Afera po meczu Sabah – Borussia. Poszło o… prysznice

Jan Broda

Autor:Jan Broda

21 października 2026, 20:19 • 2 min czytania 1

Reklama
Afera po meczu Sabah – Borussia. Poszło o… prysznice

Borussia Dortmund wywiozła z Baku zwycięstwo 2:1 nad Sabah w Lidze Mistrzów oraz… prysznicową traumę. Dosłownie. Piłkarze BVB nie wykąpali się po ostatnim gwizdku i wzięli prysznic dopiero w hotelu. Powód? Zagrożenie Legionellą. 

Reklama

Wiele już nasłuchaliśmy się narzekań piłkarzy i klubów na stadionową infrastrukturę. Przedmiotem skarg najczęściej jest stan murawy, rzadziej wystrój szatni, ale afery o prysznice, i to w dodatku na poziomie Ligi Mistrzów, się nie spodziewaliśmy. Wszystko wydarzyło się na Stadionie Olimpijskim w Baku, gdzie Borussia po trudnym boju pokonała 2:1 Sabah z Tymoteuszem Puchaczem w składzie.

Po spotkaniu ekipa BVB w podskokach opuściła obiekt. I bynajmniej nie dlatego, że śpieszyła się na powrotny samolot, a po prostu chcieli wziąć prysznic w komfortowych warunkach. Poważnie.

– Wczoraj po treningu również nie braliśmy tutaj prysznica. Powiedziano nam, żebyśmy nie korzystali z natrysków na stadionie, tylko w hotelu, dlatego tak szybko wróciliśmy do hotelu – wyjaśnił Niko Kovač.

W gorącej wodzie (nie)kąpani. Borussia poskarżyła się na…. prysznice

– Myślę, że prysznice w hotelu były nieco bardziej zachęcające. Dlatego staraliśmy się, aby zawodnicy dotarli tam jak najszybciej. Tak, bardziej zachęcające. Można sobie samemu dopowiedzieć resztę. Tutaj strefa prysznicowa nie jest zbyt elegancka – dodał w strefie mieszanej dyrektor sportowy Ole Book.

Reklama

A co na to gospodarze? Mistrzowie Azerbejdżanu nie podzielają zdania gości, twierdząc, że warunki sanitarne na stadionie w Baku są na wysokim poziomie i że nie ma żadnego zagrożenia Legionellą.

– Nie wiem, w czym tkwi problem. Nie chcę niczego sugerować pod adresem BVB. Jeszcze w zeszłym tygodniu, przed meczem ze Slavią Praga, braliśmy tam prysznic. Prysznice są w świetnym stanie, nie ma też problemu z brakiem ciepłej wody – skomentował Joy-Lance Mickels, piłkarz Sabah.

Reklama

To o tyle zaskakująca sprawa, że nie mówimy o rozpadającej się ruinie, a nowoczesnym stadionie mogącym pomieścić blisko 70 tys. osób. To właśnie na Stadionie Olimpijskim w Baku odbył się finał Ligi Europy w 2019 roku, a także cztery mecze finałów Euro 2020.

Fot. Newspix

1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama