Anita Włodarczyk pół metra od medalu. Dobry konkurs Polek

Sebastian Warzecha

12 sierpnia 2026, 22:28 • 3 min czytania 0

Reklama
Anita Włodarczyk pół metra od medalu. Dobry konkurs Polek

Anita Włodarczyk została czwartą zawodniczką mistrzostw Europy. Polce do brązowego medalu zabrakło nieco ponad pół metra. Ósma w finale była druga z naszych reprezentantek – Aleksandra Śmiech.

Reklama

Anita Włodarczyk tuż za podium. Było blisko medalu

Anita Włodarczyk ma już na karku 41 lat. Pierwszy medal wielkiej imprezy zdobywała w 2009 roku, 17 lat temu. W zawodowym sporcie to nawet nie epoka, a ze dwie takie. Włodarczyk regularnie w ostatnim czasie pobija rekordy świata… w starszych kategoriach wiekowych. A mimo tego nadal startuje w największych imprezach i to jeszcze wcale nie tych przeznaczonych dla weteranek.

Na mistrzostwa Europy jechała z nadziejami na medal. Nie największymi – była piątą, może szóstą z faworytek. Z pewnością jednak z wiarą, że ją na to podium stać.

Choć kwalifikacje były kiepskie. Nie rzuciła w nich nawet 70 metrów (jej najlepszy wynik z tego sezonu to 75,01 m), do finału dostała się jako 11. z 12 zawodniczek. Mówiła jednak, że podobnie było w Paryżu, na igrzyskach (tam weszła jako ostatnia), a potem była tuż za podium, zabrakło jej do niego dosłownie pięciu centymetrów. Chodziło o to, że tam zdołała się zmobilizować, podnieść poziom pomiędzy kwalifikacjami a konkursem. Liczyła, że podobnie będzie w Birmingham.

I było. Włodarczyk w konkursie rzucała równo… choć pewnie chciałaby dołożyć nieco odległości do swoich rzutów. Nie to, że te były złe – po prostu nie na tym poziomie, jakiego oczekiwałaby od siebie na imprezie mistrzowskiej, to pewne. Biorąc jednak pod uwagę jej wiek, to seria Anity w tym konkursie wygląda naprawdę solidnie.

Reklama

Na otwarcie było niezłe 69,75 m. Dobry rzut na zaliczenie i zapewnienie sobie spokoju przy okazji kolejnych prób. Potem podbitka na 71,81 m, a w trzeciej kolejce 72,37 m. Jak się okazało – był to najlepszy rzut Polki w konkursie. Potem była blisko – 72,23 m, potem 71,24 m, a na końcu 71,67 m. To naprawdę, ale to naprawdę dobre rzucanie, szczególnie w tym wieku.

Sęk w tym, że nie na tyle dobre, by zdobyć medal – Anita znów skończyła poza podium.

– Czwarte miejsce, zabrakło szczęścia. Cieszę się, że podjęłam walkę i rozkręcałam się. W eliminacjach było beznadziejnie, tutaj fajnie zaczęłam konkurs. Czwarte miejsce znowu, po Paryżu – niewiele zabrakło, ale jeszcze się nie poddajemy. Mimo wieku – mówiła w rozmowie z TVP Sport.

I w zasadzie nie ma co się poddawać. Owszem, w światowej stawce na podium już raczej nie stanie, o ile faworytki nie zawalą sprawy. Ale w Europie nadal się liczy. Do podium zabrakło jej w końcu tylko 52 centymetrów – gdyby rzuciła o tyle dalej, przerzuciłaby Norweżkę Beatrice Nedberge Llano (72,88 m), która zajęła trzecie miejsce. Gdyby posłała młot na granicę najlepszej próby z tego sezonu, wyprzedziłaby też Sarę Fantini, broniącą tytułu Włoszkę (74,35 m). W zasadzie poza zasięgiem była tylko Silja Kosonen z Finlandii z bardzo dobrym 76,28 m.

Reklama

Tak więc: Anita nadal jest tych rywalek blisko. Tym razem po prostu nie udało się sięgnąć po medal.

W finale brała udział też Aleksandra Śmiech, dla której był to pierwszy taki występ w karierze. Najlepszy rzut oddała w ostatniej kolejce – 69,12 m wystarczyło jednak tylko na ósme miejsce. Co jednak – biorąc pod uwagę dotychczasową karierę Oli i tak jest bardzo dobrym wynikiem.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama