„Vinicius, co ty robisz?” Brazylijczyk ciągle w przeciętnej formie

Marcin Ziółkowski

04 października 2026, 19:50 • 3 min czytania 0

Reklama
„Vinicius, co ty robisz?” Brazylijczyk ciągle w przeciętnej formie

W ostatnim czasie Vinicius nie spisuje się najlepiej (delikatnie mówiąc). Na dowód tego stwierdzenia warto przypomnieć, że Brazylijczyk trafił jedynie raz do siatki w ośmiu meczach Realu Madryt pod wodzą Jose Mourinho. Na ostatnim zgrupowaniu kadry Brazylii zaprezentował się koszmarnie przeciwko słabeuszowi. 

Reklama

Ponownie słaby Vinicius

Mijające tygodnie nie są dla Viniciusa łatwe. W Realu Madryt kibice są coraz bardziej sfrustrowani jego słabiutką formą. Brazylijscy fani z kolei są przekonani, że ktoś piłkarza… podmienił. To nie żart – są tacy, którzy głęboko w tę teorię spiskową wierzą, a odpowiedzialnymi za taki plot twist mieli być agenci CIA oraz rodzina Rotschild. Autorzy takich rozważań z pewnością… z czymś przesadzili.

Pokazuje to jednak jedną rzecz – że Vinicius nie przypomina siebie samego po przedsezonowym liftingu szczęki (nie tylko wyglądem!). Niech świadczy o tym choćby jego ostatni występ przeciwko reprezentacji Indii, 138. drużynie rankingu FIFA.

Vinicius był na murawie w Kalkucie jak ciało obce i notorycznie popełniał proste błędy. Viralem stał się filmik z dziesiątej minuty spotkania, gdy po dośrodkowaniu fatalnie przyjął piłkę. Przegrał jedyny pojedynek, aż czterokrotnie był na spalonym. Miał jedynie nieco ponad 50% skuteczności podań (7/13).

Reklama

Carlo Ancelotti zmienił go w przerwie, zastępując go Samuelem Lini. A skrzydłowy Flamengo? Wykorzystał szansę do maksimum, bo powiększył konto bramkowe w reprezentacji o dwa trafienia. Lino przyznał po spotkaniu, że ma ogromną konkurencję i zastąpienie Viniciusa to ogromne wyzwanie.

– Wracam do klubu szczęśliwy i pewny siebie (…) Mamy w zespole piłkarza, który na swojej pozycji jest najlepszy na świecie, do tego jest też Rodrygo. Konkurencja jest mocna, ale wierzę w siebie i swoją pracę. (cyt. Goal.com)

Trzeba jednak dodać, że jeśli skrzydłowy Realu Madryt będzie nadal w tak słabej dyspozycji, to piłkarzowi z Flamengo może być zdecydowanie łatwiej o bycie starterem.

Reklama

Vinicius od początku września zagrał w Realu osiem spotkań, a zanotował w nich jedynie gola i asystę. Jego trafienie z Australią to z kolei skuteczne wykonanie rzutu karnego. To trochę mało, jeśli mowa o zawodniku, który domagał się na nowej umowie najlepszych zarobków w historii klubu.

– Bruno jest tym, który wykonuje jedenastki, gdy Raphinha nie gra i pomyślałem, że będzie chciał uderzać. On jednak wie, że potrzebuję pewności siebie. Porażka na mundialu to coś trudnego do zaakceptowania i odbicie się od tego nie jest nigdy łatwe – powiedział o bramce przeciwko „Aussies”.

Reklama

Carlo Ancelotti z kolei nie traci wiary w dobrze sobie znanego podopiecznego.

– Znam go bardzo dobrze, dla mnie to kluczowy piłkarz Brazylii (…) To prawda, nie jest w najlepszej formie, ale mimo to potrafi zrobić różnicę.

Do kolejnej przerwy międzynarodowej Real Madryt czeka wiele podstępnych spotkań. Począwszy od Villarrealu i Romy, a skończywszy na El Clasico w Barcelonie i starciu na Mestalla z Valencią. To dobry czas, by Vinicius przypomniał sobie „jak to się robi”.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

PSŻ walczył, ale to Stal utrzymała się w lidze. I brawo dla Gorzowa!

Kacper Korpak
0
PSŻ walczył, ale to Stal utrzymała się w lidze. I brawo dla Gorzowa!

Ameryka Południowa

Reklama