– FC Barcelona chciała mieć dalej u siebie Michała Żuka. Zaproponowali nam pobyt na kolejne lata. Jednak życie to nie tylko piłka nożna. Sytuacja życiowa zmusiła nas do powrotu do Polski. Nieraz tak jest w życiu, że spotyka nas coś, czego nie chcemy, żeby nas spotkało, ale musimy stawić czoło problemowi i żyć dalej. Gdyby nie to, Michał dalej byłby w FC Barcelonie. Myślę, że tą decyzją o powrocie do Polski udowodniłem wszystkim, że nie mam parcia na futbol i moim głównym celem nie jest wychowanie za wszelką cenę profesjonalnego piłkarza – mówi nam Mariusz Żuk, ojciec Michała i Miłosza, czyli dwójki młodych chłopaków, którzy kształcili się w La Masii. Rozmawiamy z nim o kulisach decyzji o powrocie do Polski i mitach, które w ostatnich latach powstały na temat rodziny Żuk.

Fakty i mity o braciach Żuk. Szczera rozmowa z ojcem chłopców

Jakie są wasze pierwsze odczucia po powrocie do Polski? Jak się czują chłopcy w akademii Pogoni Szczecin?

My w Polsce zawsze się dobrze czuliśmy. Aczkolwiek są to dopiero nasze pierwsze miesiące po powrocie. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby moje dzieci dobrze się czuły w szkole, do której poszli od września. Na ten moment aklimatyzacja przebiega poprawnie. Chłopcy zostali ciepło przyjęci zarówno w szkole jak i w klubie. Starsi koledzy z Pogoni z wielkim szacunkiem i otwartością przyjęli chłopców. Widzę, że Akademia stanowi bardzo ważną część DNA klubu. Ważne dla mnie jest to, żeby zawsze otaczać się dobrymi ludźmi. Myślę, że tutaj tacy są. Czujemy się bardzo dobrze w Szczecinie, choć jesteśmy tu bardzo krótko. Pogoń Szczecin to klub ciepły, rodzinny. Każdy chłopiec, który jest w akademii, jest otoczony profesjonalną, dobrą opieka. Nie możemy się jeszcze przyzwyczaić do tego, że w Polsce są zimne poranki i wieje wiatr, bo tego nie ma w Hiszpanii, ale poza tym jest wszystko okej.

Jak przebiega proces adaptacyjny pańskich synów w Polsce, bo jednak przez większość swojego życia wychowywali się w Hiszpanii? I wcale nie musi być to dla nich łatwy i przyjemny czas. 

Chłopcy piszą i mówią po polsku. Wiadomo, że w najbliższym czasie będą popełniać błędy, bo wychowywali się za granicą. Na dzień dzisiejszy są bardziej Hiszpanami niż Polakami. W Polsce mieszkają cztery miesiące, a w Hiszpanii spędzili całe swoje życie. Czy mają jakieś problemy adaptacyjne? Raczej nie, chłopcy chcieli przyjechać do naszego kraju i dobrze się tutaj czują. Jeżeli chodzi o kontakty z rówieśnikami, to muszą przełamać lody. Na początku mogą sprawiać wrażenie skrępowanych i wycofanych, bo też perfekcyjnie nie mówią po polsku, ale myślę, że to jest kwestia czasu. Z każdym dniem będą nabierać więcej pewności siebie. 

Chłopcy nie tęsknią za Hiszpanią? Jednak mają tam znajomych i przyjaciół, z którymi na co dzień spędzali czas. Owszem, wróciliście do Polski, ale dla chłopców jest to zupełnie nowe środowisko, gdzie nikogo nie znają.

Mają stały kontakt z przyjaciółmi z Hiszpanii. Pytałem się ich, czy nie tęsknią za tamtym domem, to mówią mi tak: “ tato czasem trochę tęsknimy, ale nie aż tak bardzo”. Aczkolwiek w domu słyszymy, że dość często rozmawiają o Hiszpanii. Muszę powiedzieć, że my długo przygotowywaliśmy się do przeprowadzki do Polski. To nie jest tak, że podjęliśmy decyzję o opuszczeniu Hiszpanii z dnia na dzień. Prawda jest też taka, że pierwsze rozmowy o naszym przyjeździe do Polski podjęliśmy, gdy Michał dostał się do akademii FC Barcelony. Czy żałujemy, że wróciliśmy do kraju? Czas pokaże i zweryfikuje. Nie można być opętanym futbolem. Najważniejsza jest rodzina. W pierwszej kolejności trzeba o nią zadbać. Jeśli komuś pisana jest gra w piłkę nożną czy tenisa, to nieważne, gdzie będzie to robił, on dojdzie do tego momentu, gdzie zostanie profesjonalistą. Nasz przyjazd jest spowodowany pewną sytuacją rodzinną i wiedzieliśmy, że musimy tu być, dlatego zdecydowaliśmy się na powrót do Polski, ale niewykluczone, że za rok, dwa lub trzy wrócimy do Hiszpanii. Musimy ustabilizować naszą sytuację rodzinną i wtedy będziemy mogli myśleć o tym, czy chcemy wrócić. Nie jestem w stanie też zadeklarować, że przyjechaliśmy do Polski na stałe. To są nasze pierwsze miesiące w nowym miejscu. Proces aklimatyzacji trwa, jeśli nie przebędzie po naszej myśli, to wrócimy do Hiszpanii, gdy już załatwimy wszystkie sprawy prywatne.

Nieraz pan mówił, że najważniejsze dla pana jest to, że synowie kochają futbol. I dla nich samych nie jest istotne to, czy grają w Barcelonie, Pogoni czy pod blokiem, ale najistotniejszy jest sam fakt, że mogą kopać piłkę z kolegami. 

Fajnie jest grać w Barcelonie, Realu Madryt, Bayernie Monachium, ale nie każdemu jest to pisane. To, że ktoś trafił do szkółki wielkiego klubu, to o niczym nie świadczy. Jeden chłopak spędzi tam dwa lata, drugi kilka lat dłużej, a trzeci będzie grał tam większość swojego życia. Oby moi chłopcy kopali piłkę jak najdłużej, czerpiąc z niej jak najwięcej radości. Mają pełne wsparcie od rodziców. Są osoby, które powiedzą: “gdyby ci chłopcy mieli wsparcie od rodziców, to zostaliby w Hiszpanii”. Powodem naszej decyzji o powrocie do Polski nie był futbol. On nie jest najważniejszy. Po prostu my też musimy mieć, z czego żyć. Tak, jak wspomniałem, temat naszego tymczasowego powrotu do Polski był poruszany już dużo wcześniej. Co więcej, hiszpańskie kluby, w których występowali moi synowie, wiedziały o naszych planach z bardzo dużym wyprzedzeniem. Mówiłem im o naszym potencjalnym, tymczasowym wyjeździe do Polski, nie dlatego, żeby z nimi cokolwiek negocjować. Chodziło o to, żeby mieli świadomość tego, że w niedalekiej przyszłości może pojawić im się luka w roczniku. Dałem im sygnał do tego, żeby zaczęli szukać kogoś w miejsce moich synów, bo chcemy wrócić do Polski. Nie informowałem o tym polskiej społeczności, bo nie chciałem robić szumu i wielkiego poruszenia. Owszem, pojawił się wpis na Twitterze Wojciecha Demusiaka, który pod koniec marca napisał, że rozważamy odejście z FC Barcelony. Tę informację upublicznił za naszą zgodą.

Dlaczego zdecydowaliście na wypuszczenie takiej informacji do sieci?

Gdybyśmy tego nie zrobili, to teraz mielibyśmy urwanie głowy w Polsce. Chcieliśmy, żeby przez ten czas temat ucichł, żebyśmy mogli spokojnie funkcjonować po powrocie. Gdybym podał tę informację o wyprowadzce z Hiszpanii, gdy ta już miała miejsce, to w pierwszych tygodniach musiałbym się zmierzyć z licznymi zapytaniami od dziennikarzy. Teraz mamy spokój, bo tematem numer jeden od kilku tygodni jest Robert Lewandowski. Im mniej się o nas mówi, tym lepiej. Nigdy nie dążyłem do tego, żeby robić szum wokół swoich synów. Gdybym chciał, żeby było o nas głośno, zrobiłbym to bez problemu, ale nie jest nam to do niczego potrzebne. Zapyta pan, dlaczego pojawił się wpis na Instagramie, który informuje o naszych przenosinach, skoro nie zależy mi na szumie? Ten post powstał po konsultacji z FC Barceloną. Zależało im na tym, żeby nikt nie dywagował i nie pomyślał, że zrezygnowali z Michała, bo prawdziwym powodem odejścia są sprawy rodzinne. Gdybym nie opublikował tej informacji na Instagramie, to ludzie w Polsce pisaliby o tym, że Barcelona wyrzuciła Żuka z akademii. Nie mówię, że wszyscy, ale część Polaków ma taką mentalność, że lubi cieszyć się z niepowodzenia innych. Dlatego też nie chciałem, żeby nie było jakichkolwiek niedopowiedzeń. Myślę, że tą decyzją o powrocie do Polski wszystkim udowodniłem, że nie mam parcia na futbol i moim głównym celem nie jest wychowanie za wszelką cenę profesjonalnego piłkarza. Tak, jak mówiłem wcześniej – rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu.

Rozwiewając wszelkie wątpliwości – FC Barcelona nie zrezygnowała z Michała Żuka?

Nie zrezygnowała. FC Barcelona chciała mieć dalej u siebie Michała. Zaproponowali nam pobyt na kolejne lata. 

Czy niewykluczone jest to, że Michał Żuk jeszcze kiedyś wróci do FC Barcelony?

Jeśli zaistnieją pewne okoliczności i FC Barcelona będzie chętna, to myślę, że tak. Jednak życie to nie tylko piłka nożna. Sytuacja życiowa zmusiła nas do powrotu do Polski. Nieraz tak jest w życiu, że spotyka nas coś, czego nie chcemy, żeby nas spotkało, ale musimy stawić czoło problemowi i żyć dalej. Gdyby nie to, Michał dalej byłby w FC Barcelonie. Aczkolwiek, gdzie mieliśmy pewność, że po szesnastym roku życia “Duma Katalonii” nie zrezygnowałby z niego? Wielu komentujących zaznaczało, że marnujemy dziecku karierę. Droga do pierwszej drużyny FC Barcelony z La Masii jest bardzo długa i wyboista. Wystarczy tylko spojrzeć na ostatnie lata, żeby zauważyć, że jest to ciężki kawałek chleba i tylko pojedynczym jednostkom się to udaje. Wróciliśmy do kraju, tutaj chłopcy też grają w piłką. Jeśli im zdrowie dopisze, to jestem dobrej myśli, że będą się tu dobrze rozwijać. Nic straconego, dalej mogą zostać profesjonalnymi piłkarzami, ale nie robimy nic za wszelką cenę. Najważniejsza jest rodzina i to, co się dzieje u nas tu i teraz, nie żyjemy daleką przyszłością.  

Czy przez te lata funkcjonowania swoich dzieci w Hiszpanii jako rodzice zmieniliście swój pogląd na temat piłki nożnej? Czego nauczyliście, dzięki tej przygodzie z FC Barceloną?

Nauczyliśmy się innego myślenia. Gdy twoje dziecko jest w dużej akademii, to nie oznacza, że osiągnęło już duży sukces i zawsze tak będzie. Wiem, że spora część rodziców tak do tego podchodzi. Nie mogę też powiedzieć, że to jest tylko zabawa. Dlatego, że zapisując dzieci na piłkę nożną, chciałem, żeby w nią grali jak najdłużej, bo wiedziałem, że sprawia im to przyjemność. Nie wypieram się tego, ale nie można wybiegać tyle lat w przyszłość. To, że dzisiaj jesteś w FC Barcelonie mając 13 lat, nie oznacza, że już zrobiłeś karierę, bo nawet nie jesteś w połowie drogi. W Polsce głośniej zrobiło się o Michale, gdy miał 9 lat i już wtedy pojawiły się artykuły i komentarze, że zrobi wielką karierę. Ludzie zapomnieli, że ten chłopiec ma dopiero 9 lat! A szum wokół niego zrobił się niesamowity, czego skutki odczuwamy do dziś, choć nigdy się o to nie prosiliśmy. Dzięki wam, dziennikarzom ludzie zobaczyli Michała i to wy nakręciliście zainteresowanie wokół niego. Jako ojciec nie opublikowałem w sieci żadnego wideo z golem mojego syna w FC Barcelonie, a mógłbym, bo mam takie filmiki. Nie chciałem tego puszczać dalej. 

Jeśli chodzi o Instagram Michała to założyłem go tylko dlatego, że pojawiło się mnóstwo fałszywych kont, które podszywały się pod mojego syna, publikując fałszywe informacje. Musiałem zainterweniować. Zapytałem FC Barcelonę o zgodę, gdy ją otrzymałem to dopiero wtedy założyłem konta moim synom na Instagramie. Zaznaczam, że to ja prowadzę ich konta. Chłopaki nie mają do nich dostępu. Później odezwał się do nas Adidas. Mega sprawa, że moi synowie mają kontrakt z tą firmą, ale ja się o to nie ubiegałem. Oni sami się do nas odezwali i zaproponowali współpracę, na mocy której nie otrzymujemy żadnych pieniędzy. Chłopaki dostają od nich buty do grania w piłkę i mają okazję uczestniczyć w ciekawych spotkaniach. Jednak to też nie świadczy o tym, że będą zawodowymi piłkarzami.  Wiele ludzi pisze komentarze, że marnujemy potencjał dzieci lub nakładamy na nich presję. Zachęcam wszystkich do tego, żeby zajęli się swoim życiem i swoimi dziećmi. Dla chłopców najważniejsze jest to, żeby grali dalej w piłkę, nieważne, gdzie, a dla nas na pierwszym miejscu jest rodzina.

Kiedy rodzic postawi wszystko na jedną kartę, żeby jego syn został za wszelką cenę profesjonalnym piłkarzem, to może najprościej w świecie, zniszczyć psychikę dziecka. Bo ojciec chce przełożyć niespełnione ambicje na swoją pociechę, kierując się swoimi marzeniami. 

My od samego początku powtarzaliśmy synom: “to nie jest całe życie. Dzisiaj jesteś w FC Barcelonie, ale jutro może cię już tam nie być. Z różnych powodów. Życie jest, jakie jest”. Wielokrotnie rozmawialiśmy z nimi na te tematy i oni sobie zdają z tego sprawę. Decyzję o przyjeździe do Polski podjęliśmy wspólnie. Oni też wyrazili swoje zdanie i chcieli przyjechać, bo mają świadomość, że jeśli jest im pisane w przyszłości grać profesjonalnie w piłkę, to będą w nią grać. Życie zweryfikuje. Robert Lewandowski swoje pierwsze kroki z piłką stawiał w Polsce i wyjechał z kraju jako dorosły człowiek, który później zrobił wielką karierę. I wielu innych zawodników przebyło podobną drogą. 

„Młody następca Cristiano Ronaldo”. Historia Dawida Hanca

Co by pan poradził rodzicom, którzy mają w domu utalentowane dziecko, po które zgłaszają się największe akademie na świecie? Co zrobić, żeby nie zabić pasji dziecka do sportu? 

Przed chwilą mówił pan o rodzicach, którzy przekładają swoje niespełnione ambicje na dzieci. To jest najgorsze, co można zrobić. Gdy słyszę, że ojciec zawozi syna na kilkanaście dodatkowych treningów indywidualnych, gdy ten ma kilka lat, to mi się nóż w kieszeni otwiera. To jest największe głupstwo, jakie można zrobić. Moje dzieci w sezonie trenowały trzy razy w tygodniu i dwa razy w roku uczestniczyły w obozach sportowych. To za wczesny etap, żeby chłopcy pracowali indywidualnie z trenerem od przygotowania indywidualnego. Wiem, że inni zapisują i zawożą na dodatkowe treningi, nie mając świadomości, że zajeżdżają swoje dzieci. Nie można myśleć tylko o tym, że mój syn dobrze gra w piłkę, dlatego musi więcej w nią grać i ciężej pracować. Na pracę przyjdzie czas. Proszę zauważyć, że gdy często jeździmy rowerem to w pewnym momencie zużywa się zębatka i trzeba ją wymienić. Nogi dziecka się nie zużywają? Stawy nie obrywają od częstego grania na sztucznej murawie? W przyszłości to wyjdzie. Ludzie często wychodzą z założenia, że trenować dużo = dobrze. Jednak każdy organizm ma swoje ograniczenia i limity. Trzeba się z tym liczyć. Dzieci też samą piłką nie żyją, lubią się pobawić z kolegami, obejrzeć bajki itd. Nie można ich zamęczać futbolem, bo się zniechęcą i może im się to źle odbić na zdrowiu. Mam na myśli kontuzje. 

W takim razie pana synowie, jak często grają w piłkę poza treningami? Co robią w wolnym czasie, uprawiają też inne aktywności?

Przede wszystkim to oni się uczą. Rekreacyjnie lubią wyjść i pograć w piłkę z kolegami. W Hiszpanii często chodzili ze znajomymi na plażę i kąpali się w morzu. Aczkolwiek nie trenują nic ponad stan.

Jak to jest mieć synów w akademii La Masii? Czego pan doświadczył jako rodzic przez te lata? Czy to było ciężkie i bardzo stresujące doświadczenie?

Fajnie jest zobaczyć swojego syna w koszulce FC Barcelony czy Girony, kiedy gra mecz z Realem Madryt – pełne trybuny, transmisja na żywo. To jest naprawdę świetne przeżycie. Nie mówię, że to coś złego. W naszej rozmowie skupiliśmy się na tym, że nie można wybiegać w przyszłość, tylko żyć tym, co jest dzisiaj. Każdy rodzic chce, żeby jego dziecko jak najdłużej zostało w danym klubie, którym jest aktualnie. Jednak nie można pod to podporządkowywać całego życia.

Czy pana jako rodzica wymęczyła psychicznie ta przygoda z FC Barceloną?

Na pewno nie mogę powiedzieć, że mnie wymęczyła. Mieliśmy ciężko pod tym względem, że jeden chłopak trenował w FC Barcelonie a drugi w Gironie. Pod względem logistycznym był to pewien problem, ale tak jak mówiłem wcześniej, to nie był powód, żeby wyjeżdżać z Hiszpanii. Przeżyliśmy tam wiele dobrych chwil. Owszem, były też gorsze, o których nie chcę mówić, bo to już za nami. Idziemy do przodu. W tym wątku mogę jeszcze dodać jedną rzecz – agenci. Przez ostatnie lata mocno mnie wymęczyli. Zgłaszało się do mnie mnóstwo menedżerów, którzy wszyscy jak jeden mąż lawirowali i mówili, że chcą nam pomóc. Jednak totalnie nie rozumiem, w czym oni mogliby nam pomóc. Pytał pan o rady dla rodziców, to dodam – unikajcie i przeganiajcie agentów. Oczywiście, do pewnego wieku, bo taki menedżer może pomóc młodym zawodnikom, którzy powoli przebijają się do seniorskiej piłki, ale nie dzieciom. W jaki sposób taki agent może pomóc 9-letniemu dziecku? Śniadania mu nie uszykuje. Do szkoły go nie zawiezie. Obiadu nie ugotuje ani też nie odbierze ze szkoły. Jak oni chcą pomagać dzieciom, które grają w piłkę? Nie mówię, że wszyscy agenci to są źli ludzie, ale nie rozumiem tego, na czym polega ich opieka nad kilkuletnimi dziećmi.

Chciałbym, żeby kiedyś jakiś menadżer sensownie uargumentował to, na czym polega pomoc w prowadzeniu kilkulatka. Rozumiem, że traktują to teraz jako wyścig szczurów i chcą jak najszybciej zaklepać młodego zawodnika, o którym mówią, że ma talent, ale to jest mały człowiek a nie stolik w restauracji, który można zaklepać. Chłopcy są pod opieką rodziców. My ich wychowujemy i za nich odpowiadamy. Była taka opcja, żeby zostawić chłopców w Hiszpanii, żeby mieszkali w internacie. Jednak to są jeszcze za małe dzieci, żeby mieszkały same. Chcemy, żeby były cały czas przy nas. Jestem świadomy tego, że są rodzice, którzy zdecydowaliby się na taki ruch, ale my chcemy mieć cały czas realny wpływ na ich wychowanie. Nikt nie jest w stanie zagwarantować mi tego, że moje dzieci na pewno zostaną piłkarzami, jeśli zostawiłbym je w Hiszpanii. Nie jestem w stanie zaryzykować dobrej relacji z synami i wpływu na ich wychowanie na to, że być może zostaną profesjonalistami, jeśli będą mieszkać sami. Bo pewne decyzje mogą być nieodwracalne. Odnoszę takie wrażenie, że wiele osób w Polsce za bardzo uwierzyło w to, że moi chłopcy są niesamowitymi talentami, którzy na pewno osiągną sukces. Zapominają, że są to dzieci.

Dla mnie też jest to niezrozumiałe. Nie potrafię pojąć, na jakiej podstawie ktoś może określić, że dany 10-latek na pewno zrobi karierę, bo ma talent do piłki. Skąd takie wnioski? Bo piłka mu się klei przy nodze? Bo przedryblował rówieśników? Wiele dzieci tak potrafi, bo tego się uczą na treningach. Jedni łapią to szybciej, a drudzy wolniej. 

Ludzie mają prawo mówić, że ich zdaniem ktoś ma talent. Najważniejsze jest, żeby mieć kontrolę nad dziećmi, aby te w to nie uwierzyły. Wychowuje moich synów tak, żeby zawsze traktowali kolegów z drużyny i ze szkoły w taki sposób, jaki sami chcieliby być traktowani. To nie są gwiazdeczki. W zeszłym roku, gdy przyjechaliśmy do Zakopanego na obóz, gdzie moi chłopcy mieli przyjemność pograć z innymi drużynami, spotkałem się z sytuacjami, które mnie zszokowały. Gdy weszliśmy na boiska, to ludzie pytali się nas, gdzie jest nasza ochrona. Byli zdziwieni, że bracia Żuk śpią i jedzą w tym samym hotelu co inne dzieci. To też pokazało mi, jakie ludzie mają wyobrażenie na temat moich synów. Myślą, że są to gwiazdy. Nie, są to normalne dzieci. I chcę, żeby każdy ich traktował jak zwyczajnych chłopaków, którzy po prostu lubią grać w piłkę. Cieszę się, że po przeprowadzce do Polski ludzie nie traktują ich jak gwiazdeczki. Jestem zadowolony też z tego, że masowo nie są zaczepiani przez innych ludzi i proszeni o zdjęcie. Aczkolwiek zawsze powtarzam chłopakom: “to w jaki sposób się zachowujesz na co dzień, reprezentujesz nie tylko siebie, ale i rodzinę oraz klub”. Gdy ktoś prosi ich o zdjęcie, zaznaczam: “Ciesz się, że mogłeś sobie zrobić zdjęcie z tą osobą. To ty powinieneś czuć się zaszczycony, że masz fotkę z tym chłopakiem czy dziewczyną”. Nie na odwrót. To jest miły gest i tylko zwykła fotografia. Na razie fajnie się nam żyje w Polsce. Nie mieliśmy żadnych przykrych sytuacji. Wiele osób nas ostrzegało, że Polacy mają inną mentalność i może nie być za miło, ale naprawdę nam się podoba. Może tylko oprócz tej krytyki i nieprzychylnej narracji, która wiąże się często z nieprawdziwymi informacjami. 

Powiedział pan kiedyś takie zdanie, że gdyby mógł cofnąć czas, to nie zapisałby swoich chłopaków na piłkę nożną, dlaczego?

W sporcie indywidualnym jesteś kowalem swojego losu. Sporty drużynowe mają swoją otoczkę i dużą presję kibiców. I nie wszystko zależy od ciebie. Na sukces pracuje mnóstwo ludzi. Mniej zależy od ciebie, a ciąży na tobie spora odpowiedzialność za wynik. I to jest odczuwalne nawet na meczach dzieci. Gdy Michał grał po raz pierwszy w meczu z Realem Madryt, to było po nim widać, że jest tym przejęty. Chciałem do niego zagadać przed spotkaniem i moje słowa odbijały się jak od ściany. Chłopak był nieobecny. Mocno koncentrował się na meczu, któremu towarzyszą wielkie emocje. Pełne trybuny, transmisja na żywo. To są naprawdę duże wydarzenia dla tych małych ludzi i także dla rodziców. Przeżyliśmy świetną przygodę w dużym klubie. Miejmy nadzieję, że będziemy mogli przeżywać podobne chwile tu czy tam. Na to liczymy w Polsce, gdzie są duże marki, które rywalizują ze sobą na krajowym podwórku. Zdarza się, że rodzice za mocno przeżywają mecze swoich pociech i wypowiadają słowa, które nie powinny nigdy paść na takim wydarzeniu. Emocje są czymś naturalnym, też je przeżywam, ale w środku, żeby ich nie przenosić na dzieci. Trzeba tonować nastroje i nie nakładać na nich presji. Stąd też ta moja opinia dot. cofnięcia czasu, bo ta cała otoczka bywa przygniatająca dla tych małych ludzi. Jednak chciałbym, żeby moi synowie dalej grali w piłkę. Gdybym powiedział inaczej, skłamałbym, bo najważniejsze jest dla mnie to, że futbol sprawia im radość.

Czy chciałbym pan, żeby bracia Żuk w przyszłości zostali profesjonalnymi piłkarzami?

Jeśli tego będą chcieć, to jak najbardziej. Gdybym powiedział: “nie”, zaprzeczyłbym sam sobie. Bo dla mnie najważniejsze jest to, że cieszy ich gra w piłkę, jeśli ta pasja i radość zaprowadzi ich do piłki profesjonalnej, to będę zadowolony. Będę cieszył się ich szczęściem. Na ten moment to ich wielkie marzenie – zostanie profesjonalnymi piłkarzami. Ważne dla będzie to, żeby zawsze byli otoczeni dobrymi ludźmi. Jednak, jeśli pewnego dnia przyjdzie do mnie Michał lub Miłosz i powie mi, że nie chce już grać w piłkę, bo woli zająć się czymś innym, to przecież go z domu nie wygonie. Do pewnego wieku rodzice decydują za swoje dzieci, a później to oni biorą odpowiedzialność za swoje życie. Będę ich zawsze wspierał, dopingował i cieszył z ich rozwoju w dowolnej dziedzinie życia. Futbol to nie wszystko. To, że teraz grają w piłkę, to nie oznacza, że jest to ich przyszły zawód. Dlaczego Michała zapisaliśmy na zajęcia z piłki nożnej? Bo chcieliśmy, żeby uprawiał jakiś sport, ruszał się więcej, tym bardziej, że na co dzień energia go rozpierała i lubił biegać. Przypuszczam, że podobne myślenie ma większość rodziców: “wyślę dziecko na trening piłki nożnej, żeby miało dodatkową aktywność fizyczną”. Nie przypuszczaliśmy wtedy, że aż tak to polubi i będzie mu dobrze szło.

Wspomniał pan wcześniej, że spotkał się ze sporą krytyką i nieprzychylnymi opiniami, które powstają na podstawie nieprawdziwych informacji na temat rodziny Żuk. Chciałbym, żeby się pan odniósł do kilku komentarzy i zarzutów, jakie są kierowane w pańską stronę. Oto pierwsze z nich podane w formie pytania: – Czy to dziecko potrzebuje rozgłosu i sztucznej burzy wokół swojej osoby?

Każda osoba, która udziela się na temat Michała Żuka w przestrzeni publicznej, dorzuca swoją cegiełkę do tego rozgłosu. Nieważne, co ktoś napisze, czy powie o Michale, sprawia, że to zainteresowanie wokół niego rośnie. Na to pytanie mogę odpowiedź krótko: nie potrzebuje. Jednak chciałbym zaznaczyć, że za tym rozgłosem i tworzeniem sztucznej burzy wokół Michała Żuka, stoją dziennikarze i osoby publikujące wpisy na jego temat w Internecie. Zanim Polska usłyszała o moim synu, to on już dwa lata trenował w La Masii. Pierwszy wpis w mediach społecznościowych pojawił się za sprawą portalu Skauci.uk, którzy udostępnili dalej wideo z golem Michała w barwach FC Barcelony. Nigdy nam nie zależało na rozgłosie. Żadnego filmiku z Michałem nie wrzucałem do sieci. Nie przyjąłem żadnego zaproszenia do telewizji śniadaniowej. Owszem, było kilka wywiadów z moim udziałem i teraz też rozmawiamy, ale robię to dlatego, żeby zdementować fałszywe informacje, które pojawiają się w Internecie na nasz temat. Chciałbym, żeby ludzie nas poznali i nasz tok myślenia, a dopiero później wydali osąd. Warto się zastanowić, kto robi ten rozgłos?

Mrożek, papież i Lewandowski. Jak i dlaczego Barcelona kocha Polskę?

Drugie: – Dlaczego rodzice Michała zamiast chronić to dziecko narazili go na niespotykaną do tej pory w polskiej piłce dziecięcej presję?

Bardzo mądre pytanie, jednak czy powinno być zadane rodzicowi? Czy rodzic jest winny temu, że powstała taka otoczka wokół Michała? W jaki sposób naraziliśmy nasze dziecko na niespotykaną do tej pory w polskiej piłce presję? Chciałbym usłyszeć, co źle zrobiłem? Tak, jak powiedziałem nie opublikowałem żadnego filmiku z udziałem mojego syna. Gdybym chciał, to mógłbym pochwalić się tym, że mam potomka w akademii FC Barcelony dużo wcześniej. Nie chciałem tego robić. Nagonkę stworzyli dziennikarze. Gdy zobaczyliście, że ten filmik od Skauci.uk zrobił wyświetlenia, to zaczęliście pisać newsy o Michale i wrzucać kolejne materiały wideo. Uważam, że dziennikarze nie powinni pisać o dzieciach grających w piłkę, bo robią im krzywdę. I idą za ciosem, gdy widzą, że dany temat zrobił wyświetlenia. Byłbym za tym, żeby powstał taki zakaz, że nie można pisać o piłce dziecięcej w taki sposób, że wyszczególniony jest chłopak czy dziewczynka z imienia i nazwiska. 

Przy tym temacie pojawiają się takie argumenty, że chłopaki występowali w filmach u Youtuberów, mają konta na Instagramie i kontrakt z Adidasem. Gdy ludzie nie znają tematu, to myślą, że za tym stoją rodzice i oni przyczyniają się do jeszcze większego rozgłosu – efekt kuli śnieżnej.

Mam do pana pytanie, czy gdyby dostał pan taką propozycję, żeby 11-letni syn wystąpił w jednym filmie ze swoim idolem, to z pełnym przekonaniem powiedziałby pan: “nie”? Pierwsza myśl rodzica jest zawsze taka, żeby sprawić radość dziecku. Nie myślisz wtedy o tym, że będzie o nim jeszcze głośniej w Internecie. To są normalne dzieciaki, które kochają futbol, oglądają YouTube i mają swoich idoli. Gdy mogą się spotkać ze znanymi piłkarzami czy twórcami, których bardzo lubią, to dlaczego mam im tego zabronić? Najważniejszy dla mnie jest ich uśmiech na twarzy. Oni jarają się, że mogą spotkać się Messim, Lewandowskim czy innymi piłkarzami. Tak jak każdy inny dzieciak. Nie potrafię im tego zabronić. To, że jakiś chłopak wystąpił w reklamie znanej firmy czy w filmie Youtubera, nie oznacza, że on musi być piłkarzem w przyszłości. Pojawia się takie przekonanie i tworzy się narracja, że skoro tam jest, to musi być dobry i na pewno zrobi karierę. Nie, tak to nie wygląda. To nie ma na celu pompować balonik. To jest wykorzystanie szansy na piękne przeżycia. Ważne jest to, żeby dzieciom dobrze to przedstawić i podkreślić, że nie są gwiazdami ani też wybitnymi sportowcami, dlatego że wystąpili w reklamie czy filmie Youtubera. Niech mi pan znajdzie choćby jednego rodzica, który zabroniłby spotkania z jego idolem, gdyby była taka możliwość? Każdy skorzystałby z takiej okazji. To z nimi zostanie do końca życia. Zdjęcia z piłkarzami, filmiki z Youtuberami to jest pamiątka, a nie dowód na to, że mają talent i teraz muszą coś wszystkim udowodnić. To tak nie działa. To są dzieci. Czy w taki sposób nakładana jest na nich dodatkowa presja, bo wystąpili w reklamie lub filmie z idolami? My, rodzice nie wymagamy od nich tego, żeby zostali profesjonalnymi piłkarzami, bo wiemy, że są dziećmi i przed nimi daleka droga. Chłopaki teraz korzystają ze swojego dzieciństwa i czerpią radość z każdej chwili. 

Trzeci: – Czy Michał Żuk poradzi sobie z falą artykułów a tym samym falą komentarzy i hejtu na temat swojej osoby?

Moje dzieci nic o tym nie wiedzą. Bez mojego przyzwolenia nie mają dostępu do Instagrama. Nie mogą też odbierać telefonów od nieznajomych numerów. Co więcej, dopiero od niedawna mogą korzystać z komórek. Bo to są małe dzieci. Oni w swoich smartfonach nie mają zainstalowanych takich aplikacji jak Twitter czy Instagram. 

Do tej pory był pan w stanie to kontrolować, bo mieszkaliście w Hiszpanii, a chłopacy są popularni w Polsce. Teraz może być wam, rodzicom trudniej o to, bo dochodzą do tego polscy rówieśnicy, którzy mają dostęp do mediów społecznościowych. I oni mogą przekazywać chłopakom to, co się o nich pisze w Internecie.

Na ten moment muszę powiedzieć, że nie spotykamy się z takimi sytuacjami. Czytałem takie przewidywania i na razie muszę powiedzieć, że się mylicie. Zobaczymy, co przyniesie czas. Oby tak nie było. Zadziwia mnie to, że w Polsce na wiele spraw patrzy się z nieprzychylnym okiem i życzy się drugiemu to, żeby mu nie wyszło, wręcz niektórzy czekają na niepowodzenie innych. Odnoszę takie wrażenie, że są ludzie, którzy z niecierpliwością oczekują tego, żeby Michałowi Żukowi noga się podwinęła i mu nie wyszło w przygodzie z piłką. Bo wtedy będą mogli napisać: “a nie mówiłem, że nie zrobi kariery”. Tak jak powiedziałem nie ma u nas parcia na to, żeby chłopaki byli piłkarzami. Jeśli zrezygnują, nie będziemy traktować tego jako życiowej porażki lub niewykorzystanej szansy na zrobienie kariery. Najważniejsze dla nas jest to, że jesteśmy razem i ja jako rodzic mogę z bliska obserwować to jak dorastają. Cieszę się ich każdym szczęściem i każdym małym sukcesem. 

WIĘCEJ NA WESZŁO:

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. FotoPyk

Suche Info
28.11.2022

Fantastyczna akcja Serbów na 3:1 z Kamerunem! [WIDEO]

Serbowie w drugiej połowie meczu z Kamerunem poszli za ciosem i podwyższyli prowadzenie na 3:1. I to jak! Tadić odzyskał piłkę, a potem jego koledzy rozklepali w polu karnym całą defensywę Nieposkromionych Lwów, doprowadzając do tego, że Mitrović musiał już strzelać praktycznie do pustej bramki. Wspaniała akcja, do tej pory chyba najlepsza na całym katarskim mundialu. ⚽ ❗ ❓ ➡️ https://t.co/lQBN7DhDNk __________#CMRSRB • #mundialove pic.twitter.com/WXR1S4HPue — TVP SPORT (@sport_tvppl) November 28, […]
28.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
28.11.2022

Mundial w Katarze idealnym podsumowaniem „złotego” pokolenia Belgów?

Z jednej strony wciąż trudno ostatecznie skreślać Belgów na tym turnieju, mają przecież trzy punkty i pełne prawo, by myśleć o awansie. Z drugiej – widzimy, jak grają, ledwo wymęczyli Kanadę, potem nie mieli argumentów z Marokiem, teraz czeka ich starcie z Chorwacją, która w swoim meczu pokazała klasę. A że do tego dochodzi najwyraźniej paskudna atmosfera w zespole, to nie dalibyśmy sobie uciąć nawet paznokcia za ich wyjście z grupy. I to byłaby smutna pointa […]
28.11.2022
Suche Info
28.11.2022

Dwa gole Serbów w doliczonym czasie pierwszej połowy! [WIDEO]

Reprezentacja Serbii do przerwy prowadzi 2:1 z Kamerunem w swoim drugim meczu na katarskim mundialu. Oba gole strzeliła w doliczonym czasie pierwszej połowy! Serbowie mocno zaczęli, ale dwie świetne okazje zmarnował Mitrović. Najpierw uderzył w słupek, a później po fatalnym błędzie obrońców Nieposkromionych Lwów nawet nie trafił w bramkę. Z czasem spotkanie się wyrównało, Kameruńczycy zaczęli stwarzać sytuacje i objęli prowadzenie po rzucie rożnym. Przedstawiciele Afryki mieli potem szanse […]
28.11.2022
Suche Info
28.11.2022

Andre Onana wykluczony ze składu Kamerunu, nie zagra z Serbią

Olbrzymim zaskoczeniem jest brak Andre Onany nawet wśród rezerwowych reprezentacji Kamerunu na mecz z Serbią. Okazuje się, że bramkarz Interu został wykluczony ze składu z powodów dyscyplinarnych. Fabrizio Romano donosi, że Onana pokłócił się z selekcjonerem Rigobertem Songiem. Trener chciał, żeby jego podopieczny grał na swojej pozycji w sposób bardziej „tradycyjny”. Piłkarz miał inne zdanie i nie zamierzał się do tego polecenia zastosować. Efekt jest taki, że z Serbią między […]
28.11.2022
Suche Info
28.11.2022

Rosja wystąpi z UEFA?

Rosyjska federacja piłkarska coraz poważniej rozważa wystąpienie z UEFA i przystąpienie do strefy azjatyckiej.   – Kilka miesięcy temu uważałem taką możliwość za przedwczesną i taką opinię wyrażałem, ale obecnie jest to opcja, którą powinniśmy rozważyć – cytują rosyjskie media szefa tamtejszego związku Aleksandera Diukowa.  – Z nikim z federacji azjatyckiej jeszcze nie rozmawiałem. Jesteśmy w UEFA, jesteśmy członkiem europejskiej rodziny i byłoby nie w porządku, gdybyśmy zaczęli takie negocjacje […]
28.11.2022
Live
28.11.2022

LIVE: Co za mecz! Kamerun odrobił i jest 3:3 z Serbią

Lepiej się witać niż żegnać, ale cóż. Na władzę nie poradzę – jak to mówią, więc trzeba się pożegnać z meczami o 11.00. Dzisiaj ostatni, bo i ostatnie spotkania 2. kolejki fazy grupowej. A plan dnia jest taki – Kamerun kontra Serbia, Korea Południowa kontra Ghana, Brazylia kontra Szwajcaria i Portugalia kontra Urugwaj. Jedziemy z tym! foto. Newspix
28.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
28.11.2022

Mundial w Katarze idealnym podsumowaniem „złotego” pokolenia Belgów?

Z jednej strony wciąż trudno ostatecznie skreślać Belgów na tym turnieju, mają przecież trzy punkty i pełne prawo, by myśleć o awansie. Z drugiej – widzimy, jak grają, ledwo wymęczyli Kanadę, potem nie mieli argumentów z Marokiem, teraz czeka ich starcie z Chorwacją, która w swoim meczu pokazała klasę. A że do tego dochodzi najwyraźniej paskudna atmosfera w zespole, to nie dalibyśmy sobie uciąć nawet paznokcia za ich wyjście z grupy. I to byłaby smutna pointa […]
28.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
28.11.2022

Mundial wchodzi w decydującą fazę. Brazylia znów zaczaruje?

Faza grupowa mistrzostw świata w Katarze powoli wchodzi w decydującą fazę. Już dziś pożegnamy się z porannymi meczami, bo od jutra spotkania w grupach będą rozgrywane równolegle. Ale zanim się to stanie, czeka nas druga odsłona rywalizacji w grupach G i H, w których jak do tej pory nie było żadnych zaskoczeń. Najlepsze danie tego dnia czeka nas na sam koniec, a będzie nim pojedynek Portugalii z Urugwajem. Naprzeciwko siebie staną weterani wielkiej […]
28.11.2022
Prasówka
28.11.2022

PRASA. Matthaus: Gdybyście tak zagrali z Meksykiem, już mielibyście awans

„Fakt” koronuje Czesława Michniewicza, „Sport” daje dziesiątkę Wojciechowi Szczęsnemu, Lothar Matthaus docenia poprawę w grze Polaków. Prasa wciąż żyje meczem z Arabią Saudyjską. Sport Oceny za mecz Polska – Arabia Saudyjska. Wojciech SZCZĘSNY – 10 W zasadzie zabrakło skali, by ocenić to, co zrobił w tym spotkaniu. Sytuacja przy rzucie karnym to bezapelacyjnie kandydatura numer jeden do interwencji mundialu. I nie ma znaczenia, że gdyby dobitka Saudyjczyka była celna, […]
28.11.2022
Weszło
27.11.2022

STAN MUNDIALU #8 – NIEMCY GRAJĄ DALEJ, KANADA ODPADA

Stan Mundialu i kolejne mecze do omówienia! Zapraszają Wojciech Kowalczyk, Mateusz Janiak, Michał Kołkowski i Paweł Paczul.
27.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
27.11.2022

Niemcy remisują z Hiszpanią i zwiększają swoje szanse

Jeden punkt po dwóch meczach to na pewno nie jest szczyt marzeń Niemców, tym bardziej że nie są przecież całkowicie zależni od siebie – oczywiście muszą ograć Kostarykę, ale istnieją kombinacje wyników Japonii i Hiszpanii, które nieco komplikują im sprawę. Niemniej biorąc pod uwagę to, że jeszcze przed 83. minutą mieli tych punktów zero, a swoją pozycję cholernie trudną, to i tak muszą się cieszyć. HISZPANIA – NIEMCY 1:1. MISTRZOSTWA ŚWIATA 2022 Można […]
27.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
27.11.2022

Chorwaci jeszcze żyją i mają się dobrze. Kanada ich nie roz****ła

– Kanadyjska małpo, ja jeszcze żyję – zapewne takie słowa wypowiedzieliby Chorwaci, gdyby tylko znali twitterowe poczynania jednego z kontrowersyjnych byłych działaczy PZPN. Niestety raczej nie mają pojęcia o jego istnieniu, więc wystarczy, że przemówili na boisku. Spora część opinii publicznej zaczynała dochodzić do wniosku, że reprezentacja Chorwacji powoli się kończy i wicemistrzowie świata są już tylko mglistym wspomnieniem. Wszyscy byli zauroczeni młodą, krzepką i pełną fantazji kadrą Kanady, której pary […]
27.11.2022
Liczba komentarzy: 98
Subskrybuj
Powiadom o
guest

98 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Wojna
Wojna
2 miesięcy temu

Fajne. Następnie fajnie by było przeczytać też wywiad z Panem Romkiem, tatą Adasia z Football Academy Koszalin, rocznik 2013.

El_loko
El_loko
2 miesięcy temu
Reply to  Wojna

Nie wiem na ile są kozakami bo Musialowski też miał być kozakiem ale powrót do Polski to niestety padaka. Nawet Kiwior zdecydował się na rozwój na Słowacji. Może w Śląskich klubach ten rozwój jest ok, choćby wychowali Milika, ale tak to trzeba szukać szczęścia za granicą.

Boli Was Wielki Lech
Boli Was Wielki Lech(@boli-was-wielki-lech)
2 miesięcy temu
Reply to  Wojna

Ostrzegam jeszcze raz ojca tych chłopców. Do Szczecina często przyjeżdżają na polowanie niemieccy pedofile. Zwolennicy starszego „towaru” mają do wyboru łatwe wschodniaczki (zza Buga dwa pokolenia wstecz).

W Szczecinie to wszystko się toleruje, bo lokalna gospodarka ledwo zipie. Bez Niemców byłaby zapaść.

comment image

Lakozak
Lakozak
2 miesięcy temu

Nie boisz się mobilizacji, czy troli jeszcze nie biorą?

keep calm
keep calm
2 miesięcy temu

Czy jesteś może spokrewniony np. w pierwszej linii z Teresą Orłowski?

Gruby Ziut
Gruby Ziut
2 miesięcy temu

Debil i zwyrol

Obserwator
Obserwator
2 miesięcy temu

Kompleksy i urazy psychiczne lecz w domowym zaciszu a nie w internetach, paziu.

Stary Paprykarz
Stary Paprykarz
2 miesięcy temu

Ty sam, pizdo, ledwo zipiesz 😀

Imię
Imię
2 miesięcy temu

Szczecin to super miasto, w którym cudownie mi się mieszkało prawie przez 2 lata. O wiele fajniej niż w moim rodzinnym Poznaniu. Nieporównywalnie lepsza energia jest w Szczecinie, taka kekka i ludzie żyją chwilą. W Poznaniu za to jest ciężka energia i ludzie są bardzo materialnie nastawieni do życia. W Szczecinie czuć lekkość i tchnienie lat 90-tych. To jest to czym mnie to miasto urzekło. Poza tym pisanie o wynaturzeniach i dewiacjach i przypisywanie ich Szczecinowi podczas gdy Poznań na równi z Warszawą są stolicą wszelkich maści dewiantów jest dużą przesadą. Jestem Pyrą ale jestem przede wszystkim obiektywny.

Patryk
Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Imię

Szacunek do Ciebie za taki komentarz , bez spiny z kulturą i inteligencją . Pozdrawiam

Jakub
Jakub
2 miesięcy temu

Szczecin i zapaść, śmiechu warte. Ciekawe po co w takim razie Wielkopolanie przyjeżdżają do nas do pracy. Tak w ogóle to dla nas z grodu gryfa poznaniacy to wschodniaki. Geografia nie kłamie.

Hasiok
Hasiok
2 miesięcy temu
Reply to  Jakub

przestańcie mu, do chuja, odpowiadać

Waldemar
Waldemar
2 miesięcy temu
Reply to  Wojna

„Nasz przyjazd jest spowodowany pewną sytuacją rodzinną i wiedzieliśmy, że musimy tu być, dlatego zdecydowaliśmy się na powrót do Polski” Facet nawija makaron na uszy. Decydowała sprawa rodzinna w Szczecinie?

kol. Zenon
kol. Zenon
2 miesięcy temu
Reply to  Waldemar

może decydowała sprawa rodzinna w Polsce. Szczecin okazał się najkorzystniejszy, po prostu.

JacekS
JacekS
2 miesięcy temu
Reply to  Waldemar

Mozna o tobie napisac:Jeszcze jeden dupek ,ktory wie lepiej.

Myszkin
Myszkin
2 miesięcy temu

Freddy Adu lubi to.

Krzysztof Jasnowidz
Krzysztof Jasnowidz
2 miesięcy temu

Będzie powtórka z braci Mak?

Myszkin
Myszkin
2 miesięcy temu

chyba kurwa Mak Donald

szpaku
szpaku
2 miesięcy temu
Reply to  Myszkin

albo mak guajer

Bartekkacper
Bartekkacper
2 miesięcy temu

Mak Gywer

fakty po faktach
fakty po faktach
2 miesięcy temu

powodzenia, czy w piłce czy poza, czas pokaże.

Tata
Tata
2 miesięcy temu

Mój 9 letni syn trenuje piłkę w jednej z lokalnych szkółek-treningu 3 razy w tygodniu i w weekend jakiś sparing albo turniej. Powiem wam, że jest jednym z nielicznych w drużynie, który nie ma dodatkowych indywidualnych treningów. Skala ciśnienia niektórych rodziców jest niewyobrażalna….

Born of the Flickering
Born of the Flickering
2 miesięcy temu
Reply to  Tata

Tak, ale nie zawsze – moj mlody ma 8 lat i tez ma 3 razy treningi w tygodniu w akademii. Poniewaz bardzo jara sie pozycja bramkarza, poprosil nas o dodatkowe treningi w bramce, raz w tygodniu, na co przystalismy. Teraz ma ochote na SKS pograc w kosza. U nas zero cisnienia, ale mlody sam chce.

Adaśko
Adaśko
2 miesięcy temu

Huj kogo obchodzi twuj mlody jelopie

Piotr
Piotr
1 miesiąc temu

Treningi bramkarsie, celowe to najwczesniej w wieku 12lat. Sam mam syna, bylego bramkarza, ktory teraz trenuje kosza. Trenuje 3x w tyg w klubie plus mecze w weekendy. Reszte robimy lekka i technike razem, bo ja jestem z lekkiej. Jak on nie chce to na trening nie jedziemy. To on ma chciec nie ja. To jeszcze dziecko i ja chce zeby byl szczesliwy jako czlowiek.

Jakub
Jakub
2 miesięcy temu
Reply to  Tata

Szczerze to się nie dziwię. Ostatnio posłałem syna na trening pokazowy do takiego przedszkola piłkarskiego (grupa 3-4 latków) aby pobawił się z rówieśnikiami (bardziej takie zajęcia ogólnomotoryczne niż z piłką). To co tam zobaczyłem to tragedia… Rodzice krzyczący na swoje dzieci (zarówno aby pokrzyczeć jak i zmotywować), wchodzący na boisko, bo ich ,,bąbelek” nie wie jak ma wykonać ćwiczenie (a dodam że było 2 trenerów którzy ogarniali dzieciaki i prosili aby tego nie robić)… Hitem był jeden Pan który mówił do 3 letniego dziecka ,,wiozę cię tu 15 km a ty k**** nie chcesz wejść na boisko? Więcej nigdzie nie pojedziesz i masz szlaban na inne zajęcia!!!”
Ogólnie postanowiłem że to jeszcze nie czas, bo ja byłem bardziej zestresowany i zdenerwowany niż dziecko miało radość

sopelhinio
sopelhinio
2 miesięcy temu
Reply to  Jakub

to nie ma znaczenia w jakim wieku – im dzieciaki większy tym większy „Hejzel” z rodzicami :). Trenerzy nie są w stanie niestety nic zrobić (jak się „postawią” trenerzy rodzicom to najczęściej cała grupa rodziców zabiera swoje dzieci z akademii) – to niestety dość duży biznes i w zasadzie póki klub opiera swoje finansowanie na składkach od rodziców to niestety przyzwolenie na patologiczne ich zachowanie było, jest i będzie….

Adaśko
Adaśko
2 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Kogo obchodzi twoja guwniana opowieść lamusie osrany

Tata Tomasza
Tata Tomasza
2 miesięcy temu
Reply to  Tata

Mój syn ma 3 treningi w klubie oraz dodatkowe 3 indywidualne, co drugi dzień siłownia, 3 razy biegi na dystansach do 5 km, cross fit, praca z psychologiem i suplementacja. No jak nie będzie profesjonalnym piłkarzem, to ja już nie wiem.

Cocker Spaniel
Cocker Spaniel
2 miesięcy temu
Reply to  Tata Tomasza

Szkoda, że nie miałem takiego ojca, dziś nie musiałbym pisać durnych komentarzy na Weszło.

JacekS
JacekS
2 miesięcy temu
Reply to  Cocker Spaniel

Pewnie pisalbyś nadal durne komentarze siedząc w wózku inwalidzkim.

JacekS
JacekS
2 miesięcy temu
Reply to  Tata Tomasza

Psycholog to powinien raczej z tobą popracowac, a oprocz niego także psychiatra.

Petersen
Petersen
2 miesięcy temu
Reply to  Tata Tomasza

Dorzuć mu basem o 5rano

Jarek
Jarek
2 miesięcy temu
Reply to  Tata

moze tamte dzieci maja potencjał?

adolf
adolf
2 miesięcy temu

Dajcie im spokój, to jeszcze dzieci, a dziennikarze juz nakręcają na nich presje i ich rodzinę, to chore.

XXXX
XXXX
2 miesięcy temu
Reply to  adolf

Dokładnie. Wywiad z rodzicem dzieci na portalu sportowym XD

ormek
ormek
2 miesięcy temu
Reply to  XXXX

jak dla mnie ten wywiad to zloto

Jaca
Jaca
2 miesięcy temu

Z b-klasy do ekstraklasy…to jest piękna droga. Dziś niemożliwa przez dziecięce akademie, tak samo akademie po części przyłożyły się do zabicia podwórkowej piłki. Jacek Krzynówek to chyba ostatni B-klasowiec, ktory zrobił karierę.

Sentino
Sentino
2 miesięcy temu
Reply to  Jaca

Piechna, a także słynny Patejuk, niestety ten drugi musiał skończyć karierę gdyż olumuńska mafia ukradła u dowód i miał sporo spraw karnych.

Imię
Imię
2 miesięcy temu
Reply to  Sentino

Do teraz dowód Patejuka krąży po czeskich melinach, złomowiskach i lokalach socjalnych

stop zmianom na weszło
stop zmianom na weszło
2 miesięcy temu
Reply to  Imię

A tak swoja droga ciekawe co sie teraz z Patejukiem dzieje?:)

igor91
igor91
2 miesięcy temu
Reply to  Jaca

Jarek Kaszowski w Piaście też taką drogę przeszedł…no i na upartego dałbym bramkarza Mateusza Bąka w Lechii, tylko on zaczął od A klasy

Bosak 2020
Bosak 2020
2 miesięcy temu

Te długie włosy od razu zdradzają z kim mamy do czynienia. Precz dla edukacji seksualnej LGBTQWERTY-jącej młodzież.

Essa
Essa
2 miesięcy temu
Reply to  Bosak 2020

Nie można być aż takim idiotą xD

kaczka smolenska
kaczka smolenska
2 miesięcy temu
Reply to  Essa

hold his beer
jeszcze mogl o ukrainizacji wspomniec

Bosak 2020
Bosak 2020
2 miesięcy temu

Patologiczne w tej sytuacji jest to ze Polskie dzieci muszą się uczyć języka polskiego tak jakby byli jakimiś uchodźcami, nie do pomyślenia jak ludzie nie szanują swojej flagi. Bo widać po ojcu, że lewus, który robi ze swoich synów panienki, a oni myślą że to normalne. „Nie można myśleć tylko o tym, że mój syn dobrze gra w piłkę, dlatego musi więcej w nią grać i ciężej pracować. ” Typowe komusze gadanie, oczywiście że powinien pracować ciężej by się jak najszybciej rozwijać, talent to nie wszystko. Jak mu nie sprawia przyjemności to kablem od żelazka, tu się nie ma jednemu z drugim podobać, tylko zapewnić przyszłość i majętność. Po europie zachodniej niczego dobrego się nie spodziewam, bo widać nawet po skrótach że nawet w akademiach króluje tam multikulti, ale żeby Polak do tego dołączał? Nie chcę ich w naszej kadrze, bo to będzie cało obce, chyba że teraz wporę przyswoją i wybiorą naszą kulturę i to że jesteśmy katolikami i największą wartością jest rodzina, a zwyczajnie nie ma w naszym życiu miejsca na takie anomalie, ale to najpierw trzeba odciąć się od toksycznego ojca.

Ultimate
Ultimate
2 miesięcy temu
Reply to  Bosak 2020

„wybiorą naszą kulturę i to że jesteśmy katolikami i największą wartością jest rodzina,” po czym w tym samym zdaniu „ale to najpierw trzeba odciąć się od toksycznego ojca.” xD Nie żeby mnie to zdziwiło, w końcu napisał to wyborca partii piszącej o bezwzględnej ochronie życia jednocześnie będąc częścią środowiska „śmierć wrogom ojczyzny”.

kol. Zenon
kol. Zenon
2 miesięcy temu
Reply to  Bosak 2020

hehe, niech jeszcze sie pozbędą toksycznej matki.. i babki toksycznej i dziadka.

Adaśko
Adaśko
2 miesięcy temu
Reply to  Bosak 2020

Jakimi kurwa jestesmy katolikami cweluhu???? Pisz za siebie laho kjeckowych

Edmund
Edmund
2 miesięcy temu
Reply to  Essa

Patrząc na Twój komentarz, wydaje się, że można

Bosak 2020
Bosak 2020
2 miesięcy temu
Reply to  Essa

Z tobą nie rozmawiam.

Adaśko
Adaśko
2 miesięcy temu
Reply to  Bosak 2020

Japa bosa,kurwo prawacka. Ciagnij lahe

Dave R
Dave R
2 miesięcy temu
Reply to  Adaśko

hahaha ludzie tu, to idioci, bez wzgledu czy to lewica, czy prawica.

SmyQ
SmyQ
2 miesięcy temu

No i spoko. Miło jest poczytać wypowiedzi rodzica z dużo zdrowszym podejściem niż stary Buksa.

qdlaty
qdlaty
2 miesięcy temu
Reply to  SmyQ

Stary Buksa to na pewno dobrze zrobił zabierając swoich chłopaków z polskiego piekła jak najszybciej.
Co do tego jak ich wcześniej prowadził to nie wiem, ale patrząc że jeden gra w kadrze, postrzelał w USA i przeszedł do Ligue 1 to chyba całkiem dobrze.
W tym czasie sfochowana Wisła Kraków spadła z eklapy z prezesem-bratem i trenerem-wujkiem…

max
max
2 miesięcy temu

Oni teraz grają w akademia pogoń szczecin? w jakiej kategorii ? c2? d1?

Marek
Marek
2 miesięcy temu
Reply to  max

Młodszy w roczniku 2009, a starszy w 2006 i biorą go na mecze u17

Kandyzowany
Kandyzowany
2 miesięcy temu

„Oczywiście, do pewnego wieku, bo taki menedżer może pomóc młodym zawodnikom, którzy powoli przebijają się do seniorskiej piłki, ale nie dzieciom. W jaki sposób taki agent może pomóc 9-letniemu dziecku? Śniadania mu nie uszykuje. Do szkoły go nie zawiezie. Obiadu nie ugotuje ani też nie odbierze ze szkoły.” O, a może to jest myśl dla tych wszystkich hohsztaplerów pokroju Duże Pe, Kołakowskiego czy Piekarskiego. Zamiast kręcić makaron na uszy młodym chłopakom, niech zrobią im Carbonare Bolognese, albo jak to za duże wyzwanie, to przynajmniej jajecznicę. W końcu jakiś pożytek by z nich był.

Marek
Marek
2 miesięcy temu

ja bym tam nie wracał
bo Polska to kurwa dziwny kraj.

Fan Kazimierza D.
Fan Kazimierza D.
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Bo tylko Polskę znasz. W dupie byłeś i gówno widziałeś, kompleksiarzu.

Delonte West
Delonte West
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Nie Polska jest dziwna tylko ludzie jebnięci

Cisse
Cisse(@cisse)
2 miesięcy temu

czytałem kilka wywiadów z ich ojcem i z każdego bije pełna normalność i twarde stąpanie po ziemi.
Bardzo kibicuję całej rodzinie bo ciężko tam się doszukać jakiś chorych ambicji w przeciwieństwie do jednego typa z FB, który codziennego fanpage syna (już samo to w sobie jest żenadą) wrzuca codziennie pełnometrażowe video z treningu młodego piłkarza 😀

max
max
2 miesięcy temu
Reply to  Cisse

Najlepsze jest to , że ten chłopiec z FB (Bywalec) to gra chyba w 5 drużynach

Sopel
Sopel
2 miesięcy temu
Reply to  max

Chyba tam bardziej zawsze jest miks z różnych okresów gry Kacpra. I stąd wniosek że gra w różnych drużynach :). Już kolejny syn w drodze do kariery (Kuba).

Marek
Marek
2 miesięcy temu
Reply to  Sopel

Gra w różnych klubach w turniejach komercyjnych, bo przepisy pozwalają. Na codzień chyba trenuje tylko z ojcem chociaż przez jakiś czas był w Zagłębiu Sosnowiec. Ojciec planuje zapisać go do zagranicznej akademii, prawdopodobnie chodzi o Niemcy

Mariano Italiano
Mariano Italiano
2 miesięcy temu
Reply to  Cisse

Skoro dziecko samo chce trenować i wykazuje do tego nieprzeciętne chęci to dlaczego rodzic, mając sporą wiedzę, nie może się też nieprzeciętnie zaangażować w jego rozwój ? Akurat w przypadku Kacpra Bywalca codzienne treningi dają wymierne efekty – codziennie kontakt z piłką + weekendowe turnieje pokazują jaką ma szybkość i technikę na tle dużo starszych kolegów. Większość rodziców myśli, że jak zawiezie dziecko raz czy dwa razy w tygodniu na trening 45-60 minutowy, gdzie „czystego” treningu jest 10-15 minut (reszta to czekanie w kolejce, przerwy, nawadnianie, tłumaczenie ćwiczeń itp) to na pewno zostanie zawodowym piłkarzem. Może tak ale prawdopodobieństwo jest małe. Tak samo jak w szkole – w szkole poznajesz pewien zakres wiedzy na jednym czy dwóch przykładach – w domu, we własnym zakresie żeby coś opanować, wielokrotnie musisz powtórzyć temat lub wykonać dziesiątki przykładów żeby opanować wiedzę na dany temat.

Zakolak
Zakolak
2 miesięcy temu

Bardzo zdrowe podejście.

Olo
Olo
2 miesięcy temu

Kontakty ze starym Buksy was niczego nie nauczyły i łykacie słodkie pierdolenie jak pelikany

Salata
Salata
2 miesięcy temu

Mieszkam w uk . Mój bratanek (9 lat) trenował tutaj jednak sytuacja zmusiła go(a raczej rodziców do powrotu)trenuje w Śląsku wroclaw w młodzikach z opowiadań brata wynika że przepaść już na tym poziomie jest kolosalna.

Irek
Irek
1 miesiąc temu
Reply to  Salata

W pucharze Syrenki było to nad wyraz widoczne.

Jurek
Jurek
1 miesiąc temu
Reply to  Salata

w jakim śląsku wojskowym czy w akademii bo jak znam życie to w wojskowym. Dzieciaki z akademii zazwyczaj leją swoich rówieśników z zagranicy. Pooglądaj sobie puchar sokolika w kat u10 to zobaczysz 🙂

Jaxa
Jaxa
2 miesięcy temu

„Nie mówię, że wszyscy, ale część Polaków ma taką mentalność, że lubi cieszyć się z niepowodzenia innych”

Co to za urojenia? Nigdy się w Polsce nie spotkałem z podobną sytuacją.

Puchaczspor
Puchaczspor
2 miesięcy temu
Reply to  Jaxa

Musisz nas częściej w komentarzach odwiedzać 🙂

IShitWithMyAsshole
IShitWithMyAsshole
2 miesięcy temu
Reply to  Jaxa

Nie wychodzisz z domu i nie spotykasz innych ludzi?

Stary Paprykarz
Stary Paprykarz
2 miesięcy temu

Nie rozpoznalibyście ironii nawet jakby podeszła i kopnęła was w dupę, co ??? 🙂

Przecież od razu widać, że gość sobie kpi 😀

Jebaćszurówmaczetami
Jebaćszurówmaczetami
2 miesięcy temu

Nie wyjaśnił najważniejszej rzeczy, dlaczego akurat akademia Paprykarzy 😛

qdlaty
qdlaty
2 miesięcy temu

Dopóki w eklapowych klubach rządzą prezesi amatorzy to całe to uczestnictwo w szkółkach jest chuja warte.
Trzeba jak najszybciej uciekać za granicę, bo tam jak ktoś ma talent to go rozwijają, a u nas tylko polskie piekiełko już od juniorów

sopelhinio
sopelhinio
2 miesięcy temu
Reply to  qdlaty

ale to wszystkie dyscypliny – od piłki nożnej, przez koszykówkę po siatkówkę.

barezi
barezi
2 miesięcy temu

Bredzi i specjalnie robi szum kolo nich zeby wydeptac droge do klubow, w Hiszpani nie wyszlo to znajomi dziennikarze robia robot

ormek
ormek
2 miesięcy temu

z kolei tata kacpra bywalca wrzuca duzo fimikow 🙂 jak dla mnie tez duzy props za to, ale wyglada to troche jak niespolnione ambicje

ormek
ormek
2 miesięcy temu
Reply to  ormek

i zeby nie bylo. podziwiam prace obydwu jaka wlozyli by osiagnac fajny poziom wyszkolenia – widac, ze chlopak odstaje od rowniesnikow i nawet starszakow.
wiem tez, ze czesto mowi, ze to mlody chce. nie mowie, ze tak nie jest 🙂 sam widze po swoich latoroslach, ze czesto czegos mocno chca, ale jednak „parcie na szlko” jest wieksze tam nizli tutja 🙂

niemniej zycze sukcesow i mam nadzieje ze w przyszlosci cos fajnego sie z tego wykluje 🙂

ciekawe jest jednak porownanie podejscia obydwu ojcow

Arek Ch
Arek Ch
2 miesięcy temu

Fajnie dziewczynki, powodzenia

Izaak
Izaak
2 miesięcy temu
Reply to  Arek Ch

Ale LGBT to ty nie obrażaj, ok?

Jarek
Jarek
2 miesięcy temu

Najlepsze zaraz po wywiadzie sa komentarze miernot, ktorych stac co najwyzej na komentarz wlasnie, niektorzy nawet mysla ze sa smieszni 😉

Jarek
Jarek
2 miesięcy temu

jaki mozna miec problem życiowy zeby zrezygnować kosztem synów z tego wszystkiego ?

Puchaczspor
Puchaczspor
2 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Choroba bliskiej osoby, dobry własny zawodowy kontrakt na tu i teraz, nikt nie zagwarantuje że oni będą wielkimi gwiazdami, zobacz sobie ilu piłkarzy z la masii gra po Tercera Division hobbystycznie.

Puchaczspor
Puchaczspor
2 miesięcy temu
Reply to  Puchaczspor

Poza tym traktowanie dzieci jako inwestycja to wypaczanie całego rodzicielstwa. I co? Jeżeli złapie któryś groźną kontuzję, przestanie rokować na zawodowy futbol albo zwyczajnie straci pasję do piłki i będzie mieć inny plan na siebie, to później żal i wypominanie? Postawa ojca jest do bólu rozsądna i mam nadzieję, że to słowa nie pod publiczkę, a rzeczywiście dzieciaki odcina się od tej presji otoczenia.

Robert
Robert
2 miesięcy temu

Redaktorze chlopacy?

Polakrzymskikatolik
Polakrzymskikatolik
2 miesięcy temu

Założyliśmy z kolega akademy futbal Scholl. Kupiliśmy kilka piłek pachołków i wynajęliśmy orlika. Rodzice bulą, dzieciaki latają a nam kasa leci.

Wojna
Wojna
2 miesięcy temu

Petarda panie.

Fan Kazimierza D.
Fan Kazimierza D.
2 miesięcy temu

Wielki artykuł o niczym.
Czy wy, w Weszło, nie macie już o czym pisać.
Przecież jeszcze parę lat temu Weszło trzymało poziom.
Teraz bardzo słabe artykuły (gdzie zginął Kuba Białek) a komentarze opanowali frustraci i zboczeńcy oraz silna grupa rosyjskich trolli.
Panie Stanowski, nie marnuj dorobku swojej wieloletniej pracy.
Stworzyłeś fantastyczny portal a teraz rozwalasz swoje dzieło. Dla kliknięć, czyli pieniędzy.

Daj pan spokoj
Daj pan spokoj
2 miesięcy temu

Stano ma to w dupie. Doskonale wie, ze czytanie jest przestarzale i zostanie wyparte przez ogladanie filmikow i sluchanie podcastow. Hajs zarabia na reklamach w Kanale Sportowym. Kazdy filmik to kilka, kilkanascie tysiecy zlotych zysku. Po cholere wiec pisac artykuly? Gawiedz go wielbi i uwaza za autorytet :D. Stano nie planuje zmieniac swiata na lepszy. On tylko zarabia na zidioceniu i zbydleceniu. Materialista, oportunista.

Tadzik
Tadzik
2 miesięcy temu

Ale najważniejsza jest rodzina

Slawek
Slawek
2 miesięcy temu

Dlamnie to skończony debil zaprzepaścił dzieciaki przyszłosc .

asd
asd
2 miesięcy temu

Moim zdaniem ojciec jest bardzo rozsądny. Oby wszystko poszło po ich myśli. Życze powodzenia!

Mariano Italiano
Mariano Italiano
1 miesiąc temu

Skoro dziecko samo chce trenować i wykazuje do tego nieprzeciętne chęci to dlaczego rodzic, mając sporą wiedzę, nie może się też nieprzeciętnie zaangażować w jego rozwój ? Akurat w przypadku Kacpra Bywalca codzienne treningi dają wymierne efekty – codziennie kontakt z piłką + weekendowe turnieje pokazują jaką ma szybkość i technikę na tle dużo starszych kolegów. Większość rodziców myśli, że jak zawiezie dziecko raz czy dwa razy w tygodniu na trening 45-60 minutowy, gdzie „czystego” treningu jest 10-15 minut (reszta to czekanie w kolejce, przerwy, nawadnianie, tłumaczenie ćwiczeń itp) to na pewno zostanie zawodowym piłkarzem. Może tak ale prawdopodobieństwo jest małe. Tak samo jak w szkole – w szkole poznajesz pewien zakres wiedzy na jednym czy dwóch przykładach – w domu, we własnym zakresie żeby coś opanować, wielokrotnie musisz powtórzyć temat lub wykonać dziesiątki przykładów żeby opanować wiedzę na dany temat.

Bartek Kiezun
Bartek Kiezun
1 miesiąc temu

Nie wiem o jakiej stronie internetowej ten Pan opowiada ale Polacy dowiedzieli się o istnieniu jego synów na kanale Łączy Nas Piłka gdy kadra była w Hiszpanii. Ktoś te dzieci tam przywiózł i dal zgodę na występ przed kamerą. Zwalanie na dziennikarzy teraz? Dobre. Z drugiej strony rozumiem. Trzeba to spieniazac jeśli się da. Nie na siłę ale jesli dzięki takiej popularności jest kontrakt z Adidasem to czemu nie. Tym bardziej, że u tak młodych ludzi szansa na to, że zostaną piłkarzami szansa może wzrosła z 0.2% na 10. Ciągle daleka droga. Oczywiście życzę zdrowia i wytwalosci i fajnie, żeby dali naszej kadrze kiedyś dużo radości.

Quba
Quba
1 miesiąc temu
Reply to  Bartek Kiezun

Chyba tylko ty się wtedy o nich dowiedziałeś. U nas były artykuły w gazetach itp. raz nawet wspomnieli i nich w trakcie meczu Barcelony vs Realu.