Jean-Michel Aulas. Instytucja większa niż klub

Opublikowane 09.01.2022 10:38 przez

Jakub Olkiewicz

Co w latach osiemdziesiątych było ultra-liberalną fanaberią zbzikowanych postępowców, dla publiki z lat dwudziestych XXI wieku jest już przynajmniej centryzmem, a być może nawet postawą stricte konserwatywną. Prymitywne konsole na kartridże z wczesnych lat dziewięćdziesiątych, dzisiaj budzą u 30-latków nostalgiczne wspomnienia – a przecież wtedy były na osiedlach bezprecedensowym powiewem świeżości. 

Jean-Michel Aulas zaczynał w futbolu jako nowatorski wizjoner. Potem stał się obiektem nienawiści połowy Francji, jako wieloletni dominator i symbol stopniowego zamierania egalitaryzmu w świecie futbolu. Szefował grupie G-14, snuł wraz z innymi plany utworzenia Superligi, próbował ugruntować podziały na bogatą elitę i biedne zaplecze, sprowadzone do roli dostarczyciela towaru, ewentualnie montowni dla molochów.

Dziś? Dziś Jean-Michel Aulas to niemalże reprezentant uciśnionego ludu, walczącego z uciskającą Francję katarską okupacją.

Biorąc pod uwagę, że mistrzostwa Kataru są dość specyficzne i bierze w nich udział tylko jedna drużyna, możemy chyba powiedzieć, że nasz mecz z Monaco będzie starciem o mistrzostwo Francji – przekonywał sześć lat temu Jean-Michel Aulas, pogodzony z porażką swojego ukochanego Lyonu. Paris Saint Germain było wtedy w topowej formie, wydawało się, że ten projekt właśnie dojeżdża do momentu, w którym pozostanie im już tylko obserwowanie ze szczytu całej krajowej konkurencji. PSG zakończyło ligę o 31 punktów wyżej niż drugi w tabeli Lyon. Według słów Aulasa, PSG obroniło tytuł mistrza Kataru. Lyon ponownie zaś stał się najlepszą francuską drużyną. Najlepszą prawdziwe francuską drużyną.

Kim jest Jean-Michel Aulas?

„Prawdziwy Asterix” – napisało o nim Today 24 i trudno właściwie z tym określeniem dyskutować. Jest jasne, czytelne, instynktowne, a przede wszystkim – z miejsca daje nam ogląd na to, w jakim miejscu znalazła się dziś liga francuska. W porównaniu do legendarnego bohatera samotnej wioski Galów, w pojedynkę stawiającej opór całemu Imperium Rzymskiemu, chodzi właśnie o siłę oraz samotność.

Jean-Michel Aulas urodził się w 1949 roku w L’Arbresle, we wschodniej części Francji. Inteligencki dom, rodzice pracowali w edukacji jako wykładowcy, przez salon przewijał się kwiat lokalnej młodzieży. Solidny początek z nadziejami na szybki awans społeczny, ale żaden spadek od wuja z Ameryki. Aulas nie odziedziczył fortuny, nie przejął rodzinnego biznesu, ani nie wygrał na loterii. To typowa historia o garażowym wynalazcy, który po prostu widział trochę wcześniej niż inni, a jednocześnie miał dość determinacji, by swoim punktem widzenia skutecznie zarażać. Aulas mianowicie już na początku lat osiemdziesiątych wszedł w dziedzinę oprogramowania informatycznego. Pierwsze biznesy tworzył jeszcze jako 19-letni chłystek, ale to właśnie założony w 1983 roku CEGID przyniósł mu fortunę. Obiecujący szczypiornista i student przyszłościowych kierunków dekadę później zamienił się w multimilionera, który mógł sobie pozwolić na spełnienie dowolnej zachcianki. Jedną z nich, w 1987 roku, stał się Olympique Lyon.

OLYMPIQUE LYON POKONA PSG? KURS: 3,35 W FUKSIARZU!

Jeśli wierzyć francuskim źródłom – zadecydował mimo wszystko przypadek. Połowa lat osiemdziesiątych we francuskim futbolu była epoką zmian, które zdefiniowały tamtejszy futbol na następne kilkadziesiąt lat. To właśnie wtedy Bernard Tapie, biznesmen, celebryta i osobowość telewizyjna, zaczął tworzyć potęgę Olympique Marsylia. To właśnie wtedy powstał Canal+, a niedługo później swoją kuratelą objął Paris Saint Germain.

Jak w tej konstelacji odnaleźć gwiazdę Aulasa?

Ponoć wciągnął go na nieboskłon właśnie Tapie, wówczas już brylujący nie tylko na telewizyjnych ekranach, ale i w piłkarskich lożach. Na jednym z bankietów Tapie miał się zastanawiać ze znajomymi, kto mógłby wyciągnąć Lyon z niebytu. Aulas stał obok.

Aparycja? Mógłby z marszu zagrać w dowolnym filmie Louisa de Funesa. Pochodzenie? Francuska inteligencja. Sposób dojścia do statusu obrzydliwie bogatego? Pomysł, praca, wstawanie wcześnie rano i tak dalej. Dlaczego to wszystko takie istotne? Ano dlatego, że Aulas pozostał na szczycie właściwie ostatnim przedstawicielem swojego gatunku, bogatych Francuzów, biznesmenów w tradycyjnym ujęciu. Aulasa i jego Lyon ze wszystkich stron otacza gotówka, zwożona do Ligue 1 kontenerami z Rosji, Kataru orz USA. – W Lille fundusz, w PSG pieniądze z Kataru, w Monako rosyjska fortuna, w dodatku w zupełnie innych realiach podatkowych niż nasze – wymieniał Aulas. – Byłoby naprawdę zabawnie, gdyby te potęgi pokonał zwykły francuski lokalny przedsiębiorca. 

Teraz Aulasowi wyjątkowo łatwo wskoczyć w buty uciskanego, spychanego na margines, pokonanego w nie do końca uczciwych, nie do końca rynkowych warunkach. Przed niedzielnym starciem Lyonu z PSG, Olympique traci do lidera 22 punkty. Pogrążony w największym kryzysie od lat, na trzynastym miejscu w tabeli, z karnie odjętym jednym ligowym punktem, wyrzucony z Pucharu Francji po zamieszkach na jednym z meczów. Tylko czy naprawdę za wszystko można winić wyłącznie Paris Saint Germain, Katar oraz rozwiązania podatkowe w Monako?

Aulas i Olympique Lyon – od nędzy do pieniędzy

Obecne, trzynaste miejsce w tabeli, obrazuje skalę kryzysu dopiero po nałożeniu na wyniki Lyonu z ostatnich trzydziestu lat. Oczywiście, do końca sezonu jeszcze bardzo daleko, Lyon pewnie wkrótce się odbije, zresztą strata punktowa nawet i do wicelidera wynosi zaledwie 9 punktów, tu jeszcze nic nie jest przesądzone, oczywiście poza losami tytułu mistrzowskiego. Natomiast nie ma też sensu deprecjonować kolejnych porażek. Lyon w XXI wieku ani razu nie kończył ligi poniżej siódmego miejsca. Ostatni raz poza dziesiątką? Sezon 1995/96. Niżej, na czternastej lokacie, skończył rozgrywki w 1993 roku.

A przecież kryzys sportowy to tak naprawdę skutek całej gamy problemów, z którymi zmaga się Olympique, z którymi zmaga się Lyon, z którymi zmaga się Ligue 1, a może nawet szerzej – cała Francja jako państwo.

Zacznijmy jednak od samego klubu. Kiedy ostatnio było aż tak źle? Cóż… Przed Aulasem. Dla nas, pokolenia lat osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, wielki Olympique Lyon był właściwie oczywistością. To klub, który na prawie dekadę absolutnie zdominował jedną z pięciu najmocniejszych europejskich lig, a jego boje w Lidze Mistrzów też robiły wrażenie na kibicach przyzwyczajonych do dominacji hiszpańsko-angielsko-włosko-niemieckiej. Jednak gdyby ktoś wywróżył siedem tytułów mistrzowskich z rzędu kibicom z południa Francji w roku 1987?

Lyon był wówczas na dnie, pod każdym względem. Po spadku w 1983 roku, dopiero drugim w historii klubu, pogłębiały się problemy sportowe, organizacyjne i co najważniejsze – finansowe. Jak już wspomnieliśmy – jeśli zaczyna się o ciebie troszczyć prezydent największego rywala, człowiek jednoznacznie związany z Marsylią – musi być już naprawdę fatalnie. Wówczas (w sumie – chyba tak jak i dzisiaj) świat francuskiego biznesu mocno przenikał się ze światem polityki i szeroko rozumianej rozrywki. Najlepiej było to widać na przykładzie Tapiego, który łączył rolę telewizyjnego magnata i jednocześnie showmana z rolą twórcy sukcesów Marsylii, zresztą z zachowaniem wpływów politycznych. Ale i Aulas tak zaczynał – przekonali go ostatecznie ludzie reprezentujący wszystkie elity Lyonu, od polityki po kulturę. Aulas postanowił – przejmuję władzę w klubie, ale robię to od razu na sto procent.

Jedna z pierwszych decyzji – na koszulkach zagościł napis „Lyon – europejskie miasto”. Drugoligowiec miał aspiracje sięgające rozgrywek międzynarodowych, a ludzie, którzy znali Aulasa i przynajmniej domyślali się, jaki jest stan jego kont bankowych – od razu traktowali go poważnie. Choć jego pierwsze decyzje były niespecjalnie popularne – wyrzucił np. wieloletniego piłkarza, a później trenera klubu, Roberta Nouzareta, a kolejni dwaj szkoleniowcy pracowali bardzo krótko – szybko obronił się wynikami. Kluczowe było zresztą to, co „JMA” stosował też w biznesie. Rozsądne połączenie gry na sentymentach z nowoczesnością.

Kluczowym menedżerem w pierwszym okresie rządów Aulasa stał się Raymond Domenech. Późniejszy selekcjoner reprezentacji Francji do tej pory miał bardzo skromne CV – cztery sezony w niejakim Mulhouse i całkiem ładna karta zawodnicza. Pewnie ta ostatnia była zresztą decydująca – Domenech nastukał prawie 250 meczów w barwach Olympique, więc w naturalny sposób zadomowił się w Lyonie również jako trener. Współpracował z nim Bernard Lacombe, również były piłkarz, za Aulasa – dyrektor sportowy. Gdy dorzucimy do tego, że idolem trybun stał się Bruno Genesio, łącząc „stary” Lyon z tym nowym, już „aulasowskim” – widzimy klarownie, jaka wizja przyświecała rzutkiemu biznesmenowi.

Cała trójka urodzona w Lyonie, w Lyonie wychowana, debiutująca na dorosłych boiskach w barwach Olympique. Wówczas wsparta jeszcze nieograniczonym wsparciem finansowym Aulasa. Nie mogło skończyć się inaczej. Lyon już w pierwszym sezonie był krok od powrotu do Ligue 1 – przegrał dopiero w barażach, trwoniąc przewagę 2:1 z pierwszego meczu przeciw Caen. Ale sezon 1988/89? Tylko cztery porażki, zwycięstwo w swojej grupie, pewnie wygrany baraż z Mulhouse, czyli poprzednim klubem Domenecha. Furorę robił wyciągnięty z Belgii mistrz z Anderlechtem, Eugene Kabongo Ngoy, który strzelił 22 gole.

Czuć już było, że idzie nowa jakość.

Potwierdziły ją zresztą dwa pierwsze sezony po awansie. Jako beniaminek Lyon zajął ósme miejsce, do tego podwoił frekwencję w stosunku do czasów przed Aulasem. W drugim sezonie – pierwsza piątka. Awans do europejskich pucharów. Po trzech latach – od kompletnej nędzy, do Europy. Jeśli ktoś wyśmiewał pod nosem te europejskie aspiracje Lyonu w pierwszych dniach panowania Aulasa, dość szybko Olympique rozwiał wątpliwości.

Droga do bycia ulubieńcem trybun oczywiście nie skończyła się na szybkim awansie do Europy. Aulas imponował przed wszystkim bardzo cierpliwą budową swojego składu. W przeciwieństwie do Marsylii czy PSG – Aulas nie inwestował w gwiazdy na tu i teraz, zamiast tego skupiając się na fundamentach. Co prawda przypłacił to choćby walką o utrzymanie w sezonie, gdy debiutował w Europie, a odkręcał się po tym jeszcze i dwa sezony później, grając w środku ligi. Ale cierpliwość się opłaciła. W połowie lat dziewięćdziesiątych Lyon hulał już na wszystkich polach – wziął udział w rozebraniu Marsylii, ściągając do siebie Abediego Pelego czy Manuela Amorosa. Sportowo – zdobył pierwszy medal, w wicemistrzowskim sezonie 1994/95.

Ale przede wszystkim – zaczął już w pełni korzystać z owoców rozbudowanej przez Aulasa akademii.

Fabryka talentu

Z czasem zresztą to stanie się znak rozpoznawczy Lyonu. Olympique odnosił gigantyczne sukcesy, zdominował ligę francuską na siedem lat, ale to wszystko było możliwe również dzięki bardzo mocnym fundamentom. Gdy spojrzymy na listę najdroższych transferów do Lyonu i zestawimy z rubryczką „odejścia”, doskonale zobaczymy ogrom pracy Aulasa i jego ludzi.

W połowie lat dziewięćdziesiątych symbolem stał się Florian Maurice, młody piłkarz roku w 1995, wychowanek i jeden z najlepszych zawodników ligi. Wspomagał go zresztą Florent Laville, kolejny zdolny młodzian, który stał się stałym elementem składu na długie dziesięć lat – od początkowej bryndzy, aż do czasów budowania francuskiego hegemona lat 2001-2007. – Nasz zespół od zawsze mocno wierzył w swoich młodych zawodników, to jest część DNA klubu – mówił dosłownie każdy dyrektor sportowy w dosłownie każdym kraju. Ale Jean-Francois Vulliez, szef akademii Lyonu, był blisko prawdy. W końcu to właśnie Olympique wśród wychowanków miał takich kozaków jak wspomniany Domenech czy Lacombe, ale też Jean Djorkaeff (ojcieci Youriego) czy Fleury Di Nallo. Olympique wypuszczał w świat wielkie talenty już w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, pod Aulasem zaś po prostu zoptymalizował cały proces.

Weźmy głęboki oddech i po prostu sprawdźmy listę wychowanków, których talent eksplodował właśnie w Lyonie. Benzema. Fekir. Martial. Lacazette. Ben Arfa. Umtiti. Plea. Tolisso. Cherki. Govou. Gonalons. Wymieniać można by było dłużej, bo tak naprawdę Olympique rokrocznie dostarczał do Ligue 1 talentów na każdą kieszeń – część odchodziła do topowych lig za ogromne kwoty, inni zostawali tworzyć potęgę Lyonu, jeszcze kolejni zasilali rywali i po prostu nabijali dalej liczniki występów we francuskiej elicie. Według CIES były sezony, gdy Olympique ustępował jedynie Realowi Madryt w kwestii „produktywności” akademii mierzonej liczbą piłkarzy występujących w pięciu najmocniejszych ligach.

OLYMPIQUE LYON POKONA PSG? KURS: 3,35 W FUKSIARZU!

 Jestem w klubie od 30 lat, zawsze koncentrowaliśmy się na szkoleniu. To tradycja w Lyonie, a prezydent nigdy nie pozwoli, by to zepsuć – przekonywał dla Bleacher Raport Garrido, ale wtórowali mu też ludzie niezwiązani z klubem. – OL zawsze szuka po lokalnych mniejszych klubach i to nie są jedynie testy dla najlepszych zawodników. Inne kluby raczej nie przyjeżdżają obserwować pracy w mniejszych ośrodkach, Lyon faktycznie się tym interesuje – komentował Christophe Laval, dyrektor sportowy amatorskiego Menival FC. Trudno nie odnieść wrażenia, że pod tym kątem Aulas i jego ludzie wyprzedzili epokę.

Co ciekawe – to niejako perpetuum mobile. W końcu przy niektórych nazwiskach trudno już dzisiaj osądzić, czy bardziej przydatni byli jako piłkarze-wychowankowie, czy jednak już po zakończeniu kariery, pracując w strukturach akademii. Maurice był szefem skautów. Lacombe dyrektorem sportowym. Genesio i kilku innych wychowanków prowadziło klub jako trener, bądź stanowiło istotne wzmocnienie sztabu.

Spełnienie marzeń. Cały klub oparty na swoich ludziach, na wychowankach, na tym DNA, które w tym wypadku nie jest żadną lipą – bo widać je już po sprawdzeniu miejsca urodzenia i pierwszego klubu poszczególnych pracowników. Sęk w tym, że historia Lyonu nie kończy się na pierwszych wielomilionowych sprzedażach utalentowanych wychowanków. Nie, plan Aulasa nigdy nie zakładał uwięzienia samego siebie w pułapce romantyzmu.

Koniec epoki romantyzmu

O tym, że Aulas przy całym swoim mozolnie budowanym wizerunku nie zawaha się wcale przy zmianie strategii – świadczyła już końcówka lat dziewięćdziesiątych. Dwa duże wydarzenia, bezpośrednio ze sobą powiązane, w pełni pokazywały, że etap romantycznej budowy to tylko rozbieg przed „właściwym” prowadzeniem klubu.

Zaczęło się od sprzedaży akcji, które wprawdzie nieco ograniczały władzę absolutną Aulasa, ale za to dawały potężny zastrzyk gotówki, którą można było praktycznie w całości wykorzystać na transfery. Lyon zainwestował prawie 20 baniek w 28-letniego Sonny’ego Andersona. Jak olbrzymia była to kwota – niechaj świadczy fakt, że Anderson nadal jest w TOP 10 najdroższych nabytków Lyonu. Przypomnijmy – to był wówczas klub bez ani jednego mistrzostwa Francji, a czasy zdecydowanie różniły się od dzisiejszych, gdy nawet polskie kluby sprzedają zawodników za 8-cyfrowe kwoty. Rok później Luis Figo za 60 baniek był traktowany jako dowód na postępującą zgniliznę komercyjnego futbolu, a kupiony za 26 milionów Rio Ferdinand – że nawet za obrońców płaci się już kosmiczne kwoty.

Ten Anderson był znamienny – głównie dlatego, że przyniósł wynik, tu i teraz, bez oczekiwania, aż przejdzie przez wszystkie szczeble juniorskich drużyn. Anderson sieknął 45 goli w 61 meczach w dwóch pierwszych sezonach. Genialny Brazylijczyk dwukrotnie został królem strzelców, dorzucił też do tego Puchar Ligi Francuskiej, nie licząc Interoto – pierwszy puchar od 1973 roku. Aulas uzyskał potwierdzenie – fabryka talentu hula na pełnych obrotach, to prawda, ale jeśli chce się wygrywać – do Sidneya Govou, czyli świetnego snajpera wychowanego w szkółce, trzeba dorzucać Andersona – czyli geniusza wartego miliony dolarów.

Od tej pory Lyon wkracza na ścieżkę, której ostatnim przystankiem jest G-14. Człowiek, który uchodził za lidera budowy, który sam biega w kasku po całym szkielecie konstrukcji – zaczął powoli przechodzić na stronę garniturowych zakulisowych gier.

Poszło gładko. Kolejny sezon i kolejne 30 baniek, na Edmilsona, Foe oraz Mullera, no i oczywiście osobna okrągła sumka na kontrakt Juninho Pernambucano, późniejszej legendy całej Ligue 1. Pierwsze mistrzostwo zbiegło się z zakupami opiewającymi na równowartość 35 milionów euro. Potem zakupy były już właściwie tradycją – i były to zakupy momentami naprawdę spektakularne, bo przecież trafiały się takie strzały jak Fred z Cruzeiro.

Mistrzostwa wpadały hurtem, podobnie jak puchary, dominacja na krajowym podwórku nie była zagrożona ani przez moment – zwłaszcza, że z kryzysu bardzo mozolnie wygrzebywała się Marsylia. W dodatku Lyon zrobił to, co każdy hegemon – zaczął bezlitośnie wyciskać konkurencję. Ktokolwiek wyrastał ponad ligę w barwach Rennes, Nantes czy innego Reims – momentalnie lądował u Aulasa, który zresztą często sprzedawał tych samych zawodników do lepszych klubów spoza Francji, ale już z odpowiednią marżą dla Lyonu.

To jednak wciąż było za mało dla biznesmena, który od zawsze boksował się w tych najwyższych kategoriach wagowych. Aulas nie przestał marzyć o Europie, którą zaakcentował na koszulkach drugoligowego klubu w latach osiemdziesiątych. I do podbicia tej Europy dążył wyjątkowo konsekwentnie.

Aulas i Lyon – niespełniony sen

Obsesja? To może za duże słowo, ale jednak – większość swoich działań w pierwszej dekadzie XXI wieku Jean-Michel Aulas poświęcił próbie wprowadzenia Lyonu do ścisłego grona najlepszych w Europie. W teorii – każdy dominator dowolnej ligi działa w ten sposób, nie wyłączając z tego grona Legii Warszawa czy Dinama Zagrzeb, które po regularnych mistrzostwach na własnym podwórku zaczęły celować w równie regularną grę w europejskich pucharach, w obu przypadkach z kiepskim skutkiem.

Ale tutaj chodziło o coś więcej. Aulas oczywiście nadal dążył do tego, by czysto sportowo namieszać w Lidze Mistrzów. Zresztą – przez pewien czas wydawało się, że Lyon naprawdę miałby taką szansę, gdyby nie fakt, że co chwila trafiał na Real Madryt. Natomiast odsiewając żarty o tym, że oba kluby wyjątkowo często miały szczęście krzyżować miecze (10 razy w 6 lat!), Lyon faktycznie miał nieco pecha. W sezonie „przejściowym”, gdy były największe szanse dziabnąć europejskich mocarzy, odpadł w ćwierćfinale z późniejszym triumfatorem, FC Porto. Sezon później – znów ćwierćfinał, tym razem przegrany dopiero po rzutach karnych z PSV Eindhoven. Dalej Lyon przegrywał albo z tymi, którzy następnie wygrywali całe rozgrywki (Manchester United, Barcelona), albo chociaż z finalistami (Bayern, Milan).

Największym osiągnięciem pozostawał półfinał, przegrany 0:4  dwumeczu z Bayernem w sezonie 2009/10. Aulas jednak wówczas był już w samym środku gry dalekiej od boiska.

W 2002 roku, francuski biznesmen dopiął swego i wraz z trzema innymi klubami jako pierwszy i jedyny w historii zdołał przełamać sztywno zamknięte bramy G-14. Grupa czternastu najmocniejszych, która powstała kilka lat wstecz, by bronić interesów najpotężniejszych klubów Europy tylko raz w trakcie swojego istnienia pozwoliła sobie na rozszerzenie grona. Choć „G-14” nie zmieniła nazwy, to m.in. dzięki Aulasowi poszerzyła się do osiemnastu klubów. Założenia były proste – to my, osiemnaście najmocniejszych klubów kontynentu, zapewniamy rozrywkę na tym najwyższym, mistrzowskim poziomie. Więc i to my musimy czerpać z tego największe profity.

Aulas, który zaczynał jako przedstawiciel klubu z trzeciego szeregu, daleko za Marsylią czy PSG, teraz stawał się prominentnym przedstawicielem establishmentu zainteresowanego jak najmocniejszym zabetonowaniem Ligi Mistrzów, a być może w przyszłości – również zamiany jej w elitarne rozgrywki Superligi. Jak ujęli to dziennikarze Science Business – syn matematyków doskonale wiedział, że najważniejsze jest minimalizowanie ryzyka. A minimalizowaniem ryzyka, że francuski klub nagle przestanie grać w elicie, jest właśnie usztywnienie elity.

Czy to był moment największej porażki Aulasa? Na pewno to był moment, w którym musiał drastycznie zmodyfikować swoje plany, zwłaszcza, że zbiegły się w czasie porażki na obu frontach. Sportowo – wspomniane 0:4 z Bayernem, które udowodniło francuskiemu geniuszowi, że pewnych barier zwyczajnie nie zdoła pokonać. Organizacyjnie? Batalia z Michelem Platinim, ostatecznie przegrana przez G-14 i jej ostatniego prezydenta, Jeana-Michela Aulasa. Aulas próbował ratować projekt poszerzeniem elity o kolejne 16 klubów, ale wówczas Michel Platini zareagował – musicie po prostu się rozwiązać. Musicie zakończyć snucie strategii o odłączeniu całej tej niewygodnej narośli złożonej ze słabszych klubów, ze słabszych lig. Słynna reforma rozgrywek Platiniego otworzyła drzwi szerzej dla klubów takich jak polskie, czeskie czy węgierskie. Nie byłaby jednak możliwa, bez wcześniejszej pacyfikacji G-14. Aż do czasów wolty Pereza z Superligą – UEFA uporała się ze „spiskowcami”.

Co imponuje? Znów – Aulas. Który jak zawsze miał plan B, plan C i D.

Jean-Michel Aulas. Wolność, równość, braterstwo

Najkrócej rzecz ujmując – Aulas wrócił do pozytywistycznych korzeni. Stwierdził, że skoro nie da się boksować w ramach G-14, to czas wypracować sobie pewną stałą przewagę. Na przykład – w postaci własnego stadionu, i to takiego naprawdę własnego, bez jakichkolwiek udziałów lokalnego samorządu. Jeśli spojrzymy wyłącznie na tabele, wyniki, rozpiski transferowe – można ująć, że ostatnią dekadę Lyon rozpoczął dość średnio. Ale to było wynikiem długofalowej strategii, której najważniejszym punktem była przeprowadzka na 60-tysięcznik w całości należący do klubu.

Już wcześniej Aulas maksymalnie komercjalizował markę OL, często zresztą stając się obiektem zmasowanej krytyki. Sklepy, gastronomia, nawet biuro podróży, do tego iście pionierskie podejście do futbolu kobiecego, gdzie Lyon stał się niemalże monopolistą – w ostatniej dekadzie klub zaliczył siedem triumfów w Lidze Mistrzyń. To wszystko jednocześnie imponowało, zwłaszcza w środowisku biznesowym, ale i budziło kontrowersje. Szczególnie, że Aulas nie gryzł się w język, krytykował sędziów (nawet w obecnym sezonie dostał 5 meczów zawieszenia za swoje wypowiedzi), władze poszczególnych federacji, prezydentów innych klubów. Być może całość byłaby bardziej autentyczna, gdyby nie fakt, że Aulas w jednym czasie walczył z nierównościami w sporcie czy stawianiem rachunku ekonomicznego na pierwszym miejscu (gdy awanturował się o pozycję futbolu kobiecego, zdominowanego przez jego OL), oraz… próbował te nierówności utrwalić, czy wręcz prawnie zacementować (jako członek G-14 czy 7-krotny mistrz Francji).

Natomiast najważniejsze są przecież i tak wyniki, efekty, czyny, które idą za słowami. A tu bilans jest prosty – gdy niektóre angielskie czy włoskie kluby zaczynały myśleć o przeprowadzce na nowe, w pełni własne obiekty, Aulas już finiszował z budową.

Nie przewidział tylko jednej rzeczy. Że po okresie kapitalizmu, który wyniósł na szczyt ludzi takich jak on, przyjdą nowe czasy – gdy piłkarscy giganci będą korzystali z fortun bliskowschodnich mocarstw finansowych. Na starość ten, który pół życia szedł w awangardzie postępu, ten, który szefował G-14 i który na siedem lat zakończył rywalizację w Ligue 1, stał się bojownikiem o równość i braterstwo.

Kłody pod nogami

Choć trzeba wprost przyznać – Aulas miał prawo się wściec. Jego wszystkie projekty to długofalowe budowanie, często bardzo mozolna praca u podstaw, tak jak stało się to z budową nowego stadionu OL czy kreowaniem marki akademii Lyonu. Fortunę zdobywał krok po kroku, giganta budował cegiełka po cegiełce. Po czym w Paryżu zameldowali się katarscy szejkowie i zwyczajnie złupili Ligue 1.

– We Francji mamy pewien problem kulturowy, zwycięzcy nie są specjalnie popularni – komentował „stary” Aulas. Ten nowy?

– Jeśli Financial Fair Play nie spełnia swojej roli na poziomie europejskim, być może Francja powinna zareagować. Ten typ transferów, jak te do PSG, musi być uregulowany. Odkąd Platini opuścił UEFA, FFP straciło jednego z największych obrońców. Musimy weryfikować i kontrolować, skąd pochodząc finanse klubów. Gdy mierzymy się z inwestorami z Kataru, gdzie ogromne kwoty generuje produkcja paliw, nie możemy się temu przeciwstawić. To kompletnie nieproporcjonalne zyski. Klub nie może wygenerować zysków, które równoważyłyby te wydatki! – przemawiał Aulas po transferze Neymara za 222 miliony euro.

Science Business we wspomnianym reportażu z 2007 roku nazywało Aulasa ultra-liberalnym, zwłaszcza w kwestiach gospodarczych. Co oczywiście – jak się okazało parę lat później – nie wyklucza daleko posuniętego patriotyzmu gospodarczego. Jednocześnie przyznajmy – tak jak Aulasowi momentami chciałoby się wypalić w twarz transakcją zakupu Sonny’ego Andersona, swoistym Neymarem końcówki XX wieku w Ligue 1, tak i trudno nie przyznać mu racji.

Zwłaszcza, że akurat Lyon ma pełne prawo zżymać się na pecha. Gdy Francja w irracjonalny sposób zadecydowała o przedwczesnym zakończeniu rozgrywek z uwagi na COVID – Lyon zajmował pierwsze miejsce poza pucharami. Bolesne zwłaszcza z uwagi na ówczesną formę Lyonu, który doszedł do półfinału Ligi Mistrzów, po drodze eliminując Juventus czy Manchester City. Trudno nie odnieść wrażenia, że ilekroć szczegółowy, dopracowany w najmniejszych detalach plan zaczyna przynosić efekty, Lyon spotyka coś absolutnie niespotykanego. A to reforma Platiniego. A to nadejście ery katarskich pieniędzy. Wreszcie koronawirus.

Dziedzictwo Jean-Michela Aulasa

Jean-Michel Aulas raczej nie spełni już swojego snu o triumfie w Lidze Mistrzów, pozostanie mu zadowolić się trofeami w kobiecym futbolu. Będzie też diabelnie ciężko wygrać Ligue 1 – tutaj francuskiemu biznesmenowi pozostaje pocieszanie się mianem najlepszej francuskiej, czyli nie-katarskiej drużyny we Francji. Ale czy w ogóle możemy rozpatrywać to w kategorii porażek, niepowodzeń, fiaska pewnych zamiarów?

Aulasowi za moment stuknie 35 lat za kierownicą Olympique Lyon. W 2024 roku skończy 75 lat. Od dłuższego czasu tę drugą datę podawał jako „niezły moment” na emeryturę. Gdy spojrzymy na to, co Aulas zostawia… Trudno nie uznać go za najlepszego prezesa i właściciela klubu w historii francuskiej piłki. Doskonała akademia. Poukładane finanse. Infrastruktura, która pozwala na zarabianie – nie tylko podczas dnia meczowego, ale i codziennego korzystania z boisk oraz zaplecza. Hegemon kobiecej piłki. Wciąż bardzo groźny zespół męskiego futbolu – bo przecież mimo trzynastego miejsca, Lyon to obecnie silny skład, pełen zawodników, których można solidnie spieniężyć. Cherki. Paqueta. Guimaraes. Aouar. A przecież dopiero co sprzedano Corneta, Lucasa, Traore, Terriera i Andersena za łącznie ponad 70 baniek.

 Jesteśmy domem, który został zbudowany na bardzo mocnych filarach – ocenia Jean Francois Vulliez dla Bleacher’s Report. – Mamy świetne fundamenty, klub jest zdrowy, mamy prezydenta, który dalej inwestuje w szkolenie młodzieży. Mamy ogromne doświadczenie w skautingu, co pozwala nam znajdować wybitnych piłkarzy. I cały czas chcemy się rozwijać. 

OLYMPIQUE LYON POKONA PSG? KURS: 3,35 W FUKSIARZU!

Trudno sobie to właściwie wyobrazić z polskiej perspektywy, ale naprawdę – stadion OL, zbudowany za sprawą OL, zarządzany przez OL i przynoszący zyski operatorowi stadionu, którym jest OL Group, był areną Euro 2016, gościł najważniejsze mecze europejskiej piłki z finałem Ligi Europy na czele, a w 2024 będzie gościł futbolistów z całego świata podczas paryskich Igrzysk Olimpijskich. To zresztą właściwie całe miasteczko, bo przecież do tego dochodzą hotele, boiska, nawet hala, na którą ma się przeprowadzić lyoński klub koszykarski – zarządzany przez kibica OL i legendę NBA, Tony’ego Parkera. Parkera, który skądinąd jest faworytem do przejęcia sterów w całej OL Group, gdy Aulas uda się na emeryturę.

Tony ma wszystko, by zarządzać klubem na najwyższym poziomie – przyznawał Aulas dla L’Equipe. A Parker odwdzięczał się komplementami – to dla mnie wielki honor, że ktoś taki jak JMA w ogóle rozpatruje mnie w tym kontekście. Na razie jednak trudno wyobrazić sobie zmianę – nie teraz, gdy Aulas znów musi układać od nowa klocki po tym, jak pandemiczna przerwa dała mu podwójnie po kieszeni, zostawiając Lyon na okrągły sezon bez możliwości zarobkowania w europejskich pucharach. Jednego można być pewnym – Aulas już ma plan, jak się z tym zmierzyć, a jeśli nawet na ten moment Lyon jest dopiero trzynasty w tabeli – kwestią czasu pozostaje powrót jeśli nie na szczyt, to w jego bezpośrednie sąsiedztwo.

Bruno Genesio, który współpracował z Aulasem jako piłkarz i trener, mówił w OLTV: – Ten człowiek stał się instytucją. To więcej niż klub, to byt, kultura, pewien znak jakości. I ten znak jakości Aulasa widać na każdej ścianie w „miasteczku”, jakie zbudowano wokół stadionu. Stadionu, który dziś ugości Paris Saint Germain w starciu „największego francuskiego i największego katarskiego klubu”.

CZYTAJ TAKŻE:

Fot. Newspix

Suche Info
19.05.2022

Szymon Marciniak w gronie arbitrów na mundial w Katarze

Na mistrzostwa świata w Katarze jedzie polska reprezentacja i jadą również polscy sędziowie. W gronie nominowanych arbitrów znalazł się Szymon Marciniak oraz jego asystenci – Tomasz Listkiewicz i Paweł Sokolnicki. Z kolei za monitorem VAR będzie miał okazję usiąść Tomasz Kwiatkowski. Mundial w Katarze potrwa od 21 listopada do 18 grudnia 2022 roku. WIĘCEJ O […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Gdzie odbędzie się mistrzowska feta Lecha Poznań?

Feta Lecha Poznań z okazji zdobycia mistrzostwa Polski ma odbyć się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wcześniejsze mistrzostwa Kolejorz świętował na Starym Rynku albo na placu Mickiewicza. Pierwsza lokalizacja odpadła ze względu na przebudowę, druga, ponieważ tuż obok też trwa remont. Wybrano więc teren MTP, a konkretnie plac Świętego Marka. Po meczu z Zagłębiem Lubin […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Wiemy kiedy odbędzie się prezentacja strojów reprezentacji Polski na mundial

Zazwyczaj w maju wygląd koszulek polskiej kadry przed dużą piłkarską imprezę jest już znany. Jednak pierwszy raz w historii mistrzostwa świata odbędą się jesienią. Mundial w Katarze zacznie się 21 listopada i potrwa do 18 grudnia. Z tego też powodu prezentacja strojów Biało-Czerwonych nastąpi dopiero we wrześniu. Dostawcą sprzętu dla reprezentacji Polski od 2008 roku […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Angielski: Zimą odrzuciłem ofertę z Rosji. Kilka dni później wybuchła wojna

Karol Angielski przed tym sezonem miał w CV cztery ekstraklasowe kluby i tyle samo strzelonych goli na tym poziomie. Teraz wreszcie pokazuje, że może być wyróżniającą się postacią w polskiej elicie. Ma już 17 bramek i powalczy jeszcze o koronę króla strzelców. W poprzedniej kolejce po wejściu z ławki zdobył trzy bramki z Wisłą Kraków, […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Aubameyang skończył reprezentacyjną karierę

Pierre-Emerick Aubameyang zakończył reprezentacyjną karierę. Były napastnik kadry Gabonu napisał: – Po 13 latach dumnego reprezentowania mojego kraju ogłaszam, że kończę reprezentacyjną karierę. Chciałbym podziękować mieszkańcom Gabonu oraz wszystkim, którzy wspierali mnie w dobrych i złych chwilach. Zawodnik Barcelony rozegrał 72 spotkania w kadrze Gabonu i strzelił 30 bramek. Największym sukcesem pozostał ćwierćfinał Pucharu Narodu […]
19.05.2022
1 liga
19.05.2022

Trenerskie przymiarki w 1. lidze. Kto poprowadzi Chrobrego i Podbeskidzie?

Pierwszy raz od dawna w 1. lidze może dojść do sporej wymiany trenerów w przerwie między sezonami. Nowych szkoleniowców szukają w Bielsku-Białej, Głogowie, Rzeszowie, Łodzi i Tychach. Jakie nazwiska są przymierzane do pracy w poszczególnych klubach? Na rynku trenerskim jest sporo szkoleniowców, którzy próbują wrócić na karuzelę. Ci znani z pierwszoligowych boisk to choćby Dariusz […]
19.05.2022
Weszło
13.05.2022

Skąd wzięły się problemy Girondins Bordeaux?

Wiecie, czym jest spontaniczna świadomość marki? To procent respondentów z badanej grupy, którzy bez dodatkowego naprowadzania wymienili nazwę marki. Gdyby kibiców piłkarskich poproszono o wskazanie nazw klubów Ligue 1 większość z nich jako jeden z pierwszych wymieniłaby Girondins Bordeaux. Problem polega na tym, że w przyszłym sezonie taka odpowiedź nie będzie prawidłowa, gdyż Żyrondyści najprawdopodobniej […]
13.05.2022
Ligue 1
29.04.2022

Skandalista Waldemar Kita

Maj 2021. Liczna grupa fanów FC Nantes bierze udział w ceremonii pogrzebu. Trzech facetów w zielono-żółtych kominiarkach zakopuje prowizoryczną czarną trumnę z napisem „FC Kita”. Dwóch zamaskowanych typów wymachuje racami. Mężczyzna w ciemnych okularach dzierży megafon i intonuje onomatopeiczne dźwięki. Tłum śpiewa, tłum krzyczy, tłum wiwatuje, tłum się cieszy. Kibice i pseudokibice z Bretanii nienawidzą […]
29.04.2022
Weszło
28.04.2022

O losach „Człowieczka” w Marsylii

W ostatnich dziesięciu latach tylko dwa razy kończyli sezon na pudle. Ostatnie mistrzostwo zdobyli w 2010 roku. Od tego czasu zaliczyli mnóstwo wzlotów i upadków, ale jak mawiają – w Marsylii nawet, by przegrać, trzeba umieć walczyć. Miasto wyróżnia się swoją urodą na tle pozostałych i nietrudno się w nim zakochać. Ma też ciemną stronę. […]
28.04.2022
Ligue 1
24.04.2022

Fila: Strasbourg zamierza na mnie stawiać w przyszłym sezonie

Karol Fila w swoim pierwszym sezonie w Ligue 1 może nawet awansować ze Strasbourgiem do Ligi Mistrzów. Polski obrońca nie należy do pierwszoplanowych postaci zespołu z Alzacji – choć na początku grał zaskakująco dużo – ale jest przekonany, że z czasem jego rola wzrośnie. Jak były obrońca Lechii Gdańsk odebrał sprowadzenie nowego rywala do składu […]
24.04.2022
Ligue 1
20.03.2022

Obraz nędzy i rozpaczy. Paris Saint-Germain zebrało baty od Monaco

Komentujący ten mecz dla telewizji Canal+ Marek Jóźwiak powiedział w jego trakcie, że dla kogoś, kto nie śledzi wszystkich informacji i nie jest na bieżąco, ten mecz może wyglądać na sprzedany. Była to brutalna ocena poczynań paryskich gwiazd na boisku. – Powinniśmy mieć więcej szacunku dla samych siebie i naszego zawodu – powiedział Kylian Mbappe […]
20.03.2022
Liga Mistrzów
10.03.2022

Kolejna klęska do kolekcji. Paris Saint-Germain i Liga Mistrzów – niedobrana para

Szumne zapowiedzi. Gigantyczne ambicje, jeszcze większe pieniądze. Gwiazdy w wyjściowej jedenastce, gwiazdy na ławce rezerwowych, gwiazdy nawet na trybunach. I co? I plany o triumfie w Lidze Mistrzów znów muszą w Paris Saint-Germain odłożyć na później. Wczorajsza porażka 1:3 z Realem Madryt wpisuje się zresztą w szerszy obrazek. Trudno bowiem o klub, który równie często […]
10.03.2022
Liczba komentarzy: 10
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Emsey
Emsey
4 miesięcy temu

półtora roku temu Lyon był w półfinale LM i nawet słowa o tym w kontekście europejskich wojaży, ale artykuł w miarę ok

John Droos
John Droos
4 miesięcy temu
Reply to  Emsey

Olkiewicz mówił, że nad tym artykułem to pracuje już kilka lat i nie może go skończyć. Teraz dopiero mu się udało xD

Stefan
Stefan
4 miesięcy temu

Dzięki Kuba

wykastrowaNY
wykastrowaNY(@wykastrowany)
4 miesięcy temu

Swietny teks Olky niech ta pała Wąsowski sie uczy mam nadzieje że ostatnio został po raz ostatni zaproszony do Stanu Futbolu bo jak powiedział na powaznie ze Jan Urban z Podolskim moga przejac reprezentacje to qrwa szczeka opadła na tego dzbana

marcinw13
marcinw13
4 miesięcy temu

Dobry artykuł. Dobrze pokazuje mentalność ludzi zarządzających największymi, europejskimi korpo-klubami. Mowa tu o gościach, którzy najpierw zabetonowali ligę mistrzów dla ekip ze słabszych krajów, żeby już nigdy nie powtarzały się takie historie jak Dynamo Kijów lejące Barcelonę a jednocześnie teraz bredzą o romantycznej obronie europejskiego futbolu przed złymi szejkami. A przecież i szejkowie, i goście pokroju Abramowicza, i Aulas, i Agnelli, i Perez to po prostu gracze z tego poziomu i mający ten sam cel. Zdominować piłkę finansowo, zarobić jak najwięcej kabony. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że nie walczą uczciwie, a przede wszystkim zabili sam sport jako taki robiąc z niego zwykły, dochodowy biznes. Piłka klubowa to trup m.in. dzięki takim ludziom jak Aulas czy Perez. Bo szejkowie przyszli później, już na gotowe.

LIONEL PEPSI
LIONEL PEPSI
4 miesięcy temu
Reply to  marcinw13

Z tym że Aulas jak miał Lyon to nie wydawał jak PSG po 100 mln na okienko transferowe swego czasu. Lyon wydawał bardzo mało – dość powiedzieć że rekord wydany na transfery za 1 piłkarza wynosi 25 mln euro (adelaide z angers=niewypał)i został wydany kilka lat temu i to na niewypał czyli nie w trakcie dominacji.

Lyon nie zdominował ligi pieniędzmi a mądrym i pomysłowym zarządzaniem.

Lyon kupował nieznanych piłkarzy i ich BUDOWĄŁ. Jak np. Maloude z Guingamp, Essiena z Bastii i wielu innych – łączyli kadre zdolnych piłkarzy z ligi z zdolnymi wychowankami.

Pawełteraz
Pawełteraz
4 miesięcy temu
Reply to  LIONEL PEPSI

Ol robił we Francji to samo co robi Bayern w Niemczech. A teraz właściciel płacze że świat mu odjechał. Trzeba było sprawiedliwiej dzielić się pieniędzmi z c+ z innymi klubami w lidze. Budować markę całej ligi. W dłuzszej perspektywie to działa, wystarczy spojrzeć na Anglię gdzie poskromiono zapędy Mutd i Arsenalu i zbierać teraz tego owoce.

Henryk Jankowski
Henryk Jankowski
4 miesięcy temu

Za długie.

LIONEL PEPSI
LIONEL PEPSI
4 miesięcy temu

Aulas wyciągnął w 1989 roku Lyon z drugiej ligi – teraz wpakuje ten Lyon z powrotem do 2 ligi – gościu nie ogarnia już piłki. Otacza się złymi ludzmi jak Juninho, sprzedają solidnych piłkarzy za fryty, ci piłkarze potem dobrymi występami zabierają im miejsce w pucharach – np. sprzedaż Gouiriego do nice za marne 8 mln i gościu natychmiast staje się gwiazdą klubu, obiecującego lewego obrońce Barda też do nice, potem sprzedali terriera który też w Rennes sobie świetnie radzi. Dodajmy do tego fatalne transfery co roku w zasadzie. Skupowanie złomu typu Shaqiri, Slimani czy

Ten klub robi wszystko by z tej ligi spaść. W 1989 chyba awansował Domenech, niech teraz Aulas go zatrudni i on spuści ten klub z powrotem do ligue 2 i koło się zatoczy. Z Aulasem jest to całkiem możliwe.

Aulas był geniuszem, a stał się Mioduskim.

Paweł
Paweł
4 miesięcy temu

Francuski Fred chciał wydymać innych, a to oni wydymali Freda.

Suche Info
19.05.2022

Szymon Marciniak w gronie arbitrów na mundial w Katarze

Na mistrzostwa świata w Katarze jedzie polska reprezentacja i jadą również polscy sędziowie. W gronie nominowanych arbitrów znalazł się Szymon Marciniak oraz jego asystenci – Tomasz Listkiewicz i Paweł Sokolnicki. Z kolei za monitorem VAR będzie miał okazję usiąść Tomasz Kwiatkowski. Mundial w Katarze potrwa od 21 listopada do 18 grudnia 2022 roku. WIĘCEJ O […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Gdzie odbędzie się mistrzowska feta Lecha Poznań?

Feta Lecha Poznań z okazji zdobycia mistrzostwa Polski ma odbyć się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wcześniejsze mistrzostwa Kolejorz świętował na Starym Rynku albo na placu Mickiewicza. Pierwsza lokalizacja odpadła ze względu na przebudowę, druga, ponieważ tuż obok też trwa remont. Wybrano więc teren MTP, a konkretnie plac Świętego Marka. Po meczu z Zagłębiem Lubin […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Wiemy kiedy odbędzie się prezentacja strojów reprezentacji Polski na mundial

Zazwyczaj w maju wygląd koszulek polskiej kadry przed dużą piłkarską imprezę jest już znany. Jednak pierwszy raz w historii mistrzostwa świata odbędą się jesienią. Mundial w Katarze zacznie się 21 listopada i potrwa do 18 grudnia. Z tego też powodu prezentacja strojów Biało-Czerwonych nastąpi dopiero we wrześniu. Dostawcą sprzętu dla reprezentacji Polski od 2008 roku […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Angielski: Zimą odrzuciłem ofertę z Rosji. Kilka dni później wybuchła wojna

Karol Angielski przed tym sezonem miał w CV cztery ekstraklasowe kluby i tyle samo strzelonych goli na tym poziomie. Teraz wreszcie pokazuje, że może być wyróżniającą się postacią w polskiej elicie. Ma już 17 bramek i powalczy jeszcze o koronę króla strzelców. W poprzedniej kolejce po wejściu z ławki zdobył trzy bramki z Wisłą Kraków, […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Aubameyang skończył reprezentacyjną karierę

Pierre-Emerick Aubameyang zakończył reprezentacyjną karierę. Były napastnik kadry Gabonu napisał: – Po 13 latach dumnego reprezentowania mojego kraju ogłaszam, że kończę reprezentacyjną karierę. Chciałbym podziękować mieszkańcom Gabonu oraz wszystkim, którzy wspierali mnie w dobrych i złych chwilach. Zawodnik Barcelony rozegrał 72 spotkania w kadrze Gabonu i strzelił 30 bramek. Największym sukcesem pozostał ćwierćfinał Pucharu Narodu […]
19.05.2022
1 liga
19.05.2022

Trenerskie przymiarki w 1. lidze. Kto poprowadzi Chrobrego i Podbeskidzie?

Pierwszy raz od dawna w 1. lidze może dojść do sporej wymiany trenerów w przerwie między sezonami. Nowych szkoleniowców szukają w Bielsku-Białej, Głogowie, Rzeszowie, Łodzi i Tychach. Jakie nazwiska są przymierzane do pracy w poszczególnych klubach? Na rynku trenerskim jest sporo szkoleniowców, którzy próbują wrócić na karuzelę. Ci znani z pierwszoligowych boisk to choćby Dariusz […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Plany transferowe Radomiaka. Powrót Mikity i nowy bramkarz?

Radomiak Radom zamyka sezon i szykuje się do letniego okna transferowego. Beniaminek dwa wzmocnienia zaklepał już wcześniej, a co dalej? W klubie nie ukrywają, że rozmowy o wzmocnieniach już trwają. Poznaliśmy kilka nazwisk, którymi interesuje się ekipa Mariusza Lewandowskiego. W Radomiu plany na letnie okienko są jasne. Klubowi zależy na ściągnięciu jednego lub dwóch prawych […]
19.05.2022
Brama dnia
19.05.2022

Jörg Böhme – dublet prawie na wagę mistrzostwa | BRAMA DNIA

Dwadzieścia jeden lat temu Schalke 05 pokonało 5:3 SpVgg Unterhaching i przez kilka cudownych chwil kibice ekipy z Gelsenkirchen byli przekonani, że ten triumf zapewnił im upragnione mistrzostwo Niemiec. Nie zdawali sobie sprawy, że Bayern Monachium nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w starciu z HSV. Wspominamy ten mecz w dzisiejszej „Bramie dnia”. 1. JÖRG BÖHME […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

„Sezon smutny jak życie w Wałbrzychu. Niech Mioduski się wstydzi”

Kibice Legii chcą „uczcić” nieudany sezon w wykonaniu Legii. Mianowicie opuścić trybuny na 17 minut. Czyli tak, by jedna minuta odpowiadała jednej porażce Wojskowych w sezonie. Na profilu Nieznanych Sprawców na Facebooku możemy przeczytać: Zwracamy się do wszystkich kibiców Legii Warszawa. Przed nami ostatni meczu sezonu. Sezonu smutnego jak życie w Wałbrzychu. Najgorszego sezonu w […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Jak radzili sobie triumfatorzy Ligi Europy w kolejnym sezonie?

Na początku rozgrywek 14/15 UEFA zdecydowała, że zwycięzca Ligi Europy otrzyma gwarancję występów w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. Dla wielu drużyn był to tylko miły dodatek. Dla pozostałych wielka szansa, która dodatkowo podkręcała rywalizację. Sprawdziliśmy, jak triumfatorzy Ligi Europy radzili sobie w Lidze Mistrzów i jak gra w tych prestiżowych rozgrywkach wpłynęła na ich […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Kobylański w TSV 1860 Monachium

Martin Kobylański ma nowy klub. To TSV 1860 Monachium. Przez ostatnie trzy sezony Kobylański występował w Eintrachcie Brunszwik. Awansował nawet do 2. Bundesligi, by po sezonie zlecieć i dalej grać na trzecim poziomie rozgrywkowym w Niemczech. Teraz Brunszwik znów awansował (z drugiego miejsca), ale już nie wziął Kobylańskiego na pokład. TSV jako czwarty zespół trzeciej […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Magath utrzyma Herthę czy spełni ostatnią posługę dla HSV?

Felix Magath niespodziewanie po pięciu latach powrócił w marcu do pracy trenerskiej. Podjął się trudnego zadania utrzymania Herthy Berlin w Bundeslidze. Starą Damę objął, gdy ta znajdowała się w strefie spadkowej. Wyprowadził ją z niej, ale w ostatnich minutach 34. kolejki sezonu wylądował w barażach za sprawą zwycięstwa VfB Stuttgart nad 1. FC Koeln (2:1). […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Pogromca gwiazd. Kim jest Kamil Pestka?

Niemroźne przedpołudnie na boisku treningowym Pasów przy ulicy Wielickiej w Krakowie. Kamil Pestka siedzi na zdezelowanym krzesełku przy samej murawie w szarej bluzie i dżinsowych spodniach z dziurami na kolanach. – Whisky z Michałem Probierzem czy whisky z Czesławem Michniewiczem? – pytamy przewrotnie. – Whisky z jednym i drugim! – odpowiada zgrabnie.  Minęły dwa lata […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

„Nie zawsze wynik jest celem nadrzędnym”. Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku w Świdnicy

Po kilku latach przerwy finały wojewódzkie turnieju „Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku” wróciły do Świdnicy. Na obiektach miejscowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w środę rywalizacja o prym na Dolnym Śląsku rozpoczęła się od kategorii U12. Podczas ceremonii otwarcia zobaczyliśmy przykry obrazek. Podsumowanie tego, jak wiele zabrała nam pandemia. Po tym jak prowadzący zapytał […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Verratti twierdzi, że Benzema faulował Donnarummę

Marco Verratti w rozmowie “Le Parisien” wspomina dwumecz z Realem w Lidze Mistrzów i wskazuje powody, dla których PSG odpadło z Ligi Mistrzów. Zdaniem piłkarza Benzema faulował Donnarummę: – Dla mnie to był faul. W starciu z Troyes widzieliśmy, że sędzia anulował gola za podobny faul Kyliana na obrońcy, który nawet nie upadł. Jednak każdy […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Origi trafi do Milanu

Divock Origi zostanie nowym piłkarzem Milanu. Piłkarz po ośmiu latach opuszcza Liverpool na stałe. Fabrizio Romano napisał na Twitterze: – Divock Origi nie ma wątpliwości co do swojego kolejnego celu: czeka tylko na ukończenie badań medycznych i podpisanie kontraktu jako nowy zawodnik Milanu w nadchodzących tygodniach. Origi trafił do Liverpoolu z Lille w 2014 roku. […]
19.05.2022
Prasówka
19.05.2022

PRASA. Frankowski: Kuba był dobrej myśli. Przypuszczaliśmy, że będą słabsi od Wisły

Czwartkowa prasa nie rozpieszcza, ale znajdziemy w niej parę rozmów, które przykuwają uwagę. Wciąż sporo o reprezentacji, zwłaszcza o Gabrielu Słoninie. Przegląd Sportowy Tomasz Frankowski o problemach „Białej Gwiazdy”. Napastnik analizuje spadek Wisły. Wisłę tworzył zlepek piłkarzy z zagranicy, umówmy się, w większości kiepskich. Ale zdarza się, że taki zlepek tworzy solidny zespół. Uważam, że akurat […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Van Bronckhorst: – Czujemy olbrzymi ból

Giovanni van Bronckhorst nie ukrywał żalu po przegranej z Eintrachtem w finale Ligi Europy. Holenderski trener Rangersów mówił: – Karne to loteria, a my dzisiaj nie byliśmy po jej dobrej stronie. Nie mogę narzekać na moich piłkarzy, dali z siebie wszystko. Jeśli grasz w finale i wygrasz, będziesz go pamiętać do końca życia. Jeśli jednak […]
19.05.2022