Mistrzowie Europy i jedenastego metra. Rzuty karne to domena PSG

Jan Broda

Autor:Jan Broda

30 maja 2026, 22:32 • 3 min czytania 1

Reklama
Mistrzowie Europy i jedenastego metra. Rzuty karne to domena PSG

Paris Saint-Germain pokonało Arsenal po konkursie rzutów karnych w finale Ligi Mistrzów. I nie ma w tym przypadku, bo podopieczni Luisa Enrique wyspecjalizowali się w strzałach z jedenastu metrów w meczach o stawkę. W ten właśnie sposób Paryżanie sięgnęli w tym sezonie po trzy inne trofea.

Reklama

PSG jest drugim obok Realu Madryt klubem w Europie, który obronił tytuł Ligi Mistrzów. O ile rok temu Paryżanie gładko rozjechali 5:0 Inter Mediolan, o tyle w tegorocznym finale Arsenal postawił im dużo bardziej wymagające warunki gry. Kanonierzy otworzyli wynik meczu już w 6. minucie, zaś w w drugiej połowie Ousmane Dembele wyrównał stan rywalizacji z rzutu karnego.

Jednobramkowy remis utrzymał się zarówno w podstawowym czasie, jak i dogrywce. Wobec braku wyłonienia zwycięzcy, sędzia Siebert zarządził konkurs rzutów karnych. Jedenastki lepiej egzekwowali piłkarze PSG. Po ich stronie spudłował tylko Nuno Mendes, z kolei mistrzowie Anglii dwukrotnie nie trafili nawet w światło bramki i musieli przełknąć gorycz porażki.

PSG nie gra finałów. PSG je wygrywa w rzutach karnych

Reklama

Zwykło się mówić, że rzuty karne to loteria. Jeśli rzeczywiście tak jest, to z przymrużeniem oka można zaryzykować tezę, że PSG wciąż nie wykorzystało limitu szczęścia. Z drugiej jednak strony stoimy na stanowisku, że uderzenia z jedenastu metrów nie są kombinacją szczęścia i przypadku, a zwykłym elementem gry, który podlega takim samym prawidłom taktycznym i analitycznym, jak inne stałe fragmenty.

A Luis Enrique i spółka dopracowali ten aspekt piłkarskiego rzemiosła do perfekcji. Dość powiedzieć, że w sezonie 2025/2026 PSG aż czterokrotnie sięgało po trofea w następstwie wygranego konkursu rzutów karnych:

  • Superpuchar Europy, PSG – Tottenham (2:2, 4:3 k.)
  • Puchar Interkontynentalny, PSG – Flamengo (1:1, 2:1 k.)
  • Superpuchar Francji, PSG – Olympique Marsylia (2:2, 4:1 k.)
  • Liga Mistrzów, PSG – Arsenal (1:1, 4:3 k.)

W meczu o Superpuchar Europy musieli nadrabiać już po pierwszym pudle Vitinhi, który nawet nie wcelował w bramkę. Ale później trafili: Goncalo Ramos, Dembele, Kang-in Lee i Nuno Mendes – wszyscy bardzo pewnie, nikogo golkiper Spurs nie wyczuł. Jedną jedenastkę odbił za to Lucas Chevalier.

W Pucharze Interkontynentalnym znów rozpoczął Vitinha, lecz tym razem skutecznie, ale strzelający po nim Dembele fatalnie przekopał. Trafił Nuno Mendes, ale zatrzymać dał się Bradley Barcola. Nawet połowa spudłowanych jedenastek nie przeszkodziła w triumfie, bo Matwiej Safonow obronił cztery strzały z rzędu! Wtedy dał prawdziwy popis. Zupełnie inaczej niż w finale Ligi Mistrzów.

Reklama

W styczniowym Superpucharze Francji Lucas Chevalier obronił od razu pierwszy i drugi strzał, czym mocno ułatwił zadanie. Jego koledzy poczuli się wobec tego pewnie i nie spudłował nikt – Goncalo Ramos, Vitinha, Nuno Mendes i Desire Doue.

Wniosek? Po pierwsze Goncalo Ramos świetnie strzela karne w konkursach, bo miał 3/3. Po drugie jeśli grasz finał z PSG, lepiej unikaj za wszelką cenę rzutów karnych, bo koniec końców banda Enrique i tak zgarnie ci trofeum sprzed nosa.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama