Cristian Romero oficjalnie przeniósł się z Tottenhamu do Atletico. Argentyński obrońca związał się pięcioletnim kontraktem z hiszpańskim klubem, a Koguty otrzymały za niego około 40 milionów euro. Były kapitan Spurs będzie czwartym zawodnikiem wicemistrzów świata w kadrze madryckiej ekipy.
Oficjalnie: Atletico z nowym stoperem
Tottenham zagwarantował sobie nie tylko 40 milionów euro, ale i piętnaście procent zysku od kolejnego transferu Argentyńczyka. Obecny szkoleniowiec Londyńczyków zgodził się na odejście Romero, a po pomyślnym przejściu testów medycznych środkowy obrońca podpisał kontrakt do końca czerwca 2031 roku.
¡Bienvenido, Cristian 'Cuti’ Romero! 🔴⚪
Acuerdo con el Tottenham Hotspur para el traspaso del defensa internacional argentino, quien firma por nuestro club hasta 2031.
➡️ https://t.co/38a4bw3DBW pic.twitter.com/8yapwP9UBH
— Atlético de Madrid (@Atleti) August 15, 2026
Defensorem interesowały się także Inter oraz Arsenal, jednak wicemistrz świata od początku preferował przenosiny do ekipy Diego Simeone. Z aklimatyzacją nie będzie miał problemów – abstrahując od języka, w kadrze znajdzie się aż czterech jego rodaków – Juan Musso, Giuliano Simeone, a także Julian Alvarez.
Romero to czwarty letni nabytek klubu z Madrytu. Wcześniej do zespołu dołączyli Kang-in Lee z PSG, Morten Hjulmand ze Sportingu, a także Alejandro Grimaldo z Bayeru Leverkusen.
Argentyńczyk wcześniej występował w Tottenhamie, do którego trafił w 2021 roku z Atalanty. W Bergamo radził sobie na tyle dobrze, że został wybrany najlepszym obrońcą sezonu Serie A. W dorobku ma także występy w Genoi i Belgrano, ale to w La Dei mocno się rozwinął.
„Wiem, że nie byłem idealny”
Na angielskiej ziemi Romero stał się kluczowym stoperem Spurs. Rozegrał łącznie 156 meczów, w których zdobył trzynaście bramek oraz zanotował siedem asyst. Pomógł zespołowi w wygraniu historycznego, pierwszego od siedemnastu lat trofeum – Ligi Europy. I słowo „pomógł” nie jest na wyrost, bo Argentyńczyk został wybrany najlepszym graczem całego turnieju oraz samego finału przeciwko Manchesterowi United.
Ostatnie sezony w lidze przyniosły jednak zarówno stoperowi, jak i innym osobom związanym z Tottenhamem, wiele rozczarowań. W dwóch ostatnich latach zespół walczył o utrzymanie, kończąc rozgrywki na ostatnim bezpiecznym miejscu.
Argentyńczykowi nie pomagał fakt, że gdy Tottenham szykował się do meczu o utrzymanie z Evertonem, kontuzjowany zawodnik przebywał… w ojczyźnie, gdzie oglądał, jak jego rodzime Belgrano gra o najwyższe cele w kraju. Również jego relacje z zarządem ochłodziły się po tym, jak piłkarz mocno skrytykował władze klubu po zwolnieniu Ange Postecoglou.
Gorsza dyspozycja klubu nie przeszkodziła mu w otrzymywaniu powołań do reprezentacji, gdzie był kluczowym stoperem. W argentyńskich barwach wystąpił jak dotąd 58 razy, wygrywając mistrzostwo świata w Katarze, turnieje Copa America (2021 i 2024), Finalissimę oraz dochodząc do finału mundialu w tym roku.
– Wiem, że nie byłem idealny, ale jedno daje mi spokój. Zawsze dawałem z siebie wszystko. (…) Kiedy tu trafiłem, miałem jasny cel – zapisać się w historii tego klubu. Opuszczam Tottenham, ale część mojego serca na zawsze tu pozostanie – napisał w pożegnalnym wpisie na Instagramie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix