Kapitan Enzo Fernandez wygwizdany przez swoich. Miało go już nie być…

Patryk Idasiak

15 sierpnia 2026, 17:45 • 3 min czytania 0

Reklama
Kapitan Enzo Fernandez wygwizdany przez swoich. Miało go już nie być…

Już za chwilę mecz o Tarczę Wspólnoty, a tydzień później rusza Premier League. Dlatego angielskie zespoły rozgrywają ostatnie sparingi. I tak Manchester United gra sobie w Polsce z Milanem, a Chelsea grała na Stamford Bridge z Realem Sociedad. Opaskę kapitańską założył ten, którego w klubie już nie powinno być, bo otwarcie chciał odejść. Kibice w Londynie powitali Enzo Fernandeza gwizdami. 

Reklama

Fernandez nie będzie miał łatwo. Musi zapracować na zaufanie kibiców The Blues od nowa. Co prawda okienko transferowe trwa do 1 września, ale został wyznaczony deadline dla chętnych – 14 sierpnia. Do tego czasu Manchester City (albo ktokolwiek inny) miał wpłacić wymagane 120 milionów funtów, ale tego nie zrobił. Simon Johnson z The Athletic powiadomił, że Chelsea spodziewa się pozostania zawodnika na Stamford Bridge.

Chelsea słynie z rozkładania pensji na bardzo długie lata kontraktów, dlatego Enzo ma umowę aż do końca sezonu 2031/32. Wszystkie karty są więc w rękach klubu.

Reklama

Enzo wygwizdany na Stanford Bridge

Większość pewne spodziewała się, że więcej go w koszulce Chelsea nie zobaczy. Enzo dostał długie wolne po tym, jak dotarł z Argentyną do finału mistrzostw świata, gdzie zresztą wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Nie brał udziału w żadnym sparingu. Nie dziwi jego nieobecność na początku sierpnia, ale nie grał też w Indonezji czy Malezji kilka dni temu (8 i 9 sierpnia). 

Enzo jednak wrócił i został przez część fanów wygwizdany na domowym stadionie. Głośne buczenie było słychać, gdy zastąpił Reece’a Jamesa w 61. minucie. Musiał się czuć co najmniej niezręcznie. Warto dodać, że Enzo przejął opaskę kapitańską od Anglika. Zakładał ją zresztą, kiedy Reece James nie mógł grać (a to się dość często zdarza).

Reklama

Myśli na razie tylko o mundialu, a my rozważamy możliwość odejścia z Chelsea, ale w żadnym klubie nie ma żadnych konkretnych ani potwierdzonych decyzji – przyznawał agent piłkarza, Javier Pastore, na początku lipca. A że słowa agenta są zwykle przedłużeniem myśli piłkarza, to było jasne, że Argentyńczyk chce stąd czmychnąć.

I doniesienia o Manchesterze City były naprawdę poważne, zwłaszcza że zwolniło się tam miejsce po odejściu Tijjaniego Reijndersa. Chelsea była jednak stanowcza. Przedstawiła zawodnikowi i jego agentowi warunki sprzedaży w maju, ale przez całe lato nie otrzymał on żadnej oferty.

Powrót Enzo wzbudził mieszane uczucia, bo oprócz gwizdów pojawiły się też oklaski. Ale ci, którzy buczeli nie mogą mu wybaczyć słów wypowiedzianych w marcu tego roku, że nie jest pewny przyszłości w klubie i chciałby zamieszkać w Madrycie. Został potem za to nawet zawieszony dyscyplinarnie przez Chelsea.

– Enzo szanuje tę decyzje, ale nie rozumiemy tej kary, bo nie wspominał przecież o żadnym klubie ani nie mówił, że chce odejść z Chelsea. Wręcz przeciwnie – przyznawał potem agent Javier Pastore. Kilka dni po przyznaniu kary… Enzo był widziany w Madrycie. 

Reklama

Latem temat wrócił. Królewscy opublikowali nawet specjalne oświadczenie, że nie zamierzają pomocnika pozyskiwać.

A potem Xabi Alonso stwierdził, że bardzo chciałby wokół niego budować drużynę i publicznie wypowiadał się, że liczy na jego pozostanie. Odbył też indywidualną rozmowę z piłkarzem. 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama