Start drugiej połowy spotkania Tunezja – Holandia trzeba było na chwilę wstrzymać, ponieważ Tunezyjczycy mieli pewne problemy, by… w komplecie wybiec na płytę boiska w Kansas City. I ta kuriozalna sytuacja chyba najlepiej podsumowuje cały mundial w wykonaniu Orłów Kartaginy. Trener zwolniony po pierwszej kolejce fazy grupowej, trzy oklepy, mnóstwo niedopuszczalnych na tym poziomie błędów w defensywie. Trafili do niełatwej grupy, to prawda, ale nawet w takim towarzystwie wypadało pokazać coś więcej.
No ale reprezentacji Tunezji po prostu na nic więcej nie było stać. Udział w mistrzostwach świata zakończyła więc porażką 1:3 z grającą niemalże na stojąco Holandią.
Tunezja – Holandia. Dwa szybkie ciosy Pomarańczowych
Siedem minut – tyle zajęło Holendrom wypracowanie komfortowego, dwubramkowego prowadzenia.
Nie chcemy się przesadnie pastwić nad defensywą reprezentacji Tunezji, która została przecież już wcześniej roztrzaskana w drzazgi przez Szwedów i Japończyków. Trudno było się zatem spodziewać cudów po zespole, który przystąpił do tego spotkania z dziewięcioma straconymi golami w dorobku. No ale tak po cichu liczyliśmy, że ekipa z Afryki Północnej jednak wykrzesa z siebie jakiś dodatkowy pierwiastek motywacji, by przynajmniej godnie się pożegnać z mundialem. Cóż, nic bardziej mylnego. Tunezyjczycy znowu zostawiali oponentom hektary wolnej przestrzeni nawet w okolicach własnej szesnastki. I znowu zapłacili za to wysoką cenę.
Najpierw nie poradzili sobie z futbolówką wstrzeloną w pole karne przez Denzela Dumfriesa. Do własnej bramki skierował ją Ellyes Skhiri. A potem kompletnie się rozsypali przy rzucie wolnym dla Pomarańczowych, co zaowocowało trafieniem świetnie dysponowanego Briana Brobbeya.
Tego ostatniego doceniamy nie tylko za gola, ale też za grę tyłem do bramki. Przeciwnicy po prostu się od niego odbijali, wyglądał na ich tle niczym futbolista amerykański.
Ależ początek Holandii!
Już po 7 minutach Oranje prowadzili 2:0, a trzeciego gola na tym mundialu do swojego dorobku dołożył Brian Brobbey! 🇳🇱
To jeszcze nie koniec! Wracamy po przerwie na drugą połowę!
📺 Oglądaj online mecz TUNEZJA – HOLANDIA ▶️ https://t.co/uo48sEmXRp pic.twitter.com/jqM2dQdzxk
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 25, 2026
Co tu kryć – te dwa trafienia podopiecznych Ronalda Koemana przygasiły i tak niewielkie emocje towarzyszące temu spotkaniu. Fakt, że przed przerwą Tunezyjczycy parokrotnie narobili zamieszania w polu karnym Oranje – mieli nawet niezłą szansę, by wyjść na prowadzenie. No ale do siatki nie trafili, natomiast Holendrzy ewidentnie nie czuli potrzeby forsowania tempa. Przeważali, jasne, lecz z każdą minutą coraz mocniej przechodzili do gry w trybie ekonomicznym.
Druga połowa? Kompletnie bez historii
Tyle dobrego, że Tunezyjczykom udało się przynajmniej ekipę z Europy skarcić za tak lekceważące podejście. W 54. minucie Orły Kartaginy po stałym fragmencie zdobyły bowiem bramkę kontaktową, co przypomniało Holendrom, że mają jeszcze kilkadziesiąt minut do wybiegania, a prowadzenie nie dowiezie się samo do końcowego gwizdka pani arbiter. Na ripostę Oranje nie trzeba było czekać nawet dziesięciu minut. Zresztą odpowiedzieli Tunezyjczykom pięknym za nadobne, bo trzecią bramkę także strzelili po dośrodkowaniu ze stojącej piłki. Konkretnie – do siatki trafił Jan Paul van Hecke, choć przy wydatnej pomocy Anisa Slimane.
No i po tym golu na boisku naprawdę nie działo się już praktycznie nic, nie licząc jakichś chaotycznych szarpnięć w wykonaniu reprezentacji Tunezji i kilku raczej niemrawych, holenderskich ataków. Pomarańczowi pieczołowicie zadbali o to, by nie pojawiła się na ich ciele nawet jedna nadprogramowa kropla potu.
The worst team at the 2026 World Cup? 😬
Tunisia exit the competition having sacked their manager mid tournament, lost all three of their games, and scoring just twice.
And on top of that, they’re the 10th side in World Cup history to exit the tournament with a -10 goal… pic.twitter.com/g1f7awSPNC
— Squawka (@Squawka) June 26, 2026
Czy można im się dziwić?
Szczerze mówiąc – nie. Tunezja nie była dla nich realnym wyzwaniem, natomiast rywal znacznie poważniejszego kalibru czeka na nich już w 1/16 finału. Zmierzą się bowiem teraz z Marokiem. Z kolei Japonię, która zajęła drugą pozycję w grupie F, czeka równie interesująco się zapowiadająca konfrontacja z Brazylią.
Tymczasem Orły Kartaginy odlatują do domu. I nie będzie to przyjemny lot, bo muszą zataszczyć ze sobą bagaż dwunastu straconych goli.
Tunezja – Holandia 1:3 (0:2)
- 0:1 – E. Skhiri 2′ (sam.)
- 0:2 – B. Brobbey 7′
- 1:2 – H. Mastouri 54′
- 1:3 – P. J. van Hecke 62′
Atrakcyjność meczu – 2/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl