Bayern nie wygrał z Borussią. Niefortunny występ Kane’a

Marcin Ziółkowski

31 października 2026, 20:43 • 5 min czytania 0

Reklama
Bayern nie wygrał z Borussią. Niefortunny występ Kane’a

Wielki mecz na niemieckiej ziemi, okraszony obecnością zdobywcy Złotej Piłki. Nie jest to u naszych zachodnich sąsiadów obrazek częsty. Bayern mimo to nie potrafił dowieźć do mety prowadzenia w Der Klassikerze. Choć Monachijczycy przeważali w drugiej połowie, to nie przekuli tego w trzy punkty. Bohaterem końcówki został zmiennik Fabio Silva. Mecz zakończył się remisem 2:2.

Reklama

Po serii czterech meczów, Borussia wreszcie nie przegrała z Bayernem. Przeciętnie zagrał Harry Kane, który parę dni temu odebrał Złotą Piłkę.

Okoliczności meczu

Der Klassiker rozegrano w absolutnie wyjątkowych okolicznościach. Po pierwsze, Harry Kane pojawił się na murawie po raz pierwszy odkąd wygrał Złotą Piłkę. Anglik został pierwszym w tym wieku laureatem nagrody jeśli chodzi o piłkarzy Bundesligi. Z Magdeburgiem Mateuszem Żukowskiego przesiedział 90 minut na ławce. Przed kibicami na Allianz Arenie zaprezentował swoje najcenniejsze trofeum w kolekcji.

Inną sprawą była pozycja w tabeli – obydwie drużyny miały po siedmiu kolejkach 17 punktów w tabeli. Mimo to, Bayern był górą. Po raz kolejny Monachijczyków w meczu poprowadził Aaron Danks, który zastępował w roli pierwszego trenera Vincenta Kompany’ego – Belg niedawno podupadł na zdrowiu. Piąty Klassiker dla sędziego Tobiasa Stielera zapowiadał się więc pasjonująco.

Reklama

Bayern XI: Urbig – Laimer, Upamecano, Kim, Davies – Kimmich, Pavlović – Olise, Saibari, Gnabry – Kane,

BVB XI: Kobel – Gadou, Anton, Schlotterbeck – Beier, Veerman, Nmecha, Svensson – Bellingham, Chukwuemeka – Guirassy.

Przeciętna pierwsza połowa. Dwie kontuzje Bayernu w krótkim czasie

Borussia od początku wydawała się co nieco spanikowana. Widać było nerwowość w poczynaniach zespołu Niko Kovaca. Gdy już nadarzyła się okazja do kontry to… Jobe Bellingham w ofensywie był zupełnie osamotniony.

Reklama

Po stronie Bayernu, Michael Olise w tłoku oddał mocny strzał i piłka trafiła w słupek. Jak na Klassikera działo się dość mało. Mecze te przyzwyczaiły przez lata jako jedne z najlepszych widowisk na poziomie lig TOP5, a tu zastało nas dość niemiłe zaskoczenie.

Na kolejne groźne okazje musieliśmy trochę poczekać. Jobe Bellingham sprawdził czujność Urbiga. Po drugiej stronie boiska, dobre podanie za linię obrony otrzymał Ismael Saibari. Zmarnował on sytuację sam na sam, a po chwili gdy dobiegł do piłki, Kobel władował mu się w nogę.

Marokańczyk nie był w stanie kontynuować gry, potrzebował pomocy, aby w ogóle zejść z murawy. Zastąpił go Nathaniel Brown. Stieler karnego w tej sytuacji nie podyktował.

Reklama

Jakby tego było mało, krótko później zaniemógł też Serge Gnabry i Bayern musiał już wykorzystać drugie okienko na zmianę. Tym razem na murawie zameldował się Josip Stanisić.

Emocji było coraz więcej, a w kolejnej akcji to Bayern koncertowo się pogubił. Kim w pobliżu bramki podał do Upamecano, wrzucając go na konia. Francuz się pogubił, w okolicach „piątki” piłkę przejął Chukwuemeka. Austriak przy próbie minięcia bramkarza trafił Urbiga kolanem w twarz, a do bramki trafł Jobe Bellingham. Po analizie VAR, gola anulowano.

Reklama

Nie minęło dużo czasu, a mieliśmy zmianę wyniku. Konrad Laimer wyszedł na pozycję, oddał strzał, a po interwencji Kobela udanie dobił piłkę. Wszystko wydarzyło się dość szybko. W BVB mogli tylko pomyśleć „bloody hell”.

Reklama

Pierwsza połowa była dość wyrównana, ale brakowało jakości piłkarskiej. Kibice mogli jedynie liczyć, że po przerwie będzie znacznie lepiej.

Borussia długo ustępowała, ale wywalczyła punkt

I tak też było, choć to Bayern (co za zaskoczenie!) przeważał. Ponownie groźny strzał oddał Olise. Bardzo aktywny był też Laimer. Świetnie na trzydziestym metrze od bramki odebrał piłkę bocznemu obrońcy. Krótko później wywalczył rzut rożny.

Nie minęło kilkanaście sekund i Felix Nmecha zagrał ręką, a do rzutu karnego podszedł Harry Kane. Zdobywca Złotej Piłki nie wykorzystał szansy na podwyższenie wyniku. Uderzenie Anglika trafiło w poprzeczkę.

Reklama

Nie minęło 120 sekund, a świetnie piłkę przechwycił Svensson. Po błyskawicznej akcji, Guirassy otrzymał podanie w pole karne od Chukwuemeki i uderzył mimo obecności trzech, może czterech rywali blisko siebie. Urbig nie miał szans, choć uderzenie było po bliższym słupku.

Reklama

Znakomite podanie na wolne pole dostał Alphonso Davies. Brown zabawił się z obrońcą i podał do Kane’a. Anglik koszmarnie spudłował, obił słupek. Gdy do piłki ponownie przedostał się Davies, jego strzał zablokowano. Bayern był zdecydowanie lepszy w drugiej połowie.

I gdy wydawało się, że trzy punkty będą w tym meczu formalnością to BVB strzeliła na remis. Karetsas odebrał piłkę Pavloviciowi (ten sugerował, że był faulowany), odegrał do Fabio Silvy, a ten bez zastanowienia huknął w przeciwległy róg bramki.

Reklama

W ostatniej akcji meczu Lennart Karl trafił w poprzeczkę. Mogło to być grube zakończenie Klassikera. Warto z kronikarskiego obowiązku dodać jeszcze, że ostatnie kilka minut nie było na murawie Michaela Olise. Możliwe, że przed nim kilka dni odpoczynku. Doznał drobnego urazu bez kontaktu z rywalem.

Niemiecki klasyk na remis. Był to mecz z wieloma fazami. Druga połowa mogła się podobać, pierwsza niekoniecznie. Była taka szarpana, mało piłki w piłce. Summa summarum, widowisko można ocenić na plus.

Bayern Monachium – Borussia Dortmund 2:2 (1:0)

  • 1:0 – Konrad Laimer – 38′
  • 1:1 – Serhou Guirassy – 60′
  • 2:1 – Dayot Upamecano – 66′
  • 2:2 – Fabio Silva – 89′

 

Reklama

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Bundesliga

Kompany wypisany ze szpitala. Dyrektor Bayernu przekazał ważne wieści

Wojciech Piela
5
Kompany wypisany ze szpitala. Dyrektor Bayernu przekazał ważne wieści