Dziadki, „Killer” i czarny z GTA, czyli wesoła orkiestra Olympiakosu
Gdyby na plan filmowy “Mojego wielkiego greckiego wesela” wparowało kilku jegomości z obecnej ekipy Olympiakosu, mielibyśmy poważne obawy o dotrwanie tego projektu do końca. Sceny weselne przeciągałyby się w nieskończoność, budżet na wino niebezpiecznie zbliżyłby się do poziomu zera, a oryginalna grecka orkiestra zapamiętałaby to zlecenie jako najłatwiejsze w swojej karierze. Bo po co grać, skoro nowi bywalcy sami zagrają? Jesteście gotowi? Pamiętajcie o kolejności: Valbuena, Holebas, Rafinha, El Arabi. Scena […]
Kamil Warzocha
• 6 min czytania
2