Miał dobre momenty w Legii Warszawa. Później wiodło mu się różnie, choć potrafił być skuteczny pod wodzą Miroslava Klose. Mahir Emreli wrócił do Polski, w Rakowie na jego korzyść zadziałało odejście Jonatana Brauta Brunesa. W meczu ze Śląskiem we Wrocławiu napastnik z Azerbejdżanu od początku był groźny, ale w pierwszej połowie nie wykorzystał trzech szans. W drugiej w końcu trafił do bramki i wydawało się, że będzie bohaterem. Raków prowadził, ale pokpił sprawę. Śląsk ruszył do przodu i ośmieszył pucharowicza: mecz, który był już przegrany, ostatecznie beniaminkowi udało się wygrać 2:1. Głównie za sprawą Piotra Samca-Talara, który po raz kolejny napędzał kolejne ataki Śląska.
Gdy Szymon Marciniak zagwizdał po raz ostatni w spotkaniu Iran – Egipt w fazie grupowej tegorocznego mundialu, pewnie nie przypuszczał, że jego kolejny mecz odbędzie się na stadionie beniaminka Ekstraklasy. Miał prowadzić ćwierćfinał Anglia – Norwegia, ewentualnie półfinał Francja – Hiszpania. A tu nic z tego. Nasz najbardziej utytułowany sędzia po ledwie dwóch meczach prowadzonych na MŚ (jeszcze Argentyna – Algieria) wrócił do pracy właśnie dziś, w drugiej kolejce Ekstraklasy.
Mecz Śląsk – Raków nie należał do najtrudniejszych do prowadzenia. Choć w końcówce działo się bardzo wiele, ku uciesze kibiców gospodarzy
Działacze Rakowa wierzą w Mahira Emreliego. Piłkarz z Azerbejdżanu w pierwszej połowie zmarnował kilka szans
Tempo? Słabiutkie. Emocje? Długo było ich jak na lekarstwo. W 15. minucie Michael Ameyaw dobrze dograł w pole karne, Mahir Emreli uderzył głową, ale minimalnie niecelnie. Piłkarza z Azerbejdżanu możecie kojarzyć z sezonu 2021/22, kiedy był zawodnikiem Legii Warszawa. Miał w Warszawie swoje momenty, choć mówimy o gościu, który w ostatnich pięciu sezonach tylko raz zdobył w lidze więcej niż pięć bramek. W sezonie 2024/25 Emreli strzelił 10 goli w 24 spotkaniach dla Norymbergii w 2. Bundeslidze, gdzie jego trenerem był słynny Miroslav Klose. Były wybitny napastnik najwidoczniej coś w nim widział. Późniejszy czas w Kaiserslautern był dla niego nieudany, ale Emreli leczył też wtedy kontuzję.
Teraz ma strzelać dla Rakowa, z którego odszedł Jonatan Braut Brunes. W dwumeczu z Vallettą (7:1) z Malty w Lidze Konferencji Azer raz trafił do siatki. We Wrocławiu w pierwszej połowie miał kolejną szansę: tym razem strzelał celnie, ale bardzo dobrze obronił Karol Niemczycki. Na swój czas w tym spotkaniu Emreli musiał jeszcze poczekać. Była 26. minuta i właśnie wtedy mecz się rozkręcił. Swoją szansę miał Śląsk, ale za lekko uderzył Piotr Samiec-Talar. Po chwili na bramkę gospodarzy popędził Tomasz Pieńko, ale w doskonałej sytuacji przestrzelił.
Była jeszcze 40. minuta i kolejka próba Emreliego. Tym razem zza pola karnego, mocno, ale nieznacznie nad bramką.
Co za finisz Śląska Wrocław! Raków pokpił sprawę i wraca do Częstochowy bez punktu
Jeżeli kogoś można było pochwalić za ten mecz, długo toczony w sennym tempie, to Ameyawa, który był aktywny i próbował tworzyć szanse kolegom. W doliczonym czasie pierwszej połowy świetnie wrzucił w pole karne, ale będący ostatnio w dobrej formie Patryk Makuch w trudnej sytuacji nie trafił w bramkę. W Śląsku kolegów jakością przewyższał Piotr Samiec-Talar, najlepszy piłkarz meczu pierwszej kolejki w Zabrzu, który Śląsk przegrał 1:2 z Górnikiem. Jeśli coś dobrego działo się w zespole gospodarzy, to z jego udziałem, jednak partnerzy długo nie potrafili dostosować się do jego poziomu.
Do czasu.
Najpierw jednak w końcu trafił Emreli, który w 60. minucie wykazał się sprytem. Podawał Jean Carlos, ale sytuacja nie wyglądała na niebezpieczną, tyle że fatalnie zachował się obrońca Śląska, Irodotos Christodoulou. O co mu chodziło? Chyba myślał, że do piłki dopadnie bramkarz, ale powinien był sam ją wybijać. Emreli ją przejął, minął Niemczyckiego i zdobył jedną ze swoich łatwiejszych bramek.
To pierwszy gol napastnika z Azerbejdżanu w Ekstraklasie od 25 września 2021 roku. Trafił wtedy dla Legii Warszawa w przegranym 2:3 spotkaniu z… Rakowem, pokonując obecnego kolegę z drużyny, Kacpra Trelowskiego.
Mahir Emreli znów strzela w PKO BP Ekstraklasie! 👑 Raków znalazł lukę w obronie Śląska! 🤏
📺 Oglądaj: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/uqGRhXOP2S
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 2, 2026
Śląsk próbował wyrównać, ale przez pewien czas brakowało mu jakości. Aż tu nagle… Na pewno pomogły zmiany, bo poczynania gospodarzy ożywił wprowadzony w drugiej połowie Dembele. Spokojnie, Malaly Dembele. Co prawda ma brata piłkarza, ale nie jest rodziną słynnego reprezentanta Francji. Bardzo dobrze zaprezentował się też wprowadzony do drugiej linii Michał Mokrzycki. Śląsk coraz odważniej atakował, a Raków najwidoczniej myślał, że samo się wygra.
Nie wygrało się, a nawet się przegrało.
Najpierw z kilku metrów piłkę wbił do bramki Luka Marjanac, a w końcówce gola na 2:1 strzelił zasługujący na to jak nikt inny Samiec-Talar. Dostał piłkę i w zasadzie mógł zapytać obronę i bramkarza Rakowa: „W który róg?„. Uderzył precyzyjnie, a łatwość, z jaką Śląsk zdobył tę bramkę, wystawia fatalne świadectwo gościom.
SZALONA KOŃCÓWKA WE WROCŁAWIU! 🤯 Śląsk strzela dwa gole i wygrywa z Rakowem Częstochowa! 🔥 pic.twitter.com/qomCm6mfhN
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 2, 2026
Porażka Rakowa to nie jest dobry prognostyk przed dwumeczem ze szwedzkim Hammarby w III rundzie Ligi Konferencji. Pierwszy mecz, w Częstochowie, już w ten czwartek o 19.00.
Poziom przeciwnika pójdzie zdecydowanie do góry.
Zmiany:
Legenda
Fot. Newspix.pl