Jeśli w quizie polegającym na wpisaniu nazwiska trenera, by odgadnąć kto prowadził daną drużynę, wpisać nazwisko Michniewicza, macie rozwiązaną już sporą część. Trener może nie był wszędzie, ale spokojnie mógłby już napisać przewodnik turystyczny po Polsce – dużo widział. Gdzie mu szło, gdzie się potykał? Wybieraliśmy cztery hossy i cztery bessy.

Hossy i bessy Michniewicza. Kiedy mu szło, kiedy wpadał w zakręt?

Sukcesy i porażki Czesława Michniewicza

HOSSA NUMER JEDEN – AWANS NA EURO U-21

Przypomnijmy. Wcześniej, żeby na taki turniej się dostać, musieliśmy go sobie sami zorganizować – w innych wypadkach XXI wieku, Euro U21 było dla nas zamknięte. Do czasów Michniewicza po raz ostatni witaliśmy tam w 1994 roku.

To się zmieniło pod koniec ubiegłego dziesięciolecia, natomiast droga na turniej wcale nie była taka prosta. Z jednej strony młodzieżówka zrobiła cztery punkty na faworycie z Danii, z drugiej – gubiła oczka na rywalach teoretycznie znacznie prostszych. 2:2 i 1:1 z Wyspami Owczymi (o czym więcej w osobnym segmencie), 3:3 z Finlandią… No, za dużo tego było. W efekcie Polacy, choć nie przegrali żadnego spotkania, skończyli w barażach, punkt za Duńczykami.

Tam nie było łatwo, a jakże. Zaczęło się od 0:1 z Portugalią na własnym boisko i gdy wydawało się, że rewanż będzie tylko formalnością dla naszych rywali to ograliśmy ich aż 3:1. – Panie Prezesie, reprezentacja U-21 melduje wykonanie zadania. Gratulacje dla całej ekipy i podziękowania dla wszystkich, którzy razem z nami nie tracili wiary w sukces. Teraz Italia – pisał Michniewicz na Twitterze.

Sen, który zresztą nie chciał się kończyć. 3:2 z Belgią, 1:0 z Włochami. Jakże inny były to mistrzostwa od tych pod wodzą Dorny, przeżywaliśmy emocje.

Skończyło się na 0:5 z Hiszpanią i brakiem awansu do dalszych gier, ale wstydu nie było. Nie wytrzymaliśmy tempa.

BESSA NUMER JEDEN – SŁABY FINISZ Z LEGIĄ

Jeszcze w pucharach wyglądało to dobrze, może nawet bardzo dobrze, skoro po dwóch spotkaniach Legia miała sześć punktów na koncie. Ale w lidze… No, gra sypała się całkowicie. Pokonać mógł ją prawie każdy, poza najsłabszymi w typie Warty, Górnika Łęczna i Wisły Płock (bo ta grając na wyjeździe dostawała małpiego rozumu).

Natomiast Legia i tak nie była przyzwyczajona, żeby tak regularnie dostawać w łeb. I to jeszcze w jakim stylu. Mecz w Gdańsku (1:3) prezentował się tragicznie, legioniści byli wolniejsi, kręcili się jak muchy w smole, nie mieli żadnego sensownego pomysłu na sforsowanie Lechii. Sami strzelili sobie zresztą jedną z bramek, kiedy Nawrocki wziął się za rozegranie i rozegrał gdańszczanom bramkę.

Potem było starcie z Lechem Poznań. Też nijakie, poznaniacy zasłużenie wyjechali z trzema punktami. I na koniec wisienka na torcie, czyli wyjazd do Gliwic na mecz z Piastem, kiedy Michniewicz w ramach protestu czy wstrząsu, nie wziął wszystkich dostępnych piłkarzy. Zaufał wybranym, ale to na nic się zdało – 1:4. Trzy bramki od Torila. Degrengolada.

Z Michniewiczem się pożegnano, ale epilog dopisano. Mioduski mówił w Legia Talk: – Mam diagnozę, co się stało i kto jest odpowiedzialny za to. Mogę powiedzieć, że w 90% odpowiedzialny za to jest sztab, który był w Legii. Drużyna z zeszłego sezonu zdobywała mistrzostwo Polski, ale od meczu z Pogonią grała kiepsko, gdy spojrzymy na każdą statystykę. Nie potrafiliśmy strzelać goli. Jedyne gole strzelaliśmy, gdy mieliśmy nadzwyczajną dyspozycję Tomka Pekharta, który zagrał sezon życia i dwóch wahadłowych, którzy zagrali bardzo dobry rok. Jeden z nich został sprzedany. To główna osoba, która opuściła Legię. Paweł Wszołek? To trener nie chciał Pawła Wszołka. Gwilia? Trener nie chciał Gwilii. Nie odszedł nikt inny istotny. Vesović? Nie odszedł dlatego, że go nie chcieliśmy. Gdzie jest dzisiaj Vesović, co on dzisiaj robi?

I tak dalej, i tak dalej. Michniewicz odpowiedział krótko: – Słyszę, że komuś się bardzo brzydko „ulało”. Może kiedyś przyjdzie taki czas, że i mi się„uleje”. Taka luźna myśl.

HOSSA NUMER DWA – MISTRZOSTWO POLSKI Z LEGIĄ I AWANS DO EUROPEJSKICH PUCHARÓW

Michniewicz trafił do Legii w typowym dla Wojskowych okresie, czyli niedługo po rozpoczęciu nowego sezonu, bo właśnie wtedy Mioduski zmienia trenerów. Vukoviciowi nie poszło w Europie, odpadł z Omonią, w lidze też nie było najlepiej – Legia przegrała u siebie z Jagiellonią, a Górnik wręcz ją rozbił, nie było wątpliwości, kto jest lepszy.

Mioduski zaryzykował i zatrudnił trenera. Tak to należy określić, biorąc pod uwagę jego inne wybory. Początek dla Michniewicza nie był łatwy, bo nie uratował pucharów, dostał w cymbał od Karabachu 0:3, potem już klasycznie Legia przegrała Superpuchar Polski. Michniewicza nawet nie było na ławce, łączył jeszcze tę robotę z pracą w reprezentacji, ale i tak dostał po głowie. Zarówno od przeciwnika, jak i od części kibiców, którym nie podobała się jego nominacja.

Natomiast potem poszło. Legia do końca rundy przegrała już tylko jeden mecz, ze Stalą, nową otworzyła też porażką, z Podbeskidziem, ale potem nie było wątpliwości kto zostanie mistrzem. Można się było czepiać, że od czasu meczu z Pogonią warszawianie zaciągnęli hamulec ręczny i nie strzelali bramek, ale też w ogóle ich nie tracili. Spokojnie dojechali do tytułu, mając pięć punktów przewagi nad Rakowem.

Ale to był wciąż dla Legii plan minimum, bo wreszcie trzeba było zrobić awans do fazy grupowej pucharów, co wcześniej dla Wojskowych było jak niedostępne marzenie. Chociaż grupa Ligi Konferencji, mówiono. Najlepiej – Ligi Europy. Marzenie – Ligi Mistrzów. Stanęło na tym drugim. Legia łatwo rozprawiło się z Bodo, którym straszono, potem z Florą. Nie dała rady po walce z Dinamem, ale od faworyzowanej Slavii też okazała się lepsza.

Wszystko w trudnych warunkach personalnych, wojenkach z Mioduskim. Pamiętamy.

Michniewicz mówił: – Sytuacja kadrowa wygląda bardzo słabo. Jak porównamy, ilu zawodników było tu rok temu, a teraz, to zobaczcie, że byli np. Stolarski, Antolić, Gwilia, Rocha, Remy, Karbownik. I tamta kadra okazała się niewystarczająca na Europę. A dzisiaj? Potrzebujemy dużo świeżej krwi, szerokiej kadry. Jak mamy grać 15 meczów w lipcu i sierpniu, to nie pociągniemy w takim składzie.

Mioduski odpowiadał: – Rozumiem, że presja związana z oczekiwaniami sportowymi jest dużym obciążeniem, szczególnie dla kogoś, kto debiutuje w roli trenera Legii walczącej o puchary europejskie, ale ta presja dotyczy wszystkich w Legii. Budowanie sobie alibi na przyszłość w niczym nikomu nie pomoże.

No, ale się udało. Nawet jeśli trzeba było zaczynać ze Skibickim na wahadle.

BESSA NUMER DWA – POLONIA WARSZAWA

Michniewicz był jednym z wielu szkoleniowców, którzy polegli w Polonii prowadzonej przez Józefa Wojciechowskiego. Natomiast i tak: podobny wpis do CV nie może zrobić na nikim wrażenia. Michniewicz pracował w Warszawie nieco ponad miesiąc i wyników nie miał. Na siedem meczów wygrał dwa, a po porażce 0:4 z Zagłębiem Lubin wiadomo było, że nie ma co zbierać.

To było spokojne pożegnanie. Nie było pretensji, prezes powiedział, że chyba obaj nie przypuszczaliśmy, iż w zespole jest aż tyle problemów – mówił Michniewicz po rozstaniu.

Choć założenia były inne. Michniewicz ujął prezesa i na finiszu walki o to stanowisko wyprzedził Jurija Szatałowa. Wojciechowski mówił: – On był zdecydowanie lepiej przygotowany niż Szatałow, który pomylił zawodników, źle ustawił ich pozycjami na boisku. Michniewicz był tak zaznajomiony z tematem, jakby w tym klubie był co najmniej od miesiąca. Ktoś się nawet śmiał, że ostatnie tygodnie spędził na walizkach w Novotelu czekając na sygnał.

Trener zapowiadał odważnie: – Prezes zapytał mnie, ile to 7 razy 3. Mówię: oczko. I usłyszałem, że właśnie tyle jest do wygrania. Ja uważam, że nie jest ważne, kto dziś jest na pierwszym, a kto na szóstym miejscu. Siedem wygranych spotkań da mistrzostwo Polski. Mamy więc siedem min do rozbrojenia. Jeśli żadna nie wybuchnie nam w rękach, to sezon nie będzie zmarnowany. Powiedziałem piłkarzom, że zmiana trenera [Jacka Zielińskiego] to przede wszystkim ich porażka Bo w większości właśnie dzięki niemu trafili do Polonii, grają w ekstraklasie. Ja się do jego zwolnienia nie przyczyniłem, oni tak.

Ostatecznie żadnego mistrzostwa nie było. Polonia skończyła sezon na szóstym miejscu.

HOSSA NUMER TRZY – MISTRZOSTWO POLSKI Z ZAGŁĘBIEM LUBIN

Stefan Szczepłek w swojej nieskończonej mądrości przekonywał ostatnio, że Michniewicz wygrał z Zagłębiem mistrzostwo tylko dlatego, że rządzi tam KGHM. Patrząc na wyniki od tamtego czasu pozwolimy sobie z tym zdaniem się nie zgodzić.

W czerwcu 2006 roku skończył mi się kontrakt w Lechu Poznań. Nowe władze klubu nie były zainteresowane jego przedłużeniem. Kolejorza objął Franciszek Smuda, a ja… od razu byłem przymierzany do zajęcia jego dotychczasowego miejsca pracy w Lubinie. Zagłębie nie grało jednak na miarę oczekiwań. Ja w tym czasie wyjechałem z Rafałem Ulatowskim na staż do Tottenhamu. Po powrocie powtórnie otrzymałem propozycję z Lubina, a do gry włączył się również prezes Drzymała z Grodziska Wlkp. Zagłębie okazało sie jednak konkretniejsze – wspominał Michniewicz.

Ostatecznie propozycję Miedziowych przyjął, zmieniając Edwarda Klejndinsta, który w sezon 06/07 wszedł bardzo słabo. Zagłębie potrafiło wyłapać 0:3 od Arki Gdynia i odpadło z europejskich pucharów w starciu z Dinamem Mińsk.

Michniewicz przejął drużynę w dziesiątej kolejce i ruszył z kopyta. Jego bilans otwarcia był znakomity – do końca rundy wygrał cztery mecze z sześciu, dwa zremisował. Na wiosnę przegrał dwa mecze, ale spotkanie ostatniej kolejki z Legią i tak było starciem o tytuł. Zwycięskim, Miedziowi wygrali 2:1. Choć nie bez kontrowersji.

W końcówce spotkania Legia wyrównała. Sędzia Siejewicz pogubił się, nie wiedział, czy uznać tę bramkę, czy też nie. Ostatecznie po konsultacji z arbitrem bocznym podyktował faul na graczu Zagłębia (od 3:18).

Zagłębie wygrało ligę z przewagą jednego punktu nad GKS-em Bełchatów.

BESSA NUMER TRZY – WYSPY OWCZE

O ile ostatecznie udało się polskiej reprezentacji awansować na Euro U21, o tyle nie można przejść obojętnie obok wyników, jakie kadra osiągała z Wyspami Owczymi. Po prostu nie. Gdyby te remisy zadecydowały o braku końcowego sukcesu, byłaby to po prostu kompromitacja. Nawet jeśli walczylibyśmy do ostatnich minut jak równy z równym w barażach. Tak, Portugalię udało się przejść w dobrym stylu, natomiast tych nerwów dało się uniknąć.

Przegraliśmy tamtą grupę eliminacyjną jednym punktem z Duńczykami. Zrobiliśmy na nich cztery oczka, a na outsiderze – Wyspy Owcze skończyli grupę za Litwą – ledwie dwa. Po remisie 2:2 daliśmy tytuł „Farerzy-Frajerzy 2:2”. Może mocny, ale cóż – trafny.

Pisaliśmy: Remis 2:2 z Wyspami Owczymi. Wulkanicznym archipelagiem, którego całą ludność dałoby się zmieścić w Bełchatowie. Rodzime gwiazdy z Dawidem Kownackim, Pawłem Bochniewiczem czy Bartoszem Kapustką na czele zremisowały z odpowiednikiem młodzieżowej reprezentacji Bełchatowa. Co więcej – podopieczni Czesława Michniewicza remis uratowali w 94. minucie, już grając w dziesiątkę po czerwonej kartce „Kownasia”. Innymi słowy – do czwartej minuty doliczonego czasu przegrywali z młodymi piłkarzami z Wysp, psia krew, Owczych.

Tak, wiemy, że Farerzy są na trzecim miejscu w grupie. Że wygrali z Gruzją i zremisowali z Finlandią. Ale to są Farerzy. A z drugiej strony wielka przyszłość polskiej piłki, hiper-talenty, które albo już grają w mocnych klubach, albo właśnie się do nich przymierzają.

Mieliśmy wtedy w składzie Świderskiego, Kownackiego, Żurkowskiego, Kapustkę, Piotrowskiego, Gumnego, Dziczka z ławki wszedł Szymański, Michalak. No coś ci ludzie pograli za granicą albo wciąż grają. Tymczasem wtedy jakby im odcięło prąd. Żadnego usprawiedliwienia.

Co gorsza ten remis się powtórzył. W innych wymiarach, 1:1, ale znów straciliśmy punkty z Wyspami Owczymi. Rany boskie. Tym razem u siebie, po raz kolejny trzeba było gonić wynik. Nie strzeliliśmy w rewanżu gola z gry, potrzebny był rzut karny. Żenada.

Michniewicz mówił: – Taki mecz można podsumować jednym słowem: kompromitacja. Wynik 1:1 bardzo skomplikował naszą pozycję w głupie w kwalifikacjach do młodzieżowych mistrzostw Europy. Nic nas nie może usprawiedliwić, jeśli remisujemy z Wyspami Owczymi. To jest dla nas bardzo nieprzyjemny wieczór. Zagraliśmy beznadziejne spotkanie, zawiodła nas skuteczność i jeszcze kilka innych rzeczy, o których przed wtorkowym starciem z Finlandią na pewno będziemy rozmawiać.

Powtórzmy: chwała, że udało się ograć Portugalię w barażach. Natomiast gdybyśmy pogrzebali ten turniej przez remisy z Wyspami Owczymi, to nie byłaby bessa Czesława Michniewicza, tylko olbrzymi cios w jego karierę. To przez Euro się wybił i dziś jest tu, gdzie jest. Tak, te podziały punktów mogły go kosztować to, że dziś nie byłby blisko reprezentacji Polski, tylko trenerem rozważanym do prowadzenia Bruk-Betu czy czegoś w tym guście.

HOSSA NUMER CZTERY – PUCHAR POLSKI Z LECHEM POZNAŃ

Dziś zdobycie Pucharu Polski z Lechem – choć Kolejorz czeka na to trofeum wręcz nieprzyzwoicie długo – nie wzbudziłoby w Poznaniu aż tak dużej euforii. Tam chcą przede wszystkim mistrza, biorąc pod uwagę swój budżet i możliwości. Ale w czasach Michniewicza? Sytuacja była inna, Lech nie należał do potentatów, początek wieku spędził przecież w drugiej lidze, po awansie bujał się w środku tabeli. Dlatego ten triumf był osiągnięciem bardzo dużym.

Droga do triumfu? Polonia Warszawa, Górnik Polkowice, GKS Katowice, no i na końcu Legia Warszawa. W finale rozgrywano wówczas dwumecz. Lechici tak bardzo nie spodziewali się wygranej, że nie chcieli grać rewanżu u siebie – bali się, że w przypadku łomotu w Warszawie, nikt nie przyjdzie na drugi mecz.

My jako piłkarze dowiedzieliśmy się o tym dopiero po meczu. To oczywiście była zrozumiała decyzja, a koniec końców odebranie pucharu przy Łazienkowskiej miało swój smaczek – wspominał Piotr Reiss w TVP Sport.

Tymczasem Lech wygrał u siebie 2:0 i Legia stanęła pod ścianą. Nie udało się jej stamtąd uciec, wygrała tylko 1:0 po golu Włodarczyka z karnego. Lech triumfował. Reiss: – Wiedzieliśmy, że w Warszawie czeka nas strasznie trudne zadanie. Byliśmy przekonani, ze sędzia nie będzie nam sprzyjał, że zawodnicy i kibice Legii zrobią wszystko, by nam ten puchar odebrać. Końcówka była dramatyczna. Do przerwy dwóch naszych zawodników musiało zostać zmienionych z powodu kontuzji i zdawaliśmy sobie sprawę, że jeżeli nie wygramy w 90 minutach, to w dogrywce czekać nas będzie ekstremalnie trudne zadanie.

Po meczu doszło do skandalu – kibice Legii, niepogodzeni z porażką, zaatakowali piłkarzy Lecha.

Interweniować musiał, a jakże, ostatnia nadzieja białych, czyli Piotr Świerczewski. Reiss wspominał to w TVP Sport: – Piotrek Świerczewski był najbliżej atakujących kibiców, ale nagle przestał uciekać i stanął naprzeciw nich. Legionistów zatkało. Piotrek ściągnął medal i powiedział do prezesa Sołtysa: „Radek, potrzymaj, ja się nimi zajmę!”. Potem zaś, zwracając się już bezpośrednio do kibiców: „A teraz panowie, pojedynczo!”.

Droga powrotna dla Lecha była bardzo długa. Raz, że trzeba było się przepychać drogami krajowymi, dwa – zatrzymywano się na prawie każdej stacji benzynowej.

BESSA NUMER CZTERY – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

To miał być argument dla którego Michniewicza nie rozważano jakoś poważnie w przestrzeni medialnej przy wyborze nowego selekcjonera – nie poszło mu w Jagiellonii prowadzonej przez Cezarego Kuleszę. Punktował bardzo przeciętnie – 1,29 oczka na mecz. Kulesza podziękował mu z końcem rundy. Niby rozstano się kulturalnie, ale w Michniewiczu był pewien żal.

Dlaczego został pan zwolniony? – pytał Przegląd Sportowy.

Nie wiem. Prezes Kulesza podkreślał, że jest względnie zadowolony z tego, co udało się zrobić, więc na pewno nie z powodu wyników. Chwalił mnie, nawet wyglądało to, jakby zaraz miał przedłużyć ze mną kontrakt. Szkoda że tak wyszło, bo do tej pory Jagiellonia była znana z tego, że wytrzymuje ciśnienie, daje pracować trenerom. Michał Probierz pracował tu trzy lata. Widocznie tym razem nastąpiły nieoczekiwane skoki ciśnień – odpowiadał Michniewicz.

Więcej o białostockim etapie Michniewicza przeczytacie tutaj.

CZYTAJ WIĘCEJ O CZESŁAWIE MICHNIEWICZU:

Fot. FotoPyk

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Lech zainfekowany nieskutecznością

Ten mecz miał naprawdę dobre tempo. Zwłaszcza druga połowa mogła podobać się fanom polskiej piłki. Działo się dużo, akcja za akcją, strzał za strzałem. To był naprawdę miły dla oka obrazek. Czy podział punktów w tym meczu jest wynikiem sprawiedliwym? Zdaje się, że tak. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że to Zagłębie Lubin wyglądało dziś na boisku znacznie lepiej. Lech wciąż jest daleki od choćby przyzwoitej […]
07.08.2022
Piłka nożna
07.08.2022

Haaland wjeżdza z futryną do Premier League. Dublet z West Hamem

Przydarzył się mizerny debiut Haalandowi w Manchesterze City? Tak, ale to zadziałało na niego jak płachta na byka i w meczu z West Hamem w Premier League udowodnił swoją wartość, pakując dwie bramki. Fakt, jedna była z rzutu karnego, ale on sam ten stały fragment gry sobie wywalczył. Manchester City rozpoczyna drogę po obronę tytułu mistrza Anglii od zwycięstwa na wyjeździe z „Młotami”.  Przed pierwszym spotkaniem Manchesteru City w nowym sezonie Premier League […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

Ktoś podmienił Roberta Ivanova

Pogoń wygrywa, lecz po takich trudach, że Jens Gustafsson powinien osobiście podziękować kilku piłkarzom Warty Poznań. Gdyby nie ich szczodrość, „Portowcy” mogliby wyjeżdżać z Grodziska w zdecydowanie gorszych humorach. Może i dzisiaj przerwali serię pięciu spotkań w delegacji bez zwycięstwa, ale chyba tylko nadmiernych optymistów przekonaliby, że to wynik wielkiej i zasłużonej pracy. Gdyby Robert Ivanov do pary z Adrianem Lisem byli dziś w nieco lepszej formie, może Pogoń nie miałaby tak łatwo. Ani jeden, ani […]
07.08.2022
Liczba komentarzy: 12
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
bękart paczula
bękart paczula
6 miesięcy temu

Kiedy mu szło? Przez pół roku w każdym nowym klubie. Kiedy mu nie szło? Przez resztę kariery.

Uncommon man
Uncommon man
6 miesięcy temu

Pan Forbich się z tego śmieję.

ADAM WAM WAŁKA
ADAM WAM WAŁKA
6 miesięcy temu

Ja pierdole mieliście artykuły pod wszystkich? XD szacun

Wojtek Hadaj-Kowalczyk
Wojtek Hadaj-Kowalczyk
6 miesięcy temu

Stanowski na twitterze 2 dni wiedział, że grubas będzie selekcjonerem to kazał gamoniom przez te 2 dni najebać 15 artykułów i je teraz hurtowo wrzucają.

SaraJones
SaraJones
6 miesięcy temu

Tworzę uczciwe wynagrodzenie z domu 1900 dolarów tygodniowo, to jest cudowne, mniej niż rok temu byłem bezrobotny w okropnej gospodarce. Przekazuję Boga na co dzień. Kiedyś byłem obdarzony tymi wskazówkami i obecnie moim obowiązkiem jest spłacać je dalej i dzielić się nimi ze wszystkimi.

Tutaj zacząłem………. http://www.MoneyStar1.com

Lucyfer
Lucyfer
6 miesięcy temu

Jedno jest pewne tak obrzydliwej dla oczu piłki reprezentacja jeszcze nie grała. Nawet jeśli uda się na farcie wygrać jakieś pojedyncze mecze, to na dłuższą metę nic z tego nie będzie. Nic nie zostanie wypracowane.

Nietoperz z Wuhan
Nietoperz z Wuhan(@nietoperz-z-wuhan)
6 miesięcy temu

Pierwszy zakręt Czesława będzie po meczu z Ruskimi. Atmosfera w kadrze spadnie na ryj, a winni będą wszyscy tylko nie telefonista. Na weszło znajdziemy 15 artykułów broniących światowej sławy fachowca.

Joan Laporta
Joan Laporta
6 miesięcy temu

po barażach powie, że miał mało czasu, a po kolejnych kwalifikacjach, że Kulesza nie kupił mu odpowiednich piłkarzy do kad…. ups…

Domek
Domek
6 miesięcy temu

Pamietam artykuł na weszlo Michniewicz Ulatowski fałszywa przyjaźń czy jakos tak, fajnie napisane zreszta przez Stanowskiego który wtedy chyba jesCze incognito pisał

A G
A G
6 miesięcy temu

Oczywoście pan paczul „zapomniał”, że Michniewicz był też trenerem w Arce Gdynia. A jaka mu u nas poszło to sami sobie sprawdzcie.

F91-DudeLange
F91-DudeLange(@f91-dudelange)
6 miesięcy temu

Weszło całe w ekstrementach!