Luis Enrique drugi rok z rzędu zdobył puchar dla zwycięzcy Ligi Mistrzów. Jest pierwszym trenerem od Zinedine’a Zidana, któremu udała się sztuka obrony tego trofeum. Jednocześnie znalazł się w elitarnym gronie czterech szkoleniowców. Wyprzedził m.in. legendarnego sir Alexa Fergusona czy Jose Mourinho.
Hiszpan jest dopiero czwartym trenerem w historii, który ma na koncie trzy wygrane w Lidze Mistrzów. Przypomnijmy, przed przejęciem PSG z tego trofeum cieszył się również jako szkoleniowiec Barcelony. W 2015 roku na stadionie w Berlinie jego zespół pokonał 3:1 Juventus Turyn. Dodajmy, że od tego czasu Blaugrana już 11 lat czeka na kolejny puchar za najważniejszy turniej w europejskiej piłce klubowej.
Luis Enrique świętuje wielki sukces! Mało kto może pochwalić się takim wyczynem
Bezsprzecznie rekordzistą pod kątem triumfów w Lidze Mistrzów jest Carlo Ancelotti. Włoch aż pięciokrotnie wygrywał te rozgrywki, przy czym zrobił to z dwoma klubami. Dwa razy jako szkoleniowiec Milanu, a kolejne trzy puchary już prowadząc Real Madryt.
Do tej pory za nim plasowało się dwóch szkoleniowców z trzema Ligami Mistrzów. To Pep Guardiola, który dwukrotnie triumfował z Barceloną oraz raz z Manchesterem City, a także Zinedine Zidane, mający na koncie trzy wygrane finały z rzędu jako trener Realu Madryt. Teraz do tego elitarnego grona dołączył właśnie Luis Enrique.
A dodajmy, że Hiszpan jest pierwszym szkoleniowcem od wspomnianego już Zidane’a, który zdołał obronić trofeum dla najlepszej drużyny w Europie. Jednocześnie tylko im w całej ponad 30-letniej historii Champions League udała się taka sztuka.
Tym zwycięstwem Luis Enrique stał się także piątym najstarszym trenerem, który może pochwalić się zdobyciem tego pucharu. Starsi w momencie triumfu na arenie europejskiej byli Carlo Ancelotti, Alex Ferguson, Jupp Heynckes oraz Raymond Goethayls. Bezsprzecznie najstarszym z całego grona był ten ostatni. Belg po Ligę Mistrzów jako trener Olympique Marsylia, sięgnął jako 71-latek.
Przed rokiem w Monachium PSG wygrało bezdyskusyjnie. Nie pozostawiło Interowi Mediolan najmniejszych złudzeń i pokonało zespół Piotra Zielińskiego oraz Nicoli Zalewskiego aż 5:0. Tym razem w Budapeszcie aż tak łatwo nie było. Paryżanie musieli gonić wynik po golu na samym początku spotkania Kaia Havertza. W drugiej połowie doprowadzili do wyrównania za sprawą rzutu karnego wykorzystanego przez Ousmane’a Dembele, a szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili w serii jedenastek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix