Na otwarcie Betclic 2. Ligi Sandecja podejmowała Olimpię Grudziądz. Wygrała 2:1, ale wszystko tam się pomieszało, bo prawidłowy gol dla gospodarzy został nieuznany, a nieprawidłowego im zaliczono.
„Skandaloza” w Betclic 2. Lidze
Sandecja wygrała 2:1, a zwycięski gol padł w końcówce. Prowadzenie objęli goście. Piłkarze Ireneusza Mamrota błyskawicznie mogli wyrównać, ale sędzia Piotr Szypuła podjął niewytłumaczalną decyzję o nieuznaniu gola Filipa Piszczka. Jego zdaniem Piszczek faulował rywala, ale powtórki nie wskazują na żaden faul.
Po wrzutce z rzutu rożnego napastnik Sandecji wraz z bramkarzem Olimpii wyskoczył do piłki. Michał Jerke złapał ją i chciał wyprowadzić błyskawiczną kontrę. Wpadł jednak na kolegę z drużyny, Bartosza Zbiciaka, przez co wypuścił piłkę z rąk. Piszczek od razu wykorzystał ten błąd – piętką wpakował piłkę do siatki. Arbiter nie uznał jednak tego trafienia. Zupełnie tej decyzji nie potrafi zrozumieć Rafał Rostkowski.
Kolejna skandaliczna decyzja sędziego @pzpn_pl w meczu @SandecjaNS , gol Filipa Piszczka zdobyty w 100% prawidłowo. Tym razem na szczęście nie miało to wpływu na wynik końcowy. https://t.co/06JEZRiqsW
— Ti3er82 (@ti3er82) October 31, 2026
– Zgodnie z „Przepisami gry” bramkarze nie są nietykalni ani nie przysługuje im żadna dodatkowa ochrona w polu bramkowym. Faktem jest, że FIFA uczuliła sędziów na to, aby odgwizdywali nawet najmniejsze faule na bramkarzach próbujących złapać czy odbić piłkę, ale w tej sytuacji do żadnego faulu nie doszło. Jerke i Piszczek wyskoczyli do piłki. Byli blisko siebie, więc mogło dojść do kontaktu fizycznego. Jednakże był on nieznaczny. Świadczy o tym niepodważalny fakt – pisze były sędzia międzynarodowy na portalu „sport.tvp.pl”
– Bramkarz wyskoczył do piłki i złapał ją dwiema rękami bez żadnego problemu, po czym szedł z nią w kierunku zupełnie innym niż ten, z którego doszło do kontaktu z Piszczkiem. To ważny szczegół – świadczy o tym, że kontakt fizyczny z zawodnikiem Sandecji nie sprawił, iż bramkarz musiał łapać równowagę robiąc np. krok w prawo. Nie było takiej potrzeby ani konieczności, więc bramkarz robił kroki w celu wprowadzenia piłki do gry. I wtedy zderzył się z kolegą. Niezbyt mocno, ale na tyle, że piłka wypadła bramkarzowi z rąk – dodał.
Niejedyny poważny babol
Rostkowski dodaje, że Szypuła pomylił się w tej sytuacji raz jeszcze. Chodzi o wskazywanie przez niego znajdującego się tuż przed linią bramkową punktu. Ekspert TVP Sport zwraca uwagę, że sędzia kilkukrotnie pokazuje dokładnie na to miejsce, jakby było to dla niego bardzo ważne. Jednak po pierwsze, w tym miejscu faulu w ogóle nie było. Inna sprawa jest taka, że „Przepisy gry” mówią, iż grę po faulu w polu bramkowym, czyli między linią piątego, a szesnastego metra, można wznowić w dowolnym miejscu tego obszaru.

screen: TVP Sport
Upragnionego gola Piszczek chwilę później strzelił, ale… tego trafienia nie powinno być. W momencie zagrania piłki z prawego sektora Marcel Płocica był wychylony przed linię defensywy Olimpii. Tenże zawodnik wygrał potem walkę o piłkę z jednym z obrońców gości, po czym dopadł do niej Piszczek. Były napastnik Cracovii stanął następnie oko w oko z bramkarzem i ten pojedynek wygrał. Chorągiewki w górę nie podniósł Sebastian Szczotka. VAR jego błędu poprawić nie mógł, bowiem na poziomie Betclic 2. Ligi nie obowiązuje.
No, ale spalony jest tu jak wół…

screen: TVP Sport
Piszczkowi nie zaliczono więc prawidłowego gola, a prawidłowego tak.
Sandecja odniosła drugie z rzędu domowe zwycięstwo (4:3 z Zawiszą także wyszarpane w końcówce), Olimpia natomiast poniosła drugą porażkę w tym tygodniu. We wtorek w Świeciu, gdzie tymczasowo z powodu remontu swojego stadionu rozgrywa domowe, przegrała 0:1 z Bruk-Betem i pożegnała się z Pucharem Polski. Na ten moment oba zespoły znajdują się w strefie premiowanej grą w barażach o awans.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix