Argentyna nie ma selekcjonera? Scaloni: „To Messi rządzi kadrą”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

05 czerwca 2026, 22:01 • 2 min czytania 1

Reklama
Argentyna nie ma selekcjonera? Scaloni: „To Messi rządzi kadrą”

Lionel Scaloni Messi przygotowuje reprezentację Argentyny do obrony tytułu mistrzów świata. Selekcjoner, czy może raczej pełniący obowiązki selekcjonera Albicelestes wyznał prawdę o zarządzaniu drużyną narodową z Południowej Ameryki. Jak sam przyznał, to nie on, a były piłkarz Barcelony i PSG ma decydujące słowo przy podejmowaniu decyzji. 

Reklama

No dobra, powiedzmy sobie szczerze, każda reprezentacja, która w swoich szeregach ma absolutną gwiazdę ze światowego topu, musi liczyć się z tym, że nie wszyscy piłkarze będą traktowani na jednakowych warunkach. Tak jest w przypadku Portugalii i Cristiano Ronaldo, tak jest również w przypadku Polski i Roberta Lewandowskiego.

Nie inaczej sprawy mają się z Messim, który cieszy się w Argentynie specjalnym statusem ze względu na swoją wielkość. Historia pokazuje, że dla selekcjonerów jednym z najważniejszych wyzwań jest z jednej ułożenie sobie przychylnych relacji z nimi, a z drugiej zachowanie autorytetu wewnątrz reszty zespołu i podkreślenie swojej autonomii.

Lionel Scaloni wybrał jednak inną drogę i z rozbrajającą szczerością przyznał wprost, że de facto swoje selekcjonerskie obowiązki dzieli wspólnie z Messim, który ma decydujące słowo przy podejmowaniu decyzji.

Reklama

Argentyna nie ma selekcjonera? Scaloni: „To Messi rządzi kadrą”

Nie podejmuję żadnej decyzji bez konsultacji z Messim – zdradził Scaloni w rozmowie z dziennikiem Ole. I od razu dodał: – Nie ma sensu mówić, że to ja tu rządzę. Zawsze rozmawiamy z Messim o wszystkich decyzjach, które podejmujemy. Pytam go, co o tym sądzi, jak się czuje i staramy się dojść do porozumienia – zapewnił szczerze.

Prawdę mówiąc, trudno się dziwić podejściu Scaloniego, bo wojowanie z postacią formatu Messiego czy też próba ustawienia go w szeregu jest z góry skazana na porażkę, o czym – zachowując odpowiednie proporcje – brutalnie przekonał się chociażby Michał Probierz, który stracił pracę po konflikcie z Robertem Lewandowskim. A poza tym, skoro przynosi to sukcesy, to po co to zmieniać?

Ze Scalonim na ławce i z Messim na boisku Argentyna postara się obronić tytuł mistrzów świata wywalczony przed czterema laty na mundialu w Katarze. Na początek Albicelestes zmierzą się w fazie grupowej z kolejno Algierią, Austrią i Jordanią.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama