Wigry Suwałki spędziły kilka lat na zapleczu Ekstraklasy, walczyły nawet o awans. Wygrywały Pro Junior System, były rozpoznawalną marką w kraju. Po spadku klub dwa razy odpadał w gry o powrót do pierwszej ligi w barażach, a teraz wycofał się z rozgrywek. Dlaczego tak się stało? W jakich warunkach funkcjonował klub? Opowiada nam o tym Mateusz Mazur, który pełnił w nim rolę dyrektora sportowego.

„Awans do 1. ligi podtrzymałby Wigry Suwałki przy życiu, ale nie uratowałby klubu”

Pierwsze pytanie jest oczywiste — dlaczego Wigry Suwałki wycofały się z rozgrywek?

Z mojej perspektywy stało się tak dlatego, że środowisko w Suwałkach jest bardzo specyficzne pod kątem zaangażowania w lokalną piłkę. Obserwując to z bliska, zapowiadało się na to od kilku lat, od spadku z pierwszej ligi. Gra w niej daje spore środki finansowe w postaci pieniędzy od sponsorów i telewizji. W drugiej lidze tego brakuje, budżet jest zdecydowanie mniejszy. W klubie takim jak Wigry, gdzie ten budżet i tak jest niewielki, to bardzo dużo. Zmniejszają się kwoty sponsorskie, mniejsze jest finansowanie ze strony miasta. W Wigrach było niewielu sponsorów, kwoty od nich są niewielkie, ludzie nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Włączając mecz w „TVP Sport” wyglądało to fajnie: sporo logotypów, większe firmy. Natomiast te kwoty były naprawdę niewielkie. Zarząd dość mocno działał, szczególnie przez ostatnie pół roku, szukał dodatkowego finansowania. Było wiele rozmów z miastem, ze sponsorami. Sam pamiętam, że jak zaczynała się runda, że razem z trenerem byłem na spotkaniu z większościowymi udziałowcami, sponsorami i władzami miasta. Mieliśmy przedstawić prezentację o tym, jak jesteśmy sportowo przygotowani do rundy wiosennej i jak poukładaliśmy zespół finansowo pod kątem pierwszej drużyny.

Takie rozmowy toczyły się miesiącami. Nie ukrywam, że sama decyzja mnie mocno zszokowała, bo rozstałem się z klubem, wiedząc, że budżet będzie jeszcze mniejszy niż był i nie będzie łatwo poukładać drużynę, żeby zaliczyła podobny sezon co obecny. Byłem jednak w kontakcie z trenerem Grzegorzem Mokrym, którego sam do Suwałk sprowadzałem, starałem się w jakiś sposób mu doradzać. Wiedziałem, że byli zawodnicy, którzy przyszli do klubu, podpisali umowy. Po rozmowach z ludźmi z zarządu uważam, że mimo wszystko była to decyzja odpowiedzialna i bardzo świadoma. Nikt nie chciał doprowadzić do tego, żeby były zadłużenia, żeby tworzyć patologię, bo w listopadzie czy grudniu nie będzie pieniędzy na dokończenie sezonu i stworzą się zadłużenia. Oszukuje się w ten sposób kibiców, trenerów, piłkarzy, to nie prowadzi do niczego dobrego.

Dlaczego Wigry Suwałki wycofały się z 2. ligi?

Czym spowodowana była twoja rezygnacja?

To rozbudowany, skomplikowany temat. Jestem z Suwałk, z Wigrami związany byłem od dziecka. Mój tata był wieloletnim prezesem klubu, ja byłem związany ze środowiskiem i widziałem dużo minusów. W pewien sposób chciałem się od Wigier odłączyć, żebym nie był całe życie z nimi łączony, bo szkolę się, żeby pracować w piłce w roli dyrektora sportowego czy też roli zbliżonej do takiej funkcji. Uznałem, że nigdy nie będzie lepszego momentu, żeby odejść. Zarząd przedstawił mi budżet na wynagrodzenia na przyszły sezon, był on prawie o połowę mniejszy niż ten, który miałem wiosną. Już tamten budżet był niewielki, dopiero teraz uświadamiam ludzi w rozmowach, że taki budżet miały zespoły, które walczyły o utrzymanie czy środek tabeli.

Wynik sportowy był zrobiony ponad stan, a oczekiwania kibiców będą bardzo duże, bo dwa lata z rzędu walczyliśmy o powrót do 1. ligi i odpadały w barażach. Wiedziałem też, że dlatego, że jestem stąd i jestem kojarzony z Wigrami, poprzeczkę będą miał zawieszoną jeszcze wyżej. Zacząłem też dostawać telefony z innych klubów i zawodowo czy życiowo podjęcie takiej decyzji było odpowiednie.

Rozwińmy tematy finansowe o konkrety. Co to znaczy, że budżet byłby mniejszy?

Budżet na wynagrodzenia całego działu sportowego pierwszego zespołu — mam na myśli kadrę piłkarzy, sztab szkoleniowy, kierownika drużyny czy fizjoterapeutę — to było lekko ponad 200 tysięcy zł brutto miesięcznie. Nie były to duże pieniądze, bo to trzeba podzielić na — nie chcę skłamać, ale plus minus – 30 osób. Mam świadomość, jakie budżety mają inne kluby, też te, z którymi rywalizowaliśmy o awans. Kwoty, które oferowałem zawodnikom zimą, były bardzo małe, mieliśmy w tym dużo szczęścia, bo udało się złapać wartościowych piłkarzy. Ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego, jak niewielki jest nasz budżet. Dużo psuje to, co jest podawane w „Skarbach Kibica”. Widywałem tam nas w TOP 3 czy TOP 4 pod względem budżetu. Nie wiem, jak podają go inne kluby, ale mam znajomych i wiem, że drugiej lidze pieniądze, które kręcą się wokół innych drużyn, są większe.

Jak duże różnice były między wami a innymi klubami z TOP 6?

Ciężko mi dokładnie powiedzieć, ale ja miałem w swojej drużynie dwóch zawodników, którzy zarabiali więcej niż 10 tysięcy złotych. Mówimy o kwotach brutto. Cała reszta przychodziła tutaj grać za kilka tysięcy, to w dzisiejszych realiach nie są duże pieniądze. Bazowaliśmy na tym, że ja, trener Mokry czy wcześniej trener Szulczek, mieliśmy kontakty w klubach Ekstraklasy i udało nam się wypożyczać fajnych zawodników. Udawało nam się podpisać piłkarzy, którzy rozwiązując umowy w poprzednich klubach otrzymali odszkodowania i zdecydowali się do nas przyjść za mniejsze pieniądze. Nie chcę strzelać kwotami, bo nie chcę skłamać, ale kluby, które rywalizowały z nami o awans, płaciły dużo większe pieniądze.

Liga od Kuźni: Wigry Suwałki

A jeśli chodzi o różnicę finansową między 1. a 2. ligą, to o jakich pieniądzach mówimy?

Wiem, jak wyglądało to, gdy Wigry spadały, bo mój tata był wtedy prezesem. Z tego co mi się wydaje, teraz awans wiązałby się z dodatkowym przychodem w wysokości 800-900 tysięcy złotych. To dużo, także ze względu na to, że w klubie bardzo brakowało gotówki w kasie klubu. Miasto przekazywało stypendia, które były przekazywane prosto do trenerów i zawodników, ale brakowało gotówki do obrotu, którą można byłoby wydać na wyjazdy, hotele, boiska czy wypłaty dla pracowników. Te kilkaset tysięcy złotych dałoby bardzo dużo. Zimą zdecydowałem się wejść do klubu, bo zależało mi na tym, żeby powalczyć o awans. Nie było to łatwe, bo po jesieni Wigry zajmowały dziewiąte miejsce. Wierzyłem, że mimo mniejszego budżetu jesteśmy w stanie to zrobić, ale taka jest piłka — w barażach byliśmy dużo słabsi i nie udało nam się wywalczyć awansu.

W tekście, w którym opisywaliśmy sytuację klubu, przewijał się także temat inflacji i rosnących cen.

Wszystko idzie do góry: paliwo, hotele, boiska. Tylko nie przychody do klubu, bo one nawet nie tyle stały w miejscu, ile spadały. Miejscowi przedsiębiorcy mocno odczuwali inflację i zmiany na rynku. Pojedyncze firmy wycofywały się ze sponsoringu albo pomniejszały kwoty, którymi wspierały klub. Niestety, ale to zadecydowało o tym, że Wigry do drugiej ligi nie przystąpiły.

Wigry kontra Legia – Puchar Polski 20/21.

Czy wpływ na to miała też sytuacja na granicy z Białorusią? Jesteście klubem z takiego regionu, że pewnie lokalne firmy udzielały się i tam i w Rosji.

Bardzo możliwe, bo słyszałem od wiceprezesów o rozmowach, w których pojedyncze firmy odwoływały się do tej sytuacji i strat, jakie ponosiły. Natomiast dokładnych informacji nie mam.

Z czego składał się budżet Wigier? Jak moglibyśmy to zobrazować kibicom?

Większościowym udziałowcem klubu było miasto, największe pieniądze pochodziły z tego źródła. Problem był w sponsorach, firmach zewnętrznych, ciężko było je zachęcić do finansowania Wigier. Inna sprawa, że w Suwałkach zainteresowanie piłką nie jest duże. Siedzieliśmy z piłkarzami i trenerami, czemu jest tak, że wygrywamy mecze, gramy atrakcyjnie, pada sporo bramek, a na stadionie ciągle jest 200-250 osób. Ludzi zainteresowanych bieżącą sytuacją klubu było bardzo mało, brakowało pasjonatów. Z mniejszych miast wiele osób wyjeżdża, społeczeństwo to głównie osoby starsze. Potrzebny jest taki pasjonat, jakim swego czasu był mój tata, który poświęcał sprawy zawodowe czy rodzinne, żeby Wigry funkcjonowały. Sprawiało mu to radość.

Teraz brakuje takiej osoby, bądź kilku takich osób, które miałyby swoje firmy i chciały — nawet łącząc siły — wyłożyć jakąś kwotę, żeby ten klub funkcjonował na poziomie centralnym. Pewnego poziomu tutaj się nigdy nie przeskoczy. Jeszcze za mojego taty Wigry prawie do końca walczyły o awans do Ekstraklasy, ale nie ma co się oszukiwać: to byłoby mocno na wyrost. Uważam jednak, że ten klub i miasto ma warunki pierwszoligowe. Sprowadzając piłkarzy do drugiej ligi, nawet z lepszych klubów, widziałem, że każdy był zakochany w warunkach, jakie tu były. Dwa boiska trawiaste, boisko sztuczne, kameralny stadion z dobrą płytą, siłownia i odnowa na obiekcie, zero zaległości finansowych, spokojne miasto, latem super widoki, jeziora.

Mamy dobrą opinię, wielu młodych piłkarzy występowało w Wigrach, a potem zagrało w Ekstraklasie czy nawet wyjechało z kraju jak Damian Kądzior i Patryk Klimala. Przewinęło się bardzo dużo takich zawodników i każdy z nich przeżywa to, co dzieje się z klubem, bo mają stąd świetne wspomnienia i uważają, że gra w Wigrach wiele im dała. To było bardzo fajne miejsce dla młodych piłkarzy, trenerów czy dyrektorów, żeby się rozwijać. Przydatne miejsce.

Jak upadały polskie kluby w ostatniej dekadzie?

To, co przekazywało miasto klubowi, to stypendia w wysokości 110 tysięcy zł miesięcznie, czy było jeszcze coś?

To było to, mówimy o kwocie brutto. Reszta pochodziła od sponsorów i z oszczędności, które spółka miała, bo w międzyczasie były transfery, przejścia zagraniczne i nawet po kilku latach wpływały pieniądze z opłat solidarnościowych czy ekwiwalentów. Wcześniej dużą robotę robił Pro Junior System, niestety w tym roku, już po jesieni przeliczyliśmy wszystko i było na tyle słabo, że nie mieliśmy szans, żeby walczyć o premię z PJS. Dlatego od początku obraliśmy drogę przebudowania drużyny w taki sposób, żeby powalczyć o awans. Żeby zdobyć premię, musielibyśmy grać chyba całą drużyną młodzieżowców, a byliśmy na dziewiątym miejscu z niewielką przewagą nad strefą spadkową.

Może to był błąd? Że nie założyliście walki o PJS na początku sezonu? Domyślam się, że braliście pod uwagę dwuletni plan powrotu do 1. ligi.

Oficjalnie zostałem dyrektorem sportowym w styczniu, więc nie chciałbym się wypowiadać o tym, jak drużyna była budowana latem, ale myśląc w listopadzie o przebudowie — bo zdecydował się na podjęcie tej funkcji w momencie zmiany trenera — wydaje mi się, że klub miał plan, żeby zaatakować Pro Junior System. Nie udało się po prostu dobrać piłkarzy na tyle dobrze, żeby liczyć się w klasyfikacji. W kadrze w rundzie jesiennej nie brakowało młodzieżowców, zimą z wieloma z nich się pożegnaliśmy, bo grali zbyt mało, żeby miejsce Wigier było zbliżone do strefy premiowanej bonusami.

Kto w 1. lidze zarabiał najwięcej na PJS? Wigry w czołówce

Część osób może pomyśleć, że mieliście skład pełen weteranów, ale mimo tego, że premii za PJS nie było, był to młody skład, pełen piłkarzy z rocznika 2000 i nieco starszych.

Z trenerem Grzegorzem Mokrym rozmawialiśmy o tym, że chcemy ściągać piłkarzy, którzy są już po wieku młodzieżowca, ale nadal nie są „starzy”. Celowaliśmy w nich, bo to najlepsza grupa zawodników, jaką możemy pozyskać z naszymi możliwościami finansowymi. Mają za sobą „złote lata”, wiek młodzieżowca, gdy młodym chłopakom gra jest często dawana na wyrost; byli w kilku klubach, swoje przeżyli, mają doświadczenie, ale nadal mają sporo do pokazania.

Transfer Mateusza Lewandowskiego, który był najlepszym strzelcem rundy wiosennej: to był idealny ruch, który wpisywał się w nasze kryteria. Podobał mi się pod kątem walorów: bardzo silny napastnik, motorycznie przygotowany bardzo dobrze. Miał dużo atutów na ten poziom rozgrywek, trener też to widział. Schodząc do drugiej ligi musiał coś udowodnić, wiedział, że to dla niego jeden z ostatnich dzwonków, żeby grać na poważnym poziomie. Powiedział mi to samo w jednej z pierwszych rozmów.

Mimo małych środków finansowych udało nam się zbudować fajny zespół. Wiosną graliśmy atrakcyjną piłkę, strzelaliśmy dużo bramek. Potrafiliśmy wygrać w końcówce, ale też zgubić wtedy punkty, bo graliśmy bardzo otwartą piłkę. Wielu młodych chłopaków w Wigrach wypromowaliśmy — Kacper Michalski jest w Ruchu Chorzów, Mikołaj Łabojko w Odrze Opole, jest dużo klubów, które chce Mateusza Lewandowskiego, a Michał Żebrakowski jest w mocnym, drugoligowym Motorze Lublin. Drugi trener, Arek Szczerbowski, rodowity suwalczanin, trafił do ekstraklasowej Warty Poznań, więc kolejne grono nazwisk wypłynęło.

W Wigrach można było się też nauczyć szacunku do pieniądza. Czasami widzę, jak na pierwszoligowym czy drugoligowym poziomie kluby przepłacają piłkarzy czy wydają pieniądze w niewłaściwy sposób. Poleciłbym takim osobom popracować w warunkach, jakie mieliśmy w Suwałkach.

Doprecyzujmy jeszcze to, z czego wynikałoby zmniejszenie budżetu. Miasto zabrało część pieniędzy czy to kwestia sponsorów?

To kwestie zależne od sponsorów. Nie chcę mówić za dużo, bo nie wiem tego na sto procent, ale kwota stypendiów byłaby albo taka sama, albo zbliżona do tej z poprzedniego sezonu. Z tego co widziałem i o czym rozmawiałem z wiceprezesami, wynikało, że miasto miałoby zostawić finansowanie na podobnym poziomie. Pojawiają się komentarze, że ktoś w Wigrach nie potrafił szukać sponsorów – z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że ludzie z zarządu robili wszystko, żeby te dodatkowe środki pozyskać.

Funkcje prezesa, wiceprezesa, członka zarządu w takich Wigrach to nie jest nic przyjemnego, bo trzeba chodzić i prosić o pieniądze. To wiąże się ze stresem, odpowiedzialnością. Ludziom się wydaje, że takie osoby mają olbrzymie gratyfikacje finansowe, ale tak nie jest. Odpowiedziałem nawet na wigierskim Facebooku na jeden komentarz, choć rzadko wdaję się w takie dyskusje, ale chciałem uciąć spekulacje: funkcja, którą pełniłem, była charytatywna. Wiedziałem, że chcę w takiej roli pracować, miałem zaplecze finansowe z poprzedniej działalności i przez pół roku mogłem sobie na to pozwolić.

Sytuację klubu mocno zasłania wynik sportowy, bo nagle klub, który dwa lata z rzędu był w barażach, wycofuje się z ligi. To były wyniki mocno na wyrost.

Suwalskie ślady dyrektora sportowego Legii. Jak zaczynał Jacek Zieliński

Czy jakiś wpływ na sytuację Wigier miał sukces Ślepska Suwałki, który przyciągnął sponsorów i pieniądze miejsce, grając w siatkarskiej ekstraklasie?

Tego w stu procentach nie wiem, natomiast nawet jeżeli tak było, to jest to normalne. Ekstraklasa siatkówki to najwyższy możliwy poziom. Siatkówką się nie interesuję, ale wiem, że każdy mecz jest transmitowany, to uznany sport w naszym kraju. Nie dziwię się, jeśli część sponsorów czy miasto większe pieniądze kładło na Ślepsk, skoro ten klub dotarł do najwyższej ligi i w niej występuje.

Awans do 1. ligi uratowałby Wigry Suwałki czy tylko odłożył nieuniknione?

Wydaje mi się, że ten awans podtrzymałby klub przy życiu, ale na pewno nie uratował. Mocno zależało mi na zrobieniu awansu, bo przez ten rok można znaleźć sponsora, wygrać Pro Junior System w 1. lidze i się utrzymać, jak np. Skra Częstochowa. Może wydarzyć się dużo rzeczy.

Z perspektywy osoby, która nie jest związana z Wigrami: czemu taka osoba miałaby żałować, że tego klubu w lidze nie będzie?

Warto popatrzeć na statystyki i fakty. Jeżeli przeanalizujemy ilu piłkarzy, którzy występowali w Wigrach, gra na poziomie Ekstraklasy i 1. ligi, to jest ich na tyle dużo, że Wigry to strata dla polskiej piłki. Nie pamiętam też sytuacji, w której trener z drugiej ligi trafił do Ekstraklasy, utrzymał drużynę typowaną do spadku i został nominowany do grona najlepszych trenerów sezonu — mowa tu oczywiście o Dawidzie Szulczku. Od wielu lat Wigry kojarzyły się przede wszystkim z rozwojem. Był tu duży komfort pracy, nie było presji. Mieliśmy bardzo fajną atmosferę, z trenerem i piłkarzami chodziliśmy pograć w teqballa, często się spotykaliśmy… Suche fakty najlepiej podkreślają, dlaczego można żałować Wigier. Pozostaje mi trzymać kciuki, żeby ten klub jak najszybciej wrócił na ten poziom.

Jak długo taki powrót może potrwać?

To ciężkie pytanie. Mamy wiele przypadków klubów, które po takich degradacjach mają problemy z powrotem na poziom centralny. Są potężne marki, które się z tym męczyły. Z drugiej strony podlaska piłka jest na tyle „biedna” jeśli chodzi o możliwości finansowe, że wydostanie się z czwartej ligi nie jest wielkim wyzwaniem. Wiadomo, potem jest trzecia, gdzie są już rezerwy Legii czy Jagiellonii, więc ciężko powiedzieć, ile to zajmie. Nie będzie to jednak łatwe wyzwanie, trzeba dać sobie kilka lat, a nie liczyć na awanse rok po roku. Z drugiej strony: nie ma rzeczy niemożliwych, oby to nastąpiło jak najszybciej.

WIĘCEJ O 1. LIDZE:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Suche Info
17.08.2022

Paco Alcacer zagra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Paco Alcacer opuszcza Europę. Odchodzi do Sharjah FC. W ostatnich miesiącach Hiszpan zaliczył spektakularny zjazd i stał się zbędnym ogniwem w układance Unaia Emery’ego. Na domiar złego jego pensja nie należała do niskich, więc Villarreal postanowił pozbyć się 29-latka. Mówiło się o potencjalnym transferze do Valencii lub Celty Vigo, natomiast na doniesieniach się skończyło. Ostatecznie Paco Alcacer trafił na roczne wypożyczenie do klubu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tej drużynie występuje […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Atletico nie chce sprzedać Joao Felixa do Manchesteru United

Marca informowała, że Czerwone Diabły przymierzają się do pozyskania Joao Felixa. Okazuje się, że Atletico nie jest zainteresowane sprzedażą Portugalczyka. Według Fabrizio Romano angielski klub złożył ofertę kupna Joao Felixa, ale Los Colchoneros ją odrzucili i nie zamierzają tego lata pozbywać się swojej największej gwiazdy. Diego Simeone nie chce stracić 23-latka, widzi w nim lidera Atletico, a jego zdanie podzielają najważniejsze osoby w klubie. Piłkarz ten zaliczył […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Marek Papszun: Chyba nie tylko ja stawiam Slavię w roli faworyta

Trener Rakowa na konferencji prasowej przed czwartkowym meczem ze Slavią ocenił szansę swojego zespołu na awans, wskazał faworyta i wskazał mocne punkty Rakowa. Marek Papszun wypowiedział się w następujący sposób: – Nie jesteśmy w tym dwumeczu faworytem, ale będziemy walczyć, aby wejść do fazy grupowej. Byłby to ogromny sukces dla klubu i miasta. W porównaniu do zeszłego roku i dwumeczu z Gentem zrobiliśmy postęp. Jesteśmy teraz lepszą drużyną. Nie tylko przez transfery, ale przede wszystkim […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

QUIZ LIVE OD 20. PACZUL, ROKI, BIAŁEK, GOŁASZEWSKI I SŁAWIŃSKI

Już o 20 wielki powrót Quizu! Quiz na żywo poprowadzi Paweł Paczul, a jego gośćmi będą także Paweł Gołaszewski, Adam Sławiński, Mateusz Rokuszewski i Jakub Białek. Zapraszamy na nasz kanał na YouTube!
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Media: Fabian Ruiz musi dołączyć do PSG

Jak donosi RAI Sport, Napoli przekazało 26-letniemu pomocnikowi informację, iż ten musi zgodzić się na transfer do Paris Saint-Germain. W przeciwnym razie Hiszpan spędzi całą jesień na trybunach. Aurelio De Laurentiis słynie z twardych negocjacji z piłkarzami. Tak jest też i tym razem w przypadku Fabiana Ruiza. O transferze wychowanka Betisu do stolicy Francji mówi się od ponad tygodnia. Teraz jednak Ruiz już nie ma innego wyjścia. Musi opuścić Neapol na rzecz […]
17.08.2022
Brama dnia
17.08.2022

Arda Turan vs Mateusz Cholewiak | BRAMA DNIA

Kto dzisiaj zwycięży w głosowaniu na „Bramę dnia”? Reprezentant polskiej ekstraklasy, czy ówczesny piłkarz Barcelony? Wybór – jak codziennie – zależy tylko od was! Arda Turan vs Sevilla (17.08.2016) Superpuchar Hiszpanii, drugi mecz dwumeczu pomiędzy Barceloną a Sevillą. W pierwszym meczu Katalończycy wygrali 2:0, w drugim, na Camp Nou chcieli dokończyć dzieła. Nie chciało być inaczej. Dwa gole strzelił Turan, jednego blondwłosy wówczas Leo Messi. […]
17.08.2022
Na zapleczu
15.08.2022

Wisła Kraków ma nową perełkę. Kim jest Kacper Duda?

Osiemnastolatek z 429 minutami na starcie sezonu pierwszej ligi? Kacper Duda udowadnia, że to możliwe. To jedyny zawodnik z rocznika 2004, który tak regularnie zbiera występy na zapleczu Ekstraklasy, mimo że Wisła Kraków na brak młodzieżowców nie narzeka i Jerzy Brzęczek mógłby Dudę zluzować. Mógłby, ale tego nie robi, bo pomocnik gra tak, że trener wystawiałby go, nawet gdyby nie szły za tym punkty do klasyfikacji Pro Junior System. W Małopolsce mówią, że to nowy syn trenera, choć może […]
15.08.2022
Na zapleczu
01.08.2022

Dlaczego kibice GKS-u Katowice protestują przeciwko prezesowi?

Awans piłkarzy na zaplecze Ekstraklasy, hokejowe mistrzostwo Polski, czwarte miejsce piłkarek czy szóste siatkarzy. GKS Katowice w ostatnich latach odniósł kilka mniejszych lub większych sukcesów. Dlaczego więc kibice tego klubu rozpoczęli bojkot? Czy Marek Szczerbowski, prezes GieKSy, wynikami poszczególnych sekcji skutecznie tuszuje to, jak zarządzany jest śląski klub? Bielsko-Biała. Blisko 2000 kibiców GKS-u Katowice, razem ze zgodami, melduje się na stadionie Podbeskidzia […]
01.08.2022
Na zapleczu
25.07.2022

Skrzypczak o golu z połowy: Podpuszczaliśmy się – daj za kołnierz. To dałem

Szymon Skrzypczak dokonał czegoś, co nie zdarza się zbyt często — strzelił gola z połowy boiska, wykorzystując wznowienie ze środka gry do przelobowania bramkarza. Jaki proces myślowi prowadzi do takiego trafienia? Czy napastnik Chojniczanki zamieniłby je na kilkadziesiąt bramek więcej na przestrzeni całej kariery? Jak z podopiecznymi obchodził się Adam Nawałka i kto pilnował Piotra Zielińskiego w internacie Zagłębia Lubin? Zapraszamy na rozmowę z autorem gola sezonu na zapleczu Ekstraklasy. Ile telefonów […]
25.07.2022
Na zapleczu
15.07.2022

TOP 10 – największe nazwiska 1. ligi w sezonie 2022/2023

Rozegrali ponad 2100 spotkań w Ekstraklasie. Najczęściej są byłymi reprezentantami kraju, którzy znają smak gry w europejskich pucharach. Wracają do klubów, które wiele dla nich znaczą, albo łapią ostatnie chwile kariery przed zawieszeniem butów na kołku. Oto dziesięciu piłkarzy z najmocniejszym CV w 1. lidze. Weterani boisk nie zawsze stanowią o sile drużyn, ale większość zawodników, o których wspominamy, powinna odegrać znaczącą rolę w nadchodzącym sezonie. Pomóc w walce o awans, a czasami nawet […]
15.07.2022
Na zapleczu
11.07.2022

Odejścia, zaległości, konflikt prezesa z kibicami. Co się dzieje w Górniku Łęczna?

Niespełna tydzień przed startem rozgrywek ligowych Górnik Łęczna ma kadrę w rozsypce i zaległości wobec zawodników. Spadkowicz z Ekstraklasy myśli też o zmianie planów na nadchodzący sezon. Stwierdzenie, że klub zmierza w złą stronę, będzie być może przesadą, ale faktem jest, że na Lubelszczyźnie pojawiły się dawno niewidziane problemy. Poniedziałek, 11 lipca. Dziś piłkarze Górnika Łęczna mają dostać dwie pensje — za maj i czerwiec. Ta pierwsza powinna pojawić się na ich […]
11.07.2022
Na zapleczu
04.07.2022

Frąckowiak: Chojniczanka to bardziej długodystansowiec niż sprinter

Chojniczanka Chojnice w ostatnich latach była marką mocno kojarzoną z zapleczem Ekstraklasy. Jak wyglądała walka tego klubu o powrót do 1. ligi? Jakie są realia funkcjonowania zespołu z Chojnic? Jak wygląda praca dyrektora sportowego w takim klubie? Opowiedział nam o tym Dawid Frąckowiak. Chojniczanka faktycznie była finansowym potentatem 2. ligi? Rozmawiałem z Markiem Saganowskim, który mówił, że Motor Lublin nie mógł się równać z takimi klubami. Nie czytałem tego […]
04.07.2022
Liczba komentarzy: 8
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Yacenty
Yacenty
1 miesiąc temu

A po co; by wegetować? Przecież w Suwałkach wszyscy mają wywalone na futbol. Klon Olsztyna czy np Lubina, tylko w przypadku Zagłębia ma kto pompować kasę, by utrzymać przy życiu futbolową kopalnianą fanaberię.

Kibic
Kibic
1 miesiąc temu

Mój tata był wieloletnim prezesem klubu, ja byłem związany ze środowiskiem i widziałem dużo minusów”.

Warto dodać, że wspomniany „tata” w 2020 roku został aresztowany pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która wyłudziła 700 mln zwrotu lewego VAT-u.

„Jak ustalono w toku śledztwa Dariusz M. ściśle współpracował z ukrywającym się na terenie Federacji Rosyjskiej Marcinem B. i ukrywającym się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Igorsem T. poszukiwanymi międzynarodowymi listami gończymi z tzw. czerwoną notą Interpolu pod zarzutem założenia i kierowania grupą przestępczą” – dodał prokurator.

Kibic
Kibic
1 miesiąc temu
Reply to  Kibic

A potem niżej o tym samym człowieku mamy: „Potrzebny jest taki pasjonat, jakim swego czasu był mój tata, który poświęcał sprawy zawodowe czy rodzinne, żeby Wigry funkcjonowały. Sprawiało mu to radość”. 😀

Co Dwie Głowy Tonie Jedna
Co Dwie Głowy Tonie Jedna
1 miesiąc temu
Reply to  Kibic

Kolego, dziennikarstwo śledzcze to teraz temat tabu na weszlo. Zaraz Białek przyjdzie i cię wyśmieje

arcy
arcy
1 miesiąc temu

Frekwencja na stadionie najlepiej pokazuje, że mieszkańcom Suwałk nie zależy na Wigrach.

Poza nielicznymi wyjątkami, mieszkańcom polskich miast nie zależy na lokalnych klubach.

pnta
pnta
1 miesiąc temu
Reply to  arcy

Dokładnie. Doszło do tego, że sprzedawali bilety za 1zł. Jeden zł!
Ale co tam, zaraz jeden dzban z drugim napisze, że kluby bez kibiców nie są czymś złym. Niczym się nie różnią od klubów z kibicami.

Jacek Cieloch
Jacek Cieloch
1 miesiąc temu
Reply to  pnta

Kluby bez kibiców nie są czymś złym, o ile są utrzymywane za prywatne pieniądze. Nic nie broni jakiemuś milionerowi kupić sobie klub, aby jego syn w nim grał. To jego pieniądze i nic nam do tego. Kluby bez kibiców utrzymywane przez miasto – zgoda, patologia.

9nine6ix
9nine6ix(@9nine6ix)
1 miesiąc temu

Przeczytałem początek.
Odpowiem jedno. SKRA!!
Wigry w porównaniu ze Skra były utrzymywane przez miasto.