Nie to, że mecz Kolumbii z Ghaną był najnudniejszym na tym mundialu – nawet kilka godzin wcześniej zdarzył się gorszy. Właściwie jednak od bramki Kolumbijczyków ani przez moment nie byliśmy w stanie uwierzyć, że Ghana zdoła doprowadzić do remisu. Atakowała bowiem w tym starciu na ogół jedna ekipa, która powinna wygrać wyżej. A podopieczni Carlosa Queiroza mogą jechać do domu. I całe szczęście.
Kolumbia bez trudu pokonała Ghanę. Najniższy wymiar kary
To był swego rodzaju epilog. Po wszystkich emocjach związanych z meczami 1/16 finału, zostało nam to jedno, ostatnie spotkanie. Mecz Kolumbii z Ghaną pecha miał jednak jeszcze zanim się rozpoczął – bo jeśli ktoś nie położył się spać, to wciąż miał w głowie wielkie emocje po starciu Republiki Zielonego Przylądka z Argentyną, tej bajkowej historii, która o mało co nie stała się absolutnie legendarną. Tam się działo, tam było co oglądać, tam Kabowerdeńczycy kradli serca fanów na całym świecie.
A tutaj? Cóż, oczekiwania nie była przesadnie duże.
Z prostego powodu: Ghana na tym mundialu pokazała typowy futbol w wydaniu ekip Carlosa Queiroza. Czyli murowanko, pojedyncze wypady i liczenie na to, że uda się coś na tym ukręcić. Cóż, awans z grupy faktycznie przyszedł, ale styl? 1:0 z Panamą i 1,31 w statystyce goli oczekiwanych (xG). 0:0 z Anglią i… 0,17 xG (oddane całe dwa strzały). 1:2 z Chorwacją i 0,64 xG. Łącznie w trzech meczach ledwie przebili dwa gole oczekiwane i tyle faktycznie zdobyli. Stracili za to trzy i weszli do 1/16 finału w stylu skutecznym, acz paskudnym.
Kolumbia grała za to zupełnie inaczej: pressowała, walczyła o szybkie odzyskanie piłki, atakowała. Nawet w meczu z Portugalią w zasadzie tylko Diogo Costa zdecydował o tym, że zawodnicy z Ameryki Południowej nie wygrali. Bo byli tam genialni, fantastycznie oglądało się to, jak na boisku pracują. Wydawało się więc, że w zasadzie ten ostatni mecz 1/16 finału zależy od jednego – czy Kolumbia przełamie mur postawiony przez Ghańczyków. Jeśli tak, to można było się spodziewać, że wynik utrzyma.
I dokładnie ten scenariusz został zrealizowany.
Prawda jest taka, że – jak napisaliśmy w tytule – sędzia równie dobrze mógłby zakończyć ten mecz w 14. minucie, po jedynej w całym spotkaniu bramce. Niczego by to nie zmieniło, na nic nie wpłynęło. A my poszlibyśmy sobie smacznie spać. Ale tak, niestety, nie wolno, nie wprowadzono jeszcze złotych goli, nie ma też kar za bycie zespołem wybitnie antypiłkarskim. Tak więc obejrzeliśmy całe 90 minut (plus doliczony czas gry) tego meczu tylko po to, by potwierdzić to, co już wiedzieliśmy – że Kolumbia jest na tym mundialu naprawdę fajna, a z Ghaną fajnie się pozegnać.
Kolumbii brakuje tylko skuteczności
Z rzeczy ważnych to tak: już na początku spotkania w obu ekipach doszło do wymuszonych urazami zmian. U Kolumbijczyków w 8. minucie z boiska zszedł Jhon Cordoba, a w jego miejsce pojawił się Luis Suarez (to ważne, zapamiętajcie tę zmianę). Z kolei Ghana straciła prawego obrońcę w osobie Mavina Senayi, a jego miejsce zajął Alidu Seidu, który z czasem okazał się jednym z jaśniejszych punktów na ghańskim nieboskłonie w tym meczu. Co nie oznacza, że raził tym światłem w oczy, raczej po prostu dało się go dostrzec wśród powszechnej szarości.
W pierwszych minutach Ghana nawet ze dwa razy spróbowała się wyrwać do przodu, groźnie wyglądający strzał oddał nawet Thomas Partey, ale gola z niego nie było.
A potem Kolumbia na spokojnie, kilkoma podaniami kompletnie rozpykała obronę rywala, Luis Suarez dograł w pole karne, a tam już czekał na piłkę Jhon Arias. Trafił, zrobiło się 1:0 i tak już zostało. Możliwe, że żadna inna ekipa nie czuła się tak komfortowo z tak niskim prowadzeniem. Choć to nie tak, że Kolumbia już nie miała kolejnych okazji – bo miała. Ba, trafiła nawet do siatki, konkretnie zrobił to Luis Diaz (niezwykle dziś aktywny), ale on sam spalił tę sytuację.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋! Kolumbijczycy prowadzą z Ghaną! 🔥
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/aCkVy6qQ8g pic.twitter.com/cyv1EDlaJa
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 4, 2026
Do tego kilkukrotnie do interwencji zmuszony został Lawrence Ati Zigi, świetnie dziś zresztą dysponowany. To on trzymał Ghanę przy życiu i gdyby po końcowym gwizdku było 0:0, pewnie wręczylibyśmy mu plusa meczu bez najmniejszego zastanowienia.
Generał środka pola
Ghana jednak spotkanie przegrała, więc wypada pogratulować tego wyróżnienia komuś z ekipy zwycięzców – a tym kimś musi być Gustavo Puerta.
Niesamowite partidazo zagrał środkowy pomocnik reprezentacji Kolumbii. Rządził tym środkiem pola jak rasowy generał. Odbierał, rozgrywał, kontrolował tempo gry, napędzał właściwie każdy atak Kolumbii, większość akcji miała jego stempel jakości. Każdy mógł zacząć się zastanawiać w czasie tego meczu, jak to możliwe, że taki gość gra „tylko” w Racingu Santander. Z drugiej strony – ten właśnie Racing pewnie wygrał La Ligę 2 i awansował po dłuższej przerwie do hiszpańskiej Primera División.
Pytanie czy Puerta w ogóle w tej ekipie zostanie, bo jak zagra jeszcze choć jeden taki mecz na tych mistrzostwach, pewnie wyrwie go większa firma (swoją drogą już w takiej był – grał dla Bayeru, został nawet mistrzem Niemiec w tym sezonie z Xabim Alonso u sterów, ale na boiskach Bundesligi spędził wtedy… 41 minut). I będzie to sportowy awans zasłużony.
🇨🇴 Gustavo Puerta en Colombia 1-0 Ghana:
⏱️ 90′ jugados
🎁 1 gran chance creada
🔑 2 pases clave
✅ 59/62 pases precisos (95%)
🎯 2 tiros (1 al arco)
👌 78 toques
💨 1/2 regates comp.
⚔️ 5/10 duelos ganados💯 8.4 Nota Sofascore pic.twitter.com/s0oz5GU0KN
— Sofascore Latin America (@SofascoreLA) July 4, 2026
Dokładnie tak, jak zasłużyła na wygraną w dzisiejszym meczu Kolumbia, którą – mimo że jest momentami nieskuteczna – ogląda się na razie na amerykańskich boiskach znakomicie. I oby tak pozostało, bo ze wszelkich możliwych kombinacji, potencjalny ćwierćfinał Argentyny z Kolumbią właśnie jawi się jako najciekawsze spotkanie w tej części drabinki. Pytaniem pozostaje jednak, czy na boisko obok Leo Messiego wybiegnie wtedy też James Rodriguez, bo ten dziś opuścił murawę w przerwie, a powód nie jest jeszcze znany.
Jeśli tak – może to być starcie dwóch weteranów, bohaterów mundialu… 2014. James na kolejnych już tak nie brylował, a Messi w 2018 niekoniecznie, ale w 2022 był wielki. Teraz mogliby powalczyć przeciwko sobie w bezpośrednim starciu. Ale do tego jeszcze dwa mecze. Choć nie ma wątpliwości, że w starciu ze Szwajcarią to ekipa z Ameryki Południowej będzie faworytem.
Ocena meczu: 2,5/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix