To była piłkarska przepaść! Belgia z łatwością wygrała 5:1 z Nową Zelandią i zapewniła sobie awans do fazy pucharowej mistrzostw świata. Czerwone Diabły nie pozostawiły rywalom żadnych złudzeń, choć do ostatniej minuty musiały walczyć o zajęcie pierwszego miejsca w grupie.
Mundial 2026: Nowa Zelandia – Belgia 1:5. Jednym słowem: koncert
Takiej Belgii oczekiwali kibice w starciach z Egiptem czy Iranem. Energicznej, kreatywnej, a przede wszystkim skutecznej. Od początku spotkania z Nową Zelandią rzucała się w oczy zdecydowanie wyższa kultura gry po stronie Europejczyków. Co prawda rywalem był tylko zespół, który w rankingu FIFA znajduje się m.in. za Curacao, ale też zespół, który potrafił udanie zaprezentować się w poprzednich dwóch kolejkach. All Whites grali miłą dla oka piłkę, potrafili kreować sporo sytuacji pod bramką przeciwnika…
W piątkowy wieczór w Toronto byli jednak tylko tłem dla Belgów.
Czerwone Diabły miały pełną kontrolę nad spotkaniem, a olbrzymią rolę odegrał w tym Kevin de Bruyne, przez którego przechodziła każda akcja Belgów. Również mogła się podobać dyspozycja wracającego do składu Doku, którego na papierze Rudi Garcia umieścił na prawym skrzydle, ale często widzieliśmy go po lewej stronie, dzięki czemu Belgia miała przewagę liczebną w tej strefie boiska, co pozwalało na stworzenie niejednej okazji.
Kapitalny występ zanotował z kolei Leandro Trossard. Już w dziesiątej minucie miał świetną szansę na gola, jednak piłkę po jego strzale wybił z linii bramkowej Tyler Bindon. Niedługo później jego próbę zablokował ręką Finn Surman i arbiter początkowo podyktował jedenastkę, natomiast po interwencji VAR ją anulował, bo ręka była przy ciele stopera.
Tak blisko… a jednak pudło! ❌ Belgów opuściło szczęście w tej akcji…
🔴📲 TRANSMISJA MECZU 👉 https://t.co/izJDDbBnNE pic.twitter.com/OVE7oBWg13
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 27, 2026
Po pół godzinie gry graczowi Arsenalu udało się wpisać na listę strzelców. De Bruyne nienajlepiej dośrodkował piłkę z rzutu rożnego – centrę powinien bezproblemowo wyłapać Crocombe, tyle że ten był przyklejony do linii bramkowej, a w zamieszaniu na piątym metrze przed jego bramką odnalazł się Trossard. Katastrofalnie zachowali się we własnej szesnastce Nowozelandczycy.
Tym razem Trossard trafia do siatki i 𝐁𝐞𝐥𝐠𝐢𝐚 𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐢 𝟏:𝟎!
🔴📲 TRANSMISJA MECZU 👉 https://t.co/izJDDbBnNE pic.twitter.com/d5eVomOpc9
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 27, 2026
Gol sprawił, że zarówno Trossard, jak i cała Belgia poczuli się na boisku jeszcze pewniej i swobodniej. Pojawiły się piętki, dryblingi, Doku wrzucał rywali na karuzelę… w pierwszej połowie brakowało tylko jednego.
Zamknięcia meczu.
Nie dało się tak wcześniej?
To udało się w drugiej połowie. Tuż po zmianie stron drugiego gola strzelił Trossard. Ponownie, jak przy pierwszej bramce, zagrywał De Bruyne – w szesnastce zakotłowało się i gracz Arsenalu znów był najprzytomniejszy w chaosie.
Trossard x ⚽️
Trossard x ⚽️⚽️🔴📲 TRANSMISJA MECZU 👉 https://t.co/izJDDbBnNE pic.twitter.com/Mg53ckatvg
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 27, 2026
Niedługo później prowadzenie podwyższył strzałem z dystansu Kevin de Bruyne, wieńcząc swój rewelacyjny występ. Mocny, płaski strzał, którego nie dał rady wybronić nowozelandzki golkiper.
Pokazał się i On! De Bruyne na 𝟑:𝟎! ⚽️
🔴📲 TRANSMISJA MECZU 👉https://t.co/izJDDbBnNE pic.twitter.com/bmJRpA5HxC
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 27, 2026
Po nieco ponad godzinie gry nie było czego zbierać z All Whites. Wynik mógł być nawet jeszcze bardziej okazały, ale Crocombe kapitalnie interweniował przy próbie De Ketelaere, a także z łatwością obronił strzały Doku i Theate. Poza tym Belgowie mieli mnóstwo strzałów zablokowanych i niecelnych – ostatecznie ich licznik zatrzymał się na 35 próbach.
Mimo tak olbrzymiej dysproporcji w piłkarskiej jakości należy jednak wrzucić kamyczek do belgijskiego ogródka. Bo tego, że Nowozelandczycy będą mieć parę kilkuminutowych fragmentów, w których będą w stanie utrzymać się przy piłce na połowie rywala, można było się spodziewać, szczególnie patrząc na ich wcześniejsze występy z Iranem i Egiptem. I rzeczywiście, kilkukrotnie zagrozili bramce Courtoisa.
Wiodącą ofensywną postacią w ekipie All Whites był wyjątkowo nie Chris Wood, który tym razem był niewidoczny, a Elijah Just, który oddał w sumie trzy strzały – po każdym z nich robiło się gorąco pod bramką Belgów, a ten ostatni znalazł drogę do siatki. Pomocnik Motherwell dopadł do piłki odbitej od Courtoisa i wykorzystał gapiostwo Saelemaekersa, strzelając swojego trzeciego gola na tegorocznym mundialu.
I to właśnie ten wspomniany kamyczek, bowiem ta bramka sprawiła, że Belgia spadła na drugie miejsce w tabeli za Egipt, a była już 84. minuta. Na szczęście dla Czerwonych Diabłów sytuację szybko udało się opanować, bowiem chwilę po golu Justa akcję bramkową przeprowadzili dwaj zmiennicy wprowadzeni ledwie… kilkanaście sekund wcześniej. Raskin posłał świetną piłkę w pole karne, a prowadzenie Belgów strzałem głową podwyższył Romelu Lukaku, dla którego to drugi gol na mistrzostwach strzelony tuż po wejściu na murawę.
Belgijski napastnik do gola dołożył asystę, kiedy to w ostatniej akcji meczu wyłożył piłkę Saelemaekersowi, który zrehabilitował się za błąd w kryciu przy trafieniu Nowozelandczyków.
Awans jest. Co dalej?
Koncertowy występ podopiecznych Rudiego Garcii. Zgadzało się w tym meczu praktycznie wszystko, no może poza tym gapiostwem w 84. minucie. Dzięki wygranej oraz remisowi Egiptu z Iranem Belgia zakończyła zmagania w fazie grupowej na pierwszym miejscu i w 1/16 finału zmierzy się z Koreą Południową, Senegalem, Algierią lub Austrią. Najważniejszy dla Czerwonych Diabłów nie będzie jednak przeciwnik, a to, żeby powtórzyć świetną dyspozycję w nadchodzącym meczu.
Nowa Zelandia? Mimo straconych pięciu goli może opuszczać Amerykę Północną z podniesionym czołem. Podopieczni Darrena Bazeleya zaprezentowali radosny futbol, nie mając zbyt wielu światowych gwiazd w swoich szeregach. W sobotę Belgowie byli po prostu dla nich rywalami z innej półki.
Ocena atrakcyjności meczu: 4/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix