Iga Świątek przegrała z Martą Kostiuk i tym samym pożegnała się z marzeniami o kolejnym wielkoszlemowym triumfie na kortach Rolanda Garrosa. Najlepsza polska tenisistka przyznała, że nie potrafiła poradzić sobie ze stresem.
– To nie jest tak, że czułam się idealnie w tych poprzednich meczach. Tylko taka gra w pewnym sensie wystarczała. Ale dzisiaj faktycznie nie czułam dobrze piłki na rakiecie. Zrobiłam tyle błędów, że pewnie nie dało się tego meczu wygrać, grając w ten sposób – zaczęła świątek, cytowana przez Interię.
Iga Świątek po porażce: Tak mnie spięło, że ciężko było sobie z tym poradzić
– Na początku było w porządku, chociaż jeśli chodzi o timing, to czasami czułam, że nie uderzam idealnie. Jednak wiadomo, że gra się z tym, co się ma, więc do 5:4 w sumie czułam się w porządku. I czułam, że mogę troszeczkę poprawić poziom, to zrobi różnicę i zacznę czuć trochę więcej kontroli nad meczem. Jednak później tak się zestresowałam i tak mnie spięło w ciele, że ciężko mi było sobie z tym poradzić i to przerobić w trakcie meczu – dodała Świątek.
25-latka zaznaczyła, że stres bywał jej motorem napędowym, ale akurat nie w tym przypadku.
– Przed każdym meczem w sumie się stresuję. Wręcz jak czasami się nie stresowałam w zeszłym sezonie, to wychodziłam totalnie niepobudzona i zamulona oraz bez takiego ognia. Więc to też nie jest dobre rozwiązanie. Jakby czasami, nawet po tylu latach doświadczenia, ciężko jest ocenić, kiedy stresu jest trochę za dużo, a kiedy jednak jest on na odpowiednim poziomie, żeby się pobudzić i dobrze grać – powiedziała Świątek.
To nie koniec emocji dla polskich kibiców, jeśli chodzi o żeńskie zmagania we French Open. Do czwartej rundy turnieju dotarła Maja Chwalińska, która w poniedziałek o 13:00 zmierzy się Diane Parry.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl