Nestory Irankunda strzelił genialnego gola na mundialu i zaczął „boksować” chorągiewkę. Zupełnie jak idol, Tim Cahill, ikona australijskiego futbolu. Najbardziej ekscytujący talent w historii futbolu w Oceanii studiował drogę Cahilla na szczyt i uwierzył, że skoro raz kadra Socceroos miała „kolorową twarz”, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby miała ją ponownie.
***
Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.
***
Gdy FIFA zdecydowała się rozszerzyć mundial, wiadome było, że egzotycznych historii nie zabraknie. Rzeczywistość przerosła jednak najśmielsze oczekiwania. Co czwarty piłkarz na turnieju nie urodził się w kraju, który reprezentuje. Siedmiu z nich zdążyło zdobyć bramkę na mistrzostwach, co stanowi niemal połowę z szesnastu dotychczasowych strzelców. Można zresztą uznać wirtualny remis, w końcu Folarin Balogun przyszedł na świat na Brooklynie, ale Stany Zjednoczone opuścił po miesiącu od tego wydarzenia, wychował się w Anglii.
Jednak nawet na tym tle historia Nestory’ego Irankundy jest absolutnie wyjątkowa. Reprezentant Australii należy do naprawdę wąskiego grona zawodników, którzy urodzili się w obozie dla uchodźców. Jego rodzice pochodzą z Burundi, skąd uciekli przed wojną, trafiając do Tanzanii. Wreszcie przygarnęła ich Australia, która szczyci się nowym pokoleniem talentów, dla których stała się domem zastępczym.
Nestory Irankunda urodził się w obozie dla uchodźców. To największy talent w Australii
Socceroos daleko do najbardziej multikulturowych kadr mundialu. Curacao reprezentuje jeden piłkarz urodzony na wyspie, w zespole Maroka ledwie siedmiu zawodników przyszło na świat w kraju ze stolicą w Rabacie. Australijczycy zebrali natomiast wyjątkowy tercet piłkarzy, którzy są dziećmi obozów dla uchodźców. Familia Mabil uciekła z Sudanu, mały Awer narodził się w Kenii. Rodzice Mo Toure opuścili Liberię i przez czternaście lat żyli w obozie w Gwinei. Wreszcie wspomniany Nestory spędził kilka miesięcy w Tanzanii, zanim Australia ściągnęła rodzinę Irankundów do siebie.
Przed mundialem komórka ONZ, która zajmuje się sprawami uchodźców, przygotowała w Nowym Jorku wystawę dedykowaną historii piłkarzy, którzy przebyli drogę od obozu do mistrzostw globu. Artystka Carling Jackson sportretowała jedenastkę sportowców, których życie zostało dotknięcie przymusowym wysiedleniem. Obraz przedstawia profesjonalnych piłkarzy obok zagubionych dzieci, którymi niegdyś byli. Australijska trójka „stoi” obok:
- Alphonso Daviesa, który urodził się w Ghanie po tym, jak jego rodzice uciekli przed wojną z Liberii;
- Antonio Ruedigera, którego rodzice uciekli do Niemiec przed wojną w Sierra Leone;
- Alego Al-Hamadiego, którego ojciec został uwięziony za udział w pokojowym proteście przeciwko dyktaturze Saddama Hussajna: syn wraz z matką przez Jordanię uciekł do Wielkiej Brytanii;
- Eduardo Camavingi, którego rodzice uciekli do Francji przed wojną w Kongo: piłkarz Realu urodził się w obozie dla uchodźców w Angoli.

Nestory Irankunda i Mo Toure
Drużynę złożoną z byłych i obecnych zawodników różnych reprezentacji mógłby poprowadzić Sergej Barbarez. Selekcjoner bośniackiego zespołu został legendą Bundesligi także dlatego, że gdy ojciec wysłał go do Niemiec, próbując uchronić go przed dorastaniem w cieniu wojny na Bałkanach, miał po kilku tygodniach wrócić do domu, ale walki eskalowały i Barbarez został w Niemczech na stałe.
Carling Jackson tłumaczy, że swoim dziełem chciała „oddać potencjał każdego dziecka, podróży ukształtowanej przez konflikt i determinację do wolności, którą odnalazło w grze”.
Nastolatek robił furorę. Irankunda trafił do Bayernu Monachium
Historii Nestory’ego Irankundy nie da się przedstawić bez obrazu przeszłości, śladu politycznego. Nie należy jednak zapominać, że słyszymy o niej dlatego, że Irankunda okazał się talentem niezwykle rzadkim. Jako piętnastolatek zadebiutował w australijskiej ekstraklasie, jako osiemnastolatek został najmłodszym autorem hattricka w historii ligi i najmłodszym debiutantem w reprezentacji kraju.
Brytyjski „The Guardian” przybliżając sylwetkę nowego bohatera Socceroos stwierdził – zgodnie z prawdą – że nikt inny w Australii nie nosi na sobie takiego ciężaru. Ciężaru najbardziej ekscytującego talentu w dziejach tamtejszej piłki. Irankunda opowiadał rodzimym mediom o męczących telefonach, agentach, którzy wciskali mu, że znają Ronaldo i zapewnią mu wielką karierę oraz codziennym obcowaniu w szkole z dzieciakami, dla których już był idolem.
– To szaleństwo, bo kto pomyślałby o takiej historii? Teraz wszyscy są w szoku. Myślałem, że pewnego dnia będzie to możliwe, ale nie tak wcześnie – cedził w emocjach, gdy pierwszy raz grał dla kadry Australii.
Nestory Irankunda prędko przykuł uwagę nie tylko wyczekujących nowej złotej generacji rodaków, ale przede wszystkim – europejskich skautów. Początkowo chciał być stoperem, ale szybko zrobiono z niego ofensywnego zawodnika. Jako nastolatek był jednym z najszybszych i najbardziej powtarzalnych pod względem kosmicznych wyników biegowych piłkarzy na świecie. Osiągał prędkość ponad 37 km/h; to poziom Ligi Mistrzów. W pewnym momencie znalazł się w czołowej dziesiątce najlepszych sprinterów wśród młodych piłkarzy.
Listę otwierał Karim Konate (RB Salzburg), dalej mamy m.in. Alejandro Garnacho (Chelsea FC), Benjamina Sesko (Manchester United) czy Omariego Hutchinsona (Nottingham Forest). Każdy z etykietą elitarnego talentu.
Bayern Monachium pobił rekord ligi australijskiej, żeby sprowadzić go do siebie. Z niemieckiej perspektywy były to grosze, lecz w Oceanii – kolejny dowód jakości i ogromnego potencjału. Potencjału, nad którym Irankundzie kazano intensywnie pracować. Carl Veart, klubowy trener z Adelaide United, głośno narzekał, że Nestory nie do końca rozumie boiskowe założenia, że niechętnie przyjmuje zadania, które wymagają czegoś więcej niż „gra swojej gry”.

Nestory Irankunda w Bayernie
Być jak Tim Cahill. Nestory Irankunda błysnął na mundialu
Być może to ograniczyło potencjał Nestory’ego Irankundy? Nie ma co przesądzać o tym, gdzie zaprowadzi go piłkarska ścieżka, ale fakt, że Bayern nigdy nawet z niego nie skorzystał, oddając go minionego lata do Watfordu za trzy miliony euro. Niewiele, gdy wspomnimy narrację o największym talencie, jaki kiedykolwiek widziała Australia. Naturalny talent zawsze jednak w nim tkwił. Nieprzypadkowo wszyscy, od „Guardiana” przez Goal.com po „L’Equipe” dostrzegli w nim zawodnika zasługującego na miejsce na liście ichniejszych „nadziei przyszłości”.
Sezon w Watfordzie potwierdził, że nie były to predykcje przesadzone. CIES Football Observatory umieściło go w szóstce najlepszych napastników o profilu well-rounded, czyli najbardziej wszechstronnych, uniwersalnych. Szczególnie wysoko oceniono drybling Irankundy oraz kreowanie szans kolegom. Fakt, że zebrał w Championship więcej kartek (dwanaście) niż goli i asyst (łącznie dziewięć) nie przeszkodził w wycenieniu go na dwadzieścia pięć milionów euro.
Deni Jurić z Wisły Płock wychwala Irankundę – PRZECZYTAJ!
Mistrzostwa świata pewnie pozwolą tę kwotę podbić. Nestory Irankunda błysnął dopiero w jednym występie, lecz w sposób, który pozwala liczyć na więcej. Zanotował największy dystans w sprincie, zezłomował doświadczonego Meriha Demirala jednym dotknięciem piłki. Udowodnił też, że ma piekielnie groźny strzał. W Australii raz sprawił, że obrońca, który przyjął uderzenie na siebie, wylądował na zwolnieniu lekarskim na kilka tygodni z diagnozą wstrząśnienia mózgu.
Irankunda twierdzi, że to wszystko zasługa ojca. To po nim miał odziedziczyć wybitne geny. Nestory uważa, że głowa rodziny była nawet szybsza od niego. I dziękuje za poświęcenie, bo ojciec wraz z braćmi inwestowali wszystko – pieniądze i czas – w talent syna, wierząc, że stać go na wiele. Gol i zwycięstwo Socceroos sprawiły, że hype na Irankundę w ojczyźnie nakręcił się straszliwie. On sam nie może uwierzyć, że idzie w ślady Tima Cahilla.
– Nigdy go nie spotkałem, ale to jedno z moich największych marzeń. Co to za zawodnik! Najlepszy – zachwycał się w lokalnych mediach. – Tim był „kolorowy”, ma samoańskie korzenie, dlatego patrzyłem na niego i na sposób, w jaki grał – stwierdził.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix