W US Open została nam tylko Iga Świątek. I nigdzie się nie wybiera

Sebastian Warzecha

03 września 2026, 18:43 • 3 min czytania 1

Reklama
W US Open została nam tylko Iga Świątek. I nigdzie się nie wybiera

Nie zagrała dziś Iga Świątek wielkiego meczu. Wygrała jednak spokojnie, choć Nadia Podoroska robiła, co tylko mogła, by utrudnić jej życie. Polka jednak z Argentynką poradziła sobie tak, jak zrobiła to też w ich jedynym dotychczasowym spotkaniu – sześć lat temu. I jako jedyna nasza reprezentantka doszła do III rundy US Open. I oby na tym się nie zatrzymała.

Reklama

Iga Świątek w III rundzie US Open

Iga Świątek była absolutną pewniaczką do awansu do III rundy US Open. Nie mogło być inaczej – Nadia Podoroska, jej dzisiejsza rywalka, to tenisistka spoza najlepszej setki. Miała swój wielki moment, gdy w 2020 roku sensacyjnie dotarła do półfinału Roland Garros. Wtedy pokonała ją ostatecznie… Iga Świątek, która zmierzała w stronę pierwszego w swojej karierze wielkoszlemowego triumfu. Podoroska miała potem i dobre momenty, i wiele problemów – na początku tego roku wróciła do gry po 14 miesiącach przerwy spowodowanych kontuzją biodra.

W efekcie zaczynała ten rok bez rankingu. Teraz jest w piątej setce, choć korzysta – ze względu na tak długą przerwę – z chronionego miejsca. Stąd zagrała w US Open i wygrała mecz pierwszej rundy, przeciwko Simonie Waltert.

– Musiałam się przygotować. Pamiętałam jednak, jak grała, bo grałyśmy w turnieju, który chyba najlepiej pamiętam. Wiedziałam, jak odbija piłkę, ale wiadomo, wiele może się zmienić przez sześć lat. Więc przygotowywałam się jak do każdego innego meczu – mówiła Iga, już po spotkaniu. Nie był to z jej strony mecz wybitny, nie była to Iga w najlepszym wydaniu, ale zdecydowanie wystarczająco dobra, by spokojnie Podoroską pokonać.

Polka po prostu robiła dziś na korcie swoje. Grała cierpliwie, spokojnie, wyczekiwała okazji. Miała nieco problemów na returnie, nie była na nim regularna, ale i tak zdołała już w czwartym gemie meczu przełamać Podoroską. Jedyny moment zawahania przyszedł właściwie na koniec pierwszego seta – nieco zawiódł wtedy Igę serwis, w konsekwencji rywalka miała aż cztery szanse na przełamanie. Nie skorzystała jednak z ani jednej, w czym duża zasługa tego, że Iga podniosła poziom swojej gry i dyktowała warunki w kilku punktach.

Reklama

W drugim secie takich problemów już nie było. Iga na start przełamała Podoroską, potem zrobiła to jeszcze raz. Przy swoim serwisie nie dawała Argentynce dojść do głosu. Iga wygrała więc dość pewnie, w dodatku pierwszy mecz od kilku lat, który grała poza dwoma głównymi kortami US Open – po meczu mówiła jednak przed kamerą Eurosportu, że nie miała problemów z adaptacją, zresztą trenowała na tym korcie wcześniej. Owszem, trochę wiało, nawierzchnia jest tam dość wolna, ale Idze nie sprawiło to zbyt wielkich problemów.

Wygrana Świątek jest tym ważniejsza, że wczoraj na US Open zanotowaliśmy fatalny dzień – odpadli Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak (obaj w meczach II rundy, w których zagrali nieźle), a także Magda Linette i Magdalena Fręch (w dokańczanych spotkaniach I rundy). Wcześniej z turniejem pożegnała się też Maja Chwalińska. Została nam więc w turnieju singla tylko Iga.

Reklama

I to na jej wielki występ liczymy.

Iga Świątek – Nadia Podoroska 6:3, 6:2

Iga Świątek – Nadia Podoroska 6:3, 6:2

Fot. Newspix

1 komentarz
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Ekstraklasa znów liderem w Europie. 7 klubów odpadło z pucharu

AbsurDB
1
Ekstraklasa znów liderem w Europie. 7 klubów odpadło z pucharu
Ekstraklasa

Jego lekcje zostaną z nimi na zawsze. Jacek Magiera patronem szkoły Legii

Wojciech Piela
2
Jego lekcje zostaną z nimi na zawsze. Jacek Magiera patronem szkoły Legii

Inne sporty

Reklama
Inne sporty

Legenda broni Piesiewicza: Gdy matka nie ma jedzenia, jest skłonna kraść

Jakub Radomski
51
Legenda broni Piesiewicza: Gdy matka nie ma jedzenia, jest skłonna kraść