Kabaret w reprezentacji Czech. Kapitan czytał z kartki [WIDEO]

Jan Broda

Autor:Jan Broda

27 czerwca 2026, 15:54 • 4 min czytania 2

Reklama
Kabaret w reprezentacji Czech. Kapitan czytał z kartki [WIDEO]

Mundial 2026 w wykonaniu reprezentacji Czech był, delikatnie rzecz ujmując, nieudany. Nasi południowi sąsiedzi liczyli na wyjście z grupy, a tymczasem w kompromitującym stylu nie wygrali żadnego meczu i odpadli w przedbiegach. Po powrocie do kraju wizerunek czeskiej drużyny narodowej jako jedyny nieudolnie próbował ratować kapitan Ladislav Krejci, który wygłosił przepraszające przemówienie. Sęk w tym, że zamiast uspokoić nastroje, tylko dolał benzyny do ognia. Całość wystąpienia odczytał przed kamerami z kartki, podczas gdy reszta schowała głowy w piasek. 

Reklama

1:2 z Koreą Południową, 1:1 z RPA i 0:3 z Meksykiem. Zdecydowanie inaczej Czesi wyobrażali sobie swój pierwszy od dwóch dekad występ na mundialu, na którym celowali co najmniej w wyjście z grupy. Nic zatem dziwnego, że za naszą południową granicą toczy się narodowa debata o stanie czeskiej piłki – coś dobrze znanego również nam tutaj nad Wisłą po każdym nieudanym turnieju w wykonaniu Polaków.

Czego oczekuje opinia publiczna w takich momentach? Przede wszystkim szczerości, autentyczności oraz wzięcia odpowiedzialności. Szczególna w tym rola kapitana reprezentacji, którego nieformalnym obowiązkiem jest stawić temu czoła jako lider grupy. I tak też postąpił Ladislav Krejci, kapitan Czechów, który po powrocie do kraju zdecydował się wygłosić emocjonalne przemówienie.

Choć intencje miał z pewnością jak najlepsze, to wyszło co najmniej niefortunnie. Nie czepiamy się suchej treści, lecz niestrawnej formy, w jakiej została ona przedstawiona. Nie dość, że Krejci odczytał cały tekst zapisany w kajecie, to na dodatek w trakcie wystąpienia jego koledzy z drużyny zamiast mu towarzyszyć, jak gdyby nigdy nic przechodzili obok z bagażami.

Trzeba przyznać, że przykro się na to patrzy, więc nie mamy zamiaru kopać leżącego. Niemniej, trudno oprzeć się wrażeniu, że specjaliści ds. wizerunku i marketingu właśnie zyskali materiał, jak NIE prowadzić komunikacji kryzysowej.

Reklama

Zresztą, co tu dużo mówić, po prostu zobaczcie to sami.

Czeski kabaret na lotnisku. Kapitan przepraszał kibiców z kartki

Postanowiłem przelać swoje myśli na papier. Najpierw chciałem napisać post w mediach społecznościowych, ale kiedy dowiedziałem się, że możemy porozmawiać na lotnisku, postanowiłem podzielić się tym w tej formie – wytłumaczył na wstępie Krejci.

Reklama

Mistrzostwa świata były spełnieniem marzeń wielu z nas oraz wielkim przywilejem i zaszczytem reprezentowania naszego kraju. Jednocześnie jednak rozczarowaniem, biorąc pod uwagę, jak to wszystko się skończyło. Wierzę jednak, że to, co zobaczyliśmy na najwyższym poziomie, stanowi dla nas wszystkich największą motywację, by nie poprzestać na tym. Nie poprzestać jedynie na krytyce i ocenach, ale zacząć przekształcać słowa w czyny. Nie udało nam się w pełni wykorzystać naszego potencjału, ale to leży w gestii każdego z nas. Krytyka jest zasłużona, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek nie dawał z siebie wszystkiego. Pytanie tylko, czy to, co dajemy z siebie, jest właściwą drogą – dodał.

Nigdy nie jest za późno. Wierzę, że sukces w postaci awansu do mistrzostw może stać się punktem zwrotnym, który przyciągnie nowe osoby, środki finansowe i energię, dzięki czemu zacznie się kształtować nowe pokolenie trenerów, którzy będą mogli uczyć się od zagranicznych specjalistów, którzy żyją i działają zgodnie z aktualnymi trendami. Będą też mogli dzielić się swoimi pomysłami, przekazywać je sobie nawzajem oraz uczyć i wychowywać zawodników, którzy ukształtują naszą tożsamość – przekonywał.

Nie chcę się wymigiwać ani krytykować. Chcę coś zmienić. Milczenie zazwyczaj oznacza zgodę. Mam świadomość, do czego jesteśmy zdolni i co możemy osiągnąć; nasze cechy charakteru – zarówno jako jednostek, jak i grupy – to coś, czego wiele państw może nam pozazdrościć. To solidny kamień węgielny, na którym można zbudować coś, z czego wszyscy będziemy dumni. To od nas zależy, jak do tego podejdziemy, tak samo jak w życiu. Czy w roli ofiary, kopiąc wokół siebie, czy też w roli twórcy, uświadamiając sobie, co każdy z nas może zmienić – podsumował Krejci.

Reklama
2 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama