Może i George Lucas, David Beckham, Tom Cruise czy Brad Pitt pojawili się tego dnia na trybunach stadionu w Los Angeles, ale prawdziwą plejadę gwiazd obserwowaliśmy na murawie. Amerykańska nawałnica zdmuchnęła Paragwajczyków, a Christian Pulisic i Folarin Balogun wyglądali na ich tle niczym legendarny duet Romario-Bebeto. Drużyna Mauricio Pochettino wysłała światu jasny sygnał, że trzeba się z nią liczyć rozgrywając jeden z najlepszych meczów USA w historii mistrzostw świata.
Takiego występu reprezentacji USA na mundialu mało kto się spodziewał. Zespół Mauricio Pochettino całkowicie zdominował Paragwaj, prezentując futbol szybki, efektowny i bezlitosny. Jeśli był ktoś, kto wątpił w potencjał Amerykanów, po tym meczu musiał zmienić zdanie.
Paragwaj nie miał najmniejszych szans. Amerykański huragan na mundialu!
Zaczęło się od kopnięcia na aut i podejścia wyżej do pressingu. Jak się okazało, to była dopiero zapowiedź tego, co czeka Paragwajczyków w najbliższych minutach. W pierwszej połowie przez okolice ich bramki przeszedł prawdziwy huragan, na który podopieczni Gustavo Alfaro nijak nie byli w stanie odpowiedzieć. Ich ofensywne zapędy ograniczyły się do niecelnego strzału z 14. minuty Julio Enciso. Po tym goście z Ameryki Południowej nie byli w stanie wyściubić nawet nosa.
Amerykanie szybko wprowadzili w ekstazę 70 000 kibiców nieopodal Los Angeles. Już w 7. minucie próbkę niezwykłych możliwości pokazał Christian Pulisic. Lider ofensywy Amerykanów wszedł odważnie między dwóch rywali i zagrał w polu karnym do nadbiegającego Westona McKenniego. Po podaniu piłkarza Juventusu piłkę do własnej bramki skierował Damian Bobadilla i było 1:0! Trafienie poprzedziła jednak bardzo zgrabna akcja, bo wcześniej jeszcze na własnej połowie dobrym podaniem przyspieszającym popisał się Tim Ream, a cały atak napędził wspomniany McKennie.
To zdecydowanie nie było wszystko, na co stać było tego amerykańskiego popołudnia podopiecznych Mauricio Pochettino. Zanim padła kolejne bramka, świetną okazję zmarnował choćby w 16. minucie Sergino Dest. Asymetryczne ustawienie Amerykanów oraz ich agresywny doskok były nie do powstrzymania dla Paragwajczyków. Rywale nie mieli centrymetra wolnej przestrzeni, co przekładało się na strzały w kierunku bramki Orlando Gilla. Gdy w 28. minucie piłka wpadła do siatki po strzale Folarina Baloguna sędzia uniósł jeszcze chorągiewkę i zasygnalizował spalonego, ale co się odwlecze, to nie uciecze.
30. minuta gry to oskrzydlające zagranie Antoneego Robinsona, kolejny popis możliwości Pulisicia i trafienie Baloguna. Koncert Amerykanów trwał w najlepsze, a Paragwajczycy, których miała cechować organizacja i odpowiedzialność w defensywie wyglądali jak bezradne dzieci we mgle. Cały czas gospodarze dążyli do kolejnych trafień, co znalazło swoje odzwierciedlenie tuż przed zejściem do szatni na przerwę. Tak naprawdę trzeciego gola mogli strzelić już wcześniej, ale choćby po rzucie rożnym minimalnie pomylił się Chris Richards. Jego powrót do składu zapewnił też ekipie niezbędny spokój w defensywie.
El Estados Unidos de Pochettino pic.twitter.com/QFWfNOoBeR
— Joaconel. (@Joaconel) June 13, 2026
Tego nie można było natomiast powiedzieć o postawie Omara Alderete, który przy trzecim golu dla USA wraz z Gustavo Gomezem pozostawili rywalom zbyt dużo miejsca. Świetne podanie Malika Tillmana, a wykończenie Baloguna… palce lizać! Piłka umieszczona tuż pod poprzeczką z pewnością będzie ozdobą mistrzostw świata, a snajper Monaco jako pierwszy na tegorocznej imprezie. 71% posiadania piłki, jakie osiągnęli gospodarze w pierwszych 45 minutach to ich najlepszy wynik na mundialach.
𝐃𝐫𝐞𝐚𝐦 𝐭𝐞𝐚𝐦 🇺🇸
Do przerwy Amerykanie prowadzą 3:0 z Paragwajem w pierwszym meczu na mundialu 2026. pic.twitter.com/sUddIoI7OL
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 13, 2026
W przerwie z boiska zszedł pechowiec w ekipie Paragwaju, a więc autor samobója Bobadilla. Pochettino ściągnął natomiast z boiska swojego asa Pulisicia uznając zapewne, że nie ma co nadwyrężać zdrowia swojego asa. Skrzydłowy Milanu w takiej formie jak w tym meczu z pewnością przyda się w kolejnych spotkaniach.
W szeregi Amerykanów na początku drugiej połowy wkradło się jednak lekkie rozprężenie, bo do strzału w ekipie rywali doszedł Diego Gomez. Żółtą kartką w 52. minucie został również ukarany kapitan gospodarzy Tim Ream, ale po analizie VAR okazało się, że Miguel Almiron „popisał się” obrzydliwą symulką, tak więc napomnienie przypadło byłemu zawodnikowi Newcastle.
Gospodarze nie mieli specjalnej potrzeby podkręcania tempa, ale nadal ich bramkarz Matt Freese pozostawał bezrobotny. Paragwajczycy nie byli w stanie oddać choćby jednego celnego strzału i jakkolwiek podłączyć się do tej rywalizacji. To zmieniło się dopiero w 73. minucie, kiedy rezerwowy Mauricio wykorzystał moment nieuwagi podopiecznych Pochettino. W tłoku w środku pola dobrze odnalazł się asystujący Julio Enciso, który pięknie wyłożył piłkę. Amerykanie mogli bardzo szybko odpowiedzieć, ale lew pociągnięty za wąsy jednak nie ukąsił, gdyż w dobrej sytuacji Tillman uderzył wprost w ręce Gilla.
Nieco ożywienia w postawę USA wprowadzili również rezerowi Timothy Weah oraz Ricardo Pepi. Nic dziwnego, bo po takim występie ich drużyny, każdy teraz będzie chciał z dobrej strony pokazać się trenerowi, aby wskoczyć do rozpędzonego amerykańskiego pociągu. Obaj mieli dobre sytuacje, a tą lepszą chyba Pepi, który w 88. minucie po podaniu McKenniego uderzył będąc przed bramką ponad nią.
JUST A REMINDER.
Paraguay beat Brazil and Argentina and had the best defensive record in South American World Cup qualifying.
They just lost 4-1 to the USMNT in their opening match at the 2026 World Cup final. pic.twitter.com/7C3cPzlKuP
— USMNT Only (@usmntonly) June 13, 2026
Po przerwie Paragwaj pokazał przebłyski tego, czym imponował w eliminacjach pokonując choćby Argentynę i Brazylię. Ich powrót na mundial po 16 latach przerwy w niczym nie nawiązywał jednak do dzielnej ekipy Gerardo Martino, która dotarła wówczas do ćwierćfinału. Tak grając podopieczni Gustavo Alfaro będą mieli poważne kłopoty z wyjściem z grupy, a Amerykanie? Jak najlepsi mistrzowie ceremonii na świecie zadbali o to, aby odpowiednio spuentować swój spektakl.
Kolejny rezerwowy Gio Reyna przepięknym strzałem zewnętrzną częścią stopy skorzystał z tego, że Paragwaj postanowił już rzucić ręcznik. Znakomite uderzenie gracza Borussii Monchengladbach było pięknym odzwierciedleniem dominacji ekipy Pochettino nad rywalem. Chwilę później sędzia Danny Makkelie słusznie uznał, że nic lepszego w tym meczu już się nie wydarzy i zakończył spotkanie.
Ci, którzy przyszli na stadion wspierać gospodarzy, pewnie zakochali się w soccerze. Ci przed telewizorami, nawet z perspektywy wielu tysięcy kilometrów również. Spektakularny występ USA i pewne zwycięstwo zdecydowanie mogą rozpalić wyobraźnię przed resztą turnieju. Jeśli ten mecz miał być wizytówką amerykańskiego futbolu, trudno wyobrazić sobie lepszą reklamę. Drużyna Mauricio Pochettino nie tylko zdobyła trzy punkty, ale przede wszystkim pokazała, że potrafi grać odważnie, nowocześnie i widowiskowo. Po takim występie gospodarze mundialu zyskali coś więcej niż zwycięstwo – zyskali status jednego z zespołów, na które reszta świata będzie patrzeć z dużo większym respektem.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix