Fajdek bez medalu. Wielki wynik Węgra

Sebastian Warzecha

11 sierpnia 2026, 21:51 • 3 min czytania 5

Reklama
Fajdek bez medalu. Wielki wynik Węgra

Paweł Fajdek nie zdobył medalu w konkursie rzutu młotem na mistrzostwach Europy, choć nie był tego daleki. Stawce całkowicie odskoczył Bence Halasz, który swoim rzutem wskoczył do dziesiątki najlepszych wyników w historii dyscypliny!

Reklama

Paweł Fajdek bez medalu mistrzostw Europy

Rzut młotem przez lata był nasza lekkoatletyczną opoką. Nasi mistrzowie się jednak postarzeli, a następców, niestety, nie widać. I tak w rzucie młotem mężczyzn nie zdobyliśmy medali na dwóch ostatnich wielkich imprezach – igrzyskach olimpijskich oraz ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Tokio. Na mistrzostwach Europy teoretycznie można jednak było wierzyć w to, że taki krążek wpadnie – w tym sezonie odrodzenie przeżywał bowiem Paweł Fajdek.

Polski pięciokrotny mistrz świata rzucał już w tym roku 82,09 m i zajmował czwarte miejsce na listach światowych. W samej Europie był trzeci – za Francuzem Yannem Chaussinandem oraz Mychajło Kochanem z Ukrainy. W konkursie fatalnie zaprezentował się Francuz, który spalił dwie pierwsze próby, a w trzeciej rzucił zbyt blisko by wejść do ósemki i, co za tym idzie, wąskiego finału.

Fajdek za to rozpoczął bardzo dobrym 79,13 m. Sęk w tym, że był to jego najlepszy rzut z całego konkursu. Po nim jakby nie mógł się w kole odnaleźć – drugą próbę spalił, w trzeciej było 76,71 m, a potem już ani razu odległości mu nie mierzono. Czasem z powodu błędu, czasem dlatego, że było krótko i z koła po prostu wychodził (w rozmowie z TVP Sport po konkursie mówił, że to wina śliskiego koła w miejscu, gdzie dostawiał nogę). Musiał więc Polak liczyć na łaskę rywali, a tej jednak zabrakło.

Wyprzedziło go czterech. Tuż za podium zameldował się Czech Volodymyr Myslyvcuk (79,42 m). O ledwie siedem centymetrów dalej rzucał wspomniany już Kochan, który zdobył brąz. Srebro zgarnął Niemiec Merlin Hummel i on już sieknął solidnie – 81,30 m.

Reklama

Gwiazdą był jednak Bence Halasz. 29-letni Węgier od dawna jest w światowej czołówce, miał już siedem medali wielkich imprez, ale nigdy nie zdobył złota. Aż do dziś. Dziś bowiem zachwycał. Poziom konkursu ustawił już pierwszym rzutem, na 80,96 m. Ale to jeszcze taka odległość – co udowodnił Hummel – że rywale mogli mu zagrozić. Więc w trzeciej próbie podbił na 81,84 m. Tu już był bardzo blisko złota. A przedostatnim rzutem je sobie zagwarantował.

Huknął wtedy potężne 84,25 m!

Reklama

Rekord kraju, najlepszy wynik na tegorocznych listach, żeby oddać skalę: dalej od życiówki Pawła Fajdka (83,93 m). Genialny rzut, wszystko się tam Halaszowi po prostu zgrało najlepiej, jak tylko mogło. Na tyle, że wskoczył – na ostatnie miejsce, ale jednak – do dziesiątki najlepszych zawodników w historii konkurencji. Tak, całej historii. Tak, na świecie. Wypchnął z niej zresztą rodaka – Adriana Annusa (84,19 m), a Fajdka przesunął na 12. miejsce.

Nie było wątpliwości, że jest po prostu najlepszy.

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama