Arnau Ortiz zadebiutował w Atletico! Było naprawdę dobrze

Mikołaj Duda

19 sierpnia 2026, 23:15 • 5 min czytania 1

Reklama
Arnau Ortiz zadebiutował w Atletico! Było naprawdę dobrze

Od razu zaznaczmy: nie będzie to typowa relacja z meczu Atletico. Umówmy się, samo spotkanie ekipy Diego Simeone z Malagą w lidze hiszpańskiej nie jest specjalnie interesującym wydarzeniem. Jest nim za to fakt, że w pierwszym składzie ekipy Los Colchoneros znalazł się Arnau Ortiz! 24-latek jeszcze niespełna rok temu grał z Chrobrym Głogów na pierwszoligowych boiskach w barwach Śląska Wrocław.

Reklama

Na przestrzeni lat mieliśmy takie przypadki zawodników, którzy po przygodach w Ekstraklasie robili imponujące kariery. Myślimy choćby o Paulinho, który po nieco ponad dekadzie od wypożyczenia do ŁKS-u Łódź wylądował w Barcelonie czy robiącym furorę w Portugalii Rodrigo Zalazarze, mającym w dorobku nieudany epizod w Koronie Kielce.

Są to jednak pojedyncze przypadki, dodatkowo potrzebowali wielu lat, by osiągnąć taki poziom. Taki Paulinho potrzebował ich kilkunastu, by przebić się na szczyt. Arnau Ortiz osiągnął to w niespełna 365 dni! Dlatego z wielką ciekawością dokładnie przyjrzeliśmy się jego debiutowi w barwach Atletico Madryt.

Reklama

Autor tekstu nieskromnie może się pochwalić, że jeszcze za czasów jego gry w Ekstraklasie wierzył w umiejętności Hiszpana:

Arnau Ortiz zadebiutował w Atletico Madryt! Mógł skończyć z asystą

Na papierze Arnau Ortiz pełnił rolę drugiego napastnika. W rzeczywistości ciężko mu przypisać jedną konkretną pozycję, na jakiej występował. Najbliżej mu jednak było do lewego skrzydłowego, gdzie znajdował się w fazie obrony, ale i w ataku dość często właśnie tam szukał sobie miejsca, chociaż pojawiał się również w środku pola jako taki ofensywny pomocnik.

Reklama

Całkowicie obiektywnie, 24-latek był jednym z najbardziej wyróżniających się zawodników w swojej drużynie. Sami aż byliśmy zaskoczeni, jak dobrze i przede wszystkim bezkompromisowo sobie poczyna. Poza ofensywą bardzo dobrze wyglądał również w pressingu. Choćby już w pierwszej akcji meczu poszedł do końca sprintem i na wślizgu wybił piłkę na aut.

W ataku pierwszy raz zwrócił na siebie uwagę w siódmej minucie, gdy przyśpieszył akcje i odegrał piłkę na skrzydło. Przed końcem pierwszego kwadransa mógł myśleć nawet o debiutanckiej asyście. Poszedł z piłką do końcowej linii, a następnie posłał naprawdę groźne dośrodkowanie do Carlosa Martina, jednak ten, gdy już piłka trafiła pod jego nogi, nie popisał się.

Generalnie w tych początkowych fragmentach Ortiz był niezwykle aktywny, szukał sobie wolnych przestrzeni, udawało mu się gubić rywala, ale jego koledzy jakby nie mieli do niego pełnego zaufania i częściej decydowali się na zagranie do innego zawodnika.  Z biegiem minut Hiszpan coraz cześciej znajdował się przy piłce i zyskiwał na pewności siebie. W drugiej części pierwszej połowy to on wyrósł na takiego głównego kreatora gry Atletico.

Reklama

W 28. minucie piłka trafiła pod jego nogi po nieudanym rozegraniu rzutu rożnego przez Koke. Celnie dośrodkował do Davida Hancki, jednak uderzenie z woleja słowackiego stopera trafiło tylko w rywala. Dosłownie w kolejnej akcji Ortiz świetnie wychodził na kontrę, lecz tym razem zdecydowanie nie popisał się jego kolega, który zagrał mu piłkę mocno za plecy i ta trafiła na aut.

Chyba swoją najlepszą akcję podczas debiutu w Atletico przeprowadził w 34. minucie. Przebiegł z piłką dobre kilkanaście metrów, po drodze minął kilku rywali i tuż przed polem karnym zdecydował się na podanie. Dość niestandardowe, bowiem zagrał piętą. Kapitalnie  wypatrzył kolegę, jednak piłkę w ostatniej chwili przejął rywal. Gdyby trafiła do adresata, ten znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Kilkadziesiąt sekund później posłał sprytne podanie po ziemi wzdłuż boiska do Rodrigo Mendozy. Ten zdołał oddać strzał, lecz skutecznie interweniował bramkarz Malagi. Tuż przed zejściem na przerwę wypracował jeszcze żółtą kartkę dla rywala. Ortiz minął go dryblingiem, a ten musiał ratować się nieprzepisowym zagraniem.

Reklama

I właściwie to był ostatni taki akcent w występie Arnau Ortiza. Po przerwie już niczym szczególnym nie rzucił się w oczy i jeszcze przed upływem godziny rywalizacji Diego Simeone zdecydował się wpuścić w jego miejsce Alexa Baenę. Z czasem Atletico strzeliło dwa gole i wygrało. Wynik ustalił właśnie Baena, pięknie uderzając z rzutu wolnego.

Arnau Ortiz w statystykach. Co liczby mówią o występie byłego gracza Śląska Wrocław?

Wizualnie Arnau Ortiz bardzo nam się podobał i pozostawił naprawdę pozytywne wrażenie. Postanowiliśmy jednak sprawdzić, co o jego debiucie w Atletico mówią statystyki. A te prezentują się następująco:

Reklama
  • pięć kontaktów z piłką w polu karnym rywala;
  • trzy kluczowe podania;
  • 0,14 xA (oczekiwane asysty)
  • 3/3 celne dośrodkowania;
  • 5/7 celnych podań;
  • 16 kontaktów z piłką;
  • 2/6 wygranych pojedynków w obronie;
  • raz dał się minąć przeciwnikowi.

Może nie wygląda to specjalnie powalająco, ale i tak mamy przeczucie, że zarówno Diego Simeone, jak i sam Arnau Ortiz mogą być zadowoleni. Spora część kolegów 24-latka nie prezentowała zbyt wysokiej formy, a on na ich tle wyróżniał się zaangażowaniem, a w późniejszych fragmentach pierwszej części sporym luzem przy piłce i brakiem strachu przed pojedynkami z rywalami.

Zresztą, nasze obserwacje potwierdzają również kibice Los Colchoneros. W mediach społecznościowych jest sporo pozytywnych komentarzy na temat debiutu byłego piłkarza Śląska Wrocław. To niektóre z nich:

  • Dobre minuty Arnau Ortiza podczas debiutu Atletico w LaLiga. Przypomina trochę Yannicka Carrasco;
  • Bardzo podobał mi się mecz Arnaua Ortiza. Bardzo interesujący skrzydłowy z Figueres, superszybki;
  • Arnau Ortiz to jeden z niewielu pozytywów pierwszej połowy.

Jak na pierwszy występ na takim poziomie, był on naprawdę udany. Arnau Ortiza przede wszystkim nie przygniotła presja, z jaką niewątpliwie wiążą się występy dla takiego klubu. Jesteśmy spokojni, że w kolejnych tygodniach będzie mógł liczyć na następne szanse od trenera.

Teraz pozostaje nam liczyć, że w kolejnych meczach przedstawi się kibicom La Liga podobnym golem do tego, którego strzelił Jagiellonii w Ekstraklasie.

Reklama

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Mistrzów

Asysta Puchacza to za mało. Sabah oddalił się od Ligi Mistrzów [WIDEO]

Jan Broda
1
Asysta Puchacza to za mało. Sabah oddalił się od Ligi Mistrzów [WIDEO]
La Liga

Nie tylko Ortiz. Kolejny były ekstraklasowicz trafi do Atletico?

Jan Broda
0
Nie tylko Ortiz. Kolejny były ekstraklasowicz trafi do Atletico?

La Liga

Reklama
La Liga

Nie tylko Ortiz. Kolejny były ekstraklasowicz trafi do Atletico?

Jan Broda
0
Nie tylko Ortiz. Kolejny były ekstraklasowicz trafi do Atletico?
La Liga

Największy wróg graczy fantasy. Wystawił 107 różnych wyjściowych jedenastek

AbsurDB
2
Największy wróg graczy fantasy. Wystawił 107 różnych wyjściowych jedenastek