madring. Jak zdradził portalowi Parc Ferme, jedna z wielu czerwonych flag na torze spowodowana była jego poważnym wypadkiem. Gładysz przyznał też, że już na tym etapie obecnego sezonu wie, co będzie robić po nowym roku.

Reklama

Gładysz o nadchodzącym madryckim wyzwaniu

Maciej Gładysz w sezonie 2026 ściga się dla renomowanego zespołu ART Grand Prix. W przeszłości w barwach tej ekipy ścigali się choćby Lewis Hamilton, George Russell czy Valtteri Bottas. 18-latek z Tarnowa liczy na to, że pójdzie w ślady wymienionej wcześniej trójki – każdy z nich bowiem ma na koncie nie tyle starty w Formule 1, co wiele zwycięstw.

Polak siedmiokrotnie dojechał do mety wyścigów w F3 w pierwszej dziesiątce i na pięć wyścigów do końca zajmuje w klasyfikacji generalnej ósmą pozycję. Do podium traci 21 oczek. Sezon zakończy potrójna runda na zupełnie nowym torze – zarówno dla F1 jak i F3. Chodzi o Madring, położony w okolicy ośrodka treningowego Realu Madryt, Valdebebas.

Reklama

Polak jako pierwszy z kierowców znad Wisły miał okazję przetestować ten bardzo szybki i techniczny obiekt. Choć poznał już jego negatywne oblicze, jest pod wrażeniem pętli w hiszpańskiej stolicy.

– Ogólnie świetny tor do szybkich kółek, ale jednocześnie bardzo niebezpieczny. Są mega wysokie tarki. Miałem tam nawet duży wypadek. Chciałem wnieść więcej prędkości w piąty zakręt. Trochę mnie podbiło, wyniosło mnie na szósty, tam też mnie podbiło i na wyjściu zahaczyłem lekko o bandę. To urwało zawieszenie i trafiłem na drugą barierę. Na początku nie mogłem oddychać i trochę spuchła mi noga

– Szczerze mówiąc, uważam, że to naprawdę jeden z lepszych torów ulicznych, na których byłem, lepszy nawet niż Monako. Ma dużo szybkich i wolnych zakrętów, a sekcja La Monumental jest niesamowita – powiedział w rozmowie z Parc Ferme Maciej Gładysz.

Reklama

Polski kierowca dodał też, że jego zdaniem to bardzo trudny tor pod kątem potencjalnych manewrów wyprzedzania. Tarnowianin uważa, że trzeba będzie mocno się natrudzić, aby na Madringu zostawić rywala w tyle.

To fajny tor do zrobienia szybkiego kółka, ale do ścigania nie będzie dobry. O wyprzedzanie będzie naprawdę bardzo trudno. Musisz ryzykować, ale jak już zaryzykujesz, to nie wiadomo, czy druga osoba w ogóle wyjedzie z tego zakrętu. Albo czy obaj wtedy z niego wyjedziemy… 

Reklama

Jesień to z reguły czas zakończenia sezonu w wielu seriach wyścigowych. W związku z tym, rodzi się pytanie co dalej. Gładysz przyznał, że wie co będzie robił w sezonie 2027.

– Na razie nie chcę za bardzo zdradzać. To ciężki temat. Mogę mrugnąć dwa razy na znak, że są rozmowy, tak! Raczej wiem, co będę robił w przyszłym roku, ale nie mogę po prostu tego powiedzieć. Jest to coś, co na razie zachowam dla siebie, aczkolwiek będzie to seria przy Formule 1.

Najpierw przed Polakiem jednak weekend na torze Monza. Dwa wyścigi we Włoszech odbędą się 5 i 6 września. Gładysz będzie chciał się odkuć po bardzo pechowym weekendzie w Budapeszcie, gdzie rywale byli wobec niego bardzo nieostrożni.

Reklama

 

 

 

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Ekstraklasa znów liderem w Europie. 7 klubów odpadło z pucharu

AbsurDB
9
Ekstraklasa znów liderem w Europie. 7 klubów odpadło z pucharu

Inne sporty

Reklama
Inne sporty

Legenda broni Piesiewicza: Gdy matka nie ma jedzenia, jest skłonna kraść

Jakub Radomski
53
Legenda broni Piesiewicza: Gdy matka nie ma jedzenia, jest skłonna kraść