Król wyznaje. „Zrobiłbym większą karierę, ale spotykałem takich jak Probierz”

Marcin Ziółkowski

05 lipca 2026, 20:45 • 4 min czytania 14

Reklama
Król wyznaje. „Zrobiłbym większą karierę, ale spotykałem takich jak Probierz”

Krzysztof Król kojarzony jest w polskiej piłce przede wszystkim z dwóch powodów. Jednym była czerwona kartka na MŚ U20 w Kanadzie w 2007 roku w meczu z Brazylią, gdzie pięknego gola z wolnego strzelił Grzegorz Krychowiak. Drugi to pobyt w Realu Madryt C. Obecnie mieszka w Chicago, a więc mieście, w którym niedługo będzie grać Robert Lewandowski. Obydwaj panowie wspólnie trenowali podczas jednego ze zgrupowań u Leo Beenhakkera.

Reklama

W rozmowie z Mateuszem Skwierawskim z WP Sportowe Fakty, Król wrócił do piłkarskich wspomnień. Nie zabrakło tematu Realu Madryt czy Michała Probierza. Tam padły dość konkretne strzały.

Król o USA. „Lewandowski robiąc pozwolenie na broń zyska nowe doświadczenie”

W Chicago zima jest straszna, jak przyznaje Król. Były zawodnik Jagiellonii ściąga z Polski materiały budowlane, zamawia wiele kontenerów z towarem i dba o porządek w papierach. Jak mówi, musiał coś robić po zakończeniu kariery. „Wietrzne Miasto” między słowami określa jako nieprzewidywalne, tak jak i całe Stany Zjednoczone, ale uważa, że Robertowi Lewandowskiemu się spodoba.

– Kilka dni temu w centrum była taka strzelanina, że z jednego rogu na drugi przeleciało 78 kul. Trzeba uważać, to jest Ameryka, Nie wiadomo, co komu przyjdzie do głowy (…) Mam pozwolenie na broń, nie jestem jej fanem, nie daje mi to poczucia wyższości. Nie chciałbym jej nigdy użyć, ale jeżeli zostanę postawiony przed wyborem zrobię to.

Reklama

Jeżeli [Robert Lewandowski – MZ] podejmie decyzję, żeby zrobić pozwolenie, to zawsze zyska nowe doświadczenie w życiu. Zabierają cię na strzelnicę, pokazują jak przeładować i naładować pistolet, jak poprawnie trzymać go i użyć. (…) Czeka go fajne życie. Przejdę się na któryś jego mecz. Byliśmy razem na zgrupowaniu kadry u Leo Beenhakkera. Ciekawe, czy mnie pamięta.

Co może wydawać się zaskakujące, Król uważa, że mógł zrobić lepszą karierę, ale trafił na swojej drodze na ludzi takich jak… Michał Probierz.

– Kamil Glik mówił, że byłem jednym z większych talentów. Chyba niepotrzebnie ruszałem się z Hiszpanii do Jagiellonii. Na początku myślałem, że to dobra decyzja. Grałem w Ekstraklasie. Niestety, poznałem takich ludzi jak pan Probierz.

Reklama

– Nie będę go oceniał jako fachowca, a człowieka. Dużo mu brakuje do człowieka (…) Pamiętam, po pierwszym sezonie w Jagiellonii dostałem ofertę z Włoch, bardzo chciałem odejść. Probierz powiedział, że nie jestem gotowy na Włochy. Mówię: trenerze, ale jak to? Włosi twierdzą inaczej. Ja tak twierdzę, bo widzę cię codziennie – zgasił mnie.

Uparł się, że jeżeli Palermo nie zapłaci za mnie konkretnej kwoty, to mnie nie puści (…) Postawiłem się i trafiłem na ławkę na pół roku. Nie podobało mi się, jak oni [Probierz i Cezary Kulesza – MZ] tam traktowali ludzi, na przykład mojego kolegę Przemka Trytko.

Reklama

Nie mogło też zabraknąć tematu Realu Madryt. Król spotkał się tam nie tylko z Kamilem Glikiem, ale też Szymonem Matuszkiem i Jerzym Dudkiem.

– Miałem kilka treningów z pierwszym zespołem, jak chłopaki wyjeżdżali na kadrę i trener potrzebował zawodników do zajęć. Ktoś może mówić, że byłem w drugiej czy trzeciej drużynie, ale byłem. Nikt mi tego nie zabierze.

Reklama

Miałem szansę potrenować na trawie, na której 98 procent piłkarzy na świecie nawet nie stanie. Przed oczami mam te ich piękne obiekty. Wchodzisz tam, jak do innego świata. Myślisz: jestem w tak niesamowitym miejscu, że aż nie mogę uwierzyć, jak we śnie (…) Myślę, że trochę za szybko stamtąd wyjechałem.

Fot. Newspix

14 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Ciekawy pomysł Haditaghiego. Będzie inwestował w… odległy klub partnerski?

Mikołaj Duda
5
Ciekawy pomysł Haditaghiego. Będzie inwestował w… odległy klub partnerski?

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Ciekawy pomysł Haditaghiego. Będzie inwestował w… odległy klub partnerski?

Mikołaj Duda
5
Ciekawy pomysł Haditaghiego. Będzie inwestował w… odległy klub partnerski?