O tym sezonie w wykonaniu Stali Gorzów można byłoby napisać książkę albo nawet dwie. Z zespołu, który przez większość sezonu bardzo mocno liczył się w walce o medale, ekipa trenera Piotra Palucha w zasadzie do ostatniego biegu barażów… musiała drżeć o utrzymanie. A przecież spadek mógł nadejść wcześniej, bo Gorzowianie byli bardzo blisko skompromitowania się w meczach z Włókniarzem Częstochowa. Historia ta ma jednak happy end dla Stali, a nam nie pozostaje nic innego jak tylko powiedzieć legendarne: „I brawo dla Gorzowa!”.
Mimo wszystko – brawa dla Gorzowa!
Z pewnością kibice Stali cieszą się, że żużlową kampanię 2026 można uznać już za zakończoną. Drużyna zbudowana z wielu młodych zawodników pokazała się z bardzo dobrej strony w sezonie zasadniczym. Dalsza faza była dla Gorzowian tragiczna. Mimo że ta końcówka wyglądała fatalnie, a ekipa ta mogła pożegnać się z elitą, to i tak trzeba im… pogratulować.
Nie można bowiem zapomnieć o fali kontuzji, jaka spotkała zespół Piotra Palucha. Urazy miały ogromny wpływ na ich rezultaty, a wciąż niepewne są nawet starty w przyszłym roku Jacka Holdera. Zawodnik, który do końca walczyłby zapewne o medal w Grand Prix, musiał po kilku rundach wycofać się z rozgrywek. Pechowa okazała się dla niego runda we Wrocławiu. Tam po jednym z biegów złamał rękę.
Wydawało się, że wróci na tor jeszcze w tym roku, bo w świecie żużla to tylko złamanie. Kontuzja okazała się jednak poważniejsza ze względu na uszkodzone nerwy, a kłopoty z czuciem uniemożliwiły liderowi Stali jazdę na motocyklu. Jednak sam Australijczyk informuje teraz, że z pewnością wróci na tor.
– Być może już za 10 dni będę mógł swobodnie poruszać operowaną ręką. Na 100 procent wracam – powiedział na antenie Canal+Sport Holder.
Jack Holder at track today & interviewed.
Had another op, as the nerves were trapped in and around the plate, it’s all been cleared up in there and can feel some improvement in his hand already (10 days after his op).
100% planning to return, as he feels a massive improvement.
— James (@FromThe1stBend) October 4, 2026
Niezły start gości i zaskakujący Mencel
Zanim kibice z Gorzowa mogli się cieszyć z utrzymania, musieli najeść się wielkiego stresu. Po pierwszym meczu barażowym wrócili do domu z wynikiem 43:47. Biorąc pod uwagę, że musieli podejść bez kontuzjowanych Bednara, Palucha, Holdera i Korduna, był to wynik bardzo dobry. Do rewanżu wrócić na tor mieli Bednar i Kordun. Z wzmocnioną formacją juniorską i atutem własnego toru, wydawało się, że utrzymanie będzie banalne.
Po pierwszych biegach w Gorzowie przekonali się jednak, że łatwo nie będzie. Po pięciu biegach na tablicy wyników widniał rezultat 13:17. Goście z Poznania rozpoczęli to starcie naprawdę nieźle, głównie dzięki postawie juniora – Antoniego Mencela. Mencel najpierw w biegu młodzieżowców zdobył trójkę, a potem swój znakomity wynik powtórzył w czwartym biegu. Jak się jednak okazało, to był koniec punktowania wychowanka Unii Leszno w tym starciu.
Dalsza część zawodów należała do gospodarzy. Po dziesięciu biegach Stal wyszła na ośmiopunktowe prowadzenie. Swoją robotę wykonywał niepokonany Anders Thomsen. To jednak nie było żadnym zaskoczeniem, w przeciwieństwie do postawy Pawła Przedpełskiego. Były zawodnik zespołu z Torunia po trzech startach miał bowiem na koncie aż 8 punktów. Oprócz świetnego rezultatu Przedpełski wyglądał także znakomicie na torze. W zasadzie nikt nie potrafił mu zaszkodzić, a po wspaniałym starcie odjeżdżał rywalom na kilkanaście metrów.
Antoni Mencel, ja krzyczeć nie będę #GORPOZ
— Aniak (@Aniak1938) October 4, 2026
Nerwy do samego końca
PSŻ nie zamierzał się jednak poddawać. W 11. biegu para Douglas – Smektała przywiozła rywali na 5:1. W drużynie z Gorzowa zaczęło robić się nerwowo, ale na wysokości zadania stanęła młodzież. Najpierw para Pollestad – Kordun wygrała 4:2, a następnie Adam Bednar przywiózł „trójkę” w 13. biegu. Przed wyścigami nominowanymi Stal prowadziła ośmioma punktami. W dwóch ostatnich biegach goście z Poznania musieli więc zdobyć minimum 9 punktów.
Trener Eryk Jóźwiak nie miał nic do stracenia i zastosował podwójną taktyczną. Ryan Douglas i Bartosz Smektała nie sprostali jednak wyzwaniu. Już w 14. starciu tego dnia Smektała przyjechał na ostatniej pozycji. To oznaczało, że Stal była pewna utrzymania w 99%. Tylko wynik 5:0 dla Poznania gwarantował im utrzymanie.
Do cudu nie doszło, a pewną trójkę w ostatniej gonitwie zanotował nie kto inny jak Anders Thomsen. Duńczyk zdecydowanie może być traktowany w Gorzowie jak król. Gdyby nie jego postawa, następny sezon Stalowcy spędziliby na zapleczu Ekstraligi.
𝐓𝐎 𝐁𝐘Ł𝐀 𝐖𝐀𝐋𝐊𝐀 𝐎 𝐊𝐀𝐙̇𝐃𝐘 𝐏𝐔𝐍𝐊𝐓!😎 Ostatecznie Gezet Stal Gorzów utrzymuje się w PGE Ekstralidze, a HUNTERS PSŻ Poznań zostaje w Metalkas 2. Ekstralidze 🏆 https://t.co/yy9vtU82f4
— CANAL+ SPEEDWAY (@CPLUS_SPEEDWAY) October 4, 2026
Co dalej?
Sezon zakończony, ale to nie oznacza, że skończyły się wszystkie problemy Stali Gorzów. Stalowcy wciąż będą musieli zmierzyć się z problemami finansowymi, które gnębią klub od wielu miesięcy. Dodatkowe cztery spotkania z pewnością dodatkowo zabolały budżet. Cudem i tak okazała się postawa zawodników, którzy sami zaproponowali obniżenie swojego wynagrodzenia za ostatnie mecze o połowę.
Z doniesień medialnych wynika, że z klubem pożegnają się dwie młode „torpedy”. Adam Bednar ma zmienić Gorzów na Lublin, a Mathias Pollestad trafić do Torunia. W ich miejsce trafią Przemysław Pawlicki oraz powracający z wypożyczenia Villads Nagel. Skład Stali będzie więc nieco inny, ale wcale nie można nazwać go słabszym.
PSŻ Poznań natomiast musi zmierzyć się z zupełnie nową rzeczywistością. Z Wielkopolską pożegna się Ryan Douglas, który trafi do Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Australijczyk pokazał, że jest w pełni gotowy, aby poradzić sobie w elicie. Wiadomo też, że zastąpienie tego kangura w Poznaniu jest w zasadzie niemożliwe. Jakub Kozaczyk udowadnia jednak co roku, że jest gotowy na każdy wariant.
Wnioski po #GORPOZ
– Do 7. biegu PSŻ był w Ekstralidze. Jakby mi ktoś to powiedział przed meczem to bym kazał mu się puknąć w czoło. Do przedostatniego wyścigu mogło się wszystko wydarzyć
– Smektała potrafił wygrywać starty i zaliczył mijankę. 12 punktów w Gorzowie bym się nie spodziewał. Prawie odkupił winy, ale czar prysł w 14. biegu
– Pludra fatalny początek. Potem małe odrodzenie, które dało trochę oddechu. Z kolei Mencel w drugą stronę. Piekielnie szybki na początku. Wydawał się niełapalny, a potem dwa zera.
– Iversen miło przywitany i chyba trochę nostalgii wleciało u niego. Zabrakło jego punktów na torze, który zna świetnie
– Trochę niespodziewane 5:1 w 11. biegu sprawiło, że w 12. biegu nie można było stosować rezerwy taktycznej
– PSŻ przegrał marzenia w pierwszym meczu. Nie chcę pisać, że zabrał je Nycz, ale nic mądrzejszego nie wymyślę teraz#speedway
— Maciej Brzeziński (@MaBrzezinski) October 4, 2026
Wyniki:
Gezet Stal Gorzów – 49 pkt.
9. Paweł Przedpełski – 9 (2,3,3,1,0)
10. Oskar Chatłas – NS (-,-,-,-)
11. Charles Wright – 2+2 (1*,0,-,-,1*)
12. Kevin Fajfer – 1 (-,-,1,0,-)
13. Anders Thomsen – 13 (3,3,3,1,3)
14. Adam Bednar – 9+2 (2,w,2*,2*,3)
15. Igor Kordun – 4+1 (1*,1,1,0,1)
16. Mathias Pollestad – 11 (1,2,3,3,2)
Hunters PSŻ Poznań – 41 pkt.
1. Ryan Douglas – 15+3 (3,3,2,1*,2*,3,1*)
2. Kacper Pludra – 4 (0,0,2,2,-)
3. Niels Kristian Iversen – 4+1 (0,2*,1,1,0,-)
4. Dimitri Berge – ZZ
5. Bartosz Smektała – 12 (2,1,2,3,2,0,2)
6. Antoni Mencel – 6 (3,3,0,0)
7. Kamil Witkowski – 0 (0,0,0)
8. Stanisław Ignaszak – NS
Fot. Newspix