post Avatar

Opublikowane 11.09.2019 22:01 przez

Rafal Bienkowski

Tak jak większość z 2973 ofiar poszli tego dnia normalnie do pracy, wsiedli do samolotu, żeby załatwić swoje biznesy lub po prostu aby zacząć nowe życie w nowym mieście. Na długiej liście ofiar zamachów z 11 września, od których mija właśnie 18 lat, są także ludzie sportu. Jedno z nazwisk, które od 2001 r. widnieje na tablicach pamiątkowych, wiele lat wcześniej widniało nawet na Pucharze Stanleya… 

***

Michael Jordan prawdopodobnie nawet nie spojrzał na niego, kiedy 19 czerwca 1984 r. mijali się w hali Madison Square Garden. Pewnie bardziej zwracał uwagę na czubek swojego nosa, bo był przecież gwiazdą ligi uniwersyteckiej, gościem, o którego kluby miały się zabijać. W ogóle co to był za draft! Oprócz Mike’a, który został wybrany przez Chicago Bulls z numerem trzecim, jedynką był wówczas Hakeem Olajuwon, piątką Charles Barkley, a szesnastką John Stockton. Kultowy rocznik.

A on? Dan Trant był wprawdzie jednym z najlepszych graczy w historii zespołu z Clark University występującego w trzeciej dywizji NCAA, w 104 meczach uzbierał 1665 punktów, ale na tle wyżej wymienionych gości był szaraczkiem. Wiedział, że jeśli jakimś cudem zostanie wybrany, będzie jednym z ostatnich. I rzeczywiście Boston Celtics wskazali go w dziesiątej rundzie z ostatnim tego dnia numerem 228. Trudno, żeby studenciak z takim draftem wskoczył do drużyny mającej twarz Larry’ego Birda czy Roberta Parisha, ale i tak spełnił swoje wielkie marzenie: zyskał prawo wzięcia udziału chociażby w lidze letniej, mógł liznąć wielkiej koszykówki.

W NBA nie miał szans zadebiutować, ale nie zerwał z basketem. Grywał jeszcze w niższych ligach, przez pewien czas z powodzeniem występował także w Europie reprezentując kluby z Dublina i Belfastu. Później wybrał jednak inną drogę: przeprowadził się z rodziną na Long Island i na początku lat 90. rozpoczął karierę na Wall Street.

Pracował w kilku firmach brokerskich, aż w 1997 r. dostał posadę w korporacji Cantor Fitzgerald. Przedsiębiorstwo, które działało już od lat 40., wtedy akurat miało swoją siedzibę w północnej wieży World Trade Center, gdzie zajmowało piętra od 101. do 105. Biurko Dana Tranta stało na 104.

Bohater na boisku i w biurze 

Jak opisywało później ESPN, jeszcze w poniedziałek 10 września były koszykarz wybrał się na mecz New York Giants z Denver Broncos w towarzystwie synów i przyjaciela Lance’a Faniela, który sprawił mu bilety z okazji czterdziestych urodzin. Kiedy po powrocie do domu dzieciaki poszły spać, dwaj kumple zeszli jeszcze do piwnicy, żeby w spokoju obejrzeć skróty z poniedziałkowych meczów. Nie siedzieli jednak zbyt długo, bo rano gospodarz musiał iść normalnie do pracy. To miał być wtorek jak każdy inny.

Dan Trans nba

Wszystko zmieniło się o godzinie 8.46. To wtedy samolot lotu American Airlines 11 – za którego sterami siedział Muhammad Ata as-Sajjid – lecąc z prędkością około 800 km/h wbił się dokładnie sześć pięter niżej od tego zajmowanego przez Tranta. Podłogi z kondygnacji znajdujących się powyżej strefy uderzenia zapadły się. Pracownicy Cantor Fitzgerald szybko zorientowali się, że nie mają możliwości ewakuacji i zostali odcięci. Część z nich zdecydowała się na samobójczy skok. 

Trant nie był jednak jedynym pracownikiem Fitzgeralda ze sportową przeszłością. Piętro wyżej swoje biuro miał 47-letni Eamon McEneaney, jeden z najlepszych amerykańskich graczy lacrosse’a.

Nowojorczyk był czołową postacią drużyny Cornell Big Red, która w latach 70. dwukrotnie wygrała ligę NCAA. McEneaney w swoim najlepszym sezonie potrafił zdobyć 41 goli i zanotować 65 asyst. W 1975 r. międzyuczelniany związek lacrosse’a wybrał go na zawodnika roku, a trzy lata później wystąpił nawet w reprezentacji Stanów Zjednoczonych podczas mistrzostw świata w Anglii, gdzie jego drużyna zdobyło srebro. W 1982 r. został wprowadzony do Hall of Fame Cornell University, a na początku lat 90. również do galerii sław całego amerykańskiego lacrosse’a. Był jednym z tych, którzy najmocniej przyczynili się do rozwoju tej dyscypliny w USA.

Pod koniec lat 70. Eamon był światowej klasy zawodnikiem, można go bez wątpienia zaliczyć do grona najlepszych graczy w historii lacrosse’a – mówił J. Andrew Noel Jr., szef wydziału wychowania fizycznego na Uniwersytecie Cornella. 

Co ciekawe, Eamon McEneaney, przykładny mąż, ojciec czwórki dzieci i wielbiciel poezji, pracował w World Trade Center już podczas pierwszego zamachu. W lutym 1993 r. pod północną wieżą kompleksu eksplodowała wówczas ciężarówka wypełniona ładunkami wybuchowymi. Można powiedzieć, że był wtedy bohaterem. Jak można wyczytać we wspomnieniach jego rodziny publikowanych na łamach amerykańskiej prasy, to właśnie on wyprowadził stamtąd 65 osób, biegnąc po ciemnych, zadymionych klatkach schodowych. – Wszyscy byli spanikowani. Zebrał ich razem, kazał przyłożyć do twarzy mokre ręczniki i tworząc ludzki łańcuch, sprowadził ich po schodach. Po wszystkim powiedział mi tylko skromnie, że po prostu zszedł z przyjaciółmi – opowiadała jego żona Bonnie. 

11 września nie miał jednak szans uratować nawet siebie. Jego małżonka nie zdążyła porozmawiać z nim, kiedy było już wiadomo, że w WTC doszło do ataku terrorystycznego. Jedynie na podstawie rozmów z żonami pozostałych pracowników Fitzgeralda, którzy dodzwonili się do swoich mężów, dowiedziała się, że Eamon próbował jeszcze szukać drogi ucieczki. Jego szczątków do dziś nie odnaleziono i oficjalnie figuruje na liście zaginionych.

Ostatnie chwile życia Dana Tranta i Eamona McEneaney’a splotły się też z ostatnimi chwilami życia Norberta Szurkowskiego, syna jednego z naszych najwybitniejszych kolarzy w historii. 31-latek, który wraz z żoną mieszkał na Brooklynie, pracował w warsztacie samochodowym. W wolnym czasie zarabiał jeszcze w firmie remontowej i to właśnie za jej sprawą znalazł się tamtego feralnego poranka na 104. piętrze World Trade Center.

Zanosiło się na prostą robotę: miał tylko poprawić tapety właśnie w biurze Cantor Fitzgerald. Wszystko miało zająć mu mniej niż pół godziny, ale niestety, właśnie w tym momencie doszło do ataku. Ryszard Szurkowski od tamtego czasu praktycznie w ogóle nie opowiada publicznie o swoim synu. Jeden z nielicznych wyjątków zrobił w swojej autobiografii. Zdradził w niej, że Norbert miał być rzekomo w wieżowcu dzień wcześniej, ale z jakichś powodów przełożył wizytę.

Lecieli oglądać hokejowe talenty 

Kiedy Trant, McEneaney, Szurkowski i setki innych osób próbowało ratować się z północnej wieży, o godzinie 9.03 w jej południową bliźniaczkę uderzył samolot lotu United Airlines 175. Tam, wśród 46 pasażerów znajdowali się 53-letni Garnet Bailey i 31-letni Mark Bavis. Pierwszy był dyrektorem wydziału skautingu grających w NHL Los Angeles King, drugi jego podwładnym. Obaj wracali do Kalifornii po wizycie, jaką złożyli w swoim afiliacyjnym klubie Manchester Monarchs.

Garnet Bailey może nigdy nie był w NHL wielką gwiazdą, ale i tak zrobił w niej dużą karierę. Łącznie rozegrał tam aż dziesięć sezonów, reprezentując w latach 1968-1978 barwy Boston Bruins, Detroit Red Wings, St. Louis Blues i Washington Capitals.

a1b7233fc5eba63b

Już na początku swojej kariery miał szczęście być w kadrze Bruins, którzy w latach 1970 i 1972 sięgnęli po Puchar Stanleya. W pierwszym sezonie nie dane mu było jeszcze zagrać w finałach, ale dwa lata później dołożył już cegiełkę do triumfu. Zdobył nawet bramkę, która dała Bostonowi zwycięstwo w pierwszym meczu przeciwko New York Rangers. Bailey, który nosił przydomek „Ace”, łącznie rozegrał w NHL 568 meczów zdobywając w nich 278 punktów (107 goli plus 171 asyst). Warto też wspomnieć, że po zakończeniu kariery przez pewien czas reprezentował barwy grających jeszcze w lidze WHA Edmonton Oilers. Tam jego kumplem był dopiero rozpoczynający swoją wielką karierę Wayne Gretzky. To m.in. Garnet wziął go wtedy pod swoje skrzydła, przy okazji meczów wyjazdowych często mieszkali w jednym pokoju.   

Kanadyjczyk po zakończeniu kariery zawodniczej krótko pracował jako trener w mniejszych klubach, ale strzałem w dziesiątkę okazała się dla niego dopiero fucha skauta. Bailey był łowcą talentów w Edmonton Oilers w latach 1981-1994, a więc w czasach, kiedy Nafciarze zdobyli aż pięć Pucharów Stanleya. Część graczy, którzy doprowadzili zespół do największych sukcesów w historii, zostało ściągniętych właśnie przez niego. Takiego fachowca chciało mieć pół ligi, dlatego nikogo nie zdziwiło, kiedy w połowie lat 90. został szefem skautingu Los Angeles Kings.

Był nim przez siedem lat. Jego bogata kariera w najlepszej hokejowej lidze świata zakończyła się wtedy, w samolocie United Airlines 175. Jak na ironię, wiele lat wcześniej jeszcze jako gracz Boston Bruins, to właśnie podczas lotu poznał swoją przyszłą żonę. Po zamachach cała NHL pogrążona była w żałobie. – „Ace” nie był może najlepszym hokeistą w lidze, ale nauczył wielu zawodników, jak wygrywać mistrzostwo. Pod tym względem, jako człowiek zawsze był zwycięzcą. Wszyscy będziemy za nim bardzo tęsknić – mówił po krwawym ataku na Stany Zjednoczone Wayne Gretzky. 

Siedzący obok Bailey’a Mark Bavis, który dopiero stawiał pierwsze kroki jako skaut Los Angeles Kings, nie miał tak pięknej hokejowej karty. Na przełomie lat 80. i 90 przez cztery sezony był wprawdzie niezłym graczem drużyny uczelnianej Uniwersytetu Bostońskiego (80 punktów w 152 meczach), ale podczas draftu w 1989 r. został wybrany przez New York Rangers dopiero w dziewiątej rundzie.

Do 1996 r. grał jeszcze w lidze AHL stanowiącej bazę rozwojową dla NHL, ale w elicie nigdy nie było dane mu zagrać. Dość szybko pogodził się jednak z tym, że był przeciętniakiem, dlatego wcześnie zaczął uczyć się trenerki, dzięki czemu miał okazję pracować jako asystent w drużynach Harvardu i Chicago Freeze. Uwielbiał pracować też z dzieciakami i z własnej inicjatywy zorganizował im obóz letni w Canton w Massachusetts. Kiedy w 2000 r. dostał posadę skauta w Kings, szybko okazało się, że był prymusem. Chociaż miał zaledwie 31 lat, czuł się tam jak ryba w wodzie. Miał oko do wartościowych graczy.   

Mike, jego brat bliźniak, był wtedy członkiem sztabu szkoleniowego drużyny uniwersyteckiej z Bostonu. 11 września przebywał akurat służbowo w Kanadzie i o tym, że doszło do ataku terrorystycznego, dowiedział się od żony przez telefon. Chciał natychmiast wracać do domu, ale przez głowę mu nie przeszło, że jedną z ofiar mógł być jego brat Mark. Dramatyczne fakty zaczął łączyć w głowie dopiero po kolejnym telefonie od jednego z kuzynów, który nie mógł skontaktować się z Markiem. O tym, że znajdował się on na pokładzie samolotu lecącego z Bostonu do Los Angeles, dowiedział się od generalnego menadżera Kings.

Kilka lat po tragedii rodzina i przyjaciele Marka Bavisa założyli fundację jego imienia. Do dziś przyznaje ona stypendia zdolnej młodzieży z Massachusetts. – On był naprawdę wzorem dla młodych ludzi. Mnóstwo listów, które dostaliśmy po tragedii, pochodziło od rodziców nastolatków, których Mark uczył – wspominał jego brat.  

Dan Trant, Eamon McEneaney, Garnet Bailey, Mark Bavis – to tylko najbardziej znani sportowcy, którzy stracili życie podczas zamachów z 11 września. Podobnych historii było jednak więcej, chociaż nie zawsze w tle była przygoda z NBA, NHL czy reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie media szeroko opisywały chociażby szok, jaki zapanował w małym Inverness w stanie Illinois na wieść o śmierci Marie-Rae Sopper. Utalentowana gimnastyczka, która urodziła się w tym miasteczku, w latach 80. była kapitanem swojej drużyny uczelnianej. Sama wielkiej kariery jako zawodniczka wprawdzie nie zrobiła, bo wybrała ścieżkę prawniczą w Waszyngtonie, ale i tak nie przeszkodziło jej to być przez pewien czas trenerem gimnastyczek Akademii Marynarki Wojennej USA.

W sierpniu 2001 r. nieoczekiwanie rzuciła jednak karierę prawniczą i przyjęła propozycję bycia pierwszym trenerem gimnastyczek Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. 11 września leciała tam, żeby rozpocząć nowe życie. Jej samolot linii American Airlines 77 roztrzaskał się jednak o zachodnie skrzydło budynku Pentagonu.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI 

Fot. materiały Los Angeles Kings; nba.com

Opublikowane 11.09.2019 22:01 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Czy „żurawball” już został odmrożony?

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Marek Jóźwiak: „Czasem mam ochotę wywalić gościa w powietrze”

Z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem sportowym Wisły Płock, rozmawiamy o dwóch tygodniach na OIOM-ie, gdzie pierwszy raz zobaczył śmierć. O Robercie Lewandowskim w czasach Legii Warszawa. Występach w LZS-ie Siemiątkowo, boiskowej rywalizacji PGR-ów i nostalgii do niższych lig. Pięciu tonach mocznika, które wylano na boisko Legii przed meczem z Panathinaikosem, a od czego wyzdychały wszystkie szczury […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Warta wykorzysta potknięcie Stali? Obstaw 1. ligę w Totolotku!

Warta Poznań staje przed wielką szansą. Jeśli Poznaniacy wygrają dziś z Olimpią Grudziądz, ich przewaga nad trzecią w tabeli Stalą Mielec wzrośnie do czterech punktów. Natomiast grudziądzanie chcieliby skorzystać z okazji na przeskoczenie Miedzi Legnica i ponowne zawitanie w czołowej szóstce. Obydwie drużyny miały już przetarcie w boju, które lepiej wspominają gospodarze. Kto będzie lepszym […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Powiedz Mario Götze, co poszło źle? Złoty chłopiec opuszcza Dortmund

25 maja 2013 roku Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów pokonał 2:1 Borussię Dortmund, dodając tym samym dość przykrą puentę do bardzo pięknej opowieści, jaką w latach 2010 – 2013 napisali podopieczni Juergena Kloppa. Zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Charyzmatyczny szkoleniowiec BVB pozostał wprawdzie na Signal Iduna Park jeszcze przez dwa sezony, pierwszy […]
06.06.2020