Przed ostatnim meczem Liverpoolu z RB Lipsk, pisaliśmy, że to jeden z najtrudniejszych tygodni w życiu Jurgena Kloppa. Wyzwania czekały na Niemca zarówno na płaszczyźnie prywatnej, jak i zawodowej. Od tamtej pory minął blisko miesiąc i wiemy, że pod względem boiskowym właściwie nic nie wygląda lepiej. 

Liverpool gra dzisiaj o wszystko

Odpadnięcie w 1/8 Ligi Mistrzów byłoby małą apokalipsą. Odpadnięcie w 1/8 Ligi Mistrzów, koniec sezonu w Premier League na miejscu co najwyżej piątym i totalne rozwalenie szatni, byłoby prawdziwym dramatem.

Liverpool musi być jednak na taką ewentualność gotowy. Gra tak słabo, że dwubramkowa zaliczka wypracowana jakoś w pierwszym spotkaniu, nie daje żadnej gwarancji. To mimo wszystko zadziwiające, jak bardzo funkcjonowanie jednej, topowej drużyny, może załamać się na przełomie sezonów.

The Reds cierpią. W serii dziesięciu meczów częściej przegrywali, niż wygrywali. Co więcej, przerżnęli wszystkie ostatnie sześć domowych meczów. Jurgen Klopp w swoich pierwszych 100 spotkaniach na Anfield schodził na tarczy czterokrotnie. Teraz, w ciągu zaledwie półtora miesiąca, jego klub dostał w czapkę sześć razy.

Nie da się tego wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób, tym bardziej, że Liverpool nie mierzył się z ekipami rodem z Kosmicznego Meczu, a w dużej mierze z drużynami, które walczą o utrzymanie!

  • 0:1 – Burnley
  • 0:1 – Brighton
  • 1:4 – Manchester City
  • 0:2 – Everton
  • 0:1 – Chelsea
  • 0:1 – Fulham

Jasne, The Citizens i The Blues ciężko jest teraz się przeciwstawić, ale co może usprawiedliwić fakt, że The Reds strzelili w tych meczach tylko jedną bramkę? Co może usprawiedliwić fakt, że stracili ich 10?

Ano nic. Winę za to ponoszą zarówno zawodnicy, jak i sam trener. Jurgen Klopp za nic w świecie nie chce odejść od przekonań, które zagwarantowały Liverpoolowi ich pierwszy tytuł w historii Premier League. Zawodnicy zaś stali się nieodpowiedzialni, jak nigdy wcześniej.

Nic więc dziwnego, że dzisiaj kibice The Reds nieco odetchnęli. Mecz z RB Lipsk będzie rozgrywany w domu, a nie w domu. Tym razem może być to okoliczność sprzyjająca. Na Anfield The Reds po prostu nie potrafią ostatnio grać.

Kryzys wiary

Mimo, że Liverpool konsekwentnie przegrywa domowe mecze, to żaden nie podkreśla ich kryzysu aż tak mocno jak to, co wydarzyło się przeciwko Fulham. Liverpool po prostu nie żył. Liverpool, który kochał atakować, nie znosił pasywności, czołgał się pod pole karne The Cottagers. Mistrz Anglii w pełnie przegrał z beniaminkiem. I to nie z Leeds United, ale osiemnastym Fulham.

W porównaniu do poprzedniego spotkania, w którym The Reds ulegli Chelsea, Klopp dokonał aż siedmiu zmian. Na dobre wyszła Liverpoolowi jedna i to tylko wtedy, gdy zaprzemy się, że będziemy chwalić Diogo Jotę, za to, że po prostu dawał z wątroby więcej, niż jego koledzy. Poza tym? Pasmo nieporozumień.

Neco Williams miał wielkie problemy z odnalezieniem rytmu gry – nic dziwnego, Walijczyk ostatni raz w Premier League wystąpił trzy miesiące temu.

Rhys Williams i Nat Phillips nie stanowili zapory nie do przejścia, dla takich graczy jak Josh Maja, czy Ademola Lookman – nic dziwnego. Jeden jest wciąż bardzo niedoświadczonym zawodnikiem, drugiego odpalił drugoligowy Vfb Stuttgart.

LIVERPOOL PRZEGRA Z RB LIPSK? KURS: 2,54 W EWINNER!

James Milner nie doskakiwał do rywala z taką intensywnością, jak trzy lata temu – nic dziwnego. Anglik ma 35 lat i nie daje powodów ku temu, by sądzić, że jest drugim Pepe lub Ibrahimoviciem. Z sezonu na sezon gra po prostu słabiej, staje się coraz mniej użyteczny. 17 kilometrów, które potrafi przebiec Tomas Soucek, to dla niego maraton.

Naby Keita. To tyle. Nic nie trzeba dodawać. Gwinejczyk na papierze wyglądał na transfer idealny, eksperci od Bundesligi chwalili za ten ruch przede wszystkim Liverpool. Skończyło się na tragedii, bo trzeba się bardzo postarać, żeby znaleźć choćby dwa świetne mecze w jego wykonaniu.

Shaqiri też nie strzelał przewrotką jak na Euro 2016 – nic dziwnego. Szwajcar właściwie od początku przygody na Anfield jest zmiennikiem użytecznym, ale raczej w pucharowych starciach. Udział w akcji bramkowej w tym sezonie Premier League miał dwa razy. Dwa razy w meczach z West Hamem United.

Siedmiu zmienników, którzy w poprzednim sezonie wprost zabijaliby się o to, żeby zaimponować Kloppowi. Byłaby to dla nich być może jedyna szansa na to, żeby złamać żelazna jedenastkę Liverpoolu. Ale teraz tej żelaznej jedenastki już nie ma.

Drugoplanowi zawodnicy, których los wystawił na pierwszy plan, spalają się.

Gdy The Reds triumfowali w Lidze Mistrzów, jedną z najważniejszych postaci był Divock Origi. Teraz Belg stoi w hierarchii niżej niż wspomniany Shaqiri. Na boisko w meczu z Fulham nawet nie wszedł, co jest kamyczkiem do ogródka niemieckiego szkoleniowca.

Od pierwszych minut było widać, że brakuje chemii w mocno zmodyfikowanym składzie. Zmiany były konieczne, szczególnie w ataku. Liverpool tylko raz (!) zagroził bramce Alphonse’a Areoli, a przecież Francuz jest ósmym najczęściej zatrudnianym golkiperem w lidze.

Jasne, być może Klopp bał się, że wypadnie mu kolejny zawodnik, ale skoro i tak wpuścił na boisko Alexandra-Arnolda, Mane i Fabinho, to dlaczego nie jakieś 15 minut wcześniej? Koniec końców nie wnieśli oni do gry oczekiwanego impulsu. Często wydawało się, że brakuje im wiary. Podobnie jest zresztą z ich głównodowodzącym, który coraz częściej snuje się obok linii bocznej, nie będąc nawet w połowie tak żywiołowym, jak kilka miesięcy temu.

Klopp i jego drużyna są wyssani niczym stadiony pozbawione kibiców.

Egipski problem

Fanów Liverpoolu zaczyna też martwić coraz wyraźniejsza aura zmęczenia, która rozlewa się po szatniach Anfield. Nie chodzi o zwykłe zmęczenie fizyczne, zmęczenie sezonem, ale zmęczenie sobą. Chociaż teorie Michaela Owena, jakoby Sadio Mane nie chciał upadać, bo wtedy z karnego mógłby trafić Mohamed Salah są wyssane z palca kosmity, to nie da się ukryć, że Egipcjanin i Senegalczyk dogadują się coraz gorzej. A to dla Liverpoolu oznacza wielkie kłopoty. Przede wszystkim, jeśli widoczne będzie niezadowolenie byłego gracza Chelsea.

O ile bowiem Mane wygląda w tym sezonie jak gloryfikowany Philipp Degen, o tyle Salah pozostaje najlepszym strzelcem The Reds. W starciu z maszyną Thomasa Tuchela był najlepszym piłkarzem mistrzów Anglii. Posłał dwa świetne podania, z których ani Curtis Jones, ani Mane nie potrafili oddać nawet strzału w światło bramki. Jako jedyny faktcznie szarpał, starał się wchodzić w pojedynek z wahadłowymi Chelsea. Jaka była nagroda za te starania? Ano zmiana. W bój posłano dramatycznego Oxlade’a-Chamberlaina. Powiedzieć, że Anglik nie wymyślił koła, to nie powiedzieć nic. On go nawet nie narysował.

Niezadowolenie na twarzy Egipcjanina było aż nadto widoczne, a sprawę skomentował też agent piłkarza. Co gorsza, tym razem Jurgen Klopp się boleśnie pomylił. Być może liczył na to, że tak jak zmiana Jamesa Milnera na Curtisa Jonesa dała im prowadzenie w meczu z WHU, tak podobnie stanie się z Chelsea. No nie. Salah nie był Milnerem, a Oxlade Jonesem.

Uwypuklony został tym samym kolejny problem. Nie da się bowiem ukryć, że chociaż Egipcjanin to najlepszy zawodnik Liverpoolu w tym sezonie, to ostatnio straszliwie zjechał z formą. Dwa świetne podania z Chelsea wcześniej byłyby określone jako: tylko dwa podania.

W ostatnich siedmiu meczach strzelił dwie bramki, ale tylko jedną z gry. On też ma swoje za uszami, wszak współczynnik bramek spodziewanych wskazuje na to, że Liverpool powinien mieć ich około siedmiu. Salah często brał The Reds na plecy i ciągnął w stronę dobrych występów, ale do kogo się zwrócić, kiedy i on zawodzi?

Te same błędy

Na pewno nie do obrony. Co do jej funkcjonowania zarzuty pojawiały się nawet wtedy, gdy zdrowy był jeszcze Virgil van Dijk. Wszak bardzo alarmująca porażka z Aston Villą nadeszła na samym początku sezonu, gdzie jeszcze nikt nie zadawał sobie sprawy z tego, jak bardzo w dół tabeli zjedzie Liverpool.

Skończyło się na 2:7, a sposób zdobywania bramek przez The Villans był w kilku wypadkach niemalże bliźniaczy. Długa piłka za wysoko ustawioną linię defensywy. I tak przez niemal 90 minut.

Jasne, podopieczni Deana Smitha strzelili kilka goli dzięki znaczącym odbiciom się od obrońców Liverpoolu, ale aż trzykrotnie pokonali Adriana z powodu fatalnie ustawionej obrony. Ostateczny gol – autorstwa Jacka Grealisha – to linia ustawiona niemalże idealnie na środku boiska. A przecież już dwukrotnie w tym samym meczu dostali takie podania za kołnierz, które kończyły się trafieniami rywala.

Nie byli w stanie wyciągnąć wniosków przez 90 minut. Co jednak znacznie gorsze – nie są tego w stanie zrobić nawet teraz. A przecież od tego pogromu minęło pięć miesięcy!

RB LIPSK POWYŻEJ 1.5 GOLA? KURS: 2,26 W SUPERBET!

Defensywa The Reds nadal stoi wysoko, czego Klopp nie zmienia, zupełnie nie uwzględniając roszad, jakie zaszły pod względem personalnym. Ozan Kabak ma zwrotność ciężkiego kamienia, zaś Philips i Williams regularnie łamią linię. Fabinho również nie może równać się z dynamiką Joe Gomeza, nie mówiąc o tym, jak gra van Dijk. Niemiecki szkoleniowiec nie dostosował pomysłu do tego, co obecnie ma na Anfield. A że ma spaloną ziemię i stara się na niej coś zasiać, to już inna kwestia.

Liverpool powinien bowiem dokonać znacznie lepszych transferów zimą. Zamiast obrońców do pierwszego składu, Klopp dostał Kabaka z Schalke i Bena Daviesa z Preston North End. To odważna teza, ale The Reds zdają się coraz bardziej dostosowywać do zasady – jak ściągasz gościa z Schalke, to grasz jak Schalke.

Jak wyliczył Michael Cox – w meczach z Leicester City, Chelsea i Evertonem – Liverpool stracił trzy gole po piłkach za plecy obrońców. Gdyby jednak rywale byli skuteczniejsi, byłoby ich aż sześć. To broń, z której RB Lipsk z pewnością nie zawaha się skorzystać.

Jeśli będzie w tym odpowiednio precyzyjny, humory na Anfield będą porównywalne do czasów, gdy Roy Hodgson wpakował ich do strefy spadkowej.

Fot.Newspix

Suche Info
18.08.2022

Papszun: Sędziowanie było dziś skandaliczne

Raków Częstochowa ograł dziś Slavię Praga 2:1, ale w spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Sędziowie w kilku przypadkach pomylili się na korzyść czeskiej drużyny. Marek Papszun odniósł się do kwestii sędziowania podczas konferencji pomeczowej: – Sędziowanie było skandaliczne. Trzeba być ślepym, żeby dostrzegać te „spalone” przy mijankach, wydumane faule, kiedy Ivi mógł wychodzić sam na sam. Brak VAR-u jest niepojęty. To absurd. Delegaci potrafią się przyczepić […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Lech już prowadzi. Znów trafia Velde [WIDEO]

Lech Poznań właśnie rozgrywa mecz z F91 Dudelange i już prowadzi 1:0. W 6. minucie Kolejorz zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Autorem gola był Kristoffer Velde, który w tegorocznych eliminacjach do europejskich pucharów zaliczył już trzecie trafienie. Wcześniej zdobywał po golu w meczach rewanżowych z Vikingurem i Karabachem Agdam. Tym razem bardzo przytomnie zachował się w polu karnym. Wykorzystał bierność rywali i zaskoczył bramkarza gości. Wcześniej zmarnował […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Złodzieje zabrali zegarek Robertowi Lewandowskiemu, ale już został odzyskany

Skradziono zegarek Roberta Lewandowskiego, ale już został odzyskany. Przed dzisiejszym treningiem reprezentant Polski doświadczył przykrego zdarzenia. Pod ośrodkiem treningowym FC Barcelony dwójka złodziei zabrała Robertowi Lewandowskiemu zegarek, ale sprawców zamieszania udało się złapać i odzyskano wartościowy przedmiot. Podobno wartość tego zegarka wynosi około 70 tysięcy euro. „Sport” podał informacje, że Polak wyruszył za sprawcami samochodem i policja zapewniła piłkarzowi bezpieczeństwo. „Mundo Deportivo” dodaje, […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Spektakularne trafienie Iviego Lopeza [WIDEO]

Raków Częstochowa rozgrywa właśnie mecz ze Slavią Praga w ramach 4. rundy el. do Ligi Konferencji UEFA. W 29. minucie Ivi Lopez zaprezentował po raz kolejny próbkę swoich umiejętności. Najpierw zdecydował się na drybling, a następnie uderzył w długi róg bramki strzeżonej przez Alesa Mandousa. Po chwili bramkarz czeskiej drużyny musiał wyciągać piłkę z siatki. W tym momencie Raków prowadzi u siebie 1:0. Ivi Lopez jest niesamowity #RCZSLP […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Legia Warszawa rozpoczęła sprzedaż koszulek retro

Legia Warszawa rozpoczęła sprzedaż koszulek retro, które są ukłonem dla kibiców lubiących klimat lat 90. W komunikacie zamieszczonym przez klubowe media Legii możemy przeczytać: – Trykoty są odwzorowaniem koszulek meczowych z lat 90. – od kroju, poprzez kolory, fakturę i wykończenia. Modele koszulek zostały wybrane przez kibiców w głosowaniu. Do sprzedaży trafiły koszulki domowe na wzór tych z sezonów 93/94 i 95/96 oraz wyjazdowe z sezonu 95/96. Inicjatywa stołecznego klubu […]
18.08.2022
Premier League
17.08.2022

Nie będzie drugiego PSG? Saudyjska rewolucja w Newcastle

Miał być Neymar, Gareth Bale i Zinedine Zidane, a jest Chris Wood, Sven Botman i Eddie Howe. Saudyjska rewolucja w Newcastle United nie wygląda tak, jak wielu przewidywało, ale wydaje się, że to może wyjść tylko na dobre. Na St. James’s Park panuje wyjątkowy spokój i nikt nawet nie myśli o wykonywaniu pochopnych ruchów. Od strony czysto sportowej wszystko wygląda niezwykle rozsądnie, ale kibiców martwi coś innego – tzw. „saudyfikacja” klubu.  […]
17.08.2022
Premier League
16.08.2022

„Seksualny drapieżnik”. Benjamin Mendy na ławie oskarżonych

– To kolejny rozdział bardzo starej historii o mężczyznach, którzy gwałcą i napadają seksualnie na kobiety, bo uważają, że są potężni, a wszystko ujdzie im na sucho – w ten sposób prokurator Timothy Cray opisał sprawę byłego piłkarza Manchesteru City Benjamina Mendy’ego przed sądem w Chester. Nie było to jednak najgorsze, co usłyszeli i zobaczyli obecni na sali sądowej. Wydarzenia, które miały miejsce w posiadłości mistrza świata w Cheshire mrożą krew w żyłach, ale najgorsze jest to, że to nie pierwszy […]
16.08.2022
Anglia
15.08.2022

Darwin z nagrodą Darwina. Falstart Liverpoolu

Nagrody Darwina są przyznawane za wyjątkową głupotę. Śmiało możemy nominować do tego plebiscytu Darwina Nuneza, któremu przepaliły się styki w głowie i stwierdził, że walnie z dyńki obrońcę Crystal Palace. Liverpool gonił wynik, a Urugwajczyk, który zamiast pomóc drużynie, dodatkowo ją osłabił. Wyjątkowo kretyńskie zachowanie. Za nami 2. kolejki a The Reds mają już cztery punkty straty do Manchesteru City. Najpierw zremisowali 2:2 z Fulham, a w poniedziałkowy wieczór przed własną publicznością podzielili […]
15.08.2022
Anglia
14.08.2022

Conte vs Tuchel. Na boisku 2:2, ale czy w oktagonie też byłby remis?

Thomas Tuchel kontra Antonio Conte na Fame MMA? Halo, Wojtek Gola, jeśli oglądałeś derby Londynu to spróbuj zorganizować taką walkę. Między szkoleniowcami wrzało przez cały mecz. Nie panowali nad swoimi emocjami. Po końcowym gwizdku zamiast sobie podziękować, postanowili raz jeszcze rzucić się na siebie, a w konsekwencji obaj dostali po czerwonej kartce.  Cóż to były za emocjonujące derby Londynu! Wydawało się, że Chelsea na luzie ogra Tottenham, bo długimi fragmentami […]
14.08.2022
Premier League
09.08.2022

Czy Aleksandar Mitrović jest za słaby na Premier League?

45 bramek w 44 ostatnich meczach ligowych – takim dorobkiem może się pochwalić Aleksandar Mitrović. Serb przeżywa obecnie chyba najlepsze chwile w swojej karierze, ale wciąż musi się mierzyć z całą masą niedowiarków, którzy powątpiewają w jego zdolności do pobicia Premier League. Początek nowego sezonu ma niezły, bo o jego wielkości przekonał się sam Liverpool Juergena Kloppa, ale czy to ma szansę potrwać dalej?  Nieszczęśliwy marzyciel Aleksandar Mitrović został […]
09.08.2022
Premier League
08.08.2022

Saliba niczym Ferdinand. Nadchodzi przełom w Arsenalu

– Powiedziałem po meczu, że przypomina mi Rio Ferdinanda – te słowa padły z ust Garry’ego Neville’a po fantastycznym występie Williama Saliby w spotkaniu przeciwko Crystal Palace. Francuz zaliczył wybitny występ, który świadczy tylko o tym, że na Emirates w końcu wszystko wydaje się iść w odpowiednim kierunku. To będzie przełomowy sezon dla Kanonierów a 21-letni stoper, niczym rzeczony Ferdinand w Manchesterze United, będzie kluczową postacią w drużynie Mikela Artety.  Aż 49 podań, ich dokładność […]
08.08.2022
Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
1 rok temu

Wygrana Liverpoolu dzisiaj. Śmiało obstawiajcie

Stasi Klopp rówmy chłop
Stasi Klopp rówmy chłop
1 rok temu

Klopp to agent Stasi z czasów przed upadkiem muru berlińskiego. Kapował.

Mario
Mario
1 rok temu

Chyba jednak agentem Hitlera. Chce mu pomóc wreszcie zająć Wyspy.

AmberMozart
AmberMozart
1 rok temu
Reply to  Mario

ponoć stał po prawicy Urlyka von Jungingena