Patrick Beach nieoczekiwanie zastąpił legendę australijskiej bramki, Mathew Ryana, w meczu otwarcia mistrzostw świata przeciwko Turcji. Decyzja selekcjonera Tonego Popovicia okazała się strzałem w dziesiątkę. Debiutujący na mundialu golkiper zanotował osiem interwencji, zachował czyste konto i poprowadził Socceroos do zwycięstwa 2:0.
Son of the Beach! Będą go przeklinać w Turcji
Decyzja o odstawieniu od wyjściowej jedenastki Ryana, a także wicekapitana Jacksona Irvine’a, którego zastąpił równie niedoświadczony Paul Okon-Engstler, mogła zdziwić niejednego sympatyka australijskiej piłki. Beach, grający na co dzień w rodzimym Melbourne City, był przed turniejem typowany co najwyżej do roli numeru „dwa”. Do starcia z Turcją przystępował mając w dorobku jedynie dwa występy w narodowych barwach – oba w sparingach. Mimo to Popović na niego postawił.
– Te decyzje mogły być szokiem dla wielu ludzi, ale nie dla naszej grupy piłkarzy czy sztabu. Pracujemy razem każdego dnia i po prostu widzimy jakość tych młodych chłopaków. (…) Opanowanie Beacha… Wyglądał na bardzo zrelaksowanego na tak wielkiej scenie. Podejmował dobre decyzje w pierwszej połowie przy wyprowadzaniu piłki. Nie panikował. Nie kopał po prostu na oślep. Zmieniał strony, był bardzo opanowany. Potem udanie interweniował – docenił po spotkaniu Beacha trener Socceroos.
Pierwszy raz Beach musiał się wykazać tuż po przerwie na uzupełnienie płynów, kiedy to starał się go zaskoczyć mocnym, płaskim strzałem Gulera. Później ataki Turcji się nasiliły po bramce zdobytej przez Nestorego Irankundę. Ostatecznie rywale Australii zdominowali posiadanie piłki (72%) i oddali aż trzydzieści strzałów. Osiem z nich było celnych i wszystkie wybronił golkiper Melbourne City. To rekord wśród wszystkich australijskich bramkarzy na mundialu.
– Kilka dni temu szkoleniowiec i trener bramkarzy wzięli mnie na bok i powiedzieli, że zagram. Mieli do mnie zaufanie i to dało mi pewność siebie, której potrzebowałem, żeby po prostu wyjść i zrobić dziś swoje. (…) To niesamowite. To spełnienie marzeń. O tym właśnie myślisz jako dzieciak, żeby zagrać dla swojego kraju na mundialu. Zrobić taki wynik w pierwszym meczu przeciwko świetnemu rywalowi… To jedna z najlepszych nocy w życiu – powiedział po meczu Beach.
Co teraz z Ryanem?
Wydawało się, że golkiper Levante dołoży kolejne występy na mistrzostwach świata. Ryan był bowiem od ponad dziesięciu lat niekwestionowanym numerem „jeden” w australijskiej bramce, a na samym mundialu rozegrał już w sumie dziesięć spotkań. Kiedy zestawimy ich CV… tak naprawdę nie ma czego porównywać. Ryan ma na koncie występy w Valencii, Arsenalu, Romie czy Realu Sociedad, a w sumie rozegrał 187 meczów w pięciu czołowych ligach europejskich, podczas gdy Beach grał tylko w rodzimych rozgrywkach. Mimo to młodszy z bramkarzy znalazł uznanie w oczach Popovicia.
– Nie zamierzam wchodzić w szczegóły. To zostaje między trenerem a zawodnikiem. Mathew to wielki profesjonalista, ma ponad 100 występów w kadrze i zachował się tak, jak oczekiwałem – jak lider i topowy piłkarz – powiedział selekcjoner Australijczyków o odsunięciu Ryana.
– Mathew i Paulie (Izzo, trzeci bramkarz Australii) byli dla mnie wspaniali. To świetni golkiperzy i jeszcze lepsi ludzie. Przed meczem rozmawialiśmy. Byli bardzo spokojni i powiedzieli mi: „Wyjdź tam, ciesz się tym, baw się dobrze i rób to, co do ciebie należy. Wszyscy wiedzą, na co cię stać” – dodał Beach o wsparciu ze strony kolegów z szatni.
Ostatecznie Australia wygrała 2:0 i zajmuje drugie miejsce w grupie D. Przed Socceroos jeszcze starcia ze Stanami Zjednoczonymi oraz Paragwajem.
Fot. Newspix