Lider irańskiej diaspory: To nie jest reprezentacja mojego kraju

Jakub Radomski

Opracowanie:Jakub Radomski

15 czerwca 2026, 12:25 • 2 min czytania 26

Reklama
Lider irańskiej diaspory: To nie jest reprezentacja mojego kraju

Reprezentacja Iranu zaczyna mistrzostwa świata. W nocy z poniedziałku na wtorek (o 3.00 polskiego czasu) zmierzy się z Nową Zelandią. Zespół, którego kraj pozostaje w konflikcie zbrojnym z USA, stacjonuje w meksykańskiej Tijuanie, ale spotkanie rozegra w Los Angeles – mieście, w którym mieszka liczna irańska diaspora, którą szacuje się na prawie pół miliona ludzi. Czy spotkanie będzie okazją do demonstracji? Słowa lidera irańskiej społeczności pokazują, jak skomplikowana jest sytuacja społeczno-polityczna oraz jak podzieleni są sami Irańczycy. 

Reklama

Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 500 zł za wygraną Hiszpani z Wyspami Zielonego Przylądka – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczy

Hiszpania vs Wyspy Zielonego Przylądka - LV Bet promocja

Iran znalazł się w grupie G, z Belgią, Egiptem oraz właśnie Nową Zelandią. Dwa pierwsze spotkania rozegra w Los Angeles, trzecie w Seattle. W pierwszym z tych miast znajduje się „Tahrangeles”, czyli irańska dzielnica, w której nazwy sklepów oraz witryny są zarówno po angielsku, jak i po persku.

Co w związku z meczem z Nową Zelandią zrobią mieszkańcy tego miejsca? Emigranci do Los Angeles oczywiście sprzeciwiają się obecnej irańskiej władzy, ale jednocześnie spora ich część nie potrafi utożsamić się z piłkarską reprezentacją, bo uważają, że kadra legitymizuje reżim. Choć są podziały. Inni zamierzają kibicować kadrze. Podobnie podzieleni są Irańczycy z Los Angeles, jeżeli chodzi o stosunek do ewentualnych protestów.

Reklama

Lider społeczności Irańczyków: My nie mamy reprezentacji Iranu na tych mistrzostwach świata

– My nie mamy reprezentacji Iranu na tych mistrzostwach. Mamy reprezentację Islamskiej Republiki. To dwa różne byty. Mam alergię na flagę Islamskiej Republiki. Mam alergię na ich hymn. Nie zamierzam tego oglądać – mówi Roozbeh Farahanipour, lider tej społeczności, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

To człowiek, który w USA mieszka od ponad 20 lat. Uciekł z Iranu przed wyrokiem śmierci. Z jednej strony trochę współczuje piłkarzom ich sytuacji, ale z drugiej – zaznacza, że jeżeli będzie musiał oglądać spotkanie, to zamierza kibicować przeciwnikom. 

Farahanipour wypowiada się też o historycznej fladze Iranu, z lwem i słońcem, której używano przed rewolucją w 1979 roku. Dla diaspory to symbol zrywu opozycyjnego, protestu. Ale FIFA zabroniła pokazywania się z nią i wnoszenia na obiekt.

–  FIFA może egzekwować swoje przepisy na boisku, gdzie dopuszcza tylko flagę Islamskiej Republiki, bo to ta drużyna gra. To uczciwe. Ale FIFA nie ma prawa cenzurować ludzi na trybunach. Co z tymi, którzy chcieliby wnieść tęczową flagę? Co z flagą MAGA? Co ze szwajcarską flagą? – pyta retorycznie.

Reklama

Fot. Newspix.pl 

26 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”

Duda  &  Figlewicz
1
Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”
Liga Europy

Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Braian Wilma
4
Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Mundial 2026

Reklama