Dokładnie 30 lat czeka Rayo na zwycięstwo na Bernabeu – no i jeszcze trochę sobie poczeka. Trudno zresztą, żeby było inaczej, bo piłkarze z Vallecas, jak na grzecznych gości przystało, wcale nie zamierzali psuć gospodarzom domowej uroczystości. Wprost przeciwnie. Wodzirejem całej imprezy został Kylian Mbappe.
A przynajmniej tak to wyglądało w pierwszej połowie. W drugiej bowiem Real stracił kontrolę nad meczem i momentami robiło się nerwowo, jednak zaliczka wypracowana przed przerwą i tak wystarczyła, by w miarę spokojnie dowieźć prowadzenie do końca.
Inna sprawa, że Królewscy wyglądali tak, jakby chcieli zakończyć spotkanie już po pierwszym kwadransie. Inna sprawa, że mieli ku temu uzasadnione powody, bo na tablicy wyników było już wtedy 2:0. Ktoś powie, że nie byłoby tych dwóch bramek, gdyby nie Kylian Mbappe, który najpierw zamienił karnego na gola, a potem asystował przy trafieniu Carrerasa. My jednak powiemy, że to przede wszystkim zasługa niejakiego Floriana Lejeune – Francuz maczał palce przy obydwu bramkach.
To właśnie stoper Rayo sfaulował w polu karnym Carrerasa, co skutkowało jedenastką, by chwilę później podać do nikogo na własnej połowie, po czym Real wyprowadził błyskawiczną kontrę. Zresztą, zobaczcie sami:
Koncertowy popis Realu! 😍
Carreras perfekcyjnie wykończył akcję i trafił na 2:0 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/hAvwA0VIaD
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 12, 2026
Real od niechcenia pokonał Rayo. Wynik lepszy niż gra
Przed przerwą jeszcze Real ponownie popisał się swoją specjalizacją, czyli grą z kontrataku. Vinicius napędził akcję lewą stroną boiska i dograł do lepiej ustawionego Bellinghama, a ten podwyższył na 3:0. I… to by było na tyle.
Real nie zwalnia! Trzeciego gola dokłada Bellingham, a to jeszcze nie koniec pierwszej połowy 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/jGSLDPIfBY
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 12, 2026
Mourinho i spółka najwyraźniej zadowolili się trójbramkową przewagą i, niczym syte koty, nie mieli apetytu na więcej. Po przerwie więc oddali inicjatywę Rayo. A Rayo z tego chętnie korzystało. Tuż po wznowieniu gry do siatki trafił Sergio Camello. Hiszpan jest wyjątkowo skuteczny w tym sezonie. Dość powiedzieć, że na 10 strzałów aż 6 z nich wylądowało w siatce.
Real w drugiej połowie przypominał zblazowanego geniusza, któremu się nie chce, bo wie, że i tak mu się uda minimalnym nakładem sił. Założenie być może nawet i słuszne z punktu widzenia gospodarowania siłami, ale nie przypadło ono do gustu kibicom na Bernabeu, którzy od oklasków w pierwszej połowie przeszli do gwizdów po przerwie.
Dopiero w końcówce Królewscy postawili kropkę nad „i”. Drugiego gola dołożył Mbappe, ustalając końcowy wynik na 4:1. Z pozoru więc wszystko jest w jak najlepszym porządku – wysoka wygrana nad outsiderem. W rzeczywistości jest równie sporo sygnałów ostrzegawczych. To nie pierwszy raz za kadencji Mourinho, gdy Real traci inicjatywę po świetnym początku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix