SENSACJA I WSTYD. Hiszpania remisuje z Republiką Zielonego Przylądka!

Paweł Paczul

15 czerwca 2026, 20:18 • 4 min czytania 33

Reklama
SENSACJA I WSTYD. Hiszpania remisuje z Republiką Zielonego Przylądka!

Skoro Niemcy wrzucili wczoraj siedem bramek, Hiszpanie też na pewno wierzyli, że liczenie swoich sztuk zaczną od trzech czy czterech. Wiadomo, być może na poziomie piwnicy tego mundialu reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka ma w swojej malutkie okienko, a Curacao nie, natomiast i tak wielkim rozczarowaniem było to, że do przerwy Hiszpanie nie strzelili nic. Ani po przerwie. I zremisowali 0:0. Czy to tylko wstyd, czy to jednak coś większego, mianowicie: kompromitacja?

Reklama

Miało być trudniej niż Niemcom, ale… bez przesady

Mimo wszystko nie ma bowiem co się przerzucać tym, że Kabowerdeńczycy w sparingach ograli Serbię 3:0 czy zremisowali 1:1 z Finlandią. Po pierwsze to tylko sparingi, po drugie taka Serbia wystawiła dość radosny skład, po trzecie zawsze można odbić piłeczkę, że już w innym spotkaniu Chile wygrało 4:2. Zatem: dajmy spokój. Hiszpania to kandydat do mistrzostwa świata, a Republika Zielonego Przylądka przyjechała na turniej po przygodę. To zasadnicza różnica, która powinna zmuszać ekipę de la Fuente do zatrudnienia 40-letniego bramkarza rywali kilkanaście razy i zamknięcia tego spotkania jeszcze przed przerwą.

A tak się nie stało.

Jeśli faworyt nie radzi sobie z outsiderem, to scenariusz często jest taki sam: gigant klepie po obwodzie i szuka miejsc, w których można ukąsić przeciwnika, ale tych miejsc sobie nie znajduje i męczy się w trudny do oglądania sposób. Mniej więcej tak to wyglądało: Hiszpania miała piłkę, bo trudno, żeby nie miała, miała też przewagę, trudno, żeby było inaczej. Ale na wiele się to mistrzom Europy (no właśnie…) nie zdawało.

Po pierwsze – Kabowerdeńczycy bronili mądrze. Stali blisko siebie, nie popełniali jakichś skandalicznych błędów, była asekuracja, krycie. Walka jeden za drugiego. Przecież ten Lopes – stoper – miał aż 11 wybić i kluczowy blok w końcówce, gdy zatrzymał Oyarzabala.

Reklama

Po drugie – Vozinha, wspomniany czterdziestolatek, wyglądał pewnie. Ktoś, kto pierwszy raz oglądał tę ekipę, mógł się złośliwie spodziewać, że facet w takim wieku z drugiej ligi portugalskiej (FC Porto B było wyżej) będzie miał problem z kręgosłupem od schylania się po piłkę do siatki, a tutaj można było na gościa liczyć.

Po trzecie – jak już Vozinha nie miałby szans, to dawała o sobie znać nieskuteczność Hiszpanów, choćby Ferrana Torresa. No z piątego metra, po zgraniu Cucurelli, to mógłby jednak strzelić gola, a nie kopać w poprzeczkę…

Ale Torres przynajmniej dotykał piłkę, czego nie można było powiedzieć o Oyarzabalu, który przez pierwsze 30 minut nie miał jej ANI RAZU. Z takim rywalem! Przecież to absurd. Każdy, kto oglądał to spotkanie z pozycji kanapy, mógłby o sobie powiedzieć, że przez jakiś ma na ten mecz taki sam wpływ jak jego uczestnik.

Reklama

Niespodzianka, wstyd czy kompromitacja?

I jeśli ktoś sądził, że po przerwie Hiszpanie stwierdzą „koniec żartów” i już naprawdę wrzucą ze trzy gole dla zwykłej przyzwoitości, to srogo się rozczarował. W zasadzie działo się jeszcze mniej niż przed przerwą. Parę taś-tasiów, które obroniłby i czterdziestoletni, i pięćdziesięcioletni, i sześćdziesięcioletni Vozinha, parę mocnych, niecelnych prób z daleka i tyle. Hiszpania wyglądała jak obudzona w środku nocy. Nudna, wolna. Nie pomogło nawet wejście Yamala.

Jednym słowem: wstyd. Mogło być jeszcze gorzej, gdyby kontry rywali były nieco sensowniejsze. Albo gdyby Borges lepiej uderzył piłkę po rzucie rożnym. Ale cóż, oni zadowalali się tym, że są na połowie Hiszpanów – którą widzieli rzadko – i wówczas kopali już na wiwat, byleby jakkolwiek podkręcić statystykę strzałów.

Hiszpanów może pocieszyć tylko to, że mistrzowie świata często na turniejach rozkręcają się powoli, żeby wspomnieć Argentynę z 2022 czy ich samych z 2010. Ale nie pocieszeń mieli szukać po takim spotkaniu, oj nie.

Reklama

Dla jednych wstyd, a dla drugich to taka historia, którą trudno wyrazić słowami. 40-letni Vozinha nie mógł opanować łez po końcowym gwizdku.

Atrakcyjność meczu – 3/6

5
Simon
6
Cucurella
5
Laporte
5
Cubarsi
5
Llorente
3
Pedri
3
Rodri
4
Ruiz
2
Gavi
1
Oyarzabal
1 -
Torres
Adham Makhadmeh 5

Zmiany:

icon-swap
Mikel Merino
3
Fabian Ruiz
icon-swap
Lamine Yamal
4
Gavi
icon-swap
Dani Olmo
Ferran Torres
icon-swap
Nico Williams
Rodri

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

Reklama
33 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
poniedziałek, 15 czerwca 2026 18:00
Sędzia:
Adham Makhadmeh

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama