Nie miały szczęścia w losowaniu Magda Linette i Magdalena Fręch. Obie już w pierwszej rundzie trafiły na renomowane przeciwniczki. Ta bardziej doświadczona – na Mirrę Andriejewą, która dopiero co wygrała Roland Garros. Fręch z kolei rywalizować musiała z Anną Kalinską, aktualnie 20. zawodniczką rankingu WTA. Obie powalczyły, ale obie też zgodnie przegrały swoje mecze.
Magda Linette i Magdalena Fręch odpadły z Wimbledonu
Po losowaniu pierwszej rundy Wimbledonu można było zakładać, że do drugiej awansuje czterech Polaków. Po pierwszym dniu już wiemy, że ta prognoza się nie sprawdzi. Co prawda Hubert Hurkacz – zgodnie z przewidywaniami – łatwo pokonał Caspera Ruuda, ale niespodziewanie swój mecz przegrała Maja Chwalińska, którą pokonała rywalka, ale głównie – uraz i skurcze.
– Tak naprawdę już pod koniec drugiego seta zaczęły łapać mnie skurcze. Uważam, że to nie było czysto fizyczne, tylko złożyło się na to dużo rzeczy. Poza stresem i intensywnym czasem, także to, że nie odbyliśmy perfekcyjnego przygotowania do Wimbledonu – mówiła potem Maja na konferencji prasowej.
W każdym razie: żeby zachować te przewidywania sprzed turnieju, potrzebowaliśmy choć jednej niespodzianki ze strony albo Magdy Linette, albo Magdaleny Fręch. Większe szanse na papierze miała ta druga. Anna Kalinska, jej rywalka, jest bowiem w światowej czołówce, ale miewa mecze stosunkowo słabe, w której można ją pokonać i zawodniczki nierzadko z tego korzystają. Dziś, niestety, na tyle słaba, by Magda wygrała, nie była. A jednak trzeba było nieco pomocy ze strony Rosjanki, bo Fręch nie gra ostatnio na swoim najwyższym poziomie, ma wiele problemów.
Jej dzisiejszy występ był w sumie całkiem dobry, ale o wszystkim zdecydował w zasadzie pierwszy set. Dwukrotnie Magda przełamywała w nim rywalkę, w tym raz na 5:4, więc serwowała na seta. I w obu przypadkach przewagę breaka właściwie z miejsca traciła. Doszło do tie-breaka, a w nim Polka po kiepskim początku zaatakowała i prowadziła 3:2 oraz 4:3. Potem straciła jednak trzy punkty z rzędu i choć obroniła jedną piłkę setową, to drugiej już nie była w stanie – partię przegrała.
Anna Kalinska okazała się lepsza od Magdaleny Fręch w meczu I. rundy Wimbledonu 😞
Polka przegrała 6:7, 4:6 ❌#Wimbledon pic.twitter.com/EiLwL9cEEg
— Polsat Sport (@polsatsport) June 29, 2026
W kolejnej też walczyła, ale Kalinskiej łatwiej było już jednak odskoczyć. Zrobiła to zresztą na samym początku – już przy pierwszej okazji przełamała Polkę, a potem po prostu tę przewagę utrzymała.
Magdalena Fręch – Anna Kalinska 7:6 (5), 6:4
Magdalena Linette wyszła tymczasem na mecz ze świeżo upieczoną mistrzynią Roland Garros. I w tym tkwiła, paradoksalnie, nasza nadzieja – bo często trudno pogodzić ze sobą triumfy na mączce i na trawie. Bywało, że wielcy w Paryżu, w Londynie się gubili, przegrywali szybko. I Andriejewa faktycznie nie była w najlepszej dyspozycji. W kluczowych momentach jednak grała na poziomie, który pozwolił jej z Linette triumfować, nawet jeśli musiała się na tę wygraną napracować.
W pierwszym secie wszystko szło równo do 5:5. To znaczy: po drodze Linette straciła podanie, ale stratę była w stanie odrobić. Grała dobrze, odważnie, potrafiła zaatakować, stanowiła faktycznie zagrożenie dla Rosjanki. Naprawdę, to był dobry mecz Magdy, z rywalką o mniejszych możliwościach, pewnie by wygrała. Ale tu po drugiej stronie stała Andriejewa, więc docisnęła przy serwisie Linette, doprowadziła do break pointa… i wtedy Magda pękła, oddając gema podwójnym gemem serwisowym. Jasne, wiedziała, że musi ryzykować podaniem, żeby nie nadziać się na solidny return, ale w takim momencie lepiej byłoby dać sobie jednak jakąkolwiek szansę na wygranie punktu.
A dlaczego?
To pokazał kolejny gem, w którym, owszem, znowu trwała walka, ale Andriejewa znakomicie rozegrała kilka ostatnich punktów i zamknęła właśnie gema oraz całego seta.
Druga partia miała w zasadzie identyczny przebieg. Znów Rosjanka przełamała pierwsza, ale Polka jeszcze raz była w stanie stratę odrobić. Jedyna różnica? Po 4:4 nie zrobiło się 5:5, bo tym razem Mirra zaatakowała o dwa gemy szybciej. Przy 4:4 właśnie obie rozegrały długiego gema, składającego się z 16 punktów. Linette miała okazje, żeby go skończyć, nie udało się. Andriejewa ostatecznie to zrobiła, przełamała Polkę i była o jednego własnego gema serwisowego od triumfu.
Andreeva d. Linette 7-5 6-4 at Wimbledon
Fresh off of her Roland Garros title where she became the youngest woman to win it. since Monica Seles in 1992
✅37th win of 2026 (leads tour)
Mirra knows what it takes to win a Slam now…
Watch out. 🤍 pic.twitter.com/ANibErHdv1
— The Tennis Letter (@TheTennisLetter) June 29, 2026
Wystarczyły jej cztery punkty, by do tej wygranej doprowadzić. W ostatniej małej partii nie oddała bowiem Magdzie nawet jednej wymiany. Wygrała gema, seta i całe spotkanie, a my w jednym dniu pożegnaliśmy, niestety, trzy nasze zawodniczki.
Magdalena Linette – Mirra Andriejewa 5:7, 4:6
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix