Po porażce z drugą drużyną Wisły Płock (1:4) z rozgrywkami Betclic 3. Ligi żegna się GKS Bełchatów. Brunatni jeszcze w 2007 roku w pasjonującej walce z Zagłębiem Lubin do końca walczyli o mistrzostwo Polski. Dziś kibice z Bełchatowa mogą te czasy tylko powspominać, a ich obecnym marzeniem jest jak najszybszy powrót na centralny poziom ligowy.
GKS Bełchatów zaliczył spadek o pięć lig w nieco ponad dekadę
W 2014 roku po chwilowej nieobecności do Ekstraklasy powrócił GKS Bełchatów. Podopieczni trenera Kieresia na wstępie sprawili nie lada niespodziankę i po bramce Bartosza Ślusarskiego pokonali na wyjeździe warszawską Legię. W Bełchatowie stworzyła się świetna ekipa, a ofensywne trio stworzone z braci Maków i wspomnianego wyżej strzelca inauguracyjnej bramki, notowało świetne występy na początku sezonu.
Po 4. kolejce „Brunatni” zajmowali nawet pozycję lidera, a do 16. rundy nie spadli poniżej szóstego miejsca. Niestety dalszy przebieg sezonu nie był już tak świetny dla GKS-u. Gorsze wyniki spowodowały zwolnienie trenera Kieresia, a od marca stery w drużynie przejął Marek Zub. To nie poprawiło sytuacji klubu, a GKS jako beniaminek musiał opuścić elitę. Tamten sezon był dla ekipy z Bełchatowa jak do tej pory ostatnim w Ekstraklasie.
Później było jeszcze gorzej. Rok później Bełchatów zleciał jeszcze niżej. Później udało się co prawda z powrotem wejść po trzech latach, ale najgorsze nastąpiło w 2022 roku. Na skutek zaległości finansowych zespół wycofał się z II ligi w trakcie rozgrywek, nie zgłaszając drużyny do rundy wiosennej i kolejny sezon zaczął od IV ligi. Trener Kamil Socha skomentował to wtedy krótko i wymownie: „Można już gasić światło”. No i zgasili…
Kuriozalny walkower okazał się kluczowy
GKS Bełchatów szybko wówczas awansował, a w rozgrywkach trzecioligowych występował już trzeci rok z rzędu. Spisał się dużo gorzej niż rok temu i zajął w obecnym 16. lokatę. A to oznacza spadek na piąty poziom rozgrywkowy. Bełchatowianom do bezpiecznego miejsca zabrakło trzech punktów.
Te brakujące trzy oczka „Brunatni” wywalczyli na boisku przeciwko Olimpii Elbląg. Sportowo wszystko było super, bo wygrali 3:1. Problemem okazał się jednak fakt, iż ekipa z Bełchatowa nie ogarnęła w porę regulaminu rozgrywek.
Na dziesięć minut przed końcem meczu GKS przez trzy minuty występował w składzie z jednym młodzieżowcem. Zgodnie z regulaminem rozgrywek Betclic 3. Ligi, na boisku w drużynie w tym samym momencie przez cały mecz musi występować co najmniej dwóch juniorów. Zmiana po trzech minutach nic nie dała. Goście to odkryli, zanotowali i zaraportowali. Decyzja PZPN była oczywista. Mecz po weryfikacji zakończył się rzecz jasna walkowerem. Paradoks jest taki, że dzięki temu Olimpia Elbląg się utrzymała.
Błąd i bardzo bolesny walkower. Nie przypilnowali liczby młodzieżowców
Z drugiej jednak strony zespół mógł to wszystko naprawić, ale jeżeli przegrywasz cztery mecze z rzędu, to w jaki sposób chcesz kogokolwiek wyprzedzić? Pech polegał na tym, że to wszystko były mecze z górną połową tabeli.
- 1:3 z Widzewem II
- 0:5 z ŁKS Łomża
- 1:2 z Jagiellonią II
- 1:4 z Wisłą Płock II
Kibicom pozostaje wzdychanie i pamiętanie o wicemistrzowskiej drużynie Oresta Lenczyka z 2007 roku. Carlo Costly, Łukasz Garguła, Dawid Nowak, Paweł Strąk, Dariusz Pietrasiak, Radosław Matusiak – można chociaż powspominać tamtą pakę.
Fot. Newspix