Duża kasa za Polaka! Będą polsko-polskie pojedynki w Portugalii

Patryk Idasiak

05 lipca 2026, 16:42 • 3 min czytania 11

Reklama
Duża kasa za Polaka! Będą polsko-polskie pojedynki w Portugalii

Trwały zaawansowane rozmowy, które zdaniem cenionego niemieckiego dziennikarza newsowego właśnie się zakończyły. Określił ten ruch mianem „done deal”, a to oznacza, że Jakub Kamiński na pewno odejdzie z Bundesligi. 

Reklama

Tomasz Włodarczyk obwieścił niedawno, że Jakub Kamiński prowadzi zaawansowane rozmowy z Benfiką. Jak informuje Florian Plettenberg, ustalono już wszelkie szczegóły, a kwota transferu to ok. 20 milionów euro.

To się nazywa szybki biznes. FC Koeln wykupiło Polaka z Wolfsburga za 5,5 mln euro, uruchamiając specjalną klauzulę. Minął miesiąc i sprzedają go z prawie czterokrotną przebitką do Portugalii. Niewiele było większych transferów w historii klubu – jedynie Anthony Modeste kilka lat temu trafił do Chin za 29 mln euro.

Reklama

Przypomnijmy, że trzech kadrowiczów – Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski – stanowi obecnie o sile FC Porto, zatem trzeba będzie skierować wzrok jeszcze bardziej na ligę portugalską, bo dojdzie do polsko-polskiego pojedynku o mistrzostwo kraju.

Benfica trochę już na to czeka, bo ostatni raz mistrzem była w sezonie 2022/23. Potem tryumfował dwa razy Sporting, a ostatnio trio z Polski. Paradoks jest taki, że Orły nie przegrały ani jednego ligowego pojedynku, a zajęły… trzecią lokatę.

Kamiński naprawił swój status

Jakub Kamiński zaprezentował się z bardzo dobrej strony na wypożyczeniu z Wolfsburga do FC Koeln. Można nawet śmiało powiedzieć, że był to ruch kluczowy dla jego dalszej kariery. Rozegrał 34 mecze w Bundeslidze, czyli komplet. Strzelił siedem goli i zanotował pięć asyst. Rozegrał trzy razy więcej minut niż w sezonie 2024/25 w Wolfsburgu.

Warto dodać, że przez dwa sezony z rzędu nie strzelił gola w jakichkolwiek rozgrywkach, choć często był ustawiany na boku defensywy. A tu walnął ich siedem. Jednym nawet przeszedł do historii Bundesligi, bo strzelił go w 104. minucie meczu z… Wolfsburgiem, co jest najpóźniej zdobytą bramką, odkąd zbierane są w Niemczech takie dane.

Reklama

Lukas Kwasniok, urodzony w Gliwicach trener, przejął 1. FC Koeln, które wracało do niemieckiej elity. To on miał wielki wpływ na „Kamyka”. Polski zawodnik przez 14 pierwszych ligowych meczów z rzędu grał po 90 minut.

– To w tej chwili nasz najlepszy zawodnik – wypalił po meczu z HSV Kwasniok, gdy na początku listopada prawy wahadłowy Kamiński przypieczętował zwycięstwo 4:1 golem i asystą. Był kluczowym zawodnikiem Koeln, a trener Kwasniok zrobił z niego użytek. Przesunął go bliżej bramki rywala, wystawiając najczęściej za plecami napastnika, a czasami nawet jako najbardziej wysuniętego zawodnika.

Przede wszystkim jednak Kamiński jest regularnie desygnowany do podstawowej jedenastki przez Jana Urbana. W dziesięciu ostatnich spotkaniach kadry aż dziewięć razy był wybierany do pierwszego składu. Strzelił gola i miał asystę w starciu z Finlandią, pokonał też na Narodowym holenderskiego bramkarza. Gra jako jeden z dwóch ofensywnych pomocników za plecami Roberta Lewandowskiego.

Reklama

Fot. 400mm.pl

11 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama