Błąd sędziego Sylwestrzaka dał remis Cracovii?

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

25 kwietnia 2026, 23:01 • 2 min czytania 31

Reklama
Błąd sędziego Sylwestrzaka dał remis Cracovii?

To mocny zarzut, ale moment nieuwagi sędziego Damiana Sylwestrzaka mógł sprawić, że Pasom łatwiej było dostać się w pole karne Pogoni i ostatecznie zdobyć bramkę, która pozbawiła rywali kompletu punktów. Rzecz nie rozbija się o kilka centymetrów, a o dobre metry. A dokładnie pięć metrów – o tyle bowiem za blisko piłkarze Cracovii ustawili piłkę przy ostatnim rzucie wolnym.

Reklama

Wszystko sprawdzili dziennikarze Canal+ w swoim flagowym programie Liga+. Mateusz Klich wykonujący w 95. minucie spotkania rzut wolny z prawej strony boiska już wprowadził piłkę do gry, lecz po chwili sędzia przerwał akcję i nakazał powtórzenie stałego fragmentu. Piłkarz Cracovii ustawił więc piłkę ponownie, tyle że, jak pokazano w telewizyjnej analizie, pięć metrów bliżej, niż sekundy wcześniej. A później dośrodkował prosto na głowę Kahveha Zahiroleslama, który zdobył bramkę wyrównującą.

Reklama

Nieuwaga sędziego. Ten błąd mógł mieć spore znaczenie

Wznowienie gry z nieco innej pozycji niż ta, w której doszło do przewinienia nie jest zwykle żadną zbrodnią, bo – powiedzmy sobie szczerze – są to przeważnie kwestie marginalne. Tutaj jednak sytuacja wyglądała nieco inaczej. Początkowo Klich wznowił grę krótkim podaniem. Przy drugim podejściu, będąc pięć metrów bliżej bramki, zdecydował się już jednak na wrzutkę prosto w pole karne.

Czy postąpiłby tak samo, gdyby nadal musiał wznawiać grę z tego samego miejsca? A jeśli tak, to czy zdołałby dograć tak dokładnie?

Teraz odpowiedzi na takie pytania już nie znajdziemy, ale jedno jest pewne – moment nieuwagi sędziego zaowocował bardzo ciekawą kontrowersją, którą można omawiać jeszcze długo po zakończeniu spotkania. Trudno bowiem ustalić, ile faktycznie znaczy w piłce pięć metrów…

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Reklama
31 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama