Szwajcarzy przyzwyczaili w ostatnich latach, że radzą sobie z wychodzeniem z grupy na wielkich turniejach. Nie inaczej jest tym razem – przed ostatnim meczem grupowym podopieczni Murata Yakina nie byli co prawda pewni miejsca dającego bezpośredni awans. Musiałoby się jednak zgrać mnóstwo rzeczy, by go stracili. Postanowili więc nie pozostawiać swojego losu przypadkowi i ograli Kanadę.
Sytuacja w grupie B ułożyła się tak, że obie drużyny mogły podzielić się punktami bez oglądania się na mecz Bośni i Hercegowiny z Katarem. I pierwsza połowa wskazywała na to, że zarówno drugiej Szwajcarii, jak i pierwszej Kanadzie ten remis pasuje. Jesse Marsch wspominał, że chciałby zostać w Vancouver na 1/16 i ewentualną 1/8 finału, co gwarantowało pierwsze miejsce. Druga lokata zabierała co prawda kilkadziesiąt godzin odpoczynku, natomiast wizja zmierzenia się w 1/16 finału z rywalem z drugiego miejsca z grupy „meksykańskiej” także nie wyglądała źle.
Drugie 45 minut rozwiało jednak takie myśli.
Kuriozalne żółte kartki
Początku meczu do udanych nie mogli zaliczyć napastnicy obu ekip: Breel Embolo ze Szwajcarii i Cyle Larin z Kanady. Ten pierwszy powinien dać prowadzenie swojej ekipie już w 11. minucie, kiedy kapitalnym podaniem obsłużył go Ricardo Rodriguez. Przegrał jednak starcie sam na sam z Maximem Crepeau, co mogło się zemścić już kilkadziesiąt sekund później. Choć Larin był na spalonym, to także powinien wygrać pojedynek z bramkarzem. Zachował się jednak jeszcze gorzej niż wspomniany wcześniej Szwajcar.
Im bliżej przerwy tym odważniej do głosu dochodzili Kanadyjczycy. Kolejny raz próbował Larin, dobrą szansę miał też Ahmed. Z obu sytuacji obronną ręką wyszedł Kobel.
Najciekawszą akcją pierwszej połowy była jednak sytuacja, po której po żółtej kartce obejrzeli Granit Xhaka i Larin. Za co panowie zgarnęli po napomnieniu?
Dwie żółte kartki!
Za kopnięcie… i odkopnięcie 😅
🔴 📲 OGLĄDAJ #SUICAN ▶️ https://t.co/srSyF2Obvi pic.twitter.com/0igs2kMajC
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 24, 2026
Szwajcaria najlepsza w grupie B
Jeśli ktoś myślał, że Szwajcarzy oddadzą pierwsze miejsce bez walki, grubo się pomylił. Podopieczni Murata Yakina przeszli do konkretów na samym początku drugiej połowy i w 57. minucie prowadzili już 2:0 po bramkach Rubena Vargasa i Johana Manzambiego. Obrońcy reprezentacji Kanady nie popisali się zwłaszcza przy drugim golu, kiedy nie potrafili przeciąć długiego podania. Do piłki dopadł Embolo, który wyłożył ją na tacy Manzambiemu. 20-latek, który asystował przy pierwszym golu, zdobył tym samym trzecią bramkę na tym mundialu. Dużo lepiej mógł zachować się też Crepeau.
Szwajcaria prowadzi z Kanadą już 2:0.
Johan Manzambi 🔥
🔴 📲 OGLĄDAJ #SUICAN ▶️ https://t.co/srSyF2NDFK pic.twitter.com/XiLcu5bwCL
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 24, 2026
Szwajcaria nie poszła jednak za ciosem i w kolejnych minutach inicjatywę przejęła Kanada. Dobrych zmian dokonał Jesse Marsch, a jeden z wprowadzonych zawodników wpisał się na listę strzelców już po minucie. Był nim Promise David. Napastnik wykorzystał podanie Nathana Saliby, który chwilę wcześniej z łatwością ograł Manuela Akanjiego.
Ale to było dobre!
🔴 📲 OGLĄDAJ #SUICAN ▶️ https://t.co/srSyF2NDFK pic.twitter.com/62xmu1dpHX
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 24, 2026
I tak z sytuacji spokojnej dla Szwajcarów zrobiła się duża nerwówka. W doliczonym czasie gry kotłowało się pod bramką Kobela. Ostatecznie podopieczni Yakina dowieźli jednak prowadzenie do końca, choć trenerowi mogło przybyć kilka kolejnych siwych włosów.
Warto docenić postawę bramkarza występującego na co dzień w Borussii Dortmund. Kobel wybronił sześć strzałów i według współczynnika xG uchronił Szwajcarię przed stratą 1,43 bramki. Gdyby nie on, po prostu nie byłoby tego zwycięstwa.
Ocena atrakcyjności meczu: 3/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix