Atletico bez Alvareza i bez polotu. Efektem wysokie zwycięstwo

Kacper Korpak

13 września 2026, 23:44 • 4 min czytania 0

Reklama
Atletico bez Alvareza i bez polotu. Efektem wysokie zwycięstwo

Atletico od początku sezonu ma problem z obsadzeniem pozycji napastnika. Kontuzja Alexandera Sorlotha i ciągłe problemy z Julianem Alvarez sprawiają, że Diego Simeone musi wystawiać na szpicy zawodników, którzy czują się lepiej w innych strefach boiska. Gdy wydawało się, że Alvarez na dobre wróci do podstawowego składu, Argentyńczyk przed meczem z Realem Sociedad nabawił się mięśniowej kontuzji. Może z nim na boisku, mecz w San Sebastian byłby choć trochę ciekawszy. Emocji mniej niż na grzybobraniu, Atletico nie pokazało w zasadzie nic i odniosło… pokaźne zwycięstwo.

Reklama

Here we go again… Atletico znów bez Alvareza

Tuż przed spotkaniem z Realem Sociedad Atletico poinformowało na swoich oficjalnych profilach w mediach społecznościowych o kontuzji Juliana Alvareza. Argentyńczyk nie udał się do San Sebastian z powodu przeciążenia mięśniowego. To jednak żadna nowość, gdyż od początku sezonu Diego Simeone w zasadzie ciagle musi radzić sobie bez podstawowego napastnika. Alvarez narobił co prawda nadziei fanom Atleti. W meczu z Liverpoolem zagrał „od deski do deski” i popisał się nawet asystą. Na starcie z Sociedad wszystko wróciło jednak do normy, a Rojiblancos znów zagrali z fałszywą dziewiątką. Tym razem na szpicy wyszedł Ademola Lookman. Fani Ekstraklasy z pewnością oczekiwali Arnau Ortiza. Były gracz Śląska pojawił się jednak dopiero w drugiej połowie. Dostał co prawda jedynie kwadrans, ale i tak można powiedzieć, że zaprezentował się lepiej niż większość jego kolegów. Nie było to jednak trudne osiągnięcie.

 

 

Reklama

Atletico zupełnie bez polotu. Efekt? Trzy gole i trzy punkty

Jeśli robiliście cokolwiek innego niż oglądanie meczu Realu Sociedad z Atletico Madryt, to z pewnością dobrze spędziliście swój czas w niedzielny wieczór. Obie ekipy zaprezentowały tak beznadziejny futbol, że nawet Kazimierz Węgrzyn nie ekscytowałby się podczas komentowania tego starcia. W pierwszej połowie strzał celny był niczym gatunek zagrożowny wyginięciem. Akcji, jak na lekarstwo, a emocji zupełny brak. Trudno było też liczyć na inny obraz gry w drugiej odsłonie. Nawet nie można za bardzo wyróżnić jakiejkolwiek sytuacji. Na siłę, strzał głową Hjulmanda, który znacznie minął bramkę Alexa Remiro. Ewentualnie to „niesamowite” zagranie poniżej.


W drugiej części cierpieliśmy tak samo, jak w pierwszej. Ostatnio tak dobrze bawiłem się podczas oglądania legendarnego już starcia Ghana – Panama, w fazie grupowej na mundialu. W tamtym pojedynku w ostatnich minutach na białym koniu pojawił się Caleb Yirenkyi, który skierował futbolówkę do siatki. Tym razem bohaterem był sędzia Martinez, który podyktował rzut karny za zagranie ręką, którym popisał się Job Ochieng. Karnego pewnie wykorzystał Alejandro Grimaldo.

Reklama


Były obrońca Bayeru Leverkusen grał tak beznadziejnie, a mecz kończy z golem i asystą. Bo po bramce z karnego, Atletico jakimś cudem trafiło jeszcze dwa razy do siatki Realu Sociedad. Najpierw na listę strzelców wpisał się nowy nabytek Atleti – Jonathan David, a później wynik ustalił Giuliano Simeone. Kanadyjczyk może okazać się lekarstwem na obsadę pozycji napastnika. Gol w debiucie z pewnością doda mu skrzydeł.

Następna okazja, żeby zobaczyć maszynę Cholo Simeone już w środę. Atletico podejmie na własnym stadionie Ossasunę. Dzięki zwycięstwu nad Realem Sociedad, drużyna z Madrytu uplasowała się na czwartej lokacie w ligowej tabeli. Ich najbliżsi rywale znajdują się w środku stawki, a do tej pory zdobyli zaledwie pięć bramek. Nie mniej obie ekipy będą się musiały bardzo mocno postarać, abyśmy zobaczyli w środę gorsze spotkanie.

Reklama

Real Sociedad – Atletico Madryt 0:3 (0:0)

  • Grimaldo 84′
  • David 90′
  • Simeone 90+5′

Fot. Newspix

0 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Szok w Hiszpanii. Z klubu wyrzucony prezes, trener i wielu innych

Kacper Korpak
3
Szok w Hiszpanii. Z klubu wyrzucony prezes, trener i wielu innych
La Liga

Real od niechcenia pokonał Rayo. Wynik lepszy niż gra

Jan Broda
3
Real od niechcenia pokonał Rayo. Wynik lepszy niż gra
La Liga

„Mój styl był podobny do Lewandowskiego”. Kluivert wspomina karierę

Wojciech Piela
0
„Mój styl był podobny do Lewandowskiego”. Kluivert wspomina karierę